Piotr Skwieciński: Pierwsza rysa na machinie MAGA

Rewolta sześciu republikanów z Izby Reprezentantów, którzy wbrew linii partii i, przede wszystkim, żądaniom Donalda Trumpa zagłosowali za zablokowaniem wprowadzonych przez prezydenta ceł na handel z Kanadą, sama w sobie, potraktowana jako fotografia pewnego epizodu, może nie znaczyć wiele. Natomiast potraktowana jako kadr z filmu pokazującego dynamikę, ciąg wydarzeń, może w przyszłości być uznana za punkt zwrotny.
Donald Trump, flaga amerykańska i popękany mur
Donald Trump, flaga amerykańska i popękany mur / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Sześciu republikanów z Izby Reprezentantów sprzeciwiło się cłom narzuconym przez Donalda Trumpa, co może być pierwszym sygnałem pęknięć w trumpowskiej dyscyplinie partyjnej.
  • Bunt „YOLO Republicans” dotyczy także obrony wolnorynkowej tożsamości i konstytucyjnej roli Kongresu wobec rosnących ambicji władzy wykonawczej.
  • Autor wskazuje, że głosowanie wpisuje się w szerszy proces osłabiania politycznej „nietykalności” Trumpa.

 

Pozornie trudno zrozumieć, dlaczego wielu obserwatorów amerykańskiej polityki zareagowało na przegranie przez administrację jednego głosowania w niższej izbie parlamentu jako na coś ważnego. Przecież z dyscypliny partyjnej (formalnie w Ameryce zresztą nieistniejącej) wyłamało się tylko sześciu deputowanych, z czego dwóch zdecydowało już, że więcej nie będzie kandydować w wyborach. Mówiąc kolokwialnie, prezydent nie ma więc już na nich bata – ma go natomiast nad całą resztą, pragnących kontynuować karierę polityczną, republikanów.

Przyłączenie się tej szóstki do demokratów w sprawie kanadyjskich ceł stworzyło jednorazową większość pozwalającą na zablokowanie ustanowionej przez Trumpa daniny. Ale, po pierwsze, obserwatorzy tego, co dzieje się na Wzgórzu Kapitolińskim, liczyli, że wyłamać się może znacznie więcej reprezentantów. Rozmiary frondy są więc niewielkie. Merrill Matthews, pełniący funkcję szefa próbującej skupiać zwolenników nietrumpowskiego, staromodnego republikanizmu organizacji Our Republican Legacy w stanie Teksas, skomentował, że

„wstydem nie jest to, że sześciu się wyłamało, ale że nie poszło z nimi więcej republikanów”.

Wprawdzie jeden z frondystów (Don Bacon) powiedział, że gdyby nie Trumpowe groźby odwetu na nielojalnych, nawet „30 do 40” republikanów wyłamałoby się z partyjnej linii. Ale Trump groził i zapewne będzie grozić, i jak na razie nie widać przyczyny, by sądzić, że te groźby mogą utracić skuteczność.

 

Wszyscy chcą Trumpa

Lobbysta Sam Geduldig mówi, że o sile politycznej Trumpa świadczy fakt, że o ile w wypadku poprzednich republikańskich prezydentów (George Bush w 2006 roku) republikańscy kandydaci do Izby Reprezentantów w większości nie chcieli osobistego udziału prezydenta w ich kampanii, o tyle teraz wszyscy chcą Trumpa na swoich wyborczych wiecach, i już sama odmowa poparcia kandydata przez prezydenta może uniemożliwić parlamentarzyście reelekcję – a przecież w tym roku będą wybory połówkowe.

Po drugie zaś, prezydent Trump zapewne użyje teraz prawa weta. Natomiast skonstruowanie większości pozwalającej je przełamać wydaje się być zupełnie poza granicą możliwości antytrumpistów. Czy więc ekscytowanie się wyłamaniem się sześciu republikańskich parlamentarzystów ma jakikolwiek sens? Otóż ma.

 

YOLO Republicans

Szóstka, która się wyłamała (w Ameryce już określono ją metaforą „YOLO Republicans”; skrót YOLO w języku tamtejszego rocka oznacza „You Only Live Once”, czyli „żyje się tylko raz”, i jest używany w kontekście decyzji straceńczych, coś jak spopularyzowane u nas przez Henryka Sienkiewicza w „Ogniem i mieczem” ukraińskie „Raz maty rodyła!”) kierowała się różnymi intencjami.

Część to reprezentanci stanów przygranicznych, w których wiele biznesów wielu wyborców uzależnionych jest od handlu z Kanadą. Część podkreślała, że Kanada jest ważnym sąsiadem i sojusznikiem, o relacje z którym trzeba dbać, i w tym aspekcie krytykowała bardziej ogólnie postawę Trumpa wobec tego kraju, istotnie zdradzającą coś na kształt obsesji (np. ostatnio prezydent zablokował otwarcie zbudowanego już strategicznego mostu nad graniczną rzeką, domagając się, aby USA stały się właścicielem co najmniej jego połowy – mimo że za całość jego budowy zapłaciła Kanada, i na mocy obowiązującej między Waszyngtonem a Ottawą międzypaństwowej umowy w związku z tym faktem jednoznacznie należy on do Kanady w całości).

 

Wolny rynek i rola Kongresu

Inni podnosili kwestie bardziej fundamentalne. Odwoływali się do ideologicznego dziedzictwa wolnorynkowych republikanów, zawsze zasadniczo niechętnych cłom jako ograniczeniu wolnego handlu. Wreszcie podkreślali ustrojowy element swojej motywacji – chęć powstrzymania, dokonywanego przez Trumpa, okrajania władzy ustawodawczej na rzecz wykonawczej z konstytucyjnych kompetencji tej pierwszej (do której zawsze należały regulacje celne). Jak stwierdził jeden z nich, Jeff Hurd, Kongresowi zdarza się delegować, w dziedzinach dotyczących bezpieczeństwa narodowego, elementy swojej władzy gałęzi wykonawczej, ale to delegowanie nigdy nie miało na celu permanentnego wyzbycia się swojej konstytucyjnej władzy. A, mówił Hurd,

„jeśli dziś znormalizujemy przyznanie obecnemu prezydentowi władzy Kongresu w tej materii, powinniśmy oczekiwać że przyszły prezydent – niezależnie od tego, czy republikański czy demokratyczny – będzie ją wykorzystywał w sposób, któremu wielu z nas będzie zdecydowanie przeciwnych”.

Wszystko to są motywacje istotne, z całą pewnością szczere i z całą pewnością podzielane przez znacznie większą niż szóstka „YOLO Republicans” część polityków GOP. Waga tego, co się stało, przede wszystkim w kontekście przyszłości, leży jednak gdzie indziej.

 

Machina zaczyna buksować

Decyzja szóstki (sama w sobie, powtórzmy, obecnie nie przynosząca rewolucji) wpisuje się bowiem w cały rejestr zdarzeń, które wspólnie można określić mianem pierwszych przejawów buksowania machiny Trumpa. Niektóre z nich również pokazują wątlenie dyscypliny, skutecznie wymuszanej dotąd na obozie republikańskim przez POTUS-a, większość dotyczy czegoś innego. Ale ich mnogość dowodzi, jak malowniczo określił to portal Axios, że „Trumpa zaczynają dotyczyć prawa grawitacji”, spod których dotąd wydawał się być wyjęty.

Wymieńmy tylko kilka z tych zdarzeń. Wielu republikanów poczuło się zmuszonych, by dołączyć do potępienia, repostowanego przez konto społecznościowe Trumpa, widea pokazującego małżeństwo Michelle i Baracka Obamów jako małpy, odebranego powszechnie za rasistowskie. Podobne reakcje pojawiły się wśród republikanów w sprawie próby podjęcia kryminalnego śledztwa wobec szefa Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella, z którym prezydent jest skonfliktowany na tle polityki stóp procentowych.

Po wielu incydentach unaoczniających nieprzygotowanie agentów powiększanej ostatnio alarmowo służby antyimigracyjnej ICE administracja poczuła się zmuszona do deeskalacji sytuacji w Minnesocie, konfliktu ewidentnie traktowanego dotąd jako prestiżowy. Trump wycofał się również z prób sfederalizowania (to znaczy przejęcia pod federalne dowództwo) sił Gwardii Narodowej w kilku stanach (Gwardia normalnie pozostaje pod zwierzchnictwem gubernatorów, jej federalizacja jest rzadka, zdarzała się dotąd jedynie w sytuacjach nadzwyczajnych, i to takich, w których Biały Dom nie mógł liczyć na lojalność władz stanowych).

 

Rysa na ruchu MAGA

A to wszystko nakłada się na procesy dekompozycyjne w samym jądrze trumpizmu, w jego bazie – czyli w ruchu MAGA. Konstytutywnym elementem tego ruchu była od zawsze wiara, że pozostaje on w zasadniczym konflikcie z amerykańskimi elitami, utożsamianymi przede wszystkim z rodziną Clintonów i, generalnie, lewicowym liberalizmem. Jednak sprawa akt Epsteina i długotrwała walka Trumpa z żądaniami ich publikacji może nie aż zdemolowała, ale porysowała ten obraz.

„Ludzie całkowicie stracili wiarę i zaufanie do naszego rządu, i mają rację”

– skomentowała Marjorie Taylor Greene, niegdyś gwiazda najradykalniejszego skrzydła MAGA, obecnie odchodząca z polityki rozczarowana dysydentka.

Oczywiście, w jakiejś mierze popełnia ona typowy błąd rozciągania własnych przemyśleń i emocji na innych ludzi; zwolennicy MAGA wciąż w ogromnej większości pozostają zwolennikami czy wręcz wyznawcami Trumpa. Ale do sprawy Epsteina dołącza się też brak sukcesu w zakresie poprawiania losu amerykańskiej klasy średniej, będącej ofiarą procesów globalizacyjnych i polityki poprzednich administracji, nieskłonnych do poświęcania interesów arystokracji finansowej dla średniaków.

W efekcie tego wszystkiego, jak wykazał sondaż dla Fox News, po raz pierwszy sprzeciw wobec Donalda Trumpa stał się większy niż poparcie dla niego wśród grupy społecznej, która w 2024 roku w największej mierze przyczyniła się do jego zwycięstwa – wśród białych Amerykanów bez wyższego wykształcenia. Różnica w tej grupie jest obecnie bardzo niewielka (51:49), ale w porównaniu do stanu sprzed jeszcze tylko kilku miesięcy można uznać zmianę za głęboką (oczywiście pytanie, na ile trwałą?).

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Polacy ewakuowani z Bliskiego Wschodu wrócili do kraju z ostatniej chwili
Polacy ewakuowani z Bliskiego Wschodu wrócili do kraju

W sobotę o godz. 20.16 w Warszawie wylądował pierwszy z dwóch samolotów wojskowych wracających z Rijadu; na pokładach dwóch samolotów do kraju wraca 106 ewakuowanych z rejonu Bliskiego Wschodu - przekazało Dowództwo Operacyjne RSZ.

Tragiczny wypadek w Tatrach. Turysta spadł ze stromego zbocza z ostatniej chwili
Tragiczny wypadek w Tatrach. Turysta spadł ze stromego zbocza

Turysta zginął w sobotę w Tatrach Zachodnich po upadku stromym, ośnieżonym zboczem w rejonie Starorobociańskiego Wierchu. Mimo szybkiej akcji ratowników TOPR i ponad półgodzinnej reanimacji życia mężczyzny nie udało się uratować.

Będę mieć święty spokój. Szczere wyznanie znanego aktora Wiadomości
"Będę mieć święty spokój". Szczere wyznanie znanego aktora

Cezary Żak coraz częściej mówi o tym, że zbliża się moment zakończenia jego wieloletniej kariery aktorskiej. Artysta, znany m.in. z roli w serialu „Ranczo”, podkreśla, że w życiu zaczynają być dla niego ważne inne rzeczy niż praca zawodowa.

Tomasiak w TOP 10 w Lahti. Trzech Polaków odpadło po pierwszej serii Wiadomości
Tomasiak w TOP 10 w Lahti. Trzech Polaków odpadło po pierwszej serii

Kacper Tomasiak zajął 10. miejsce, Piotr Żyła był 22., a Maciej Kot - 28. w sobotnim konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w fińskim Lahti. Po pierwszej serii odpadli 34. Kamil Stoch, 41. Dawid Kubacki i 47. Paweł Wąsek. Wygrał Austriak Daniel Tschofenig.

Ukrywał się 16 lat. Policja znalazła go w nietypowym miejscu Wiadomości
Ukrywał się 16 lat. Policja znalazła go w nietypowym miejscu

Policjanci z Radomia zatrzymali 65-letniego mężczyznę, który przez wiele lat unikał odpowiedzialności karnej. Poszukiwany ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości aż 16 lat.

Tajemnicza śmierć aktorki. Nowe informacje w sprawie Magdaleny Majtyki Wiadomości
Tajemnicza śmierć aktorki. Nowe informacje w sprawie Magdaleny Majtyki

Śledczy wyjaśniają okoliczności śmierci aktorki Magdaleny Majtyki. Ciało 41-letniej artystki odnaleziono w piątek w Biskupicach Oławskich. Prokuratura prowadzi postępowanie w tej sprawie, a sekcja zwłok ma zostać przeprowadzona najwcześniej w poniedziałek. Na tym etapie śledztwa nie wiadomo jeszcze, czy w zdarzeniu brały udział osoby trzecie.

IMGW wydał nowy komunikat. Prognoza pogody na najbliższe dni Wiadomości
IMGW wydał nowy komunikat. Prognoza pogody na najbliższe dni

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, nad Europą dominować będą układy wysokiego ciśnienia, jedynie częściowo Skandynawia oraz Wyspy Brytyjskie znajdą się pod wpływem niżów. Polska będzie w zasięgu rozległego wyżu z centrum nad Białorusią, w ciepłym i dość suchym powietrzu polarnym.

Przemysław Czarnek kandydatem na premiera. Jest decyzja Komitetu Politycznego PiS z ostatniej chwili
Przemysław Czarnek kandydatem na premiera. Jest decyzja Komitetu Politycznego PiS

Po zakończeniu konwencji PiS w Krakowie Komitet Polityczny partii jednogłośnie udzielił poparcia wiceprezesowi ugrupowania Przemysławowi Czarnkowi jako kandydatowi na premiera - przekazał poseł PiS Jacek Sasin.

Sześciu Polaków w konkursie PŚ w Lahti. Stoch najlepszy w kwalifikacjach Wiadomości
Sześciu Polaków w konkursie PŚ w Lahti. Stoch najlepszy w kwalifikacjach

Sześciu polskich skoczków narciarskich awansowało do sobotniego konkursu Pucharu Świata w fińskim Lahti. W kwalifikacjach Kamil Stoch zajął 15. miejsce, Paweł Wąsek był 23., Dawid Kubacki - 29., Maciej Kot - 31., Kacper Tomasiak - 42., a Piotr Żyła - 47.

Kryształ czasu naprawdę istnieje. Naukowcy po raz pierwszy mogli go zobaczyć tylko u nas
Kryształ czasu naprawdę istnieje. Naukowcy po raz pierwszy mogli go zobaczyć

Naukowcy po raz pierwszy mogli bezpośrednio zobaczyć tzw. kryształ czasu – niezwykły stan materii, który przez lata uznawano za czysto teoretyczny. Struktura ta powtarza swój wzór nie tylko w przestrzeni, ale także w czasie. Odkrycie może mieć znaczenie dla komputerów kwantowych i nowych technologii optycznych.

REKLAMA

Piotr Skwieciński: Pierwsza rysa na machinie MAGA

Rewolta sześciu republikanów z Izby Reprezentantów, którzy wbrew linii partii i, przede wszystkim, żądaniom Donalda Trumpa zagłosowali za zablokowaniem wprowadzonych przez prezydenta ceł na handel z Kanadą, sama w sobie, potraktowana jako fotografia pewnego epizodu, może nie znaczyć wiele. Natomiast potraktowana jako kadr z filmu pokazującego dynamikę, ciąg wydarzeń, może w przyszłości być uznana za punkt zwrotny.
Donald Trump, flaga amerykańska i popękany mur
Donald Trump, flaga amerykańska i popękany mur / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Sześciu republikanów z Izby Reprezentantów sprzeciwiło się cłom narzuconym przez Donalda Trumpa, co może być pierwszym sygnałem pęknięć w trumpowskiej dyscyplinie partyjnej.
  • Bunt „YOLO Republicans” dotyczy także obrony wolnorynkowej tożsamości i konstytucyjnej roli Kongresu wobec rosnących ambicji władzy wykonawczej.
  • Autor wskazuje, że głosowanie wpisuje się w szerszy proces osłabiania politycznej „nietykalności” Trumpa.

 

Pozornie trudno zrozumieć, dlaczego wielu obserwatorów amerykańskiej polityki zareagowało na przegranie przez administrację jednego głosowania w niższej izbie parlamentu jako na coś ważnego. Przecież z dyscypliny partyjnej (formalnie w Ameryce zresztą nieistniejącej) wyłamało się tylko sześciu deputowanych, z czego dwóch zdecydowało już, że więcej nie będzie kandydować w wyborach. Mówiąc kolokwialnie, prezydent nie ma więc już na nich bata – ma go natomiast nad całą resztą, pragnących kontynuować karierę polityczną, republikanów.

Przyłączenie się tej szóstki do demokratów w sprawie kanadyjskich ceł stworzyło jednorazową większość pozwalającą na zablokowanie ustanowionej przez Trumpa daniny. Ale, po pierwsze, obserwatorzy tego, co dzieje się na Wzgórzu Kapitolińskim, liczyli, że wyłamać się może znacznie więcej reprezentantów. Rozmiary frondy są więc niewielkie. Merrill Matthews, pełniący funkcję szefa próbującej skupiać zwolenników nietrumpowskiego, staromodnego republikanizmu organizacji Our Republican Legacy w stanie Teksas, skomentował, że

„wstydem nie jest to, że sześciu się wyłamało, ale że nie poszło z nimi więcej republikanów”.

Wprawdzie jeden z frondystów (Don Bacon) powiedział, że gdyby nie Trumpowe groźby odwetu na nielojalnych, nawet „30 do 40” republikanów wyłamałoby się z partyjnej linii. Ale Trump groził i zapewne będzie grozić, i jak na razie nie widać przyczyny, by sądzić, że te groźby mogą utracić skuteczność.

 

Wszyscy chcą Trumpa

Lobbysta Sam Geduldig mówi, że o sile politycznej Trumpa świadczy fakt, że o ile w wypadku poprzednich republikańskich prezydentów (George Bush w 2006 roku) republikańscy kandydaci do Izby Reprezentantów w większości nie chcieli osobistego udziału prezydenta w ich kampanii, o tyle teraz wszyscy chcą Trumpa na swoich wyborczych wiecach, i już sama odmowa poparcia kandydata przez prezydenta może uniemożliwić parlamentarzyście reelekcję – a przecież w tym roku będą wybory połówkowe.

Po drugie zaś, prezydent Trump zapewne użyje teraz prawa weta. Natomiast skonstruowanie większości pozwalającej je przełamać wydaje się być zupełnie poza granicą możliwości antytrumpistów. Czy więc ekscytowanie się wyłamaniem się sześciu republikańskich parlamentarzystów ma jakikolwiek sens? Otóż ma.

 

YOLO Republicans

Szóstka, która się wyłamała (w Ameryce już określono ją metaforą „YOLO Republicans”; skrót YOLO w języku tamtejszego rocka oznacza „You Only Live Once”, czyli „żyje się tylko raz”, i jest używany w kontekście decyzji straceńczych, coś jak spopularyzowane u nas przez Henryka Sienkiewicza w „Ogniem i mieczem” ukraińskie „Raz maty rodyła!”) kierowała się różnymi intencjami.

Część to reprezentanci stanów przygranicznych, w których wiele biznesów wielu wyborców uzależnionych jest od handlu z Kanadą. Część podkreślała, że Kanada jest ważnym sąsiadem i sojusznikiem, o relacje z którym trzeba dbać, i w tym aspekcie krytykowała bardziej ogólnie postawę Trumpa wobec tego kraju, istotnie zdradzającą coś na kształt obsesji (np. ostatnio prezydent zablokował otwarcie zbudowanego już strategicznego mostu nad graniczną rzeką, domagając się, aby USA stały się właścicielem co najmniej jego połowy – mimo że za całość jego budowy zapłaciła Kanada, i na mocy obowiązującej między Waszyngtonem a Ottawą międzypaństwowej umowy w związku z tym faktem jednoznacznie należy on do Kanady w całości).

 

Wolny rynek i rola Kongresu

Inni podnosili kwestie bardziej fundamentalne. Odwoływali się do ideologicznego dziedzictwa wolnorynkowych republikanów, zawsze zasadniczo niechętnych cłom jako ograniczeniu wolnego handlu. Wreszcie podkreślali ustrojowy element swojej motywacji – chęć powstrzymania, dokonywanego przez Trumpa, okrajania władzy ustawodawczej na rzecz wykonawczej z konstytucyjnych kompetencji tej pierwszej (do której zawsze należały regulacje celne). Jak stwierdził jeden z nich, Jeff Hurd, Kongresowi zdarza się delegować, w dziedzinach dotyczących bezpieczeństwa narodowego, elementy swojej władzy gałęzi wykonawczej, ale to delegowanie nigdy nie miało na celu permanentnego wyzbycia się swojej konstytucyjnej władzy. A, mówił Hurd,

„jeśli dziś znormalizujemy przyznanie obecnemu prezydentowi władzy Kongresu w tej materii, powinniśmy oczekiwać że przyszły prezydent – niezależnie od tego, czy republikański czy demokratyczny – będzie ją wykorzystywał w sposób, któremu wielu z nas będzie zdecydowanie przeciwnych”.

Wszystko to są motywacje istotne, z całą pewnością szczere i z całą pewnością podzielane przez znacznie większą niż szóstka „YOLO Republicans” część polityków GOP. Waga tego, co się stało, przede wszystkim w kontekście przyszłości, leży jednak gdzie indziej.

 

Machina zaczyna buksować

Decyzja szóstki (sama w sobie, powtórzmy, obecnie nie przynosząca rewolucji) wpisuje się bowiem w cały rejestr zdarzeń, które wspólnie można określić mianem pierwszych przejawów buksowania machiny Trumpa. Niektóre z nich również pokazują wątlenie dyscypliny, skutecznie wymuszanej dotąd na obozie republikańskim przez POTUS-a, większość dotyczy czegoś innego. Ale ich mnogość dowodzi, jak malowniczo określił to portal Axios, że „Trumpa zaczynają dotyczyć prawa grawitacji”, spod których dotąd wydawał się być wyjęty.

Wymieńmy tylko kilka z tych zdarzeń. Wielu republikanów poczuło się zmuszonych, by dołączyć do potępienia, repostowanego przez konto społecznościowe Trumpa, widea pokazującego małżeństwo Michelle i Baracka Obamów jako małpy, odebranego powszechnie za rasistowskie. Podobne reakcje pojawiły się wśród republikanów w sprawie próby podjęcia kryminalnego śledztwa wobec szefa Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella, z którym prezydent jest skonfliktowany na tle polityki stóp procentowych.

Po wielu incydentach unaoczniających nieprzygotowanie agentów powiększanej ostatnio alarmowo służby antyimigracyjnej ICE administracja poczuła się zmuszona do deeskalacji sytuacji w Minnesocie, konfliktu ewidentnie traktowanego dotąd jako prestiżowy. Trump wycofał się również z prób sfederalizowania (to znaczy przejęcia pod federalne dowództwo) sił Gwardii Narodowej w kilku stanach (Gwardia normalnie pozostaje pod zwierzchnictwem gubernatorów, jej federalizacja jest rzadka, zdarzała się dotąd jedynie w sytuacjach nadzwyczajnych, i to takich, w których Biały Dom nie mógł liczyć na lojalność władz stanowych).

 

Rysa na ruchu MAGA

A to wszystko nakłada się na procesy dekompozycyjne w samym jądrze trumpizmu, w jego bazie – czyli w ruchu MAGA. Konstytutywnym elementem tego ruchu była od zawsze wiara, że pozostaje on w zasadniczym konflikcie z amerykańskimi elitami, utożsamianymi przede wszystkim z rodziną Clintonów i, generalnie, lewicowym liberalizmem. Jednak sprawa akt Epsteina i długotrwała walka Trumpa z żądaniami ich publikacji może nie aż zdemolowała, ale porysowała ten obraz.

„Ludzie całkowicie stracili wiarę i zaufanie do naszego rządu, i mają rację”

– skomentowała Marjorie Taylor Greene, niegdyś gwiazda najradykalniejszego skrzydła MAGA, obecnie odchodząca z polityki rozczarowana dysydentka.

Oczywiście, w jakiejś mierze popełnia ona typowy błąd rozciągania własnych przemyśleń i emocji na innych ludzi; zwolennicy MAGA wciąż w ogromnej większości pozostają zwolennikami czy wręcz wyznawcami Trumpa. Ale do sprawy Epsteina dołącza się też brak sukcesu w zakresie poprawiania losu amerykańskiej klasy średniej, będącej ofiarą procesów globalizacyjnych i polityki poprzednich administracji, nieskłonnych do poświęcania interesów arystokracji finansowej dla średniaków.

W efekcie tego wszystkiego, jak wykazał sondaż dla Fox News, po raz pierwszy sprzeciw wobec Donalda Trumpa stał się większy niż poparcie dla niego wśród grupy społecznej, która w 2024 roku w największej mierze przyczyniła się do jego zwycięstwa – wśród białych Amerykanów bez wyższego wykształcenia. Różnica w tej grupie jest obecnie bardzo niewielka (51:49), ale w porównaniu do stanu sprzed jeszcze tylko kilku miesięcy można uznać zmianę za głęboką (oczywiście pytanie, na ile trwałą?).

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane