Najbardziej niedoceniony polski naukowiec? Uratował życie milionów, czterokrotnie nominowany do Nobla

W historii polskiej nauki był jedną z najbardziej znaczących i niedocenianych zarazem postaci. Urodzony w austriackiej rodzinie, Polak z wyboru, czterokrotnie nominowany do medycznej Nagrody Nobla. Jego praca przyczyniła się do uratowania milionów ludzkich istnień.
/ NAC
Rudolf Stefan Jan Weigl urodził się 2 września 1883 roku w morawskim Przerowie. Oboje jego rodzice byli rdzennymi Austriakami, wiernymi poddanymi cesarza Franciszka Józefa I. W wieku pięciu lat młody Rudolf stracił ojca, a matka wyszła wkrótce ponownie za mąż.
Ojczym Rudolfa – Józef Trojnar był Polakiem, nauczycielem gimnazjalnym. Familia przeniosła się więc do Galicji, Rudolf uczęszczał do szkoły w Jaśle i Stryju. Tam szybko przesiąkł polską kulturą, która stała mu się najbliższa do końca życia. Jego wyborem zawodowym stała się biologia. W 1903 roku wstąpił na wydział przyrodniczy Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, a po jego ukończeniu został asystentem jednego z najbardziej znanych wówczas zoologów Europy Jozefa Nusbauma-Hilarowicza. Weigl szybko wspinał się po szczeblach naukowej kariery – obronił doktorat, po nim w 1913 roku habilitację i jako private-dozent pracował na uczelni, badając struktury komórek. Od mikroskopu i uczelnianych dysput oderwała go Wielka Wojna – jako parazytolog został powołany do armijnej służby zdrowia. Na polecenie ministra wojny Austro Węgier podjął badania nad chorobą dziesiątkującą miliony ludzi – tyfusem plamistym.

Zmora z brudu i robactwa

Tyfus plamisty (lub dur plamisty) był chorobą dręczącą ludzkość niemal  od jej zarania. Szczególnie w czasie wojen zbierał niezwykle obfite żniwo – wielkie masy ludzkie, pozbawione możliwości przestrzegania podstawowych zasad higieny, były dla tyfusu wymarzonym kąskiem. W 1909 roku francuski badacz Charles Nicolle z paryskiego Instytutu Pasteura odkrył i udowodnił, że nosicielami bakterii powodujących tyfus są wszy, kolejna plaga dręcząca ludzkość od wieków.

Już w trakcie I wojny światowej Henrique de Rocha Lima uściślił wiedzę – okazało się, że za zachorowania odpowiadają bakterie recketsia prowazekii. Od 1915 roku Weigl pracował w wojskowym szpitalu w Przemyślu nad sposobami leczenia i zapobiegania tyfusowi. Znał prace obu badaczy i na ich podstawie opracował unikalną metodę umożliwiającą stworzenie szczepionki przeciw tyfusowi. W 1918 roku w tymże Przemyślu kierował już Pracownią Badań nad Tyfusem, a dwa lata później stworzył we Lwowie Instytut
Badań nad Tyfusem Plamistym i Wirusami. Tam właśnie szczepionkę ostatecznie stworzono, poddano badaniom i rozpoczęto produkcję.
    
    Wynalazek Weigla był prawdziwym zbawieniem dla pogrążonej w powojennym chaosie ludzkości – warto wspomnieć, że jedynie w latach 1918-22 epidemie tyfusu szalały od Syberii po Atlantyk, zabijając setki tysięcy ludzi. Profesor przez cały czas pracował nad udoskonaleniem szczepionki i jej dopasowaniem do lokalnych potrzeb; przeprowadzał wielomiesięczne badania w regionach Polski szczególnie dotkniętych tą chorobą – w Kieleckiem, Białostockiem, w Karpatach Wschodnich i na Suwalszczyźnie. Rychło stał się
postacią znaną w całym świecie, a szczególny rozgłos przyniosła mu akcja szczepienia wychowanków belgijskich misji katolickich w Chinach i Afryce – otrzymał za nią najwyższe odznaczenia papieskie i belgijskie. Weigla doceniono także w mieście, w którym pracował. W roku 1934 został radnym rady miejskiej Lwowa. W 1939 roku na zaproszenie rządu włoskiego wyjechał do Abisynii, aby na miejscu badać możliwości zwalczania szalejących tam chorób. Lecz na wieść o wojennym zagrożeniu natychmiast przerwał swą misję i powrócił do Polski. Zdawał sobie sprawę, że wojna oznacza wielkie ryzyko nawrotu epidemii.
    
 Po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną Instytut Badań nad Tyfusem upaństwowiono, lecz Rosjanie tak cenili wiedzę profesora, a jednocześnie bali się wzrostu zachorowań na tyfus, iż Weigl nie tylko pozostał na swoim stanowisku, lecz kilkakrotnie wygłaszał w Moskwie i Leningradzie cykle wykładów dotyczących przyczyn tyfusu i metod jego zwalczania, co przy powszechnie niemal panującej w Związku Radzieckim wszawicy było szczególnie trudne.

Rozbudowano także znacznie sam instytut. Pod koniec czerwca 1941 roku i ataku Niemiec na ZSRR do Lwowa wkroczył Wehrmacht. Kilka dni później na Wzgórzach Wałeckich zamordowano ponad dwudziestu wybitnych lwowskich naukowców rożnych dziedzin. Wiedza Weigla była jednak dla Niemców niezwykle cenna – zaproponowali mu więc nie tylko prawa Reichsdeutscha (z racji pochodzenia jego rodziców), lecz także pracę pod niemieckim nadzorem. W pierwszej kwestii profesor odmówił bardzo zdecydowanie. Ojczyznę wybiera się tylko raz – stwierdził, a on wybrał Polskę już w 1918 roku. Naciski Niemców na przyjęcie obywatelstwa Rzeszy były bardzo nasilone; profesora to kuszono perspektywą nagrody Nobla, to grożono mu śmiercią, jednak on odrzekł „Jestem biologiem, wiem, że życie skończyć się musi, a życie stało się teraz nieznośne. W moim wieku nie mam już szans na doczekanie się lepszych czasów. Osobiście najchętniej skończyłbym samobójstwem, lecz wiem, że byłoby to bolesne dla bliskich. Spełniwszy więc swe groźby, generale, ułatwi mi pan mój zamiar...”.

 Szczepionka na tyfus była dla Niemców tak ważna, że Weigl zyskał względną swobodę działania. Jego instytut nadzorowali przedstawiciele Wydziału Zdrowia Oberkommando der Werhmacht – a nie SS czy Gestapo. Ta właśnie względna swoboda oraz metoda pozyskiwania szczepionki pozwoliła ocalić życie nie tylko osobom zagrożonym zachorowaniem.

Fotografia w pracowni w otoczeniu współpracowników, widoczna m.in. żona profesora Weigla - Zofia / NAC

Karmiciele

Dla produkcji szczepionki Weigla potrzebne były żywe wszy – specjalnie wyhodowanej przez profesora odmiany pediculus vestimenti. Aby żyć i się rozwijać, wszy potrzebowały krwi ludzkiej, więc w instytucie zatrudniono specjalnych karmicieli. Na ich nogach (podudziach u mężczyzn i udach kobiet) mocowano specjalnie zbudowane niewielkie klatki o rozmiarach 2,5 na 5 centymetrów. Zakładano ich jednocześnie od 7 do 11 i mocowano gumowymi podwiązkami. Jedna ze ścianek klatki zrobiona była ze specjalnej siatki, wszy mogły więc sięgnąć do ludzkiego ciała i napić się krwi. Procedura karmienia przeprowadzana była codziennie przez około 45 minut. Zajęcie „karmiciela” okazało się niezwykle cenne – otrzymywał on bowiem specjalne dokumenty, chroniące przed przypadkowym aresztowaniem i wywózką na roboty do Niemiec, a także dodatkowe przydziały żywności. Dla profesora Weigla utworzenie grupy karmicieli było też okazją do uratowania bardzo wielu przedstawicieli polskiej inteligencji. Były wśród nich gwiazdy świata nauki – matematycy ze słynnej „szkoły lwowskiej”: Stefan Banach, Bronisław Knaster i Władysław Orlicz, biolodzy i lekarze, lecz także poźniejsze wielkie sławy polskiej kultury – Zbigniew Herbert, Andrzej Szczepkowski, Jerzy Broszkiewicz, Jerzy Nikodemowicz czy Adam Hollanek. W szczytowym okresie pracy pod okupacją instytut Weigla dawał zatrudnienie (i bezpieczeństwo) ponad 2 tysiącom ludzi, w sumie przewinęło się przezeń około 5 tysięcy. Szczepionka tam wytwarzana przeznaczana była oczywiście przede wszystkim dla Niemców, jednak wiele partii wykonanych poza oficjalnym limitem trafiło do polskiego podziemia, a także do ludności cywilnej – nawet do gett w Warszawie, Krakowie i Lwowie.

Smutne powojenne losy

 Latem 1944 roku w obliczu ofensywy Armii Czerwonej Instytut Badan nad Tyfusem ewakuowano ze Lwowa. Weigl odmówił wyjazdu do Niemiec. Zamieszkał początkowo w Krościenku nad Dunajcem, a następnie w Krakowie, gdzie na Uniwersytecie Jagiellońskim kontynuował swoje prace. W 1951 roku przeniósł się do Poznania. Na przełomie lat 40. i 50. ponownie otrzymał nominację do Nagrody Nobla – ale władze komunistyczne nie zgodziły się na nagradzanie człowieka, który, ich zdaniem, „czynnie współpracował z okupantem”. Niektóre z nowych „gwiazd nauki” pomawiały wręcz profesora o kolaborację. To właśnie sprawiło, że wielkie osiągnięcia Rudolfa Weigla przez wiele lat pozostawały zapomniane.

 Odkrywca szczepionki na tyfus zmarł 11 sierpnia 1957 roku w Zakopanem – pochowano go w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Leszek Masierak

Artykuł pochodzi z Tygodnika Solidarność nr 33/2017

 

POLECANE
Larry, nie rób mi tego. Nieoczekiwany finał wizyty na Downing Street gorące
"Larry, nie rób mi tego". Nieoczekiwany finał wizyty na Downing Street

Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Londynie miała swój nieoczekiwany, ale wyjątkowo medialny moment. Na czerwonym dywanie przed Downing Street pojawił się Larry – legendarny „Chief Mouser” brytyjskiej polityki. Prezydent pochwalił się nową znajomością w sieci, a internet natychmiast zareagował.

Prezydent Nawrocki do Białorusinów: Polska was nie zostawi z ostatniej chwili
Prezydent Nawrocki do Białorusinów: Polska was nie zostawi

Podczas spotkania z liderką białoruskiej opozycji Swiatłaną Cichanouską prezydent Karol Nawrocki złożył jednoznaczną deklarację wsparcia dla białoruskich dążeń niepodległościowych. Zapewnił, że Polska będzie towarzyszyć Białorusinom na ich trudnej drodze do wolności – niezależnie od kosztów i czasu.

Fatalny dla Putina początek roku. A będzie gorzej tylko u nas
Fatalny dla Putina początek roku. A będzie gorzej

Z jednej strony Władimir Putin może być zadowolony, bo otworzył nowy rok mając osiągnięte cele minimum w wojnie z Ukrainą. Rosyjska armia ciągle jest w natarciu i zajmuje kolejne miejscowości, do tego przez niemal rok udało się zwodzić Donalda Trumpa w sprawie rozmów pokojowych – bo Kremlowi zależy na kontynuowaniu wojny.

Sensacyjne znalezisko - jaja dinozaura sprzed 150 mln lat. Czeka nas Jurassic Park? gorące
Sensacyjne znalezisko - jaja dinozaura sprzed 150 mln lat. Czeka nas Jurassic Park?

Na jednym z klifów w zachodniej Portugalii naukowcy natrafili na niezwykłe znalezisko sprzed milionów lat. Odkrycie w pobliżu popularnej plaży może rzucić nowe światło na zachowania dinozaurów i sposób, w jaki chroniły swoje potomstwo.

Putin uderza w Polskę. Rosja przejmuje polską firmę Wiadomości
Putin uderza w Polskę. Rosja przejmuje polską firmę

Rosja przejęła kontrolę nad rosyjskimi oddziałami polsko-amerykańskiej spółki Canpack. Decyzja podpisana przez Władimira Putina wchodzi w życie tuż po świętach, a Kreml nie podał oficjalnego powodu. To kolejny przypadek nacjonalizacji zachodnich firm w odpowiedzi na sankcje po agresji na Ukrainę.

Trump zapowiedział pomoc dla Irańczyków pilne
Trump zapowiedział pomoc dla Irańczyków

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział we wtorek pomoc dla demonstrantów w Iranie, zagrzewając do dalszych antyrządowych protestów i „przejmowania instytucji”. Kilka państw europejskich wezwało irańskich ambasadorów, a Komisja Europejska zagroziła wprowadzeniem sankcji.

Skandal wokół wyborów w Polsce 2050. Miała miejsce zewnętrzna ingerencja polityka
Skandal wokół wyborów w Polsce 2050. "Miała miejsce zewnętrzna ingerencja"

Wewnętrzne wybory w partii Polska 2050 Szymona Hołowni zostały przerwane po wykryciu poważnych nieprawidłowości w systemie głosowania. Ugrupowanie informuje o dużym prawdopodobieństwie zewnętrznej ingerencji i zapowiada działania prokuratorskie oraz zaangażowanie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Groźny pomysł unijnego komisarza da Niemcom militarną kontrolę nad całą UE tylko u nas
Groźny pomysł unijnego komisarza da Niemcom militarną kontrolę nad całą UE

Unijny komisarz ds. obrony Andrius Kubilius chce likwidacji armii państw członkowskich UE na rzecz 100-tysięcznej unijnej armii oraz likwidacji 27 polityk obronnych i budżetów obronnych na rzecz jednej federalnej polityki i budżetu obronnego.

Wojna o wydawcę TVN wkracza na salę sądową. Warner Bros. Discovery z zarzutem braku transparentności gorące
Wojna o wydawcę TVN wkracza na salę sądową. Warner Bros. Discovery z zarzutem braku transparentności

Koncern Paramount Skydance wkracza na salę sądową – firma pozywa Warner Bros. Discovery, domagając się ujawnienia szczegółów umowy z Netfliksem.

Europejski komisarz obrony chce 100-tysięcznej unijnej armii gorące
Europejski komisarz obrony chce 100-tysięcznej unijnej armii

„UE może potrzebować armii liczącej 100 000 żołnierzy” - mówi komisarz obrony UE Andrius Kubilius, cytowany przez portal Politico.

REKLAMA

Najbardziej niedoceniony polski naukowiec? Uratował życie milionów, czterokrotnie nominowany do Nobla

W historii polskiej nauki był jedną z najbardziej znaczących i niedocenianych zarazem postaci. Urodzony w austriackiej rodzinie, Polak z wyboru, czterokrotnie nominowany do medycznej Nagrody Nobla. Jego praca przyczyniła się do uratowania milionów ludzkich istnień.
/ NAC
Rudolf Stefan Jan Weigl urodził się 2 września 1883 roku w morawskim Przerowie. Oboje jego rodzice byli rdzennymi Austriakami, wiernymi poddanymi cesarza Franciszka Józefa I. W wieku pięciu lat młody Rudolf stracił ojca, a matka wyszła wkrótce ponownie za mąż.
Ojczym Rudolfa – Józef Trojnar był Polakiem, nauczycielem gimnazjalnym. Familia przeniosła się więc do Galicji, Rudolf uczęszczał do szkoły w Jaśle i Stryju. Tam szybko przesiąkł polską kulturą, która stała mu się najbliższa do końca życia. Jego wyborem zawodowym stała się biologia. W 1903 roku wstąpił na wydział przyrodniczy Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, a po jego ukończeniu został asystentem jednego z najbardziej znanych wówczas zoologów Europy Jozefa Nusbauma-Hilarowicza. Weigl szybko wspinał się po szczeblach naukowej kariery – obronił doktorat, po nim w 1913 roku habilitację i jako private-dozent pracował na uczelni, badając struktury komórek. Od mikroskopu i uczelnianych dysput oderwała go Wielka Wojna – jako parazytolog został powołany do armijnej służby zdrowia. Na polecenie ministra wojny Austro Węgier podjął badania nad chorobą dziesiątkującą miliony ludzi – tyfusem plamistym.

Zmora z brudu i robactwa

Tyfus plamisty (lub dur plamisty) był chorobą dręczącą ludzkość niemal  od jej zarania. Szczególnie w czasie wojen zbierał niezwykle obfite żniwo – wielkie masy ludzkie, pozbawione możliwości przestrzegania podstawowych zasad higieny, były dla tyfusu wymarzonym kąskiem. W 1909 roku francuski badacz Charles Nicolle z paryskiego Instytutu Pasteura odkrył i udowodnił, że nosicielami bakterii powodujących tyfus są wszy, kolejna plaga dręcząca ludzkość od wieków.

Już w trakcie I wojny światowej Henrique de Rocha Lima uściślił wiedzę – okazało się, że za zachorowania odpowiadają bakterie recketsia prowazekii. Od 1915 roku Weigl pracował w wojskowym szpitalu w Przemyślu nad sposobami leczenia i zapobiegania tyfusowi. Znał prace obu badaczy i na ich podstawie opracował unikalną metodę umożliwiającą stworzenie szczepionki przeciw tyfusowi. W 1918 roku w tymże Przemyślu kierował już Pracownią Badań nad Tyfusem, a dwa lata później stworzył we Lwowie Instytut
Badań nad Tyfusem Plamistym i Wirusami. Tam właśnie szczepionkę ostatecznie stworzono, poddano badaniom i rozpoczęto produkcję.
    
    Wynalazek Weigla był prawdziwym zbawieniem dla pogrążonej w powojennym chaosie ludzkości – warto wspomnieć, że jedynie w latach 1918-22 epidemie tyfusu szalały od Syberii po Atlantyk, zabijając setki tysięcy ludzi. Profesor przez cały czas pracował nad udoskonaleniem szczepionki i jej dopasowaniem do lokalnych potrzeb; przeprowadzał wielomiesięczne badania w regionach Polski szczególnie dotkniętych tą chorobą – w Kieleckiem, Białostockiem, w Karpatach Wschodnich i na Suwalszczyźnie. Rychło stał się
postacią znaną w całym świecie, a szczególny rozgłos przyniosła mu akcja szczepienia wychowanków belgijskich misji katolickich w Chinach i Afryce – otrzymał za nią najwyższe odznaczenia papieskie i belgijskie. Weigla doceniono także w mieście, w którym pracował. W roku 1934 został radnym rady miejskiej Lwowa. W 1939 roku na zaproszenie rządu włoskiego wyjechał do Abisynii, aby na miejscu badać możliwości zwalczania szalejących tam chorób. Lecz na wieść o wojennym zagrożeniu natychmiast przerwał swą misję i powrócił do Polski. Zdawał sobie sprawę, że wojna oznacza wielkie ryzyko nawrotu epidemii.
    
 Po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną Instytut Badań nad Tyfusem upaństwowiono, lecz Rosjanie tak cenili wiedzę profesora, a jednocześnie bali się wzrostu zachorowań na tyfus, iż Weigl nie tylko pozostał na swoim stanowisku, lecz kilkakrotnie wygłaszał w Moskwie i Leningradzie cykle wykładów dotyczących przyczyn tyfusu i metod jego zwalczania, co przy powszechnie niemal panującej w Związku Radzieckim wszawicy było szczególnie trudne.

Rozbudowano także znacznie sam instytut. Pod koniec czerwca 1941 roku i ataku Niemiec na ZSRR do Lwowa wkroczył Wehrmacht. Kilka dni później na Wzgórzach Wałeckich zamordowano ponad dwudziestu wybitnych lwowskich naukowców rożnych dziedzin. Wiedza Weigla była jednak dla Niemców niezwykle cenna – zaproponowali mu więc nie tylko prawa Reichsdeutscha (z racji pochodzenia jego rodziców), lecz także pracę pod niemieckim nadzorem. W pierwszej kwestii profesor odmówił bardzo zdecydowanie. Ojczyznę wybiera się tylko raz – stwierdził, a on wybrał Polskę już w 1918 roku. Naciski Niemców na przyjęcie obywatelstwa Rzeszy były bardzo nasilone; profesora to kuszono perspektywą nagrody Nobla, to grożono mu śmiercią, jednak on odrzekł „Jestem biologiem, wiem, że życie skończyć się musi, a życie stało się teraz nieznośne. W moim wieku nie mam już szans na doczekanie się lepszych czasów. Osobiście najchętniej skończyłbym samobójstwem, lecz wiem, że byłoby to bolesne dla bliskich. Spełniwszy więc swe groźby, generale, ułatwi mi pan mój zamiar...”.

 Szczepionka na tyfus była dla Niemców tak ważna, że Weigl zyskał względną swobodę działania. Jego instytut nadzorowali przedstawiciele Wydziału Zdrowia Oberkommando der Werhmacht – a nie SS czy Gestapo. Ta właśnie względna swoboda oraz metoda pozyskiwania szczepionki pozwoliła ocalić życie nie tylko osobom zagrożonym zachorowaniem.

Fotografia w pracowni w otoczeniu współpracowników, widoczna m.in. żona profesora Weigla - Zofia / NAC

Karmiciele

Dla produkcji szczepionki Weigla potrzebne były żywe wszy – specjalnie wyhodowanej przez profesora odmiany pediculus vestimenti. Aby żyć i się rozwijać, wszy potrzebowały krwi ludzkiej, więc w instytucie zatrudniono specjalnych karmicieli. Na ich nogach (podudziach u mężczyzn i udach kobiet) mocowano specjalnie zbudowane niewielkie klatki o rozmiarach 2,5 na 5 centymetrów. Zakładano ich jednocześnie od 7 do 11 i mocowano gumowymi podwiązkami. Jedna ze ścianek klatki zrobiona była ze specjalnej siatki, wszy mogły więc sięgnąć do ludzkiego ciała i napić się krwi. Procedura karmienia przeprowadzana była codziennie przez około 45 minut. Zajęcie „karmiciela” okazało się niezwykle cenne – otrzymywał on bowiem specjalne dokumenty, chroniące przed przypadkowym aresztowaniem i wywózką na roboty do Niemiec, a także dodatkowe przydziały żywności. Dla profesora Weigla utworzenie grupy karmicieli było też okazją do uratowania bardzo wielu przedstawicieli polskiej inteligencji. Były wśród nich gwiazdy świata nauki – matematycy ze słynnej „szkoły lwowskiej”: Stefan Banach, Bronisław Knaster i Władysław Orlicz, biolodzy i lekarze, lecz także poźniejsze wielkie sławy polskiej kultury – Zbigniew Herbert, Andrzej Szczepkowski, Jerzy Broszkiewicz, Jerzy Nikodemowicz czy Adam Hollanek. W szczytowym okresie pracy pod okupacją instytut Weigla dawał zatrudnienie (i bezpieczeństwo) ponad 2 tysiącom ludzi, w sumie przewinęło się przezeń około 5 tysięcy. Szczepionka tam wytwarzana przeznaczana była oczywiście przede wszystkim dla Niemców, jednak wiele partii wykonanych poza oficjalnym limitem trafiło do polskiego podziemia, a także do ludności cywilnej – nawet do gett w Warszawie, Krakowie i Lwowie.

Smutne powojenne losy

 Latem 1944 roku w obliczu ofensywy Armii Czerwonej Instytut Badan nad Tyfusem ewakuowano ze Lwowa. Weigl odmówił wyjazdu do Niemiec. Zamieszkał początkowo w Krościenku nad Dunajcem, a następnie w Krakowie, gdzie na Uniwersytecie Jagiellońskim kontynuował swoje prace. W 1951 roku przeniósł się do Poznania. Na przełomie lat 40. i 50. ponownie otrzymał nominację do Nagrody Nobla – ale władze komunistyczne nie zgodziły się na nagradzanie człowieka, który, ich zdaniem, „czynnie współpracował z okupantem”. Niektóre z nowych „gwiazd nauki” pomawiały wręcz profesora o kolaborację. To właśnie sprawiło, że wielkie osiągnięcia Rudolfa Weigla przez wiele lat pozostawały zapomniane.

 Odkrywca szczepionki na tyfus zmarł 11 sierpnia 1957 roku w Zakopanem – pochowano go w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Leszek Masierak

Artykuł pochodzi z Tygodnika Solidarność nr 33/2017


 

Polecane