Prof. Zdzisław Krasnodębski: SAFE - brać czy nie brać?
Co musisz wiedzieć:
- Program obronny SAFE oferuje państwom UE środki na zbrojenia w formie kredytu, co oznacza realne zadłużenie państw korzystających z programu.
- Mechanizm SAFE wprowadza ograniczenia, co w praktyce może ograniczyć swobodę Polski w wyborze uzbrojenia.
- Program zwiększa wpływ Komisja Europejska na politykę obronną państw poprzez kontrolę wypłat środków i mechanizm warunkowości, co według autora może osłabiać suwerenność państw takich jak Polska.
Nasi europejscy sąsiedzi są naszymi sojusznikami. Bezpieczeństwo Europy jest naszym wspólnym celem. To prawda, że zarówno UE, jak i niektóre kraje członkowskie, zwłaszcza nasi sąsiedzi zza Odry, zaszły nam za skórę. I jeśli dzisiaj coraz więcej Polaków ma dosyć Unii Europejskiej i dosyć Niemiec, to są to emocje jak najbardziej uzasadnione. Nie powinniśmy jednak kierować się emocjami, lecz racjonalnym namysłem nad korzyściami i ryzykiem.
Jakie argumenty przemawiają za tym, byśmy nie mieli skorzystać z programu SAFE? Przecież nie możemy rezygnować ze środków finansowych na naszą obronność w sytuacji, gdy tuż za naszymi granicami toczy się wojna. Wszyscy wiemy, że najsilniejszą armią i najlepszy sprzęt na świecie mają Stany Zjednoczone. Ale nie powinniśmy się uzależniać od jednego partnera, który nie wszystko chce nam sprzedać na korzystnych warunkach. Tak twierdzą przedstawiciele obozu rządzącego i tak myśli wielu Polaków. SAFE to podobno największe osiągnięcie polskiej prezydencji w UE i wielkie pieniądze dla naszego przemysłu zbrojeniowego.
SAFE(Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy poprzez Wzmocnienie Europejskiego Przemysłu Obronnego) poprzedzony był już innymi, mniejszymi programami unijnym.
- Nie żyje były reprezentant Polski i bramkarz znanych klubów
- Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski
- „Plan B” dla Ukrainy? Niech Zełenski sięgnie po pieniądze oligarchów
- Telus o sytuacji rolników: Drogie paliwo, drogie nawozy, tanie zboże i brak pomocy tego rządu
- TVN w cieniu wielkiej transakcji. Chińczycy wracają do gry
Dotychczasowe programy
Pierwszym, przełomowym był EDF (European Defence Fund) przeznaczany głównie do finansowania badań, rozwoju i prototypów w dziedzinie militarnej. Potem była EDIRPA (European Defence Industry Reinforcement through common Procurement Act) – unijny program tymczasowy uruchomiony w 2023 r., mający na celu zachęcanie państw członkowskich UE do wspólnych zakupów uzbrojenia i sprzętu obronnego. Działał jako krótkoterminowy instrument (do końca 2025 r.), by wypełnić najpilniejsze luki w zdolnościach obronnych – zwłaszcza po agresji Rosji na Ukrainę. Wreszcie EDIP (European Defence Industry Programme) – pierwszy długoterminowy instrument UE ze specjalnym budżetem na wzmocnienie europejskiego przemysłu obronnego i finansowanie dużych wspólnych projektów. Po drodze powstał jeszcze doraźny program wspierający produkcję amunicji ASAP (Act in Support of Ammunition Production). Był to pierwszy w historii UE program, który bezpośrednio z budżetu unijnego dofinansowywał produkcję uzbrojenia, a nie tylko zakupy lub badania.
Uczestniczyłem w pracach na tymi programami (wyjątkiem EDIP; według niepisanej umowy miałem kierować w PE pracami nad tym programem, ale jego ogłoszenie przez KE się opóźniało i nastąpiło już w nowej kadencji). Byłem głównym posłem-sprawozdawcą z ramienia PE w czasie prac nad EDF i współsprawozdawcą w EDIRPA. Były to pogramy na mniejszą skalę, pilotażowe. Polska – polskie władze i polskie firmy – nie wykazała wielkiego nimi zainteresowania, w przeciwieństwie do firm francuskich, niemieckich i włoskich. Dobrze byłoby jednak wiedzieć, jak ułożyła się współpraca w ramach tych programów, jakie polskie firmy wyniosły z nich korzyści, na jakie natrafiły trudności. Niestety tego się nie dowiemy z polskich mediów ani od przedstawicieli tych firm, ani tym bardziej od rządu. A przecież SAFE jest wzorowany na tamtych programach. Może nie ma czym się chwalić?
Warunki i ograniczenia
Jest wszakże jedna ogromna różnica między poprzednimi programami a SAFE: środki finansowe z tego programu to kredyt, a nie pieniądze z unijnego budżetu. Fundusze unijne zawsze łączą się ze zobowiązaniami; obok aspektów ekonomicznych trzeba brać pod uwagę koszty polityczne, zwłaszcza od czasu, gdy KE uznała się za ciało polityczne, a nawet geopolityczne. W przypadku kredytu tym bardziej warto się zastanowić, czy rzeczywiście gotowi jesteśmy zgodzić się na stawiane nam warunki, jeśli nawet kredyt byłby dla nas finansowo korzystny.
Po pierwsze – SAFE nakłada ograniczenie na wybór kupowanego sprzętu. Umowy muszą gwarantować, że nie więcej niż 35% kosztów komponentów zakupionego sprzętu pochodzi spoza UE, EOG-EFTA lub Ukrainy. Jest to zgodne z zasadą, że „europejskie” pieniądze mają być przeznaczone na zakup europejskiego sprzętu. Szkopuł w tym, że choć kredyt będzie unijny, to spłacać będzie Polska; są to więc ostatecznie polskie pieniądze, których nie będziemy jednak mogli użyć tak, jak chcemy.
Po drugie – o czym mało się mówi – korzystanie ze środków tego programu wymaga współpracy. Projekty będą oparte na wspólnych zamówieniach, w których uczestniczy jeszcze co najmniej jedno państwo członkowskie, Ukraina lub któreś z państw EOG-EFTA. Tylko tymczasowo SAFE będzie również wspierać zamówienia poszczególnych państw członkowskich, aby zapewnić terminową dostawę kluczowych zasobów. Ograniczone odstępstwo przewiduje art. 4 ust. 3 rozporządzenia ustanawiającego SAFE. Stanowi on, że zamówienia realizowane przez jedno państwo członkowskie kwalifikują się do wsparcia w ramach instrumentu SAFE, jeżeli umowa o zamówienie publiczne została podpisana nie później niż do 30 maja 2026 r., ale pod warunkiem, że „podejmuje aktywnie wszelkie niezbędne kroki w celu rozszerzenia korzyści, wynikających z danego zamówienia, na co najmniej jedno dodatkowe państwo członkowskie, jedno państwo EOG-EFTA lub Ukrainę, dodatkowo w stosunku do jakiegokolwiek zainteresowanego państwa przystępującego, kraju kandydującego, potencjalnego kandydata lub innego państwa trzeciego, z którym Unia zawarła partnerstwo w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony”. Dlatego rząd Tuska tak się spieszy, by zdążyć przed tym terminem.
Po trzecie – jak czytamy w artykule 12 tego rozporządzenia, KE będzie każdorazowo badać i oceniać wniosek o płatność, który zainteresowane państwo członkowskie może składać dwa razy w roku. I może stwierdzić, że jest on niezadowalający, a wówczas zawiesi płatność całości lub części pożyczki. Cofnie zawieszenie wtedy, gdy dane państwo członkowskie wykaże, że przyjęło niezbędne środki w celu zapewnienia zadowalającego spełnienia warunków określonych w rozporządzeniu.
Po czwarte – na czym najbardziej skupia się uwaga – w przypadku tych środków finansowych obowiązuje sławetny, ogólny „mechanizm warunkowości”. Pada argument, że chodzi tylko o ochronę przed korupcją i sposób wydatkowania środków, a nie polityczne warunki. Gdy jednak ten mechanizm wprowadzano, słyszeliśmy podobne zapewnienia. Polska zgodziła się wówczas na jego ustanowienie, wierząc w deklaracje i przyzwoitość. Tymczasem okazało się, że jest on używany do brutalnych nacisków politycznych. Trudno przypuszczać, że i tym razem będzie inaczej, jeśli KE uzna, że znowu w Polsce jest zagrożona praworządność, tak cudownie przywrócona przez Donalda Tuska.
Kontrola
Wszystko to pokazuje, jak bardzo zwiększy się władza KE w polityce obronnej i polityce bezpieczeństwa, które są rdzeniem suwerenności państwa. Zgodnie z traktatami UE nie miała mieć żadnych kompetencji w tej dziedzinie. Aby ominąć tę przeszkodę, używa się więc pretekstu wzmacniania „europejskiej bazy technologiczno-przemysłowej w dziedzinie obronności” (EDTI). Jednak również w polityce przemysłowej działania UE mogą mieć tylko charakter wspierający i koordynujący, a nie dominujący., o czym mówi art. 173 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE). Unia ma – podobnie jak państwa członkowskie – czuwać nad zapewnieniem warunków niezbędnych dla konkurencyjności przemysłu Unii, wspierać koordynację działań państw, pomagać w przyspieszaniu dostosowania przemysłu do zmian strukturalnych, w tworzeniu lepszego środowiska dla inicjatywy i rozwoju przedsiębiorstw (zwłaszcza MŚP), a także sprzyjać lepszemu wykorzystaniu potencjału innowacji, badań i rozwoju technologicznego.
Tymczasem Instrument SAFE pozwoli KE na daleko idącą kontrolę polityki obronnej państw przez kontrolę zakupów sprzętu, szczególnie istotną w przypadku tak kluczowego dla polityki europejskiej państwa jak Polska. Nasze kontrakty z Koreą Płd. i Stanami Zjednoczonymi, a także zapowiedź stworzenia najsilniejszej armii w Europie, budziły duże zaniepokojenie – i respekt. Teraz ta „najsilniejsza armia” będzie w dużej mierze zależna od sprzętu, na którego zakup będzie musiała się zgodzić Rada UE i KE.
A to, co miało być aktem jednorazowym w czasach pandemii, a więc zaciąganie długów przez KE, przestanie być precedensem. Niemcy zapewne nie zamierzają skorzystać z tego instrumentu także dlatego, że byłoby to niezgodne z orzeczeniem Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z 6 grudnia 2022 r., który uznał, że decyzja o własnych zasobach UE z 2020 r., upoważniająca KE do zaciągnięcia długu do 2026 r., jest czasowa, wyjątkowa i ograniczona – nie stanowi stałego mechanizmu zadłużenia się UE. Czy po tym wszystkim, co już wiemy o UE i o polityce Komisji Europejskiej, możemy im zaufać? Skorzystanie z pożyczek w ramach SAFE w mniejszej skali, jako uzupełnienie zakupów z naszych własnych środków, byłoby sensowne. Uzależnienie się od KE w takiej skali, jaką planuje rząd Donalda Tuska, jest ryzykowne.
[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




