Self-made prezydent RP, czyli wygrani i przegrani wyborów prezydenckich

10 606 877 głosów, 50,89% poparcia i – w kontekście fali hejtu i działań służb – różnica wcale nie „na żyletki”, tylko dość znaczna (blisko 370 tys. głosów) – to wielki sukces przede wszystkim samego Karola Nawrockiego i jego rodziny, która pokazała siłę miłości, wzajemnego wsparcia, tożsamości i charakteru. To też sukces Polaków, którzy pokazali po prostu, że mają swój rozum. Kto jeszcze wygrał, a kto przegrał jedną z najważniejszych elekcji w Polsce po 1989 roku?
/ Fot. PAP/ Marcin Obara

Wygrani wyborów prezydenckich A.D. 2025:

1.    Karol Nawrocki – człowiek prawy, sprawiedliwy i szlachetny, z silną tożsamością patriotyczną i charakterem wykutym i wypróbowanym w wielu bojach. Przyznaję,  że na początku tej kampanii wyborczej ze zdziwieniem odkryłem, że żyłem w pewnej bańce środowiskowo-medialnej. Jako politolog, badacz historii i dziennikarz współpracujący z takimi instytucjami jak Instytut Pamięci Narodowej i Muzeum II Wojny Światowej czy opisujący ich działalność, w dodatku mieszkający na Pomorzu, znałem dość dobrze działalność, osobowość i charakter Karola Nawrockiego i automatycznie założyłem, że jest po postać dość powszechnie znana. Szybko telefony od bliższych i dalszych znajomych z innych zakątków Polski oraz pierwsze rozczarowujące komentarze co do jego rzekomej osobowości wyprowadziły mnie z błędu. Na szczęście prawda o nim summa summarum się obroniła, mimo najbardziej brutalnej i brudnej kampanii negatywnej w historii III RP. Karol Nawrocki ciężko zapracował na to zwycięstwo pracą nad sobą i ciągłym rozwojem, nie spoczywaniem na laurach. I  został „self-made prezydentem”.

2.    Rodzina – ta jedna, konkretna rodzina, ale także rodzina jako instytucja życia społecznego. Ostanie pół roku w wykonaniu Nawrockich to była właśnie mimowolna (a może nie?) swoista promocja rodziny jako „podstawowej komórki życia społecznego”, rodziny, która jest fundamentem wszelkiej aktywności zawodowej i społecznej na rzecz innych członków wspólnoty narodowej, na rzecz dobra wspólnego. Widzieliśmy zwykłą (chociaż niezwykłą) polską rodzinę, z historią trudnych początków i wieloma okolicznościami do pokonania. Rodzinę silną i zintegrowaną miłością, wzajemnym wsparciem, zaufaniem, także wiarą w Boga. I jestem przekonany, że właśnie dlatego skierowana przeciw Karolowi kampania hejtu się nie udała (chociaż pewnie część głosów mu odebrała). Po prostu błoto zarzutów odbijało się od skorupy pięknego świadectwa rodziny Nawrockich stojących za sobą murem. I jeszcze jedno – wspaniała postawa i zaangażowanie synów, Antoniego, a zwłaszcza Daniela Nawrockiego. Takie świadectwo dorosłego i dojrzałego już mężczyzny wspierającego swojego ojca robiło wrażenie i dodawało wiarygodności.

3.    Jarosław Kaczyński – chociażby dlatego, że po raz kolejny miał walny udział w procesie politycznym związanym z wyborem prezydenta RP (wcześniej byli to Lech Wałęsa, Lech Kaczyński i Andrzej Duda) i nie ma co tego ukrywać, zresztą sam zwycięski kandydat też tego nie ukrywał, podczas publicznych wystąpień często podkreślając znaczenie poparcia największej partii opozycyjnej. Kaczyński podobnie jak Tusk zaangażował się na finiszu kampanii, ale w obu przypadkach to zaangażowanie miało inny skutek. W przypadku lidera PiS – pozytywny. Poza tym Nawrocki startował z programem Polski ambitnej, suwerennej, podmiotowej i solidarnej, czyli dokładnie tym, który Kaczyński głosi konsekwentnie od ponad 30 lat.

4.    „Solidarność” – największy i najbardziej skuteczny związek zawodowy w Polsce, jedna z najważniejszych niezależnych organizacji społecznych. „Solidarność” powtórzyła w tej kampanii wyborczej model współpracy sprawdzony w 2015 roku w przypadku współpracy z Andrzejem Dudą, który przez kolejną dekadę przyniósł pracownikom i wszystkim Polakom wiele dobrego. Ten schemat został powtórzony: wspólnota wartości i interesów z kandydatem, podpisanie umowy programowej, zaangażowanie się związkowców – z przewodniczącym Komisji Krajowej Piotrem Dudą na czele – w wydarzenia z udziałem kandydata. Patrząc na jedenaście punktów umowy programowej podpisanej w lutym w Sali BHP, odnoszących się do utrzymania bądź zwiększenia praw pracowniczych, związkowych oraz zdobyczy społecznych rządów Zjednoczonej Prawicy, można stwierdzić, że wygrała „Solidarność”, ale też solidarność.

5. Prawica – szeroko rozumiana i w tych wyborach (w II turze) szeroko zjednoczona, mimo wielu różnic, konfliktów i nieporozumień w nie tak dawnej przeszłości. Lekcja, która powtarza się przez trzy dekady III RP. Prawica, gdy jest zjednoczona w ramach obozu patriotycznego, niepodległościowego, najczęściej wygrywa (AWS, Zjednoczona Prawica, II tury wyborów prezydenckich w 2005, 2015 i 2020 roku).

6    Polska – wymieniona na końcu, ale ten wymiar zwycięstwa jest oczywiście najważniejszy. Można by tu wymienić wiele kontekstów. Najbardziej ogólnie – wygrała polityka kontynuacji i rozwijania polskości, jej siły i piękna, dumy z polskości, a nie polityka tej polskości zwijania. Patrząc bardziej pragmatycznie, politycznie, przez świat idzie teraz konserwatywna, zdroworozsądkowa fala. W przypadku wygranej Trzaskowskiego byłoby niemal pewne, że Polska i Polacy, mimo bycia in gremio narodem konserwatywnym, tradycyjnym, patriotycznym, na tą falę by się po prostu nie załapali. Krótko mówiąc, interes państwa mógłby przegrać z ideologicznym zacietrzewieniem. Prezydent Karol Nawrocki to gwarancja utrzymania naszych dotychczasowych sojuszy, zwłaszcza tych transatlantyckich i środkowoeuropejskich, i rozwijania nowych.

 

Przegrani wyborów prezydenckich A.D. 2025:

1.    Rafał Trzaskowski – dwukrotny prezydent Polski in spe, a ostatecznie „prezydent dwugodzinny”, który uważał chyba, że najważniejszy urząd w państwie mu się należy. Fatalna kampania, w której Trzaskowski miał te poglądy, które akurat się danego dnia miały opłacać, jakby zupełnie nie miał świadomości, że w polityce, walcząc o zaufanie ludzi, musi wykazać się wiarygodnością, stabilnością (emocjonalną, ale też poglądów) i umiejętnością ich obrony – krótko mówiąc, charakterem. Zamiast tego była kompletna labilność, obłuda i liczenie na naiwność wyborców. Paradoksalnie, Trzaskowski miał dobry tydzień w tej kampanii i był to pierwszy tydzień między I a II turą wyborów. Ale w wieczór wyborczy wszystko wróciło do normy i wiceprzewodniczący PO ostatecznie zdekonspirował swój kompletny brak kompetencji politycznych. Uznał się za zwycięzcę na podstawie pierwszego sondażu, w którym przewaga była najniższa w historii III RP, dużo poniżej granicy błędu statystycznego. Przebił tym samym nawet Bronisława Komorowskiego, będącego dotychczas synonimem obciachu w polskiej polityce, który podczas wieczoru wyborczego w 2010 roku mówił o piciu „małego szampana” („dużego” dopiero po ogłoszeniu oficjalnych wyników). Trzaskowski nie wykazał się nawet tak minimalnym poziomem pokory, refleksu i rozeznania politycznego.

2.    Donald Tusk – szef Rafała Trzaskowskiego i twórca jego kandydatury, który sam ją spalił. I to dwukrotnie. Najpierw, prowadząc przez pierwsze półtora roku ponownych rządów antypolitykę, czyli politykę skupioną nie na ludziach, tylko na rozliczeniach z politycznymi przeciwnikami i próbą ich dehumanizacji i eliminacji z życia politycznego. Po drugie, włączając się w kampanię na jej finiszu w najgorszym, najbrzydszym możliwym stylu, czego smutnym symbolem pozostał widok było nie było premiera Rzeczpospolitej powołującego się na patostreamera. 

Adam Chmielecki
 


 

POLECANE
Pełnomocnik ds. SAFE wyjaśnia: Jak firma produkuje w Polsce, to kwalifikujemy ją jako polską z ostatniej chwili
Pełnomocnik ds. SAFE wyjaśnia: Jak firma produkuje w Polsce, to kwalifikujemy ją jako polską

Rządowe zapowiedzi o wydatkowaniu środków w „polskim przemyśle zbrojeniowym” wywołały spór. Teraz padło jasne doprecyzowanie - firma nie musi mieć w pełni polskiego kapitału, by zostać uznana za „polską”.

CBŚP rozbiło międzynarodowy gang pilne
CBŚP rozbiło międzynarodowy gang

Międzynarodowa operacja służb z Polski i Niemiec zakończyła działalność grupy przestępczej działającej przez osiem lat. W czterech krajach zatrzymano 23 osoby, a śledczy zabezpieczyli broń, narkotyki, fałszywe dokumenty oraz 200 tys. euro w gotówce.

Zderzenie tramwajów w centrum Warszawy. Utrudnienia i objazdy z ostatniej chwili
Zderzenie tramwajów w centrum Warszawy. Utrudnienia i objazdy

Poranny szczyt w Warszawie został zakłócony przez zderzenie dwóch tramwajów w rejonie placu Unii Lubelskiej. Sześć osób wymagało pomocy medycznej, a kilka linii skierowano na objazdy.

Szefowa Europejskiego Banku Centralnego odejdzie, żeby Macron i Mertz wybrali następcę? z ostatniej chwili
Szefowa Europejskiego Banku Centralnego odejdzie, żeby Macron i Mertz wybrali następcę?

Według brytyjskiego dziennika możliwa jest wcześniejsza zmiana na czele Europejskiego Banku Centralnego. Decyzja miałaby zapaść jeszcze przed końcem kadencji obecnej prezes i – jak twierdzą źródła – nie byłaby przypadkowa. Decyzja miałaby związek z kalendarzem politycznym we Francji i Niemczech.

MSZ Węgier alarmuje: To bezprecedensowa zewnętrzna ingerencja w wybory pilne
MSZ Węgier alarmuje: To bezprecedensowa zewnętrzna ingerencja w wybory

Na niespełna dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi władze w Budapeszcie biją na alarm. Szef węgierskiej dyplomacji mówi wprost o zewnętrznej presji i próbie wpłynięcia na wynik głosowania.

J.D. Vance: Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie z ostatniej chwili
J.D. Vance: Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie

To nie jest tak, że nie szanujemy naszych sojuszników, lecz Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie - powiedział we wtorek w telewizji Fox News wiceprezydent USA J.D. Vance. Pochwalił sobotnie przemówienie sekretarza stanu USA Marco Rubio na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

Ostry spór po odejściu z Kanału Zero. Stanowski nazwał Wolskiego „dezerterem” z ostatniej chwili
Ostry spór po odejściu z Kanału Zero. Stanowski nazwał Wolskiego „dezerterem”

Między twórcą Kanału Zero Krzysztofem Stanowskim a zajmującym się wojskowością youtuberem Jarosławem Wolskim wybuchł konflikt po odejściu Wolskiego z projektu. Stanowski określił go jako „dezertera”.

Prof. Boštjan Marko Turk: Zanikają sprzeczności pomiędzy wiarą a nauką. Wszechświat wydaje się dostrojony do życia tylko u nas
Prof. Boštjan Marko Turk: Zanikają sprzeczności pomiędzy wiarą a nauką. Wszechświat wydaje się dostrojony do życia

Ludzkość przekracza dziś próg nowej epoki, bez wątpienia najbardziej decydującej od czasów rewolucji przemysłowej. O ile ta ostatnia oznaczała przede wszystkim zerwanie natury technologicznej — przemianę, którą sztuczna inteligencja dziś przedłuża i intensyfikuje — o tyle to, co obecnie się wyłania, wykracza daleko poza sam obszar narzędzi i maszyn: chodzi o radykalne transformacje, dotykające samej istoty istnienia.

Tragiczny wypadek w Alpach. Nie żyje narciarz z Polski z ostatniej chwili
Tragiczny wypadek w Alpach. Nie żyje narciarz z Polski

Trzy osoby, w tym Polak i Brytyjczyk polskiego pochodzenia, zginęły we wtorek w lawinach we francuskich Alpach - poinformowała miejscowa prokuratura. Dwaj narciarze zginęli, gdy zjeżdżali poza wyznaczonymi trasami w departamencie Alpy Wysokie, a jeden turysta został porwany przez lawinę w Sabaudii.

Kucharz Putina wiecznie żywy. Nowe zadania wagnerowców - sabotaż w Europie tylko u nas
Kucharz Putina wiecznie żywy. Nowe zadania wagnerowców - sabotaż w Europie

Według danych zachodnich służb wywiadowczych, zasoby rekrutacyjne dawnej Grupy Wagnera pozostałe po czasach Prigożyna, zostały przeniesione na obszar Europy. Kiedyś werbowali najemników na wojnę z Ukrainą i na misje wojskowe w Afryce czy na Bliskim Wschodzie, teraz dostali nowe zadanie. Jak ustalił „Financial Times”, chodzi o „rekrutowanie osób w trudnej sytuacji ekonomicznej z Europy do popełniania przestępstw w krajach NATO”. Byli wagnerowcy są też wykorzystywania na innych frontach walki Rosji z Zachodem, w mniej lub bardziej bezpośredni sposób.

REKLAMA

Self-made prezydent RP, czyli wygrani i przegrani wyborów prezydenckich

10 606 877 głosów, 50,89% poparcia i – w kontekście fali hejtu i działań służb – różnica wcale nie „na żyletki”, tylko dość znaczna (blisko 370 tys. głosów) – to wielki sukces przede wszystkim samego Karola Nawrockiego i jego rodziny, która pokazała siłę miłości, wzajemnego wsparcia, tożsamości i charakteru. To też sukces Polaków, którzy pokazali po prostu, że mają swój rozum. Kto jeszcze wygrał, a kto przegrał jedną z najważniejszych elekcji w Polsce po 1989 roku?
/ Fot. PAP/ Marcin Obara

Wygrani wyborów prezydenckich A.D. 2025:

1.    Karol Nawrocki – człowiek prawy, sprawiedliwy i szlachetny, z silną tożsamością patriotyczną i charakterem wykutym i wypróbowanym w wielu bojach. Przyznaję,  że na początku tej kampanii wyborczej ze zdziwieniem odkryłem, że żyłem w pewnej bańce środowiskowo-medialnej. Jako politolog, badacz historii i dziennikarz współpracujący z takimi instytucjami jak Instytut Pamięci Narodowej i Muzeum II Wojny Światowej czy opisujący ich działalność, w dodatku mieszkający na Pomorzu, znałem dość dobrze działalność, osobowość i charakter Karola Nawrockiego i automatycznie założyłem, że jest po postać dość powszechnie znana. Szybko telefony od bliższych i dalszych znajomych z innych zakątków Polski oraz pierwsze rozczarowujące komentarze co do jego rzekomej osobowości wyprowadziły mnie z błędu. Na szczęście prawda o nim summa summarum się obroniła, mimo najbardziej brutalnej i brudnej kampanii negatywnej w historii III RP. Karol Nawrocki ciężko zapracował na to zwycięstwo pracą nad sobą i ciągłym rozwojem, nie spoczywaniem na laurach. I  został „self-made prezydentem”.

2.    Rodzina – ta jedna, konkretna rodzina, ale także rodzina jako instytucja życia społecznego. Ostanie pół roku w wykonaniu Nawrockich to była właśnie mimowolna (a może nie?) swoista promocja rodziny jako „podstawowej komórki życia społecznego”, rodziny, która jest fundamentem wszelkiej aktywności zawodowej i społecznej na rzecz innych członków wspólnoty narodowej, na rzecz dobra wspólnego. Widzieliśmy zwykłą (chociaż niezwykłą) polską rodzinę, z historią trudnych początków i wieloma okolicznościami do pokonania. Rodzinę silną i zintegrowaną miłością, wzajemnym wsparciem, zaufaniem, także wiarą w Boga. I jestem przekonany, że właśnie dlatego skierowana przeciw Karolowi kampania hejtu się nie udała (chociaż pewnie część głosów mu odebrała). Po prostu błoto zarzutów odbijało się od skorupy pięknego świadectwa rodziny Nawrockich stojących za sobą murem. I jeszcze jedno – wspaniała postawa i zaangażowanie synów, Antoniego, a zwłaszcza Daniela Nawrockiego. Takie świadectwo dorosłego i dojrzałego już mężczyzny wspierającego swojego ojca robiło wrażenie i dodawało wiarygodności.

3.    Jarosław Kaczyński – chociażby dlatego, że po raz kolejny miał walny udział w procesie politycznym związanym z wyborem prezydenta RP (wcześniej byli to Lech Wałęsa, Lech Kaczyński i Andrzej Duda) i nie ma co tego ukrywać, zresztą sam zwycięski kandydat też tego nie ukrywał, podczas publicznych wystąpień często podkreślając znaczenie poparcia największej partii opozycyjnej. Kaczyński podobnie jak Tusk zaangażował się na finiszu kampanii, ale w obu przypadkach to zaangażowanie miało inny skutek. W przypadku lidera PiS – pozytywny. Poza tym Nawrocki startował z programem Polski ambitnej, suwerennej, podmiotowej i solidarnej, czyli dokładnie tym, który Kaczyński głosi konsekwentnie od ponad 30 lat.

4.    „Solidarność” – największy i najbardziej skuteczny związek zawodowy w Polsce, jedna z najważniejszych niezależnych organizacji społecznych. „Solidarność” powtórzyła w tej kampanii wyborczej model współpracy sprawdzony w 2015 roku w przypadku współpracy z Andrzejem Dudą, który przez kolejną dekadę przyniósł pracownikom i wszystkim Polakom wiele dobrego. Ten schemat został powtórzony: wspólnota wartości i interesów z kandydatem, podpisanie umowy programowej, zaangażowanie się związkowców – z przewodniczącym Komisji Krajowej Piotrem Dudą na czele – w wydarzenia z udziałem kandydata. Patrząc na jedenaście punktów umowy programowej podpisanej w lutym w Sali BHP, odnoszących się do utrzymania bądź zwiększenia praw pracowniczych, związkowych oraz zdobyczy społecznych rządów Zjednoczonej Prawicy, można stwierdzić, że wygrała „Solidarność”, ale też solidarność.

5. Prawica – szeroko rozumiana i w tych wyborach (w II turze) szeroko zjednoczona, mimo wielu różnic, konfliktów i nieporozumień w nie tak dawnej przeszłości. Lekcja, która powtarza się przez trzy dekady III RP. Prawica, gdy jest zjednoczona w ramach obozu patriotycznego, niepodległościowego, najczęściej wygrywa (AWS, Zjednoczona Prawica, II tury wyborów prezydenckich w 2005, 2015 i 2020 roku).

6    Polska – wymieniona na końcu, ale ten wymiar zwycięstwa jest oczywiście najważniejszy. Można by tu wymienić wiele kontekstów. Najbardziej ogólnie – wygrała polityka kontynuacji i rozwijania polskości, jej siły i piękna, dumy z polskości, a nie polityka tej polskości zwijania. Patrząc bardziej pragmatycznie, politycznie, przez świat idzie teraz konserwatywna, zdroworozsądkowa fala. W przypadku wygranej Trzaskowskiego byłoby niemal pewne, że Polska i Polacy, mimo bycia in gremio narodem konserwatywnym, tradycyjnym, patriotycznym, na tą falę by się po prostu nie załapali. Krótko mówiąc, interes państwa mógłby przegrać z ideologicznym zacietrzewieniem. Prezydent Karol Nawrocki to gwarancja utrzymania naszych dotychczasowych sojuszy, zwłaszcza tych transatlantyckich i środkowoeuropejskich, i rozwijania nowych.

 

Przegrani wyborów prezydenckich A.D. 2025:

1.    Rafał Trzaskowski – dwukrotny prezydent Polski in spe, a ostatecznie „prezydent dwugodzinny”, który uważał chyba, że najważniejszy urząd w państwie mu się należy. Fatalna kampania, w której Trzaskowski miał te poglądy, które akurat się danego dnia miały opłacać, jakby zupełnie nie miał świadomości, że w polityce, walcząc o zaufanie ludzi, musi wykazać się wiarygodnością, stabilnością (emocjonalną, ale też poglądów) i umiejętnością ich obrony – krótko mówiąc, charakterem. Zamiast tego była kompletna labilność, obłuda i liczenie na naiwność wyborców. Paradoksalnie, Trzaskowski miał dobry tydzień w tej kampanii i był to pierwszy tydzień między I a II turą wyborów. Ale w wieczór wyborczy wszystko wróciło do normy i wiceprzewodniczący PO ostatecznie zdekonspirował swój kompletny brak kompetencji politycznych. Uznał się za zwycięzcę na podstawie pierwszego sondażu, w którym przewaga była najniższa w historii III RP, dużo poniżej granicy błędu statystycznego. Przebił tym samym nawet Bronisława Komorowskiego, będącego dotychczas synonimem obciachu w polskiej polityce, który podczas wieczoru wyborczego w 2010 roku mówił o piciu „małego szampana” („dużego” dopiero po ogłoszeniu oficjalnych wyników). Trzaskowski nie wykazał się nawet tak minimalnym poziomem pokory, refleksu i rozeznania politycznego.

2.    Donald Tusk – szef Rafała Trzaskowskiego i twórca jego kandydatury, który sam ją spalił. I to dwukrotnie. Najpierw, prowadząc przez pierwsze półtora roku ponownych rządów antypolitykę, czyli politykę skupioną nie na ludziach, tylko na rozliczeniach z politycznymi przeciwnikami i próbą ich dehumanizacji i eliminacji z życia politycznego. Po drugie, włączając się w kampanię na jej finiszu w najgorszym, najbrzydszym możliwym stylu, czego smutnym symbolem pozostał widok było nie było premiera Rzeczpospolitej powołującego się na patostreamera. 

Adam Chmielecki
 



 

Polecane