Agnieszka Żurek: Tylko gotówecka, kochani!

„Seeerioo? Helooou, dwudziesty pierwszy wieeek! Nie miałam w ręku papierowych pieniędzy od lat!” – usłyszałam od przedstawicielki pokolenia Z, kiedy otrzymawszy w góralskiej karczmie rachunek za obiad, wyjęłam z torebki portfel, a z portfela banknoty.
Pieniądze - zdjęcie poglądowe
Pieniądze - zdjęcie poglądowe / fot. pixabay.com

Przedstawicielka spojrzała na mnie z mieszanką niedowierzania, obrzydzenia i pogardy, jakbym właśnie wyjęła z torebki martwego szczura i chciała zapłacić nim za posiłek.

System bezgotówkowy a sprawa oscypka

Przez chwilę poczułam się „starym przegrywem”, mimo że gorąco popieram gotówkę, doceniam jej zalety i jestem przeciwna zastąpieniu jej pieniądzem cyfrowym. Jak widać, nie jestem do końca odporna na podprogowe oddziaływanie presji społecznej.

Chwilę później jednak – nomem omen – karta się odwróciła. „A te łoscypki to Wam spsedom po dziesięć złotych za stukę, świezutkie, pysne” – zachęciła nas starsza góralka. Przedstawicielka Pokolenia Z zapytała, czy można zapłacić kartą, ale usłyszała: „Tylko gotówecka, kochani!”. I tu wkroczyłam ja – stary wiarus z workiem dukatów. Delektując się świeżutkimi oscypkami, PPZ przyznała, że jednak tradycyjne środki płatnicze czasami się przydają. Kolejny dzień przywitałyśmy w kolejce po bilety do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Chcesz zapłacić gotówką? Stań grzecznie na końcu i czekaj cierpliwie na swoją kolej. PPZ spojrzała na mnie triumfalnie i wyjęła swojego iPhone’a, żeby kupić bilety online. I tu – mówiąc językiem młodzieżowym – zonk. Brak zasięgu. PPZ pobladła i spytała, co teraz? Sprawdziłam, czy uda mi się kupić bilety przy użyciu mojego archaicznego smartfona. Udało się, kiepski telefon najwidoczniej lepiej łapał kiepski zasięg. Wypad w Tatry pokazał, że najwygodniej jest posiadać zarówno kartę, jak i gotówkę. I dokładnie tak powinno zostać. Łatwej zapłacić rachunki przelewem, z kolei świeżo uwędzonego oscypka od gaździny raczej trudno będzie kupić kartą. I niech tak pozostanie.

Problemy z zasięgiem to nie zawsze utrapienie, ale czasem też upragniony odpoczynek. Nie raz słyszałam w drodze do Doliny Pięciu Stawów Polskich: „Nie mam zasięgu, ale super!” albo: „O nie, zasięg wrócił, będą teraz do mnie wydzwaniać”. Miejsc „analogowych” jest coraz mniej, warto je zachować i wiedzieć, że jeszcze gdzieś w Polsce można odpocząć od wszechobecnych kamer, kodów i terminali, a fakt kupienia przez nas szarlotki i wełnianych skarpet w schronisku na Hali Ornak pozostaje słodką tajemnicą naszą i właścicieli schroniska, do której nie ma dostępu żaden bank ani inne oko Wielkiego Brata.

Latarka, benzyna i gotówka

Gotówka to nie tylko wolność i prywatność, ale przede wszystkim – bezpieczeństwo. Niedawna powódź pokazała, jak utopijne są wszelkie idee Zielonych Ładów, zeroemisyjności czy powszechnej cyfryzacji. Kiedy całe wioski czy miasta zostają odcięte od prądu, sprawdzają się: pojazdy benzynowe, gotówka i latarki na baterie. Podobnie jest podczas innych klęsk żywiołowych albo – nie daj Boże – wojny. Nieustanne straszenie nas obcą interwencją zbrojną przy jednoczesnych planach wprowadzenia pieniądza cyfrowego wygląda na głupotę lub sadyzm (przy czym jedno nie wyklucza drugiego), a jednak się dzieje. Jeśli nawet – miejmy nadzieję – nie będzie u nas wojny, to przecież i w czasach pokoju w dowolnym właściwie momencie do władzy dojść może ktoś w rodzaju kanadyjskiego premiera Justina Trudeau, który pokazał, czym grozi dominacja lub monopol pieniądza cyfrowego. Protest kierowców ciężarówek przeciwko radykalnym obostrzeniom covidowym i segregacji sanitarnej został stłumiony poprzez zastosowanie przemocy ekonomicznej. „Zostaliście ostrzeżeni. Jeśli twoja ciężarówka jest używana w blokadach, twoje firmowe rachunki zostaną zablokowane. Zostanie też zawieszone ubezpieczenie twojego samochodu” – mówiła wówczas kanadyjska minister finansów Chrystia Freeland. Nie trzeba było pałować ludzi (choć i do tego niestety dochodziło), najskuteczniejsze okazało się zamrożenie im środków na kontach. Jeśli jakakolwiek władza ma możliwość zablokowania obywatelom pod dowolnym pretekstem (zawsze można użyć przecież „argumentu”: „To dla waszego dobra!”, „chronimy was przed Wami samymi/ faszyzmem/ głupotą ludzką/ terroryzmem/ ruskimi onucami” etc.) środków finansowych decydujących o ich przetrwaniu, staje się władzą totalitarną.

Chiny mówią: „Potrzymajcie nam herbatę”

Kolejny argument za pozostawieniem w obiegu gotówki to kwestia rozmaitych odgórnych szalonych planów, które pozwalamy sobie narzucić np. przez Unię Europejską. Przykładem może być tu Krajowy Plan Odbudowy, który teoretycznie miał na celu pomóc krajom członkowskim w odbudowaniu ich gospodarek po pandemii, w praktyce jednak to unijni urzędnicy decydowali o tym, na co dane środki mogą zostać przeznaczone. Pojawiały się tam np. takie absurdy, jak postulat powołania „komisarza cyfrowego” w każdej gminie. Totalna cyfryzacja to totalna kontrola. Stąd już niedaleko do realizacji dystopicznej wizji Janusza A. Zajdla nakreślonej w jego książce „Limes inferior”. Na swoje jedzenie musisz „zarobić” określoną liczbę punktów w określonych kategoriach. Nie podoba Ci się władza? Będziesz jadł jedzenie gorszej jakości, mieszkał w bardziej obskurnym miejscu i podróżował mniej wygodnymi środkami transportu bądź nie podróżował w ogóle. Lojalnym obywatelom władza będzie oferowała dostęp do odpowiedników „Pewexów”. Niemożliwe? Chińczycy mówią: „Potrzymajcie nam herbatę”.

Jeśli nawet założymy, że jakimś cudem u władzy będą się znajdować wyłącznie ludzie szlachetni, odpowiedzialni i moralni (ha, ha, ha), to i tak powszechna cyfryzacja i centralizacja systemów bankowych oznacza powierzenie niemal wszystkich dziedzin ludzkiego funkcjonowania sztucznej inteligencji, która – na co mamy coraz więcej dowodów – bywa nie tylko zawodna, ale i niebezpieczna. Ekstremalnym przykładem – a przecież niestety realnym – było morderstwo polskiego wolontariusza Damiana Sobola i innych pracowników organizacji World Central Kitchen. „Postępująca automatyzacja wojny w Gazie mogła doprowadzić do izraelskiego ataku na pracowników organizacji World Central Kitchen, w którym zginął m.in. Polak Damian Soból. Okazuje się bowiem, że cele uderzeń IDF na Hamas wybiera algorytm przy minimalnym udziale człowieka. To tłumaczyłoby zbombardowanie dobrze oznaczonego i znanego Izraelczykom konwoju humanitarnego. Wystarczyło, że maszyna zidentyfikowała wśród jego członków osobę uznaną za terrorystę – co nie jest niemożliwe, biorąc pod uwagę, że Hamas kontroluje najdrobniejsze aktywności w Gazie – by program pod nazwą Lawenda aktywował procedury, które mogły doprowadzić do śmierci siedmiu ludzi, w tym Damiana Sobola. O tym, jak działa powszechnie stosowany przez IDF w Gazie algorytm, pisze znany izraelski dziennikarz i filmowiec Yuval Abraham, powołując się na źródła wojskowe, bezpośrednio zaangażowane w obsługę militarnych AI” – pisze na łamach „Wprost” Jakub Mielnik. Oczywiście, czym innym są kwestie militarne, a czym innym finansowe, ten jaskrawy przykład pokazuje jednak, jak tragicznie może zakończyć się powierzenie sztucznej inteligencji działań dotychczas wykonywanych przez ludzi.

Przeterminowała mi się kasa

Pieniądz cyfrowy – podobnie jak obecnie nasze karty bankomatowe czy dowody tożsamości – może mieć swoją datę ważności. „Ma on formę blockchaina, algorytmu, w którym możemy zapisać wszystko, możemy go warunkować, powiedzieć, że to i to musisz spełnić, żeby mieć ten pieniądz. Pieniądz cyfrowy może mieć różne funkcje – ileś pieniądza będziesz mógł wydać na produkty spożywcze – załóżmy, że będzie to np. pieniądz w kolorze żółtym, zielony na transport i czerwony na rozrywkę. I będzie lista towarów zakazanych. […] Pieniądz cyfrowy – i nie jest to science fiction, tylko to już się dzieje, wiemy, że w niektórych regionach świata pieniądze cyfrowe są już mocno testowane – ma być pieniądzem terminowym, podobnie jak produkty spożywcze. Po upływie określonej daty pieniądz ten po prostu zniknie. To oznacza, że nie będzie szans na zbudowanie majątku” – ostrzega w rozmowie z Grzegorzem Kuszem opublikowanej na kanale „Agent Specjalny” w serwisie YouTube doradca inwestycyjny Katarzyna Szewczyk.

Rafał Górski, szef Instytutu Spraw Obywatelskich, przywołuje na łamach portalu ISO anegdotę, za sprawą której plany zastąpienia gotówki pieniądzem cyfrowym same się skomentowały. Górski podaje: „Podczas spotkania z dziennikarzami Adam Glapiński wspomniał o zabawnym incydencie w polskim parlamencie. Podczas jednej z komisji parlamentarzyści zarzucili NBP, że chce wrócić do średniowiecza, ograniczając płatności bezgotówkowe i broniąc gotówki. Prezes NBP skomentował tę wypowiedź jako «niesłychanie prymitywną uwagę». Podkreślił, że nic takiego nie ma miejsca. NBP rozwija płatności bezgotówkowe, tylko jednocześnie „żąda miejsca dla płatności gotówkowych». A zabawne było to, że wspomniana komisja parlamentarna miała odbyć się rano, a odbyła się wieczorem, bo były problemy z systemem informatycznym parlamentu. «I tym osobom nic do głowy nie przyszło, żadna żarówka się nie zapaliła w mózgu. Co może się zdarzyć, jeśli system cyfrowy ulegnie zawieszeniu, albo wprost przerwie funkcjonowaniu» – podkreślił szef NBP”.

CZYTAJ TAKŻE:


 

POLECANE
Nowy komunikat IMGW. Oto co nas czeka z ostatniej chwili
Nowy komunikat IMGW. Oto co nas czeka

Zima pokazuje swoje najmroźniejsze oblicze. IMGW ostrzega przed silnym mrozem, śniegiem, zawiejami i gęstymi mgłami. W wielu regionach warunki na drogach mogą być bardzo trudne. Sprawdź, gdzie będzie najgorzej.

European Conservative: Gospodarka o obiegu zamkniętym - przepis na upadek Europy z ostatniej chwili
European Conservative: Gospodarka o obiegu zamkniętym - przepis na upadek Europy

Gospodarka europejska jest w bardzo złym stanie. Co gorsza, jej rządy znajdują się w coraz większym impasie i nie są w stanie nawet zrozumieć palących problemów politycznych.

Szef KPRP: To moment sprawdzam dla rządzących. Mercosur i bezpieczeństwo Polski z ostatniej chwili
Szef KPRP: To moment "sprawdzam" dla rządzących. Mercosur i bezpieczeństwo Polski

Dopiero dzień przed protestami rolników rząd bierze się za prezydencki projekt „Ochrona polskiej wsi”. Stawka jest ogromna: zakaz sprzedaży ziemi, los umowy UE–Mercosur i bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Szef KPRP mówi wprost: to moment "sprawdzam" dla rządzących.

Spotkanie prezydenta i premiera. Znamy szczegóły z ostatniej chwili
Spotkanie prezydenta i premiera. Znamy szczegóły

W piątek ma dojść do spotkania prezydenta Karola Nawrockiego i premiera Donalda Tuska. Według nieoficjalnych informacji PAP rozmowy mają rozpocząć się o godz. 13.30.

Prof. Kazimierz Nowaczyk pobity wideo
Prof. Kazimierz Nowaczyk pobity

Prof. Kazimierz Nowaczyk, wiceprzewodniczący podkomisji smoleńskiej, został ciężko pobity przed swoim domem tuż po publikacji analizy AI wykazującej, że doszło w Smoleńsku do zamachu.

Irlandia podjęła decyzję. Zagłosujemy przeciwko umowie UE–Mercosur z ostatniej chwili
Irlandia podjęła decyzję. "Zagłosujemy przeciwko umowie UE–Mercosur"

Irlandia zagłosuje przeciwko umowie o wolnym handlu między Unią Europejską i organizacją państw Ameryki Płd. Mercosur w jej obecnym kształcie – zapowiedział w czwartek wicepremier Irlandii Simon Harris. Podkreślił, że tzw. klauzule ochronne nie są dla władz w Dublinie wystarczające.

NFZ wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
NFZ wydał pilny komunikat

Odmrożenia zimą grożą nie tylko przy mrozie, ale też przy wietrze i wilgoci. NFZ zwraca uwagę, gdzie występują najczęściej, jak im zapobiegać, jak bezpiecznie ogrzać skórę i kiedy potrzebna jest pilna pomoc lekarska.

Senat obcina budżet TK o ponad 9 mln zł. „Nowi sędziowie nie otrzymają wynagrodzeń” z ostatniej chwili
Senat obcina budżet TK o ponad 9 mln zł. „Nowi sędziowie nie otrzymają wynagrodzeń”

„Senat wprowadził poprawkę, która zabiera Trybunałowi Konstytucyjnemu ponad 9 milionów złotych w ramach budżetu” – alarmuje w mediach społecznościowych poseł Michał Wójcik.

Media: Tak prezydent i premier umówili się na rozmowy. SMS zamiast oficjalnych kanałów z ostatniej chwili
Media: Tak prezydent i premier umówili się na rozmowy. "SMS zamiast oficjalnych kanałów"

W piątek prezydent Karol Nawrocki spotka się z premierem Donaldem Tuskiem. Według informacji Radia ESKA politycy umówili się na spotkanie bezpośrednio, za pomocą… SMS.

Zablokowany port kontenerowy w Gdańsku. Protestują przewoźnicy z ostatniej chwili
Zablokowany port kontenerowy w Gdańsku. Protestują przewoźnicy

Największy w Polsce Terminal Kontenerowy Baltic Hub został sparaliżowany przez przewoźników, którzy nie godzą się na wprowadzenie drakońskich opłat.

REKLAMA

Agnieszka Żurek: Tylko gotówecka, kochani!

„Seeerioo? Helooou, dwudziesty pierwszy wieeek! Nie miałam w ręku papierowych pieniędzy od lat!” – usłyszałam od przedstawicielki pokolenia Z, kiedy otrzymawszy w góralskiej karczmie rachunek za obiad, wyjęłam z torebki portfel, a z portfela banknoty.
Pieniądze - zdjęcie poglądowe
Pieniądze - zdjęcie poglądowe / fot. pixabay.com

Przedstawicielka spojrzała na mnie z mieszanką niedowierzania, obrzydzenia i pogardy, jakbym właśnie wyjęła z torebki martwego szczura i chciała zapłacić nim za posiłek.

System bezgotówkowy a sprawa oscypka

Przez chwilę poczułam się „starym przegrywem”, mimo że gorąco popieram gotówkę, doceniam jej zalety i jestem przeciwna zastąpieniu jej pieniądzem cyfrowym. Jak widać, nie jestem do końca odporna na podprogowe oddziaływanie presji społecznej.

Chwilę później jednak – nomem omen – karta się odwróciła. „A te łoscypki to Wam spsedom po dziesięć złotych za stukę, świezutkie, pysne” – zachęciła nas starsza góralka. Przedstawicielka Pokolenia Z zapytała, czy można zapłacić kartą, ale usłyszała: „Tylko gotówecka, kochani!”. I tu wkroczyłam ja – stary wiarus z workiem dukatów. Delektując się świeżutkimi oscypkami, PPZ przyznała, że jednak tradycyjne środki płatnicze czasami się przydają. Kolejny dzień przywitałyśmy w kolejce po bilety do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Chcesz zapłacić gotówką? Stań grzecznie na końcu i czekaj cierpliwie na swoją kolej. PPZ spojrzała na mnie triumfalnie i wyjęła swojego iPhone’a, żeby kupić bilety online. I tu – mówiąc językiem młodzieżowym – zonk. Brak zasięgu. PPZ pobladła i spytała, co teraz? Sprawdziłam, czy uda mi się kupić bilety przy użyciu mojego archaicznego smartfona. Udało się, kiepski telefon najwidoczniej lepiej łapał kiepski zasięg. Wypad w Tatry pokazał, że najwygodniej jest posiadać zarówno kartę, jak i gotówkę. I dokładnie tak powinno zostać. Łatwej zapłacić rachunki przelewem, z kolei świeżo uwędzonego oscypka od gaździny raczej trudno będzie kupić kartą. I niech tak pozostanie.

Problemy z zasięgiem to nie zawsze utrapienie, ale czasem też upragniony odpoczynek. Nie raz słyszałam w drodze do Doliny Pięciu Stawów Polskich: „Nie mam zasięgu, ale super!” albo: „O nie, zasięg wrócił, będą teraz do mnie wydzwaniać”. Miejsc „analogowych” jest coraz mniej, warto je zachować i wiedzieć, że jeszcze gdzieś w Polsce można odpocząć od wszechobecnych kamer, kodów i terminali, a fakt kupienia przez nas szarlotki i wełnianych skarpet w schronisku na Hali Ornak pozostaje słodką tajemnicą naszą i właścicieli schroniska, do której nie ma dostępu żaden bank ani inne oko Wielkiego Brata.

Latarka, benzyna i gotówka

Gotówka to nie tylko wolność i prywatność, ale przede wszystkim – bezpieczeństwo. Niedawna powódź pokazała, jak utopijne są wszelkie idee Zielonych Ładów, zeroemisyjności czy powszechnej cyfryzacji. Kiedy całe wioski czy miasta zostają odcięte od prądu, sprawdzają się: pojazdy benzynowe, gotówka i latarki na baterie. Podobnie jest podczas innych klęsk żywiołowych albo – nie daj Boże – wojny. Nieustanne straszenie nas obcą interwencją zbrojną przy jednoczesnych planach wprowadzenia pieniądza cyfrowego wygląda na głupotę lub sadyzm (przy czym jedno nie wyklucza drugiego), a jednak się dzieje. Jeśli nawet – miejmy nadzieję – nie będzie u nas wojny, to przecież i w czasach pokoju w dowolnym właściwie momencie do władzy dojść może ktoś w rodzaju kanadyjskiego premiera Justina Trudeau, który pokazał, czym grozi dominacja lub monopol pieniądza cyfrowego. Protest kierowców ciężarówek przeciwko radykalnym obostrzeniom covidowym i segregacji sanitarnej został stłumiony poprzez zastosowanie przemocy ekonomicznej. „Zostaliście ostrzeżeni. Jeśli twoja ciężarówka jest używana w blokadach, twoje firmowe rachunki zostaną zablokowane. Zostanie też zawieszone ubezpieczenie twojego samochodu” – mówiła wówczas kanadyjska minister finansów Chrystia Freeland. Nie trzeba było pałować ludzi (choć i do tego niestety dochodziło), najskuteczniejsze okazało się zamrożenie im środków na kontach. Jeśli jakakolwiek władza ma możliwość zablokowania obywatelom pod dowolnym pretekstem (zawsze można użyć przecież „argumentu”: „To dla waszego dobra!”, „chronimy was przed Wami samymi/ faszyzmem/ głupotą ludzką/ terroryzmem/ ruskimi onucami” etc.) środków finansowych decydujących o ich przetrwaniu, staje się władzą totalitarną.

Chiny mówią: „Potrzymajcie nam herbatę”

Kolejny argument za pozostawieniem w obiegu gotówki to kwestia rozmaitych odgórnych szalonych planów, które pozwalamy sobie narzucić np. przez Unię Europejską. Przykładem może być tu Krajowy Plan Odbudowy, który teoretycznie miał na celu pomóc krajom członkowskim w odbudowaniu ich gospodarek po pandemii, w praktyce jednak to unijni urzędnicy decydowali o tym, na co dane środki mogą zostać przeznaczone. Pojawiały się tam np. takie absurdy, jak postulat powołania „komisarza cyfrowego” w każdej gminie. Totalna cyfryzacja to totalna kontrola. Stąd już niedaleko do realizacji dystopicznej wizji Janusza A. Zajdla nakreślonej w jego książce „Limes inferior”. Na swoje jedzenie musisz „zarobić” określoną liczbę punktów w określonych kategoriach. Nie podoba Ci się władza? Będziesz jadł jedzenie gorszej jakości, mieszkał w bardziej obskurnym miejscu i podróżował mniej wygodnymi środkami transportu bądź nie podróżował w ogóle. Lojalnym obywatelom władza będzie oferowała dostęp do odpowiedników „Pewexów”. Niemożliwe? Chińczycy mówią: „Potrzymajcie nam herbatę”.

Jeśli nawet założymy, że jakimś cudem u władzy będą się znajdować wyłącznie ludzie szlachetni, odpowiedzialni i moralni (ha, ha, ha), to i tak powszechna cyfryzacja i centralizacja systemów bankowych oznacza powierzenie niemal wszystkich dziedzin ludzkiego funkcjonowania sztucznej inteligencji, która – na co mamy coraz więcej dowodów – bywa nie tylko zawodna, ale i niebezpieczna. Ekstremalnym przykładem – a przecież niestety realnym – było morderstwo polskiego wolontariusza Damiana Sobola i innych pracowników organizacji World Central Kitchen. „Postępująca automatyzacja wojny w Gazie mogła doprowadzić do izraelskiego ataku na pracowników organizacji World Central Kitchen, w którym zginął m.in. Polak Damian Soból. Okazuje się bowiem, że cele uderzeń IDF na Hamas wybiera algorytm przy minimalnym udziale człowieka. To tłumaczyłoby zbombardowanie dobrze oznaczonego i znanego Izraelczykom konwoju humanitarnego. Wystarczyło, że maszyna zidentyfikowała wśród jego członków osobę uznaną za terrorystę – co nie jest niemożliwe, biorąc pod uwagę, że Hamas kontroluje najdrobniejsze aktywności w Gazie – by program pod nazwą Lawenda aktywował procedury, które mogły doprowadzić do śmierci siedmiu ludzi, w tym Damiana Sobola. O tym, jak działa powszechnie stosowany przez IDF w Gazie algorytm, pisze znany izraelski dziennikarz i filmowiec Yuval Abraham, powołując się na źródła wojskowe, bezpośrednio zaangażowane w obsługę militarnych AI” – pisze na łamach „Wprost” Jakub Mielnik. Oczywiście, czym innym są kwestie militarne, a czym innym finansowe, ten jaskrawy przykład pokazuje jednak, jak tragicznie może zakończyć się powierzenie sztucznej inteligencji działań dotychczas wykonywanych przez ludzi.

Przeterminowała mi się kasa

Pieniądz cyfrowy – podobnie jak obecnie nasze karty bankomatowe czy dowody tożsamości – może mieć swoją datę ważności. „Ma on formę blockchaina, algorytmu, w którym możemy zapisać wszystko, możemy go warunkować, powiedzieć, że to i to musisz spełnić, żeby mieć ten pieniądz. Pieniądz cyfrowy może mieć różne funkcje – ileś pieniądza będziesz mógł wydać na produkty spożywcze – załóżmy, że będzie to np. pieniądz w kolorze żółtym, zielony na transport i czerwony na rozrywkę. I będzie lista towarów zakazanych. […] Pieniądz cyfrowy – i nie jest to science fiction, tylko to już się dzieje, wiemy, że w niektórych regionach świata pieniądze cyfrowe są już mocno testowane – ma być pieniądzem terminowym, podobnie jak produkty spożywcze. Po upływie określonej daty pieniądz ten po prostu zniknie. To oznacza, że nie będzie szans na zbudowanie majątku” – ostrzega w rozmowie z Grzegorzem Kuszem opublikowanej na kanale „Agent Specjalny” w serwisie YouTube doradca inwestycyjny Katarzyna Szewczyk.

Rafał Górski, szef Instytutu Spraw Obywatelskich, przywołuje na łamach portalu ISO anegdotę, za sprawą której plany zastąpienia gotówki pieniądzem cyfrowym same się skomentowały. Górski podaje: „Podczas spotkania z dziennikarzami Adam Glapiński wspomniał o zabawnym incydencie w polskim parlamencie. Podczas jednej z komisji parlamentarzyści zarzucili NBP, że chce wrócić do średniowiecza, ograniczając płatności bezgotówkowe i broniąc gotówki. Prezes NBP skomentował tę wypowiedź jako «niesłychanie prymitywną uwagę». Podkreślił, że nic takiego nie ma miejsca. NBP rozwija płatności bezgotówkowe, tylko jednocześnie „żąda miejsca dla płatności gotówkowych». A zabawne było to, że wspomniana komisja parlamentarna miała odbyć się rano, a odbyła się wieczorem, bo były problemy z systemem informatycznym parlamentu. «I tym osobom nic do głowy nie przyszło, żadna żarówka się nie zapaliła w mózgu. Co może się zdarzyć, jeśli system cyfrowy ulegnie zawieszeniu, albo wprost przerwie funkcjonowaniu» – podkreślił szef NBP”.

CZYTAJ TAKŻE:



 

Polecane