Apel w sprawie Eugeniusza Madeja. Były opozycjonista i jego żona znaleźli się w dramatycznym położeniu
Co musisz wiedzieć:
- Były opozycjonista i jego żona zostali rozdzieleni w państwowej placówce opiekuńczej
- Codzienne wizyty na wózku inwalidzkim mimo choroby i pogody
- Apel kolegi z opozycji pozostaje bez realnego skutku
Bohater opozycji w państwowym ośrodku
Od blisko roku Eugeniusz Madej, po nagłym pogorszeniu stanu zdrowia, przebywa w Stołecznym Centrum Opiekuńczo-Leczniczym przy ul. Mehoffera w Warszawie. Jego żona Barbara, wymagająca stałej opieki, została tam umieszczona kilka lat wcześniej. Oboje są w pełni sprawni umysłowo.
- Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego
- Kurierzy będą musieli udawać biznesmenów
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska
- Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej
- Wyłączenia prądu na Pomorzu. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Komunikat dla mieszkańców woj. warmińsko-mazurskiego
- Berliner Zeitung: Jeffrey Epstein może jeszcze żyć
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Małopolski
- Iustitia pozwala swoim sędziom startować do KRS. Dagmara Pawełczyk-Woicka: Zero zaskoczenia
- Komunikat dla mieszkańców Warszawy
- Ekspert: Za obchodzenie Konstytucji przez Sąd Najwyższy obywatel zapłaci wysoką cenę
Małżonkowie rozdzieleni
Oboje jednak zostali rozdzieleni - on przebywa w pawilonie nr 1, ona w pawilonie nr 7, znacznie oddalonym od jego miejsca pobytu.
Jak relacjonuje Jarosław Maciej Goliszewski, kolega Madeja z czasów internowania i działalności opozycyjnej, sytuacja ta ma wymiar wręcz symboliczny. Madej, poruszający się na wózku inwalidzkim, niemal codziennie - niezależnie od pogody, mrozu, upału czy ulewy - jedzie do swojej żony, by choć na chwilę być razem.
Gdy wybucha epidemia grypy i pawilon zostaje zamknięty, kontakt zostaje całkowicie przerwany. W perspektywie jest remont, który może oznaczać rozlokowanie pensjonariuszy w innych placówkach, a tym samym trwałe rozdzielenie małżonków.
Nie mają bliskiej rodziny. Jedyny syn zmarł kilka lat temu. Znajomi i dawni koledzy w większości o nim zapomnieli. Pozostali nieliczni - jak Goliszewski - próbują bić na alarm.
Apel bez odpowiedzi
Nikt dotąd nie wykazał się myśleniem i empatią, by ta niezwykle zacna dwójka ludzi mogła mieszkać razem. Taka kuriozalna sytuacja kompromituje III RP
- pisał Goliszewski w mediach społecznościowych po wizycie u Madeja 5 lutego br. Dodawał gorzko, że Ojczyzna, o którą walczyli, „nie jest dziś dobrą matką, lecz bezduszną macochą wobec swoich najlepszych dzieci”.
Sam Eugeniusz Madej zwrócił się na początku lutego do szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Leszka Parella, prosząc o pomoc w rozwiązaniu tej elementarnej, humanitarnej sprawy.
Prosił o rozważenie dwóch wariantów: umieszczenie obojga małżonków na jednym oddziale SCOL lub przeniesienie ich do Domu Pomocy Społecznej „Kombatant” na warszawskim Bemowie, gdzie - jak wynika z doświadczeń innych byłych opozycjonistów - warunki są godniejsze.
Odpowiedź Urzędu na pisma apelującego w październiku 2025 roku o pomoc dla kolegi J.M. Goliszewskiego, choć obszerna i poprawna formalnie, sprowadza się do stwierdzenia ograniczeń kompetencyjnych oraz przerzucenia odpowiedzialności na inne instytucje: dyrekcję placówki, pomoc społeczną, procedury i przepisy.
Urząd zapewnia o „należytej trosce”, analizach systemowych i korespondencji z NFZ, jednak konkretnego rozwiązania losu Madejów nadal brak.
Problem szerszy niż jeden przypadek
Goliszewski nie ukrywa, że sprawa Eugeniusza Madeja jest jedynie symbolem znacznie szerszego problemu. W licznych pismach i mailach zwraca uwagę na dramatyczną sytuację starzejącego się środowiska byłych opozycjonistów i represjonowanych: brak realnej asystencji domowej, brak wyspecjalizowanych DPS-ów dla tej grupy, problemy z dostępem do bezpłatnych leków, chaos informacyjny w systemie ochrony zdrowia, a także całkowitą bezradność wobec ZUS-u i biurokracji.
Jak podkreśla, środowisko to - opisane ustawą z 20 marca 2015 r. - miało fundamentalny udział w przełomie 1989 roku, pierwszym bezkrwawym zwycięstwie Polaków od 1920 r. Tymczasem dziś ludzie ci często dożywają starości w samotności, zmagając się z chorobami i obojętnością instytucji.
Test dla państwa
Sprawa Eugeniusza Madeja nie wymaga rewolucji ani wielkich nakładów finansowych. Wymaga zwykłej ludzkiej decyzji, empatii i elementarnego poczucia sprawiedliwości. To test nie tylko dla Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, ale dla całego państwa polskiego.




