Ryszard Czarnecki: Kaszmir w cieniu zamachów

Dzisiaj, na sesji plenarnej parlamentu w Brukseli odbędzie się debata nt. Indii i Kaszmiru. To świetna okazja, aby zaprezentować Państwu mój artykuł na ten temat, który ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” tuż po mojej wizycie w tym państwie i w tym stanie położonym przy granicy z Pakistanem.
/ pixabay.com/AshishVermaHeartogaphy
Samolot „Air India” lecący z New Delhi do kaszmirskiego Srinagaru niemal przykleja się do gór podchodząc do lądowania. To oczywiście tylko subiektywne wrażenie pasażera klasy ekonomicznej siedzącego przy oknie -ale to poczucie niemal fizycznego kontaktu z wierzchołkami szczytów spowitych chmurami pozostanie. Teraz wszystkie loty ze stolicy Indii do stolicy stanu Dżammu i Kaszmir odbywają się normalnie. Stabilizacja wraca do tego jednego z najbardziej zapalnych ognisk na globie . Na jak długo? Jeszcze niedawno te połączenia były zawieszone albo ograniczone. Tymczasowość unosi się tu w powietrzu -bywa, że ponad pułapem chmur...
Raj na ziemi?
Na lotnisku w Srinagarze wita mnie hasło, które potem jeszcze zobaczę. Brzmi świetnie, choć niektórzy dostrzega w nim szyderstwo historii i polityki: „Witamy w Raju na Ziemi” („Welcome to Paradise on the Earth”). Raj? Gdy dosłownie w przeddzień wizyty naszej delegacji dochodzi do kolejnych dwóch zamachów -w jednych ginie kierowca ciężarówki, w drugim rannych zostanie 18 osób, też cywili – myślę, że to raczej karykatura raju. Gdy zanurzam się w krajobraz ,patrzę na majestatyczne, ale przyjazne góry ,łódki sunące spokojnie na jeziorze, kolory jesieni - wtedy z kolei wierzę, że ów slogan oddaje rzeczywistość. Prawda jest i taka i taka. Paradoksalnie będąc tutaj myślę o ... Libanie. Gdy byłem tam przed kilkoma laty miałem poczucie piękna powalającego na kolana i jednocześnie bezsensu wojny domowej, będącej efektem waśni religijnej z jednej, a rywalizacji sąsiadów z drugiej strony. „Po co oni walczą żyjąc w tak cudownym miejscu?”-pytałem siebie. I sam sobie udzielałem pozornie zdumiewającej odpowiedzi: „walczą, żeby nad tym cudownym miejscu na ziemi panować”. Identyczne uczucie miałem „hic et nunc”, tu i teraz - w Kaszmirze.
Jadę z lotniska w kolumnie aut z pancernymi szybami. Trzeba się natrudzić ,żeby zamknąć czy otworzyć drzwi - ależ to wazy! Środki ostrożności są nadzwyczajne. Wszędzie wojsko, co rusz armijne i policyjne samochody - trudno je zresztą odróżnić. Żołnierze stoją przy drodze co chyba dziesięć metrów: jedni twarzą do drogi, drudzy niewzruszenie plecami. Każdy z karabinem automatycznym w ręku. Prostopadle ulice na czas naszego przejazdu wyłączone są z ruchu. Katem oka dostrzegam długie sznury samochodów i cierpliwie, trzeba przyznać, czekających kierowców. Ci z nich, którzy przyjechali tu do pracy z innych stanów Indii są tarczą strzelniczą dla islamskich terrorystów: tylko w ostatnim czasie zginęło ich trzech. Dla morderców w imię Allacha są intruzami ,obcymi na „ich” ziemi, „niewiernymi” kolonizującymi terytorium zamieszkałe - według indyjskich oficjalnych danych - w ponad dwóch trzecich przez wyznawców Proroka. W całych Indiach co piąty obywatel to muzułmanin ,tutaj w Kaszmirze niemal siedmiu na dziesięciu…
Na koszarach wojskowych dostrzegam napis – „Always alert, always preapared” – tak, na każdym kroku czuć, że to, co się tu dzieje, to nie przelewki. Przyjmuje nas dowódca garnizonu ,niemal dwumetrowy (sic!) z nieodłącznym turbanem. Ma za sobą 36 lat służby w armii. Jego zastępca – 30 lat. Obok wojskowych- cywile. Widać, że nie są tu przypadkowo, wydają polecenia, są słuchani. To oczywiście ludzie służb...
Drogowskaz w lewo pokazuje na Raj Bhavan, drogowskaz w prawo na Guphkar. A my zjemy razem z wojskowymi obiad w Karam Singh Dwar.
New Delhi walczy o normalizację
W Lalit Grand Palace spotkanie z przedstawicielami miejscowego społeczeństwa obywatelskiego. Nawet jeżeli w zamyśle miała to być „ustawka”, to moi i nasi rozmówcy szybko wyszli z ram, które mieli nałożone. Szczerze mówią o bolączkach, problemach, o biedzie i niemożności uzyskania wykształcenia – co jest dziedziczne, z pokolenia przechodzi na pokolenie. Słyszę o korupcji. Słyszę, że decydują układy i ze politycy są w uprzywilejowanej sytuacji. Jednocześnie ci sami ludzie, narzekający na władze lokalne i centralne mówią wszystko co najlepsze o premierze Narendrze Modim. Podkreślają, że to właśnie on „otworzył drzwi” i zwiększył szanse edukacyjne dla ludzi i społeczności dotychczas „wykluczonych”. Czyżby i tutaj miała funkcjonować zasada, która była praktyką „narracji” w „białej Rosji”: „dobry car – źli bojarowie”?
Czytam dane dotyczące frekwencji w wyborach. Gdy chodzi o lokalne – kiepsko, bo ledwo nieco ponad 1/3 uprawnionych. Ciekawe, że najgorsza jest w Kaszmirze –  41%, Lakka to prawie 70%,a  w Dżammu – ponad 70%.
Naszych braci w wierze jest tu bardzo mało: ledwo co czterysetny mieszkaniec to chrześcijanin. Z kolei co pięćdziesiąty to Sikh. 28% wyznaje hinduizm, a przeszło 68% to wyznawcy islamu. Ci ostatni starają się korzystać z faktu, że Kaszmir to jedyny stan w Indiach, który ma muzułmańską większość – i to dodajmy – wyraźną.
Samoloty ze stolicy – New Delhi  kursują normalnie mimo, że jeszcze parę tygodni temu było to niemożliwe. Władza chce pokazać, że stabilizacja postępuje, że jest „normalizacja” i ze panuje nad sytuacją. Z New Delhi to niespełna półtorej godziny drogą lotniczą, a przecież znad granicy hindusko-pakistańskiej przy dobrej pogodzie widać odległy o ledwie 280 km Islamabad.
Kaszmir czyli… Palestyna?
Dostrzegam billboard „No room for separatism”. No właśnie: dla władzy - tej w New Delhi i tej gubernatorskiej tutaj to wydaje się być najważniejsze – integralność terytorialna...
Jestem tu w okresie święta Diwali, co ze względu na jego prorodzinny charakter można porównać do Bożego Narodzenia – choć obchodzone jest w  listopadzie. Właśnie święto Diwali premier Modi demonstracyjnie spędził w Kaszmirze i to w mundurze wojskowego . O bardziej czytelny sygnał polityczny nie trzeba.
W rozmowach przewijają się lata 1990., gdy 300 tysięcy rdzennych Hindusów wypędzono z Kaszmiru. Charakterystyczne, że domy owych hinduistów muzułmanie w nocy naznaczali symbolami hinduizmu… Niczym w Starym Testamencie, w Księdze Wyjścia, w czasach egipskich.
Zamachy to tu codzienność: muzułmanie chcą pokazać, że to ich ziemia. W odpowiedzi rządzący demonstrują , że całkowicie panują nad sytuacją.
Kaszmir – czy będzie nową Palestyną, gdzie też nie widać końca konfliktu determinowanego przez historię, religię, politykę i demografię?
 *"Gazeta Polska Codziennie" (04.11.2019)
 

 

POLECANE
Ceny paliw ostro w górę. Czarnek apeluje do rządzących z ostatniej chwili
Ceny paliw ostro w górę. Czarnek apeluje do rządzących

– Moja ustawa, projekt ustawy Prawa i Sprawiedliwości od prawie dwóch tygodni leży w Sejmie. Trzymany jest przez Tuska i Czarzastego w jakichś konsultacjach jeszcze do 8 kwietnia. A ludzie dziś potrzebują obniżki cen paliw – mówi na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych poseł PiS Przemysław Czarnek.

Jest petycja do prezydenta Stargardu ws. referendum dot. Centrum Integracji Cudzoziemców Wiadomości
Jest petycja do prezydenta Stargardu ws. referendum dot. Centrum Integracji Cudzoziemców

Do władz Stargardu trafiła petycja w sprawie przeprowadzenia lokalnego referendum dotyczącego lokowania migrantów oraz utworzenia Centrum Integracji Cudzoziemców. Jej autorem jest Dariusz Matecki, poseł na Sejm RP.

Problemy z wodą w Zamościu. Trwa usuwanie awarii Wiadomości
Problemy z wodą w Zamościu. Trwa usuwanie awarii

W niedzielę mieszkańcy Zamościa musieli zmierzyć się z poważnymi utrudnieniami. W wyniku awarii magistrali wodociągowej w wielu częściach miasta zabrakło wody lub pojawiły się problemy z jej ciśnieniem.

Awaryjne lądowanie na A1. Duże utrudnienia z ostatniej chwili
Awaryjne lądowanie na A1. Duże utrudnienia

Awaryjne lądowanie awionetki na autostradzie A1 wywołało utrudnienia w kierunku Łodzi. Na pokładzie było dwóch pilotów, nikt nie ucierpiał – informuje w niedzielę Polsat News.

Niemcy w kłopocie. Małe i średnie sklepy znikają na potęgę Wiadomości
Niemcy w kłopocie. Małe i średnie sklepy znikają na potęgę

Handel w Niemczech przeżywa trudny moment - i widać to gołym okiem na ulicach miast. Coraz więcej lokali stoi pustych, a liczba tradycyjnych sklepów szybko się kurczy.

Ceny paliw powyżej 10 zł. Ekspert ostrzega z ostatniej chwili
Ceny paliw powyżej 10 zł. Ekspert ostrzega

Ropa po 150, a nawet 200 dolarów za baryłkę i paliwo kosztujące grubo ponad 10 zł za litr? – Nie mówię o 10 zł, tylko niestety więcej – twierdzi analityk surowcowy Michał Staniak w rozmowie z RMF FM.

Iran chce zaatakować Europę? Wielka Brytania zabrała głos z ostatniej chwili
Iran chce zaatakować Europę? Wielka Brytania zabrała głos

– Nie ma żadnych raportów potwierdzających doniesienia, że Iran planuje zaatakować Europę rakietami balistycznymi, ani że w ogóle ma ku temu możliwości – powiedział w niedzielę w rozmowie ze stacją BBC Steve Reed, minister ds. mieszkalnictwa Wielkiej Brytanii.

Łukasz Jasina: Żarcik o Pearl Harbor tylko u nas
Łukasz Jasina: Żarcik o Pearl Harbor

Wizyta premier Japonii w Białym Domu pokazuje, jak ważny pozostaje sojusz USA–Japonia – mimo zmieniającej się polityki globalnej i rosnącej roli Chin.

Jak panu nie wstyd?. Bogucki puścił nagranie i przypomniał słowa polityka KO z ostatniej chwili
"Jak panu nie wstyd?". Bogucki puścił nagranie i przypomniał słowa polityka KO

Emocje w niedzielnym programie Bogdana Rymanowskiego sięgnęły zenitu. Zbigniew Bogucki zarzucił Bartoszowi Arłukowiczowi okłamywanie wyborców w sprawie limitów w NFZ.

Oszuści mają nowy sposób. Znany bank wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
Oszuści mają nowy sposób. Znany bank wydał pilny komunikat

Oszuści podszywają się pod pracowników banków i instytucji publicznych, przesyłając fałszywe legitymacje. Celem jest wyłudzenie danych, kodów BLIK i pieniędzy z kont klientów.

REKLAMA

Ryszard Czarnecki: Kaszmir w cieniu zamachów

Dzisiaj, na sesji plenarnej parlamentu w Brukseli odbędzie się debata nt. Indii i Kaszmiru. To świetna okazja, aby zaprezentować Państwu mój artykuł na ten temat, który ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” tuż po mojej wizycie w tym państwie i w tym stanie położonym przy granicy z Pakistanem.
/ pixabay.com/AshishVermaHeartogaphy
Samolot „Air India” lecący z New Delhi do kaszmirskiego Srinagaru niemal przykleja się do gór podchodząc do lądowania. To oczywiście tylko subiektywne wrażenie pasażera klasy ekonomicznej siedzącego przy oknie -ale to poczucie niemal fizycznego kontaktu z wierzchołkami szczytów spowitych chmurami pozostanie. Teraz wszystkie loty ze stolicy Indii do stolicy stanu Dżammu i Kaszmir odbywają się normalnie. Stabilizacja wraca do tego jednego z najbardziej zapalnych ognisk na globie . Na jak długo? Jeszcze niedawno te połączenia były zawieszone albo ograniczone. Tymczasowość unosi się tu w powietrzu -bywa, że ponad pułapem chmur...
Raj na ziemi?
Na lotnisku w Srinagarze wita mnie hasło, które potem jeszcze zobaczę. Brzmi świetnie, choć niektórzy dostrzega w nim szyderstwo historii i polityki: „Witamy w Raju na Ziemi” („Welcome to Paradise on the Earth”). Raj? Gdy dosłownie w przeddzień wizyty naszej delegacji dochodzi do kolejnych dwóch zamachów -w jednych ginie kierowca ciężarówki, w drugim rannych zostanie 18 osób, też cywili – myślę, że to raczej karykatura raju. Gdy zanurzam się w krajobraz ,patrzę na majestatyczne, ale przyjazne góry ,łódki sunące spokojnie na jeziorze, kolory jesieni - wtedy z kolei wierzę, że ów slogan oddaje rzeczywistość. Prawda jest i taka i taka. Paradoksalnie będąc tutaj myślę o ... Libanie. Gdy byłem tam przed kilkoma laty miałem poczucie piękna powalającego na kolana i jednocześnie bezsensu wojny domowej, będącej efektem waśni religijnej z jednej, a rywalizacji sąsiadów z drugiej strony. „Po co oni walczą żyjąc w tak cudownym miejscu?”-pytałem siebie. I sam sobie udzielałem pozornie zdumiewającej odpowiedzi: „walczą, żeby nad tym cudownym miejscu na ziemi panować”. Identyczne uczucie miałem „hic et nunc”, tu i teraz - w Kaszmirze.
Jadę z lotniska w kolumnie aut z pancernymi szybami. Trzeba się natrudzić ,żeby zamknąć czy otworzyć drzwi - ależ to wazy! Środki ostrożności są nadzwyczajne. Wszędzie wojsko, co rusz armijne i policyjne samochody - trudno je zresztą odróżnić. Żołnierze stoją przy drodze co chyba dziesięć metrów: jedni twarzą do drogi, drudzy niewzruszenie plecami. Każdy z karabinem automatycznym w ręku. Prostopadle ulice na czas naszego przejazdu wyłączone są z ruchu. Katem oka dostrzegam długie sznury samochodów i cierpliwie, trzeba przyznać, czekających kierowców. Ci z nich, którzy przyjechali tu do pracy z innych stanów Indii są tarczą strzelniczą dla islamskich terrorystów: tylko w ostatnim czasie zginęło ich trzech. Dla morderców w imię Allacha są intruzami ,obcymi na „ich” ziemi, „niewiernymi” kolonizującymi terytorium zamieszkałe - według indyjskich oficjalnych danych - w ponad dwóch trzecich przez wyznawców Proroka. W całych Indiach co piąty obywatel to muzułmanin ,tutaj w Kaszmirze niemal siedmiu na dziesięciu…
Na koszarach wojskowych dostrzegam napis – „Always alert, always preapared” – tak, na każdym kroku czuć, że to, co się tu dzieje, to nie przelewki. Przyjmuje nas dowódca garnizonu ,niemal dwumetrowy (sic!) z nieodłącznym turbanem. Ma za sobą 36 lat służby w armii. Jego zastępca – 30 lat. Obok wojskowych- cywile. Widać, że nie są tu przypadkowo, wydają polecenia, są słuchani. To oczywiście ludzie służb...
Drogowskaz w lewo pokazuje na Raj Bhavan, drogowskaz w prawo na Guphkar. A my zjemy razem z wojskowymi obiad w Karam Singh Dwar.
New Delhi walczy o normalizację
W Lalit Grand Palace spotkanie z przedstawicielami miejscowego społeczeństwa obywatelskiego. Nawet jeżeli w zamyśle miała to być „ustawka”, to moi i nasi rozmówcy szybko wyszli z ram, które mieli nałożone. Szczerze mówią o bolączkach, problemach, o biedzie i niemożności uzyskania wykształcenia – co jest dziedziczne, z pokolenia przechodzi na pokolenie. Słyszę o korupcji. Słyszę, że decydują układy i ze politycy są w uprzywilejowanej sytuacji. Jednocześnie ci sami ludzie, narzekający na władze lokalne i centralne mówią wszystko co najlepsze o premierze Narendrze Modim. Podkreślają, że to właśnie on „otworzył drzwi” i zwiększył szanse edukacyjne dla ludzi i społeczności dotychczas „wykluczonych”. Czyżby i tutaj miała funkcjonować zasada, która była praktyką „narracji” w „białej Rosji”: „dobry car – źli bojarowie”?
Czytam dane dotyczące frekwencji w wyborach. Gdy chodzi o lokalne – kiepsko, bo ledwo nieco ponad 1/3 uprawnionych. Ciekawe, że najgorsza jest w Kaszmirze –  41%, Lakka to prawie 70%,a  w Dżammu – ponad 70%.
Naszych braci w wierze jest tu bardzo mało: ledwo co czterysetny mieszkaniec to chrześcijanin. Z kolei co pięćdziesiąty to Sikh. 28% wyznaje hinduizm, a przeszło 68% to wyznawcy islamu. Ci ostatni starają się korzystać z faktu, że Kaszmir to jedyny stan w Indiach, który ma muzułmańską większość – i to dodajmy – wyraźną.
Samoloty ze stolicy – New Delhi  kursują normalnie mimo, że jeszcze parę tygodni temu było to niemożliwe. Władza chce pokazać, że stabilizacja postępuje, że jest „normalizacja” i ze panuje nad sytuacją. Z New Delhi to niespełna półtorej godziny drogą lotniczą, a przecież znad granicy hindusko-pakistańskiej przy dobrej pogodzie widać odległy o ledwie 280 km Islamabad.
Kaszmir czyli… Palestyna?
Dostrzegam billboard „No room for separatism”. No właśnie: dla władzy - tej w New Delhi i tej gubernatorskiej tutaj to wydaje się być najważniejsze – integralność terytorialna...
Jestem tu w okresie święta Diwali, co ze względu na jego prorodzinny charakter można porównać do Bożego Narodzenia – choć obchodzone jest w  listopadzie. Właśnie święto Diwali premier Modi demonstracyjnie spędził w Kaszmirze i to w mundurze wojskowego . O bardziej czytelny sygnał polityczny nie trzeba.
W rozmowach przewijają się lata 1990., gdy 300 tysięcy rdzennych Hindusów wypędzono z Kaszmiru. Charakterystyczne, że domy owych hinduistów muzułmanie w nocy naznaczali symbolami hinduizmu… Niczym w Starym Testamencie, w Księdze Wyjścia, w czasach egipskich.
Zamachy to tu codzienność: muzułmanie chcą pokazać, że to ich ziemia. W odpowiedzi rządzący demonstrują , że całkowicie panują nad sytuacją.
Kaszmir – czy będzie nową Palestyną, gdzie też nie widać końca konfliktu determinowanego przez historię, religię, politykę i demografię?
 *"Gazeta Polska Codziennie" (04.11.2019)
 


 

Polecane