Profesor Boštjan M. Turk: Bitwa o duszę Europy wchodzi w kluczową fazę

– Jednym z głównych znaków nadziei dla przyszłości Europy jest sytuacja narodów Europy Środkowej, w szczególności Polski. Narody te wciąż tworzą wspólnotę ducha, a nie jedynie materializmu i konsumpcjonizmu, co odróżnia je od Europy Zachodniej, gdzie wartości cywilizacyjne często podporządkowane są ideologiom – mówi prof. Boštjan M. Turk w rozmowie z Adamem Chmieleckim.
Prof. Boštjan M. Turk
Prof. Boštjan M. Turk / Fot. Archiwum prywatne

Co musisz wiedzieć:

  • Boštjan M. Turk to słoweński profesor literatury, badacz historii, kultury i tradycji Słowenii i Europy Środkowej. W 2025 roku wydał książkę "War in the Name of Peace. The ’68 Revolution and the Disintegration of the West" („Wojna w imię pokoju. Rewolucja '68 i rozpad Zachodu”) . W Polsce współpracuje z portalem Tysol.pl.
  • W rozmowie z Adamem Chmieleckim prof. Boštjan M. Turk mówi, że Europa jest słaba militarnie i gospodarczo, ponieważ jest słaba duchowo. Oderwała się od swoich chrześcijańskich korzeni, a mieszkańcy Europy skupili się na ideologiach, materializmie i konsumpcjonizmie.
  • Nadzieję dla Europy prof. Turk widzi w Europie Środkowej: "Europa Środkowa, a w szczególności Polska, stanowi dziś nadzieję na odnowę cywilizacji europejskiej – powrót do jej korzeni, rozumu i wiary. Zdolność Polski do zachowania spójności kulturowej, łączenia państw i mądrego refleksyjnego spojrzenia na doświadczenia historyczne stawia ją w roli nosiciela europejskiej przyszłości".

 

Adam Chmielecki: – W swojej książce "War in the Name of Peace. The ’68 Revolution and the Disintegration of the West" („Wojna w imię pokoju. Rewolucja '68 i rozpad Zachodu”) wydanej w 2025 roku wysuwa Pan tezę – przyznajmy szczerze, nie odkrywczą – że Unia Europejska, a przede wszystkim jej elity brukselskie, przeżywają kryzys. Jednak przyczyn tego stanu rzeczy nie szuka Pan w ostatniej dekadzie, ale w latach 60. XX wieku, rewolucji 1968 roku, XIX wieku, ideach Karola Marksa, a nawet w końcu XVIII wieku, w rewolucji francuskiej. Czy nie są to zbyt odległe źródła?

Boštjan M. Turk: – Wielu zgadza się, że Unia Europejska znajduje się w kryzysie, lecz niewielu zastanawia się, dlaczego tak się stało. Jeszcze mniej jest tych, którzy wskazują na przyczyny niematerialne – duchowo-filozoficzne i polityczne. Moja książka pokazuje, że właśnie tam kryje się źródło tego kryzysu. Wojna na Ukrainie, słabe przywództwo Komisji Europejskiej oraz silny wpływ lobby i korporacji międzynarodowych są jedynie objawami głębszego problemu: Europa stała się słaba.

– Co to konkretnie oznacza?

– Po raz pierwszy w swojej historii Europa znalazła się poza kluczowymi ośrodkami władzy. Już na pierwszy rzut oka widać, że coś jest nie tak: rosyjska armia uderza w jej drzwi i pragnie odzyskać to, co utraciła po upadku muru berlińskiego. Jeszcze niedawno wojska rosyjskie opuszczały Europę. Wtedy Europa była silna, kierowali nią charyzmatyczni przywódcy tacy jak Helmut Kohl, Margaret Thatcher czy w Stanach Zjednoczonych Ronald Reagan, który przyczynił się do upadku muru berlińskiego. Dziś Europa jest słaba, co Putin umiejętnie wykorzystuje. Wojna jest więc logiczną konsekwencją osłabienia Europy – silniejszy atakuje słabszego.

– Dlaczego Europa w ciągu trzydziestu lat tak bardzo się osłabiła? 

– Odpowiedź tkwi w filozofii zwanej „woke”, czyli „przebudzeniem”, która wywodzi się z połączenia marksizmu, freudyzmu i rewolucji roku 1968. Czym była rewolucja ’68? Były to wydarzenia maja 1968 roku, kiedy studenci zajęli paryskie uniwersytety. Ale był to tylko widoczny wierzchołek góry lodowej. W tle dokonała się największa przemiana kulturowa i antropologiczna w nowożytnej historii. Aby system mógł funkcjonować, potrzebował ideologii zdolnej przekształcić człowieka – i taką ideologią był marksizm. Marksizm dążył do uwolnienia jednostki od tradycyjnych wartości, takich jak rodzina, wiara, moralność i naród, by uformować nowego człowieka – idealnie dopasowanego do potrzeb systemu.

– Kim miał być ten „nowy człowiek”?

– Historycznym wzorem był „nowy człowiek” stworzony po rewolucji marksistowskiej: pozbawiony korzeni rodzinnych i tradycji, całkowicie podatny na potrzeby systemu. Rewolucja ’68 połączyła marksizm, freudyzm i kapitalizm, by ukształtować nowego konsumenta i przekształcić cywilizację zachodnią. Freud uczył, że człowiek jest z natury więźniem swoich popędów – to doprowadziło do rewolucji seksualnej i kompulsywnego konsumpcjonizmu, który kapitalizm szybko wykorzystał dla zysku. Tak powstało społeczeństwo ponowoczesne, oparte na konsumpcji, indywidualizmie i rozpadzie tradycyjnych wartości.

Dziś na Zachodzie Europy prawie nie ma charyzmatycznych przywódców o silnej tożsamości. Bruksela dopuszcza jedynie urzędników, którzy nie reprezentują swoich narodów ani samych siebie, lecz abstrakcyjne umowy i przepisy. Podstawowy dokument UE – Traktat z Lizbony – w ogóle nie wspomina o takich kwestiach jak Zielony Ład, LGBT czy nielegalna migracja, choć właśnie te tematy dominują w polityce Brukseli. Narzucanie tych agend osłabia Europę, a ich ideologicznym fundamentem pozostaje połączenie marksizmu, freudyzmu i rewolucji ’68.

Najsilniejszą przeciwwagą dla tych idei było chrześcijaństwo, które w przeszłości stanowiło filar cywilizacji. Helmut Kohl wiedział, że chrześcijańska demokracja jest fundamentem silnej Europy. Dziś jednak Niemcy – najsilniejsze państwo UE – stają się źródłem wewnętrznych podziałów. Putin to zauważył: Zachód jest sparaliżowany przez dziesięciolecia ideologicznych wpływów – od marksizmu i freudyzmu po upadek autorytetu, rodziny, armii i tradycyjnych wartości. Jeśli dodamy do tego kwestie płci, wielość tożsamości oraz zanik autorytetu rodziny w szkołach, staje się jasne, że Europa stała się podatna na zagrożenia zewnętrzne. Podsumowując, Europa osłabła z powodu zmiany systemu wartości, która najpierw ogarnęła elity władzy, a następnie przeniknęła do mediów, szkół, a nawet przedszkoli. To czyni ją bezbronną wobec zewnętrznych ataków i wewnętrznych nacisków ideologicznych.

– Wielu krytyków Unii Europejskiej, ale tych, którzy nadal wierzą w możliwość zreformowania Unii lub odwrócenia jej federalistycznych tendencji, może odpowiedzieć na Pańską krytykę, mówiąc, że jest to przecież organizacja założona przez polityków chrześcijańskich: Konrada Adenauera, Roberta Schumana, Alcide de Gasperi...

– To prawda, że fundamenty europejskiej integracji położyli chrześcijanie: Robert Schuman, Konrad Adenauer, Alcide De Gasperi i Jean Monnet. Jednak już pobieżny rzut oka na historię wystarczy, by zauważyć, że Europa, jaką wyobrażali sobie jej ojcowie założyciele, jest dziś niemal nie do rozpoznania. Helmut Kohl był najgłośniejszym spadkobiercą tamtej wizji – ostatnim ogniwem w łańcuchu, który zaczął się po katastrofach wojen światowych. Z nim symbolicznie kończy się epoka Europy zbudowanej na antropologii chrześcijańskiej, na szacunku dla godności człowieka, jego wolności i odpowiedzialności. Schuman wierzył, że tylko taka polityka jest dopuszczalna, która wyrasta z chrześcijańskich fundamentów. Demokratyczna Europa powstała więc z inicjatywy chrześcijańskiej – ponieważ sama demokracja jest zakorzeniona w chrześcijaństwie. To właśnie z niego wywodzą się pojęcia osobistej godności, wolności, braterstwa i praw człowieka. Schuman pisał, że demokracja rodzi się w chwili, gdy człowiek zostaje wezwany do życia w swojej godności, w wolności i w odpowiedzialności wobec drugiego. Przed Chrystusem, jak twierdził, nikomu nie udało się sformułować podobnych idei.

– Ale to już chyba pieśń przeszłości, zwłaszcza na korytarzach w Brukseli?

– Tak, tamta Europa ojców założycieli praktycznie już nie istnieje. Jej duch został utracony, a fundamenty wartości – rozbite. To jest prawdziwa tragedia europejska. Wyobraźmy sobie, że Stany Zjednoczone całkowicie odwróciłyby się od swoich ojców założycieli, od zasad sformułowanych przez Jeffersona, Madisona czy Washingtona. Właśnie to dzieje się dziś z Europą. W Stanach Zjednoczonych zwrot społeczny w stronę ideologicznego „przebudzenia” (wokeness) okazał się ślepym zaułkiem – w ostatnich wyborach obywatele odrzucili program, który podważał ich własne fundamenty. Europa jednak, niestety, wciąż oddala się od swojej duchowej i cywilizacyjnej tożsamości. A bez niej nie będzie ani Europy, ani demokracji. Robert Schuman powiedział jasno: Europa będzie chrześcijańska – albo nie będzie jej wcale. Wszystko to szczegółowo analizuję w mojej książce.

 

KRYZYS EUROPY

– Czy kryzys dotyka „tylko” Unię Europejską, czy też całą „starą Europę” i to, co nazywamy cywilizacją zachodnią? Innymi słowy, czy chore są tylko struktury organizacyjne, czy też chore są również społeczeństwa? A jeśli tak, to jakie jest lekarstwo na tę chorobę?

– Ludzie są zmęczeni i znużeni nieskutecznością wielkich światowych konglomeratów opartych na ideologii „przebudzenia” – Unii Europejskiej, ONZ, WHO. Wystarczy przypomnieć sobie ich bezradność wobec pandemii COVID-19. Ta sama bezsilność ujawniła się ponownie, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę. Dlaczego tak się stało? Ponieważ człowiek nie może walczyć z zdrowym rozsądkiem i logiką – one ostatecznie zawsze zwyciężają. Dlatego upadną także plany, które – przy cichym przyzwoleniu różnych interesów – są knute w kuluarach europejskich stolic. Nie tylko upadną – one już się rozpadają. Wojna na Ukrainie wiele rzeczy postawiła na właściwe miejsce.

– Chociażby kwestie bezpieczeństwa i energetyki, by przejść nieco od idei do twardej rzeczywistości.

– Niemcy zainwestowały w tak zwaną „zieloną transformację” i walkę z „gazowymi bóstwami” kolosalne sumy – ponad 500 miliardów euro – i wszystko to na próżno. Dziś wracają do energii jądrowej i poszukują dróg do energetycznej samowystarczalności. W ślad za nimi idą inne państwa Unii. W tym samym czasie Stany Zjednoczone odkrywają, że są w gruncie rzeczy niemal całkowicie samowystarczalne – także demograficznie. Skurcz globalnego przyspieszenia „idei” zrodzonych w rewolucji roku ’68 słabnie; nacisk na powszechne wdrażanie globalizacji stopniowo maleje. Na świecie wznoszą się imperia oparte na normalności – na cywilizacyjnych założeniach i elementarnych schronieniach ludzkiego istnienia. Dzieje się tak w Chinach, Indiach, Ameryce Południowej. Tam nie ma miejsca na ideologię woke. Także ona osiągnęła już swój szczyt – a stamtąd można iść tylko w dół. Otwierają się drzwi do normalności – czasu, w którym pierwszym i ostatnim kryterium wszystkiego znów stanie się człowiek, w swojej pierwotnej tożsamości. Dlatego najlepiej poinformowani mówią dziś o przeczuciu świtu, który już zaczyna majaczyć na horyzoncie. W centrum mojej książki znajduje się zdanie: „Przyczyny podstawowych problemów, które książka analizuje, są mniej lub bardziej oczywiste. Ale to Europa musi je odrzucić – nikt nie uczyni tego za nią ani w jej imieniu. Dlatego ta książka jest jej poświęcona: wyrasta z przekonania, że czasy dawnej potęgi powrócą na kontynent wtedy, gdy przestaniemy za wszelką cenę zamykać przed nimi drzwi”. Europa – to jej obywatele.
Książka „Wojna w imię pokoju” to wezwanie do każdego z nich, by uświadomił sobie, co się dzieje, i przeciwstawił się temu – w imię przyszłości, która każdego dnia coraz wyraźniej się odsłania. By podjął decydującą drogę. Takie przesłanie niesie ta książka. Wierzę, że Europa jest zdolna do powrotu do normalności – i że ten powrót nastąpi.

 

ROK 1968 W POLSCE

– W Polsce rewolucyjny rok 1968, który stanowi tak ważny punkt zwrotny w Pańskiej narracji, przebiegał inaczej niż w Europie Zachodniej. Wynikało to oczywiście głównie z faktu, że Polska znalazła się po niewłaściwej, czyli komunistycznej stronie żelaznej kurtyny. W naszym kraju była to głównie gra między różnymi kręgami komunistycznymi i, w pewnym sensie, kierowanie przez władze negatywnych emocji społecznych przede wszystkim w stronę Żydów – z których tysiące zostało później zmuszonych do emigracji – oraz nastawianie przeciwko sobie różnych grup społecznych, takich jak studenci i robotnicy. Jednocześnie istnieją również analogie do wydarzeń na Zachodzie. Na przykład w tym czasie pojawiło się lewicowe środowisko polityczne, tzw. komandosi, które przez kilka dziesięcioleci było jednym z najbardziej wpływowych w polskim życiu publicznym. Jak postrzega Pan rok 1968 w Polsce w kontekście ciągłości rewolucji, którą opisuje w swojej książce?

– Rok 1968 w Polsce miał bez wątpienia swój szczególny charakter. Choć stanowił część szerszej fali rewolucyjnej, która ogarnęła Europę i świat, wydarzenia w polskiej przestrzeni przebiegały w bardzo specyficznych warunkach państwa komunistycznego. Protesty, które rozpoczęły się w marcu 1968 roku demonstracjami studentów w Warszawie po ocenzurowaniu „Dziadów” Adama Mickiewicza w Teatrze Narodowym, początkowo miały charakter kulturalny i intelektualny – wyrażały sprzeciw wobec ograniczania wolności słowa i dogmatycznej polityki kulturalnej reżimu. Reżim Władysława Gomułki szybko jednak określił protesty jako dzieło „syjonistycznych prowokatorów” i wykorzystał je do wewnętrznych rozgrywek politycznych. W ten sposób uruchomiono państwową kampanię antysemicką, która w latach 1968–1970 doprowadziła do przymusowej emigracji ponad 13 tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego – wśród nich wielu wybitnych naukowców, artystów i intelektualistów. Ta tzw. „czystka syjonistyczna” była częścią szerszego procesu konsolidacji władzy w partii, gdy frakcja Gomułki rozprawiała się z bardziej liberalnymi kadrami, dążąc zarazem do ideologicznego zbliżenia z twardym jądrem radzieckim. Ważne jest, by zrozumieć, że ten antysemityzm był osadzony w kontekście zimnej wojny. Po wojnie arabsko-izraelskiej w 1967 roku, w której Izrael – dysponujący głównie zachodnią bronią i wspierany przez Stany Zjednoczone – skutecznie odparł atak państw uzbrojonych w radziecką technologię wojskową, w całym bloku komunistycznym rozpowszechniła się propaganda przedstawiająca Izrael jako „imperialistyczną placówkę” USA na Bliskim Wschodzie. Polska elita partyjna przejęła tę retorykę i powiązała ją z wewnętrznymi walkami politycznymi, co pozwoliło wykorzystać antysemickie stereotypy jako narzędzie mobilizacji społecznego niezadowolenia. W tym szerszym ideologicznym kontekście moja książka oferuje precyzyjną analizę korzeni europejskiego antysemityzmu lewicowego. Pokazuje, jak głęboko motywy antysemickie były zakorzenione już w klasycznej tradycji marksistowskiej – u Marksa i Engelsa – którzy w Żydach często widzieli symbol kapitalistycznego egoizmu i „ducha handlowego”. Te stereotypy przenikały później do myśli lewicowej XX wieku, często w przebraniu antysyjonizmu lub antyimperializmu. Wydarzenia polskie z 1968 roku ukazują, jak ta ideologiczna tradycja antysemityzmu może splatać się z konkretnymi interesami politycznymi i stawać się narzędziem władzy.

– Czyli jednak więcej podobieństw niż różnic?

– Rok 1968 w Polsce nie oznacza więc jedynie lokalnego konfliktu wewnątrz partii komunistycznej, lecz stanowi część szerszej ciągłości procesów rewolucyjnych i ideologicznych w Europie. Łączy w sobie historyczne dziedzictwo myśli marksistowskiej, geopolityczne napięcia zimnej wojny oraz specyficzne pęknięcia społeczne, które charakteryzowały polskie społeczeństwo końca lat sześćdziesiątych. Jest to szczególnie istotne dziś – po 7 października 2023 roku, po ataku Hamasu na niewinnych obywateli Izraela – gdy obserwujemy falę antysemityzmu, jakiej Europa nie znała od czasów II wojny światowej: od niszczenia synagog i fizycznych ataków na Żydów po „pro-palestyńskie” protesty, które często przeradzają się w otwartą nienawiść wobec Żydów. Polski przykład z 1968 roku nie mówi więc jedynie o przeszłości – stanowi ostrzegawczy przykład dla zrozumienia współczesnych mechanizmów ideologicznych, które wciąż umożliwiają powtarzanie historycznych tragedii.

 

POLSKA I EUROPA ŚRODKOWA NADZIEJĄ DLA EUROPY

– Jedną z oznak nadziei, na które Pan wskazuje, jest sytuacja krajów Europy Środkowej, fakt, że nadal są one społecznościami opartymi na duchowości i zdrowym rozsądku, co wbrew pozorom można połączyć, a nie tylko materializmie i konsumpcjonizmie. Czym my, Polacy, i nasi sąsiedzi z Europy Środkowej wyróżniamy się na tle Europy Zachodniej? Czy uważa Pan, że mamy potencjał, aby odwrócić negatywne trendy społeczne w całej cywilizacji zachodniej?

– Jednym z głównych znaków nadziei dla przyszłości Europy jest sytuacja narodów Europy Środkowej, w szczególności Polski. Narody te wciąż tworzą wspólnotę ducha, a nie jedynie materializmu i konsumpcjonizmu, co odróżnia je od Europy Zachodniej, gdzie wartości cywilizacyjne często podporządkowane są ideologiom takim jak woke czy dyskusje o problemach LGBT. Paradoksalnie państwa w Europie Środkowej i Wschodniej, które Stalin umieścił poza zachodnią cywilizacją, dziś są jej najważniejszymi obrońcami. Zachód, który początkowo patrzył na Wschód z wyższością – przy okazji rozszerzenia UE w 2004 roku pojawiały się nawet szydercze komentarze o polskich hydraulikach – musiał uznać prymat państw wschodnich w zakresie spójności społecznej, kultury i fundamentów cywilizacyjnych. Szczególnie optymistycznie patrzę na Polskę, którą w książce widzę jako kluczowego nosiciela europejskiej przyszłości.

Niemiecki magazyn „Focus” niedawno opublikował analizę, dlaczego Chiny nie mogą stać się pierwszą potęgą świata w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi. Pierwsza potęga świata musi bowiem wykazywać prymat w sześciu obszarach. W książce zastosowałem te kryteria regionalnie, odnosząc je do Europy w kontekście Polski i Niemiec.

– Jakie to są kryteria i jak wypadło to porównanie?

– Pod wszystkim względami Polska jest lepsza albo co najmniej równa Niemcom. W kryterium „misji kulturowej”  Polska broni cywilizacji zachodniej i chrześcijaństwa, utrzymuje wartości kształtujące cywilizację, podczas gdy Niemcy odchodzą od tych fundamentalnych wartości. W kryterium „przywództwa ideowego” widać, że Polska w wielu kwestiach cywilizacyjnych (energia, migracje, ideologie społeczne) zawsze miała rację, podczas gdy niemieckie polityki i idee często były błędne. Przewagę Polski w kryterium „siły militarnej i strategicznego zasięgu” pokazała koordynacja przez Polskę koordynacja pomocy wojskowej dla Ukrainy, podczas gdy Niemcy długo nie reagowały. W kryterium „możliwości zawierania sojuszy” Polska jest ważnym ogniwem Inicjatywy Trójmorza i Grupy Wyszehradzkiej, łączy państwa bałtyckie, Wielką Brytanię i Ukrainę, podczas gdy Niemcy są demograficznie i kulturowo rozproszone.

– Tu według Pana analizy mamy przewagę. A gdzie wypada remis? 

– W kryterium „Atrakcyjności dla imigrantów” – Polska doświadcza fali migracji z Europy Zachodniej, podczas gdy Niemcy przyciągają głównie migrantów z krajów Trzeciego Świata lub nowych członków UE. Remisowe jest również kryterium „siły ekonomicznej i przywództwa w innowacji”. Polska stabilna gospodarka rosła nieprzerwanie przez ostatnie 28 lat. Niemcy pozostają motorem gospodarczym Europy, ale borykają się ze stagnacją i niepewnością.

– Co wynika z analizy takiego zestawu kryteriów dotykających najważniejszych obszarów państwa?

– Polska dzisiaj nie jest jedynie regionalną potęgą, lecz najważniejszym czynnikiem integrującym w Europie. Jej wewnętrzna siła wynika z historii, w której wielokrotnie była ofiarą, lecz zawsze potrafiła nadać sens swojej przeszłości. W odróżnieniu, Niemcy i Rosja jako narody mają trudności w zrozumieniu historii XX wieku. Polska dzięki temu osiąga pewną głębię cywilizacyjną, która pozwala jej bronić fundamentalnych wartości Europy, łączyć region i tworzyć perspektywę odbudowy europejskiej cywilizacji. Europa Środkowa, a w szczególności Polska, stanowi dziś nadzieję na odnowę cywilizacji europejskiej – powrót do jej korzeni, rozumu i wiary. Jej zdolność do zachowania spójności kulturowej, łączenia państw i mądrego refleksyjnego spojrzenia na doświadczenia historyczne stawia ją w roli nosiciela europejskiej przyszłości.

– W swojej książce opisuje Pan wyjątkowe wydarzenia, które miały miejsce dosłownie w ostatnich latach. Pandemię koronawirusa i szybki rozwój sztucznej inteligencji, ale też ideologiczne szaleństwo i to, co ludzkość zna praktycznie od początku dziejów, a mianowicie zbrodnie i wojny. Co w tej dżungli różnych sytuacji będzie decydujące dla przetrwania Zachodu? Siła duchowa czy prosta, twarda siła militarna?

– Patrząc na historię Europy, istnieje wyraźna korelacja między duchową siłą a siłą wojskową. Europa była wojskowo potężna zawsze wtedy, gdy była również duchowo silna – gdy posiadała jasne wartości, hierarchię, poczucie sensu i autorytet. Nawet po II wojnie światowej pozostawała centrum świata, dopóki istniały stabilność, tożsamość i rdzenie kulturowe.

Ten status zaczął słabnąć dopiero w okresie Angeli Merkel, a dokładniej w wyniku sztucznie wywołanego kryzysu migracyjnego, który wstrząsnął fundamentami Europy i jej poczuciem jedności. Pandemia COVID-19 pokazała, jak głęboko upadliśmy. Jak podaję w książce, była to pierwsza epidemia, która równocześnie wywołała nie tylko teorie spiskowe, lecz także złożoną, splecioną sieć dezinformacji – można to nazwać infodemią. Niesamowita mobilizacyjna siła tych teorii, ich rozprzestrzenianie się i wpływ na opinię publiczną pokazały, jak kruche stało się zaufanie ludzi do autorytetów. Ludzie byli gotowi dosłownie umrzeć za przekonania nabyte w internecie – historycznie bez precedensu. Jeszcze bardziej wymowny jest aspekt psychologiczny: w przeszłości epidemie, katastrofy czy wojny zmniejszały liczbę samobójstw, ponieważ człowiek w obliczu zagrożenia zewnętrznego zwracał się ku wspólnocie i więziom społecznym. COVID-19 odwrócił tę logikę po raz pierwszy – liczba cierpień psychicznych i samobójstw dramatycznie wzrosła.

Kiedyś cywilizacja oparta na metafizycznej transcendencji osoby ludzkiej tworzyła szeroki projekt, który dawał jednostce motywację. Życie było opowieścią opartą na sensie. Teraz wszystko stało się względne, tymczasowe i bez znaczenia. Człowiek Zachodu zardzewiał w metafizycznym niepokoju.

– Czyli kluczem jest brak ciągłości wartości, brak autorytetów – zbiorowych i indywidualnych?

– Wspólnym mianownikiem pandemii, samobójstw i teorii spiskowych są brak poczucia sensu i brak autorytetu – co jest, definicyjnie, brakiem Boga. Ludzie po prostu już niczemu nie wierzą. Jeśli nie ma żadnego sensu i żadnego legitymizowanego autorytetu, życie staje się podatne na zagrożenia. Nauki medyczne, które stały się symbolem autorytetu, zostały poddane relatywizacji, co ujawniło, że cywilizacja jest krucha, jeśli nie posiada fundamentów szanowanych przez ludzką duchowość.

W przyszłości przetrwanie Zachodu będzie zależało od powrotu do europejskich fundamentów: do duchowej i kulturowej tożsamości, do jasnych wartości i ugruntowanego poczucia sensu. Kiedy Europa znów będzie mocno osadzona w tych fundamentach, znikną również powody wojen, takich jak konflikt na Ukrainie. Siła wojskowa jest ważna, ale bez duchowej siły staje się jedynie defensywna i reaktywna; sama w sobie nie zapewnia trwałej stabilności.

Sztuczna inteligencja natomiast stanowi coś zupełnie nowego – coś, na co nikt nie ma kontroli. Nie jest organiczna, nie jest owocem cywilizacji. Jest jak plastik – narzucający się element, który może radykalnie zmienić społeczeństwo. Dlatego papież Leon XIV powinien koniecznie napisać nową encyklikę na ten temat i wywołać szeroką debatę publiczną, abyśmy jako cywilizacja przynajmniej mentalnie przygotowali się na wyzwania, jakie niesie AI. Wniosek jest jeden: Zachód przetrwa tylko wtedy, gdy najpierw odbuduje duchową siłę – dopiero wtedy jego siła wojskowa będzie skuteczna. Bez poczucia sensu naszego istnienia i autorytetu moc staje się fundamentem bez podparcia.

– Pańska książka została już wydana w kilku krajach. Jak została tam przyjęta? Jakie inne tłumaczenia Pan przewiduje?

– Moja książka została pierwotnie opublikowana w języku słoweńskim w 2023 roku, gdzie już po roku osiągnęła status wyprzedanej, co świadczy o dużym zainteresowaniu i entuzjastycznym odbiorze przez czytelników. Wkrótce potem ukazała się również wersja chorwacka, która spotkała się z równie pozytywnym przyjęciem, potwierdzając tym samym jej aktualność i uniwersalność poruszanych tematów. Istotnym krokiem w międzynarodowym uznaniu książki była jej publikacja w języku ukraińskim, wsparta rekomendacją Rady Naukowej Uniwersytetu w Zaporożu. W 2025 roku książka ukazała się w Londynie nakładem wydawnictwa Arktos, co stanowi ważny krok w kierunku poszerzenia jej wpływu w anglosaskiej przestrzeni akademickiej. Jednocześnie trwają już przygotowania do wydania francuskiego, planowanego na bieżący rok. 

– Mamy również nadzieję na wydanie polskie. Zanim to nastąpi, gdzie można kupić książkę w języku angielskim?

– Istnieje znane powiedzenie: we wszystkim trzeba zaczynać od początku, który znajduje się na końcu. Oznacza to, że ostatnie powinno być na pierwszym miejscu. Polska od dawna znajduje się w centrum mojej uwagi. Uczę się języka polskiego, od kilku lat regularnie piszę także dla portalu Tysol.pl. Polska ma wielką historię i jeszcze większą przyszłość. Takie narody są rzadkością. Właściwie najbardziej naturalnym językiem dla mojej książki byłby polski, ponieważ jest ona napisana z perspektywy obywatela Polski w większości patrzącego na Europę i Zachód. Byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby powstało polskie wydanie. Wersję angielską można zamówić w wersji drukowanej lub elektronicznej w internecie.

– Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Adam Chmielecki.

Skrócona wersja rozmowy ukazała się w "Tygodniku Solidarność" nr 4/2026.

 

[Boštjan Marko Turk – słoweński profesor literatury na Uniwersytecie w Lublanie, dziekan klasy I (humanistycznej) w Europejskiej Akademii Nauki i Sztuki w Salzburgu. Wykładał na kilkunastu uniwersytetach w Europie, m.in. na Sorbonie oraz Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest autorem książek o literaturze i sztuce oraz historii i kulturze Słowenii i Europy Środkowej. W Polsce współpracuje z portalem Tysol.pl]


 

POLECANE
Karol Nawrocki: Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do Unii Europejskiej z ostatniej chwili
Karol Nawrocki: Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do Unii Europejskiej

Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do członkostwa w UE – powiedział prezydent Karol Nawrocki po spotkaniu z prezydentką Mołdawii. Maia Sandu, dziękując Polsce za bycie adwokatem Kiszyniowa w Europie, podkreśliła zaś, że jej kraj chce m.in. przyciągać więcej polskich inwestycji.

KE podjęła decyzję ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Kosiniak-Kamysz zabiera głos z ostatniej chwili
KE podjęła decyzję ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Kosiniak-Kamysz zabiera głos

Jesteśmy coraz bliżej otrzymania prawie 44 mld euro na inwestycje w bezpieczeństwo - przekazał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz po decyzji KE ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Jak wskazał, kolejnym krokiem będzie decyzja wykonawcza Rady Europejskiej i finalne podpisanie umów.

Michael Schumacher wreszcie wstał z łóżka! Nowe informacje po 12 latach z ostatniej chwili
Michael Schumacher wreszcie wstał z łóżka! Nowe informacje po 12 latach

Przez lata panowała cisza i ścisła tajemnica. Teraz brytyjskie media ujawniają nowe szczegóły dotyczące zdrowia Michaela Schumachera. Legenda Formuły 1 nie jest już przykuta do łóżka i porusza się na wózku inwalidzkim w swoim domu nad Jeziorem Genewskim. To pierwsze tak konkretne doniesienia od lat.

KRS odpowiada na wtargnięcie służb do siedziby. Będzie zawiadomienie do prokuratury z ostatniej chwili
KRS odpowiada na wtargnięcie służb do siedziby. Będzie zawiadomienie do prokuratury

Prezydium Krajowej Rady Sądownictwa upoważniło szefową KRS do złożenia zażalenia na niedawne przeszukanie biur w siedzibie Rady. Złożone ma zostać też w prokuraturze zawiadomienie w związku z tym, że według prezydium KRS, działania policji i prokuratury uniemożliwiły członkom Rady podjęcie pracy.

Wyłączenia prądu na Śląsku. Ważny komunikat dla mieszkańców z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu na Śląsku. Ważny komunikat dla mieszkańców

Mieszkańcy województwa śląskiego muszą przygotować się na planowane przerwy w dostawie energii elektrycznej. Operator sieci dystrybucyjnej Tauron opublikował harmonogram wyłączeń na najbliższe dni. Przerwy obejmą m.in. Częstochowę, Sosnowiec, Gliwice, Zabrze oraz powiaty częstochowski i gliwicki. Poniżej szczegółowy wykaz – gdzie, kiedy i na jakich ulicach nie będzie prądu.

Żurek chce zaostrzać prawo drogowe. Tymczasem sam łamie przepisy? Jest nagranie z ostatniej chwili
Żurek chce zaostrzać prawo drogowe. Tymczasem sam łamie przepisy? Jest nagranie

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiadał surowsze traktowanie kierowców łamiących zakazy i większą bezwzględność wymiaru sprawiedliwości. Tego samego dnia w sieci pojawił się wpis, który wywołał burzę. Jak wynika z nagrania, minister miał nie ustąpić pierwszeństwa na pasach i niemal potrącić kobietę.

Zamknięcie porodówki w Wadowicach. Głos zabrał wojewoda z ostatniej chwili
Zamknięcie porodówki w Wadowicach. Głos zabrał wojewoda

To ważna decyzja dla tysięcy mieszkanek Małopolski. Wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar nie zgodził się na zamknięcie oddziału ginekologiczno-położniczego w szpitalu powiatowym w Wadowicach. Dyrekcja placówki chciała zawiesić jego działalność już od 1 lutego. Powód? Dramatyczny spadek liczby porodów i ogromne straty finansowe.

Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska

Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska. Miasto uruchomiło konsultacje społeczne dotyczące dokumentu, który zadecyduje o kierunkach rozwoju komunikacji miejskiej na najbliższe kilkanaście lat. Każdy mieszkaniec może zgłosić swoje uwagi – czasu jest jednak niewiele.

ZUS rusza po pieniądze. Te świadczenia trzeba będzie oddać Wiadomości
ZUS rusza po pieniądze. Te świadczenia trzeba będzie oddać

ZUS wydał komunikat, który może zaniepokoić tysiące świadczeniobiorców. Osoby, które pobrały pieniądze nienależnie – nawet nieświadomie – muszą liczyć się z koniecznością zwrotu środków.

W tajemnicy przed Polakami. Europoseł alarmuje w sprawie specustawy dot. Ukraińców z ostatniej chwili
"W tajemnicy przed Polakami". Europoseł alarmuje w sprawie specustawy dot. Ukraińców

Rada Ministrów przyjęła projekt wygaszający rozwiązania specustawy ukraińskiej. Rząd mówi o przejściu na równe zasady, a Maciej Wąsik ostrzega, że nowe przepisy mogą rozszerzyć ochronę na cudzoziemców spoza Ukrainy.

REKLAMA

Profesor Boštjan M. Turk: Bitwa o duszę Europy wchodzi w kluczową fazę

– Jednym z głównych znaków nadziei dla przyszłości Europy jest sytuacja narodów Europy Środkowej, w szczególności Polski. Narody te wciąż tworzą wspólnotę ducha, a nie jedynie materializmu i konsumpcjonizmu, co odróżnia je od Europy Zachodniej, gdzie wartości cywilizacyjne często podporządkowane są ideologiom – mówi prof. Boštjan M. Turk w rozmowie z Adamem Chmieleckim.
Prof. Boštjan M. Turk
Prof. Boštjan M. Turk / Fot. Archiwum prywatne

Co musisz wiedzieć:

  • Boštjan M. Turk to słoweński profesor literatury, badacz historii, kultury i tradycji Słowenii i Europy Środkowej. W 2025 roku wydał książkę "War in the Name of Peace. The ’68 Revolution and the Disintegration of the West" („Wojna w imię pokoju. Rewolucja '68 i rozpad Zachodu”) . W Polsce współpracuje z portalem Tysol.pl.
  • W rozmowie z Adamem Chmieleckim prof. Boštjan M. Turk mówi, że Europa jest słaba militarnie i gospodarczo, ponieważ jest słaba duchowo. Oderwała się od swoich chrześcijańskich korzeni, a mieszkańcy Europy skupili się na ideologiach, materializmie i konsumpcjonizmie.
  • Nadzieję dla Europy prof. Turk widzi w Europie Środkowej: "Europa Środkowa, a w szczególności Polska, stanowi dziś nadzieję na odnowę cywilizacji europejskiej – powrót do jej korzeni, rozumu i wiary. Zdolność Polski do zachowania spójności kulturowej, łączenia państw i mądrego refleksyjnego spojrzenia na doświadczenia historyczne stawia ją w roli nosiciela europejskiej przyszłości".

 

Adam Chmielecki: – W swojej książce "War in the Name of Peace. The ’68 Revolution and the Disintegration of the West" („Wojna w imię pokoju. Rewolucja '68 i rozpad Zachodu”) wydanej w 2025 roku wysuwa Pan tezę – przyznajmy szczerze, nie odkrywczą – że Unia Europejska, a przede wszystkim jej elity brukselskie, przeżywają kryzys. Jednak przyczyn tego stanu rzeczy nie szuka Pan w ostatniej dekadzie, ale w latach 60. XX wieku, rewolucji 1968 roku, XIX wieku, ideach Karola Marksa, a nawet w końcu XVIII wieku, w rewolucji francuskiej. Czy nie są to zbyt odległe źródła?

Boštjan M. Turk: – Wielu zgadza się, że Unia Europejska znajduje się w kryzysie, lecz niewielu zastanawia się, dlaczego tak się stało. Jeszcze mniej jest tych, którzy wskazują na przyczyny niematerialne – duchowo-filozoficzne i polityczne. Moja książka pokazuje, że właśnie tam kryje się źródło tego kryzysu. Wojna na Ukrainie, słabe przywództwo Komisji Europejskiej oraz silny wpływ lobby i korporacji międzynarodowych są jedynie objawami głębszego problemu: Europa stała się słaba.

– Co to konkretnie oznacza?

– Po raz pierwszy w swojej historii Europa znalazła się poza kluczowymi ośrodkami władzy. Już na pierwszy rzut oka widać, że coś jest nie tak: rosyjska armia uderza w jej drzwi i pragnie odzyskać to, co utraciła po upadku muru berlińskiego. Jeszcze niedawno wojska rosyjskie opuszczały Europę. Wtedy Europa była silna, kierowali nią charyzmatyczni przywódcy tacy jak Helmut Kohl, Margaret Thatcher czy w Stanach Zjednoczonych Ronald Reagan, który przyczynił się do upadku muru berlińskiego. Dziś Europa jest słaba, co Putin umiejętnie wykorzystuje. Wojna jest więc logiczną konsekwencją osłabienia Europy – silniejszy atakuje słabszego.

– Dlaczego Europa w ciągu trzydziestu lat tak bardzo się osłabiła? 

– Odpowiedź tkwi w filozofii zwanej „woke”, czyli „przebudzeniem”, która wywodzi się z połączenia marksizmu, freudyzmu i rewolucji roku 1968. Czym była rewolucja ’68? Były to wydarzenia maja 1968 roku, kiedy studenci zajęli paryskie uniwersytety. Ale był to tylko widoczny wierzchołek góry lodowej. W tle dokonała się największa przemiana kulturowa i antropologiczna w nowożytnej historii. Aby system mógł funkcjonować, potrzebował ideologii zdolnej przekształcić człowieka – i taką ideologią był marksizm. Marksizm dążył do uwolnienia jednostki od tradycyjnych wartości, takich jak rodzina, wiara, moralność i naród, by uformować nowego człowieka – idealnie dopasowanego do potrzeb systemu.

– Kim miał być ten „nowy człowiek”?

– Historycznym wzorem był „nowy człowiek” stworzony po rewolucji marksistowskiej: pozbawiony korzeni rodzinnych i tradycji, całkowicie podatny na potrzeby systemu. Rewolucja ’68 połączyła marksizm, freudyzm i kapitalizm, by ukształtować nowego konsumenta i przekształcić cywilizację zachodnią. Freud uczył, że człowiek jest z natury więźniem swoich popędów – to doprowadziło do rewolucji seksualnej i kompulsywnego konsumpcjonizmu, który kapitalizm szybko wykorzystał dla zysku. Tak powstało społeczeństwo ponowoczesne, oparte na konsumpcji, indywidualizmie i rozpadzie tradycyjnych wartości.

Dziś na Zachodzie Europy prawie nie ma charyzmatycznych przywódców o silnej tożsamości. Bruksela dopuszcza jedynie urzędników, którzy nie reprezentują swoich narodów ani samych siebie, lecz abstrakcyjne umowy i przepisy. Podstawowy dokument UE – Traktat z Lizbony – w ogóle nie wspomina o takich kwestiach jak Zielony Ład, LGBT czy nielegalna migracja, choć właśnie te tematy dominują w polityce Brukseli. Narzucanie tych agend osłabia Europę, a ich ideologicznym fundamentem pozostaje połączenie marksizmu, freudyzmu i rewolucji ’68.

Najsilniejszą przeciwwagą dla tych idei było chrześcijaństwo, które w przeszłości stanowiło filar cywilizacji. Helmut Kohl wiedział, że chrześcijańska demokracja jest fundamentem silnej Europy. Dziś jednak Niemcy – najsilniejsze państwo UE – stają się źródłem wewnętrznych podziałów. Putin to zauważył: Zachód jest sparaliżowany przez dziesięciolecia ideologicznych wpływów – od marksizmu i freudyzmu po upadek autorytetu, rodziny, armii i tradycyjnych wartości. Jeśli dodamy do tego kwestie płci, wielość tożsamości oraz zanik autorytetu rodziny w szkołach, staje się jasne, że Europa stała się podatna na zagrożenia zewnętrzne. Podsumowując, Europa osłabła z powodu zmiany systemu wartości, która najpierw ogarnęła elity władzy, a następnie przeniknęła do mediów, szkół, a nawet przedszkoli. To czyni ją bezbronną wobec zewnętrznych ataków i wewnętrznych nacisków ideologicznych.

– Wielu krytyków Unii Europejskiej, ale tych, którzy nadal wierzą w możliwość zreformowania Unii lub odwrócenia jej federalistycznych tendencji, może odpowiedzieć na Pańską krytykę, mówiąc, że jest to przecież organizacja założona przez polityków chrześcijańskich: Konrada Adenauera, Roberta Schumana, Alcide de Gasperi...

– To prawda, że fundamenty europejskiej integracji położyli chrześcijanie: Robert Schuman, Konrad Adenauer, Alcide De Gasperi i Jean Monnet. Jednak już pobieżny rzut oka na historię wystarczy, by zauważyć, że Europa, jaką wyobrażali sobie jej ojcowie założyciele, jest dziś niemal nie do rozpoznania. Helmut Kohl był najgłośniejszym spadkobiercą tamtej wizji – ostatnim ogniwem w łańcuchu, który zaczął się po katastrofach wojen światowych. Z nim symbolicznie kończy się epoka Europy zbudowanej na antropologii chrześcijańskiej, na szacunku dla godności człowieka, jego wolności i odpowiedzialności. Schuman wierzył, że tylko taka polityka jest dopuszczalna, która wyrasta z chrześcijańskich fundamentów. Demokratyczna Europa powstała więc z inicjatywy chrześcijańskiej – ponieważ sama demokracja jest zakorzeniona w chrześcijaństwie. To właśnie z niego wywodzą się pojęcia osobistej godności, wolności, braterstwa i praw człowieka. Schuman pisał, że demokracja rodzi się w chwili, gdy człowiek zostaje wezwany do życia w swojej godności, w wolności i w odpowiedzialności wobec drugiego. Przed Chrystusem, jak twierdził, nikomu nie udało się sformułować podobnych idei.

– Ale to już chyba pieśń przeszłości, zwłaszcza na korytarzach w Brukseli?

– Tak, tamta Europa ojców założycieli praktycznie już nie istnieje. Jej duch został utracony, a fundamenty wartości – rozbite. To jest prawdziwa tragedia europejska. Wyobraźmy sobie, że Stany Zjednoczone całkowicie odwróciłyby się od swoich ojców założycieli, od zasad sformułowanych przez Jeffersona, Madisona czy Washingtona. Właśnie to dzieje się dziś z Europą. W Stanach Zjednoczonych zwrot społeczny w stronę ideologicznego „przebudzenia” (wokeness) okazał się ślepym zaułkiem – w ostatnich wyborach obywatele odrzucili program, który podważał ich własne fundamenty. Europa jednak, niestety, wciąż oddala się od swojej duchowej i cywilizacyjnej tożsamości. A bez niej nie będzie ani Europy, ani demokracji. Robert Schuman powiedział jasno: Europa będzie chrześcijańska – albo nie będzie jej wcale. Wszystko to szczegółowo analizuję w mojej książce.

 

KRYZYS EUROPY

– Czy kryzys dotyka „tylko” Unię Europejską, czy też całą „starą Europę” i to, co nazywamy cywilizacją zachodnią? Innymi słowy, czy chore są tylko struktury organizacyjne, czy też chore są również społeczeństwa? A jeśli tak, to jakie jest lekarstwo na tę chorobę?

– Ludzie są zmęczeni i znużeni nieskutecznością wielkich światowych konglomeratów opartych na ideologii „przebudzenia” – Unii Europejskiej, ONZ, WHO. Wystarczy przypomnieć sobie ich bezradność wobec pandemii COVID-19. Ta sama bezsilność ujawniła się ponownie, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę. Dlaczego tak się stało? Ponieważ człowiek nie może walczyć z zdrowym rozsądkiem i logiką – one ostatecznie zawsze zwyciężają. Dlatego upadną także plany, które – przy cichym przyzwoleniu różnych interesów – są knute w kuluarach europejskich stolic. Nie tylko upadną – one już się rozpadają. Wojna na Ukrainie wiele rzeczy postawiła na właściwe miejsce.

– Chociażby kwestie bezpieczeństwa i energetyki, by przejść nieco od idei do twardej rzeczywistości.

– Niemcy zainwestowały w tak zwaną „zieloną transformację” i walkę z „gazowymi bóstwami” kolosalne sumy – ponad 500 miliardów euro – i wszystko to na próżno. Dziś wracają do energii jądrowej i poszukują dróg do energetycznej samowystarczalności. W ślad za nimi idą inne państwa Unii. W tym samym czasie Stany Zjednoczone odkrywają, że są w gruncie rzeczy niemal całkowicie samowystarczalne – także demograficznie. Skurcz globalnego przyspieszenia „idei” zrodzonych w rewolucji roku ’68 słabnie; nacisk na powszechne wdrażanie globalizacji stopniowo maleje. Na świecie wznoszą się imperia oparte na normalności – na cywilizacyjnych założeniach i elementarnych schronieniach ludzkiego istnienia. Dzieje się tak w Chinach, Indiach, Ameryce Południowej. Tam nie ma miejsca na ideologię woke. Także ona osiągnęła już swój szczyt – a stamtąd można iść tylko w dół. Otwierają się drzwi do normalności – czasu, w którym pierwszym i ostatnim kryterium wszystkiego znów stanie się człowiek, w swojej pierwotnej tożsamości. Dlatego najlepiej poinformowani mówią dziś o przeczuciu świtu, który już zaczyna majaczyć na horyzoncie. W centrum mojej książki znajduje się zdanie: „Przyczyny podstawowych problemów, które książka analizuje, są mniej lub bardziej oczywiste. Ale to Europa musi je odrzucić – nikt nie uczyni tego za nią ani w jej imieniu. Dlatego ta książka jest jej poświęcona: wyrasta z przekonania, że czasy dawnej potęgi powrócą na kontynent wtedy, gdy przestaniemy za wszelką cenę zamykać przed nimi drzwi”. Europa – to jej obywatele.
Książka „Wojna w imię pokoju” to wezwanie do każdego z nich, by uświadomił sobie, co się dzieje, i przeciwstawił się temu – w imię przyszłości, która każdego dnia coraz wyraźniej się odsłania. By podjął decydującą drogę. Takie przesłanie niesie ta książka. Wierzę, że Europa jest zdolna do powrotu do normalności – i że ten powrót nastąpi.

 

ROK 1968 W POLSCE

– W Polsce rewolucyjny rok 1968, który stanowi tak ważny punkt zwrotny w Pańskiej narracji, przebiegał inaczej niż w Europie Zachodniej. Wynikało to oczywiście głównie z faktu, że Polska znalazła się po niewłaściwej, czyli komunistycznej stronie żelaznej kurtyny. W naszym kraju była to głównie gra między różnymi kręgami komunistycznymi i, w pewnym sensie, kierowanie przez władze negatywnych emocji społecznych przede wszystkim w stronę Żydów – z których tysiące zostało później zmuszonych do emigracji – oraz nastawianie przeciwko sobie różnych grup społecznych, takich jak studenci i robotnicy. Jednocześnie istnieją również analogie do wydarzeń na Zachodzie. Na przykład w tym czasie pojawiło się lewicowe środowisko polityczne, tzw. komandosi, które przez kilka dziesięcioleci było jednym z najbardziej wpływowych w polskim życiu publicznym. Jak postrzega Pan rok 1968 w Polsce w kontekście ciągłości rewolucji, którą opisuje w swojej książce?

– Rok 1968 w Polsce miał bez wątpienia swój szczególny charakter. Choć stanowił część szerszej fali rewolucyjnej, która ogarnęła Europę i świat, wydarzenia w polskiej przestrzeni przebiegały w bardzo specyficznych warunkach państwa komunistycznego. Protesty, które rozpoczęły się w marcu 1968 roku demonstracjami studentów w Warszawie po ocenzurowaniu „Dziadów” Adama Mickiewicza w Teatrze Narodowym, początkowo miały charakter kulturalny i intelektualny – wyrażały sprzeciw wobec ograniczania wolności słowa i dogmatycznej polityki kulturalnej reżimu. Reżim Władysława Gomułki szybko jednak określił protesty jako dzieło „syjonistycznych prowokatorów” i wykorzystał je do wewnętrznych rozgrywek politycznych. W ten sposób uruchomiono państwową kampanię antysemicką, która w latach 1968–1970 doprowadziła do przymusowej emigracji ponad 13 tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego – wśród nich wielu wybitnych naukowców, artystów i intelektualistów. Ta tzw. „czystka syjonistyczna” była częścią szerszego procesu konsolidacji władzy w partii, gdy frakcja Gomułki rozprawiała się z bardziej liberalnymi kadrami, dążąc zarazem do ideologicznego zbliżenia z twardym jądrem radzieckim. Ważne jest, by zrozumieć, że ten antysemityzm był osadzony w kontekście zimnej wojny. Po wojnie arabsko-izraelskiej w 1967 roku, w której Izrael – dysponujący głównie zachodnią bronią i wspierany przez Stany Zjednoczone – skutecznie odparł atak państw uzbrojonych w radziecką technologię wojskową, w całym bloku komunistycznym rozpowszechniła się propaganda przedstawiająca Izrael jako „imperialistyczną placówkę” USA na Bliskim Wschodzie. Polska elita partyjna przejęła tę retorykę i powiązała ją z wewnętrznymi walkami politycznymi, co pozwoliło wykorzystać antysemickie stereotypy jako narzędzie mobilizacji społecznego niezadowolenia. W tym szerszym ideologicznym kontekście moja książka oferuje precyzyjną analizę korzeni europejskiego antysemityzmu lewicowego. Pokazuje, jak głęboko motywy antysemickie były zakorzenione już w klasycznej tradycji marksistowskiej – u Marksa i Engelsa – którzy w Żydach często widzieli symbol kapitalistycznego egoizmu i „ducha handlowego”. Te stereotypy przenikały później do myśli lewicowej XX wieku, często w przebraniu antysyjonizmu lub antyimperializmu. Wydarzenia polskie z 1968 roku ukazują, jak ta ideologiczna tradycja antysemityzmu może splatać się z konkretnymi interesami politycznymi i stawać się narzędziem władzy.

– Czyli jednak więcej podobieństw niż różnic?

– Rok 1968 w Polsce nie oznacza więc jedynie lokalnego konfliktu wewnątrz partii komunistycznej, lecz stanowi część szerszej ciągłości procesów rewolucyjnych i ideologicznych w Europie. Łączy w sobie historyczne dziedzictwo myśli marksistowskiej, geopolityczne napięcia zimnej wojny oraz specyficzne pęknięcia społeczne, które charakteryzowały polskie społeczeństwo końca lat sześćdziesiątych. Jest to szczególnie istotne dziś – po 7 października 2023 roku, po ataku Hamasu na niewinnych obywateli Izraela – gdy obserwujemy falę antysemityzmu, jakiej Europa nie znała od czasów II wojny światowej: od niszczenia synagog i fizycznych ataków na Żydów po „pro-palestyńskie” protesty, które często przeradzają się w otwartą nienawiść wobec Żydów. Polski przykład z 1968 roku nie mówi więc jedynie o przeszłości – stanowi ostrzegawczy przykład dla zrozumienia współczesnych mechanizmów ideologicznych, które wciąż umożliwiają powtarzanie historycznych tragedii.

 

POLSKA I EUROPA ŚRODKOWA NADZIEJĄ DLA EUROPY

– Jedną z oznak nadziei, na które Pan wskazuje, jest sytuacja krajów Europy Środkowej, fakt, że nadal są one społecznościami opartymi na duchowości i zdrowym rozsądku, co wbrew pozorom można połączyć, a nie tylko materializmie i konsumpcjonizmie. Czym my, Polacy, i nasi sąsiedzi z Europy Środkowej wyróżniamy się na tle Europy Zachodniej? Czy uważa Pan, że mamy potencjał, aby odwrócić negatywne trendy społeczne w całej cywilizacji zachodniej?

– Jednym z głównych znaków nadziei dla przyszłości Europy jest sytuacja narodów Europy Środkowej, w szczególności Polski. Narody te wciąż tworzą wspólnotę ducha, a nie jedynie materializmu i konsumpcjonizmu, co odróżnia je od Europy Zachodniej, gdzie wartości cywilizacyjne często podporządkowane są ideologiom takim jak woke czy dyskusje o problemach LGBT. Paradoksalnie państwa w Europie Środkowej i Wschodniej, które Stalin umieścił poza zachodnią cywilizacją, dziś są jej najważniejszymi obrońcami. Zachód, który początkowo patrzył na Wschód z wyższością – przy okazji rozszerzenia UE w 2004 roku pojawiały się nawet szydercze komentarze o polskich hydraulikach – musiał uznać prymat państw wschodnich w zakresie spójności społecznej, kultury i fundamentów cywilizacyjnych. Szczególnie optymistycznie patrzę na Polskę, którą w książce widzę jako kluczowego nosiciela europejskiej przyszłości.

Niemiecki magazyn „Focus” niedawno opublikował analizę, dlaczego Chiny nie mogą stać się pierwszą potęgą świata w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi. Pierwsza potęga świata musi bowiem wykazywać prymat w sześciu obszarach. W książce zastosowałem te kryteria regionalnie, odnosząc je do Europy w kontekście Polski i Niemiec.

– Jakie to są kryteria i jak wypadło to porównanie?

– Pod wszystkim względami Polska jest lepsza albo co najmniej równa Niemcom. W kryterium „misji kulturowej”  Polska broni cywilizacji zachodniej i chrześcijaństwa, utrzymuje wartości kształtujące cywilizację, podczas gdy Niemcy odchodzą od tych fundamentalnych wartości. W kryterium „przywództwa ideowego” widać, że Polska w wielu kwestiach cywilizacyjnych (energia, migracje, ideologie społeczne) zawsze miała rację, podczas gdy niemieckie polityki i idee często były błędne. Przewagę Polski w kryterium „siły militarnej i strategicznego zasięgu” pokazała koordynacja przez Polskę koordynacja pomocy wojskowej dla Ukrainy, podczas gdy Niemcy długo nie reagowały. W kryterium „możliwości zawierania sojuszy” Polska jest ważnym ogniwem Inicjatywy Trójmorza i Grupy Wyszehradzkiej, łączy państwa bałtyckie, Wielką Brytanię i Ukrainę, podczas gdy Niemcy są demograficznie i kulturowo rozproszone.

– Tu według Pana analizy mamy przewagę. A gdzie wypada remis? 

– W kryterium „Atrakcyjności dla imigrantów” – Polska doświadcza fali migracji z Europy Zachodniej, podczas gdy Niemcy przyciągają głównie migrantów z krajów Trzeciego Świata lub nowych członków UE. Remisowe jest również kryterium „siły ekonomicznej i przywództwa w innowacji”. Polska stabilna gospodarka rosła nieprzerwanie przez ostatnie 28 lat. Niemcy pozostają motorem gospodarczym Europy, ale borykają się ze stagnacją i niepewnością.

– Co wynika z analizy takiego zestawu kryteriów dotykających najważniejszych obszarów państwa?

– Polska dzisiaj nie jest jedynie regionalną potęgą, lecz najważniejszym czynnikiem integrującym w Europie. Jej wewnętrzna siła wynika z historii, w której wielokrotnie była ofiarą, lecz zawsze potrafiła nadać sens swojej przeszłości. W odróżnieniu, Niemcy i Rosja jako narody mają trudności w zrozumieniu historii XX wieku. Polska dzięki temu osiąga pewną głębię cywilizacyjną, która pozwala jej bronić fundamentalnych wartości Europy, łączyć region i tworzyć perspektywę odbudowy europejskiej cywilizacji. Europa Środkowa, a w szczególności Polska, stanowi dziś nadzieję na odnowę cywilizacji europejskiej – powrót do jej korzeni, rozumu i wiary. Jej zdolność do zachowania spójności kulturowej, łączenia państw i mądrego refleksyjnego spojrzenia na doświadczenia historyczne stawia ją w roli nosiciela europejskiej przyszłości.

– W swojej książce opisuje Pan wyjątkowe wydarzenia, które miały miejsce dosłownie w ostatnich latach. Pandemię koronawirusa i szybki rozwój sztucznej inteligencji, ale też ideologiczne szaleństwo i to, co ludzkość zna praktycznie od początku dziejów, a mianowicie zbrodnie i wojny. Co w tej dżungli różnych sytuacji będzie decydujące dla przetrwania Zachodu? Siła duchowa czy prosta, twarda siła militarna?

– Patrząc na historię Europy, istnieje wyraźna korelacja między duchową siłą a siłą wojskową. Europa była wojskowo potężna zawsze wtedy, gdy była również duchowo silna – gdy posiadała jasne wartości, hierarchię, poczucie sensu i autorytet. Nawet po II wojnie światowej pozostawała centrum świata, dopóki istniały stabilność, tożsamość i rdzenie kulturowe.

Ten status zaczął słabnąć dopiero w okresie Angeli Merkel, a dokładniej w wyniku sztucznie wywołanego kryzysu migracyjnego, który wstrząsnął fundamentami Europy i jej poczuciem jedności. Pandemia COVID-19 pokazała, jak głęboko upadliśmy. Jak podaję w książce, była to pierwsza epidemia, która równocześnie wywołała nie tylko teorie spiskowe, lecz także złożoną, splecioną sieć dezinformacji – można to nazwać infodemią. Niesamowita mobilizacyjna siła tych teorii, ich rozprzestrzenianie się i wpływ na opinię publiczną pokazały, jak kruche stało się zaufanie ludzi do autorytetów. Ludzie byli gotowi dosłownie umrzeć za przekonania nabyte w internecie – historycznie bez precedensu. Jeszcze bardziej wymowny jest aspekt psychologiczny: w przeszłości epidemie, katastrofy czy wojny zmniejszały liczbę samobójstw, ponieważ człowiek w obliczu zagrożenia zewnętrznego zwracał się ku wspólnocie i więziom społecznym. COVID-19 odwrócił tę logikę po raz pierwszy – liczba cierpień psychicznych i samobójstw dramatycznie wzrosła.

Kiedyś cywilizacja oparta na metafizycznej transcendencji osoby ludzkiej tworzyła szeroki projekt, który dawał jednostce motywację. Życie było opowieścią opartą na sensie. Teraz wszystko stało się względne, tymczasowe i bez znaczenia. Człowiek Zachodu zardzewiał w metafizycznym niepokoju.

– Czyli kluczem jest brak ciągłości wartości, brak autorytetów – zbiorowych i indywidualnych?

– Wspólnym mianownikiem pandemii, samobójstw i teorii spiskowych są brak poczucia sensu i brak autorytetu – co jest, definicyjnie, brakiem Boga. Ludzie po prostu już niczemu nie wierzą. Jeśli nie ma żadnego sensu i żadnego legitymizowanego autorytetu, życie staje się podatne na zagrożenia. Nauki medyczne, które stały się symbolem autorytetu, zostały poddane relatywizacji, co ujawniło, że cywilizacja jest krucha, jeśli nie posiada fundamentów szanowanych przez ludzką duchowość.

W przyszłości przetrwanie Zachodu będzie zależało od powrotu do europejskich fundamentów: do duchowej i kulturowej tożsamości, do jasnych wartości i ugruntowanego poczucia sensu. Kiedy Europa znów będzie mocno osadzona w tych fundamentach, znikną również powody wojen, takich jak konflikt na Ukrainie. Siła wojskowa jest ważna, ale bez duchowej siły staje się jedynie defensywna i reaktywna; sama w sobie nie zapewnia trwałej stabilności.

Sztuczna inteligencja natomiast stanowi coś zupełnie nowego – coś, na co nikt nie ma kontroli. Nie jest organiczna, nie jest owocem cywilizacji. Jest jak plastik – narzucający się element, który może radykalnie zmienić społeczeństwo. Dlatego papież Leon XIV powinien koniecznie napisać nową encyklikę na ten temat i wywołać szeroką debatę publiczną, abyśmy jako cywilizacja przynajmniej mentalnie przygotowali się na wyzwania, jakie niesie AI. Wniosek jest jeden: Zachód przetrwa tylko wtedy, gdy najpierw odbuduje duchową siłę – dopiero wtedy jego siła wojskowa będzie skuteczna. Bez poczucia sensu naszego istnienia i autorytetu moc staje się fundamentem bez podparcia.

– Pańska książka została już wydana w kilku krajach. Jak została tam przyjęta? Jakie inne tłumaczenia Pan przewiduje?

– Moja książka została pierwotnie opublikowana w języku słoweńskim w 2023 roku, gdzie już po roku osiągnęła status wyprzedanej, co świadczy o dużym zainteresowaniu i entuzjastycznym odbiorze przez czytelników. Wkrótce potem ukazała się również wersja chorwacka, która spotkała się z równie pozytywnym przyjęciem, potwierdzając tym samym jej aktualność i uniwersalność poruszanych tematów. Istotnym krokiem w międzynarodowym uznaniu książki była jej publikacja w języku ukraińskim, wsparta rekomendacją Rady Naukowej Uniwersytetu w Zaporożu. W 2025 roku książka ukazała się w Londynie nakładem wydawnictwa Arktos, co stanowi ważny krok w kierunku poszerzenia jej wpływu w anglosaskiej przestrzeni akademickiej. Jednocześnie trwają już przygotowania do wydania francuskiego, planowanego na bieżący rok. 

– Mamy również nadzieję na wydanie polskie. Zanim to nastąpi, gdzie można kupić książkę w języku angielskim?

– Istnieje znane powiedzenie: we wszystkim trzeba zaczynać od początku, który znajduje się na końcu. Oznacza to, że ostatnie powinno być na pierwszym miejscu. Polska od dawna znajduje się w centrum mojej uwagi. Uczę się języka polskiego, od kilku lat regularnie piszę także dla portalu Tysol.pl. Polska ma wielką historię i jeszcze większą przyszłość. Takie narody są rzadkością. Właściwie najbardziej naturalnym językiem dla mojej książki byłby polski, ponieważ jest ona napisana z perspektywy obywatela Polski w większości patrzącego na Europę i Zachód. Byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby powstało polskie wydanie. Wersję angielską można zamówić w wersji drukowanej lub elektronicznej w internecie.

– Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Adam Chmielecki.

Skrócona wersja rozmowy ukazała się w "Tygodniku Solidarność" nr 4/2026.

 

[Boštjan Marko Turk – słoweński profesor literatury na Uniwersytecie w Lublanie, dziekan klasy I (humanistycznej) w Europejskiej Akademii Nauki i Sztuki w Salzburgu. Wykładał na kilkunastu uniwersytetach w Europie, m.in. na Sorbonie oraz Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest autorem książek o literaturze i sztuce oraz historii i kulturze Słowenii i Europy Środkowej. W Polsce współpracuje z portalem Tysol.pl]



 

Polecane