Marcin Darmas: Pochwała ucieczki. Jak wyglądała benedyktyńska demokracja?

Lektura listów świętego Hieronima ze Strydonu, jednego z ojców pustyni i mistrza anachoretyków, rozczula. Pustelnik bowiem w przeważającej mierze prosi w nich swoich braci i siostry o modlitwę w swojej intencji, by wyrzekłszy się świata, chciał i mógł służyć wyłącznie Bogu.
/ fot. pixabay.com

Co musisz wiedzieć:

  • Utopia monastyczna zaczyna się od pragnienia radykalnej ciszy.

  • Benedyktyńskie opactwa jako pierwsze w historii wprowadziły horyzontalne mechanizmy demokratyczne.

  • Według Emila Ciorana, powołaniem człowieka samotnego jest dążenie do jeszcze większej samotności.

 

Czasami św. Hieronim wspomina okres młodości, bezeceństw różnego rodzaju, a przede wszystkim – cielesnych rozkoszy, przed którymi postanowił ostatecznie uciec. Nawet grubo po pięćdziesiątce, gdy już całkowicie poświęcił swoje życie Bogu z dala od świata, wspominał zabawy w Rzymie: „sądziłem, że znajduję się pośród rzymskich rozkoszy […] w towarzystwie jedynie skorpionów i dzikich zwierząt, często wydawało mi się, iż znajduję się wśród tańczących dziewcząt. Usta były blade od postów, a umysł w zimnym ciele gorzał pożądliwościami. Na obliczu zaś człowieka, którego ciało już umarło, wrzały płomienie namiętności”.

Z drugiej strony, Hieronim w swoich epistołach pouczał, jak ćwiczyć się w ascezie, z dala od świata, w całkowitym odosobnieniu: „Jakże chciałbym być teraz z wami i z wielką radością obejmować wzrokiem – chociaż moje oczy nie zasługują na to – całe czcigodne grono. Spoglądałbym na pustynię, milszą nad wszystkie miasto. Widziałbym, podobne do raju, niezamieszkałe miejsce, które zajmują gromady świętych”. W liście do mnicha Rufina Hieronim zachwyca się anonimowym rzymskim młodzieńcem, któremu udało się porzucić wszelkie wygody i za ostatnie pieniądze osiedlić się na bezludnej wyspie. Niczym nowy osadnik raju: „nie korzysta z dogodności żadnego wodociągu – lecz z boku Pana pić będzie”, zachwycał się Hieronim.

W tym samym liście święty z rozkoszą myśli o wizjach, które ów młodzieniec, niczym Jan na Patmos, mieć będzie po dłuższym pobycie na wyspie, z dala od udogodnień cywilizacji. Ojcowie pustyni zapuszczali się w najodleglejsze miejsca, nie bacząc na niebezpieczeństwa, gdzie oddawali się lekturze Pisma Świętego i ćwiczyli się w postnych rygorach. Podczas długich okresów absencji anachoretycy zapominali o swoich ojczyznach, a nawet przestawali być pewni, czy ich ojczyzny jeszcze istnieją.

 

Logika ucieczki

Pustelnik. Świadomie odłącza się od normalnego biegu życiowych zdarzeń. Reguły świata społecznego zna, ale ich nie uznaje. Ucieka. A, jak pisze Henri Laborit, „uciec można na wiele sposobów. Niektórzy używają narkotyków. Inni uciekają w psychozę. Są tacy, którzy wybierają samobójstwo. Dla innych ucieczką jest samotne żeglowanie. Ale jest jeszcze być może jeden sposób: uciec w inny świat”. Mnich ma obowiązek bronić się ze wszystkich sił przed naporem pragnień zepsutej woli ludzkiej, czasami więc jego walka będzie przybierała formy nawet „ucieczki” od świata.

Utopia monastyczna zaczyna się od pragnienia radykalnej ciszy. Ciszy, która opatula niczym złota zbroja i odstręcza od mowy błahej, od paplaniny bez znaczenia. Anachoretycy, by nie ulegać pokusom mowy, pozbywali się sióstr, matek i przyjaciół. Jak bowiem nauczał Chrystus: „Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem” (Łk 14,25). Biblijny egzegeta pisma nie omieszkał w przypisie przestrzec, że nienawiść w ustach Mesjasza znaczy po prostu „wewnętrzne oderwanie się”, aby lepiej miłować. Później jednak Jezus podkreśla jeszcze dobitniej: „Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”. Anachoretyczna ucieczka, oderwanie i wyrzekanie się ma zatem czynnik „sanitarny”, „higieniczny”. Należy dążyć do pierwotnego stanu narodzenia, nieskażenia, aby spotkać się z Bogiem twarzą w twarz.

 

Benedyktyńska demokracja

W III wieku na terenach obecnego Egiptu rozpoczął się ruch religijnego eskapizmu, który będzie miał decydujący wpływ na kształt naszej cywilizacji. Z jednej strony prym wiedli anachoretycy nawołujący do samotnej ucieczki od zgiełku deprawujących miast i odrzucenia rozkoszy cielesnych. Z drugiej strony, cenobici oddzielający się od świata pokus wysokimi murami i promujący małe wspólnoty. Dążono w mnisich społecznościach do pokojowego, idealnego współistnienia. W jednym i drugim przypadku chodziło o „sequela Christi”, chęć podążania za Chrystusem. W wersji skrajnej w pełnym odosobnieniu i ascezie. W wersji monastycznej, dążąc do odtworzenia wspólnoty idealnej. Badający funkcjonujące obecnie na terenie Francji opactwa Timothée de la Rauglaudre zauważa, iż stanowią one inspirujące matryce pokojowego współistnienia. Co prawda, francuski myśliciel twierdzi, że u swego zarania opactwa zostały ufundowane na kontestacji świata zewnętrznego.

Niemniej opactwa mają za zadanie pokazać, iż lepszy sposób funkcjonowania wspólnotowego jest możliwy. Zamiast krytykować zależności dominacji, postępującą indywidualizację stosunków społecznych, podążanie za modami, sekularyzację czy przyspieszenie stylów życia, życie monastyczne ukazuje w swojej immanentnej peryferyjności niezwykle głęboką alternatywę. Pod tym względem opactwo to, używając terminologii Bernarda z Clairvaux, „niebo zamknięte na ziemi” – „paradisus claustralis”. Nie chodzi więc o to, aby poprzez kontemplację w murach klasztornych odwrócić się plecami do świata, lecz zaświadczać nim, iż Królestwo Niebieskie może objawiać się w teraźniejszości.

Uznany mediewista Jacques Dalarun broni z powodzeniem tezy, iż opactwa w dużej mierze ufundowały i udoskonaliły nowoczesne instytucje, jak szpitale, szkoły, biblioteki. Francuski historyk zadaje kłam obiegowemu myśleniu o „ciemnych wiekach średnich”. Jak pokazuje w dziele „Model monastyczny”, benedyktyńskie opactwa jako pierwsze w historii wprowadziły horyzontalne mechanizmy demokratyczne. Wprowadzono w zakonach wybory proporcjonalne, większościowe, a nawet elekcje utajone oraz tury.

Już w VI wieku święty Benedykt ustala w swoich regułach, iż opat wybierany jest przez większość braci zakonu. Najpierw na czas nieokreślony, później zafiksowano reguły kadencyjności. W czasach średnich benedyktyńskie zasady były rewolucyjne i nie miały swoich odpowiedników pod żadną inną szerokością geograficzną. Podobnie jeśli chodzi o inne techniki współistnienia demokratycznego jak deliberacje, obietnice elektoralne czy kolegialne ustalenia mogące na mocy głosowania ulegać głębokim modyfikacjom. Jak podkreśla Dalarun, zakony wykazywały się w zakresach demokratycznych dużą elastycznością i nie bały się wprowadzać rozwiązania z dzisiejszej perspektywy oczywiste. Na dodatek nie stosowano przy tym wertykalnych presji, nie używano przemocy oraz odrzucano dogmat dziedziczenia opatowych przywilejów. Benedykt przewidywał w rozdziale trzecim swojej reguły ustanowienie ciała doradzającego opatowi. Święty podkreślał przy tym, aby z należytą powagą traktować wszystkie głosy współbraci, nawet najmłodszych stażem w zakonie.

 

Z Bogiem twarzą w twarz

Zastanawiające jest, do jakiego stopnia tradycje monastyczne przeniknęły nasze instytucje, a także – wbrew doczesnemu myśleniu – współczesną myśl filozoficzną. I tak według Emila Ciorana, powołaniem człowieka samotnego jest dążenie do jeszcze większej samotności. Rumuński filozof, nad którym wisiało puste niebo i któremu groziła wiekuista cisza kosmosu, pragnął w swoich samotnych peregrynacjach dotrzeć do samego kresu samotności. Tam, być może, w najciemniejszym zakamarku, z dala od zgiełku miast i szmerów, odnajduje się najbardziej samotne ze wszystkich istnień, samego Boga. W „Zarysie rozkładu” czytamy swoiste credo: „wierzę w Niego całą mocą braku mojej wiary. Jego obecność jest mi niezbędna. Byt samotny dąży do bardziej od siebie samotnego, dąży do Samotnego”. Niemniej Cioran często opuszczał swoją „pustelnię” przy ulicy Odéon, dawnej mansardy, z której niegdyś korzystała służba. Zwłaszcza w nocy. Wtedy rozmawiał z oczekującymi na klientów prostytutkami. W dzień zaś wychodził na spacery. W Ogrodach Luksemburskich spotykał Samuela Becketta. Tropicieli absurdów egzystencji połączyła serdeczna przyjaźń.

Ciorana można by było od biedy uważać za światowca, gdyby nie to, że od siebie samego uciekał do innych ludzi. Nie ma przecież gorszej samotności niż ta, którą odczuwamy, przebywając wśród tłumów. Mistrza filozoficznych aforyzmów należy zatem bardziej widzieć jako laickiego mnicha. Kartuza, który na „szczytach rozpaczy” poszukiwał ukojenia egzystencjalnego bólu. Świadomie oddalał się od ludzkich spraw, aby osiągnąć kontemplacyjne mistrzostwo. Zamiast modlić się, tworzył paradoksy. W zaprzeczaniu jest bowiem coś ożywczego, a paradoks jest jakby takim kichnięciem umysłu, twierdził filozof. Mamy do czynienia z silnym Cioranowskim obrazem. Nie tylko ze względu na niespodziewane połączenie dwóch słów, które wywołują uśmiech, ale również poprzez fizjologiczną oczywistość paradoksalnej myśli, która początkowo lekko drażni, a następnie przeradza się w wyzwoleńczą eksplozję.

Tylko lenistwo może wprowadzić w stan całkowitej dyspozycji, której Bóg oczekuje, aby wejść w człowieka. W chwilach całkowitego opuszczenia, całkowitego braku działania, człowiek osiąga doskonałość w Bogu. „By obudzić świat, należy pobudzić lenistwo. To leniwi mają nieskończenie więcej poczucia metafizyki niż ludzie aktywni” – stwierdzał bez ogródek.

Czy Cioranowska droga wiedzie do świętości, czy do życiowej mądrości? Trudno orzec. Nie ulega jednak wątpliwości, że Rumun, jego myśl i sposób wyrażania się w świecie nierozerwalnie łączyły go z naszym kręgiem cywilizacyjnym. Zaś jego największym zasobem pozostają tradycje anachoretyków i cenobitów.


 

POLECANE
Komisja ds. służb specjalnych zajmie się sprawą kontaktów marszałka Czarzastego z ostatniej chwili
Komisja ds. służb specjalnych zajmie się sprawą kontaktów marszałka Czarzastego

Sejmowa komisja ds. służb specjalnych na kolejnym posiedzeniu zajmie się sprawą kontaktów marszałka Włodzimierza Czarzastego oraz jego dostępu do informacji niejawnych - powiedział w środę PAP członek komisji Marek Biernacki (PSL-TD).

Doradca Prezydenta ws. SAFE: Polska może pożyczać samodzielnie bez groźnej warunkowości z ostatniej chwili
Doradca Prezydenta ws. SAFE: Polska może pożyczać samodzielnie bez groźnej warunkowości

„Polska może pożyczać samodzielnie na podobnych warunkach bez groźnej warunkowości” - napisał na platformie X doradca prezydenta ds. europejskich dr Jacek Saryusz-Wolski.

Nowa decyzja Trumpa. Pentagon ma stawiać na energię z węgla z ostatniej chwili
Nowa decyzja Trumpa. Pentagon ma stawiać na energię z węgla

Prezydent USA Donald Trump podpisze w środę rozporządzenie, nakazujące Pentagonowi zakup energii elektrycznej z elektrowni węglowych - podała agencja Bloomberga. Ma to być część planu rewitalizacji sektora węglowego w USA.

Copa-Cogeca: Europejski Trybunał Obrachunkowy potwierdza zaniepokojenie przyszłą strukturą finansową WPR z ostatniej chwili
Copa-Cogeca: Europejski Trybunał Obrachunkowy potwierdza zaniepokojenie przyszłą strukturą finansową WPR

„Opinia opublikowana wczoraj po południu przez Europejski Trybunał Obrachunkowy (ETO) w sprawie przyszłego projektowania i wdrażania Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) jest postrzegana przez Copa i Cogeca jako instytucjonalne potwierdzenie długotrwałych obaw sektora, które wywołały poważne protesty w rolnictwie” - napisały Copa i Cogeca w specjalnie wydanym oświadczeniu.

„Propagandowe kłamstwa mają krótkie nogi”. Burza wokół programu SAFE z ostatniej chwili
„Propagandowe kłamstwa mają krótkie nogi”. Burza wokół programu SAFE

"Upadła dziś rządowa narracja o ponad 80 czy 89% funduszy SAFE dla polskiego przemysłu obronnego (...) Okazuje się, że w podawane kwoty wliczają się również zarejestrowane w Polsce spółki-córki zagranicznych przedsiębiorstw" – pisze na platformie X były sekretarz stanu w ministerstwie obrony i szef Kancelarii Premiera, a obecnie europoseł PiS Michał Dworczyk.

Bareja by tego nie wymyślił. Ursula von der Leyen chce produkować stal bez węgla z ostatniej chwili
Bareja by tego nie wymyślił. Ursula von der Leyen chce produkować stal bez węgla

„W przyszłym tygodniu kończymy pierwszą aukcję pilotażową o wartości 1 miliarda euro. Sfinansuje dekarbonizację sposobu wypalania pieców, topienia metali lub mieszania chemikaliów. A po uruchomieniu Banku dostępne będzie większe wsparcie dla waszych branż” - mówiła Ursula von der Leyen na Europejskim Szczycie Przemysłowym w Antwerpii odnosząc się do Banku Dekarbonizacji Przemysłu o wartości 100 miliardów euro.

Niemcy w panice. Sankcje USA wobec Rosji mogą zagrozić dostawom paliwa do Berlina z ostatniej chwili
Niemcy w panice. Sankcje USA wobec Rosji mogą zagrozić dostawom paliwa do Berlina

Kierownictwo należącej do rosyjskiego Rosnieftu niemieckiej rafinerii ropy naftowej w Schwedt ostrzegło rząd RFN, że groźba sankcji USA szkodzi jej działalności oraz zagraża dostawom paliwa dla stolicy Niemiec i Brandenburgii – przekazała we wtorek agencja Reutera.

Ruszyła Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Mocne słowa prezydenta z ostatniej chwili
Ruszyła Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Mocne słowa prezydenta

W środę po godz. 14 rozpoczęło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. – Narasta ostatnio zbyt wiele pytań, a zbyt mało jest rzetelnych, pełnych odpowiedzi – podkreślił na samym początku prezydent Karol Nawrocki.

Tusk: Polska nie przystąpi do prac Rady Pokoju z ostatniej chwili
Tusk: Polska nie przystąpi do prac Rady Pokoju

Premier Donald Tusk oświadczył w środę, że w obecnych okolicznościach Polska nie przystąpi do prac Rady Pokoju, zainicjowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Jak zaznaczył, decyzja wynika z wątpliwości co do zasad i kształtu Rady.

Wojna w Polsce 2050. Działacze do polityków: „Przestańcie chodzić po mediach” Wiadomości
Wojna w Polsce 2050. Działacze do polityków: „Przestańcie chodzić po mediach”

Struktury regionalne Polski 2050 apelują do władz partii o zakończenie wewnętrznego sporu. W liście skierowanym do zarządu domagają się porozumienia w klubie parlamentarnym i skupienia się na pracy dla wyborców.

REKLAMA

Marcin Darmas: Pochwała ucieczki. Jak wyglądała benedyktyńska demokracja?

Lektura listów świętego Hieronima ze Strydonu, jednego z ojców pustyni i mistrza anachoretyków, rozczula. Pustelnik bowiem w przeważającej mierze prosi w nich swoich braci i siostry o modlitwę w swojej intencji, by wyrzekłszy się świata, chciał i mógł służyć wyłącznie Bogu.
/ fot. pixabay.com

Co musisz wiedzieć:

  • Utopia monastyczna zaczyna się od pragnienia radykalnej ciszy.

  • Benedyktyńskie opactwa jako pierwsze w historii wprowadziły horyzontalne mechanizmy demokratyczne.

  • Według Emila Ciorana, powołaniem człowieka samotnego jest dążenie do jeszcze większej samotności.

 

Czasami św. Hieronim wspomina okres młodości, bezeceństw różnego rodzaju, a przede wszystkim – cielesnych rozkoszy, przed którymi postanowił ostatecznie uciec. Nawet grubo po pięćdziesiątce, gdy już całkowicie poświęcił swoje życie Bogu z dala od świata, wspominał zabawy w Rzymie: „sądziłem, że znajduję się pośród rzymskich rozkoszy […] w towarzystwie jedynie skorpionów i dzikich zwierząt, często wydawało mi się, iż znajduję się wśród tańczących dziewcząt. Usta były blade od postów, a umysł w zimnym ciele gorzał pożądliwościami. Na obliczu zaś człowieka, którego ciało już umarło, wrzały płomienie namiętności”.

Z drugiej strony, Hieronim w swoich epistołach pouczał, jak ćwiczyć się w ascezie, z dala od świata, w całkowitym odosobnieniu: „Jakże chciałbym być teraz z wami i z wielką radością obejmować wzrokiem – chociaż moje oczy nie zasługują na to – całe czcigodne grono. Spoglądałbym na pustynię, milszą nad wszystkie miasto. Widziałbym, podobne do raju, niezamieszkałe miejsce, które zajmują gromady świętych”. W liście do mnicha Rufina Hieronim zachwyca się anonimowym rzymskim młodzieńcem, któremu udało się porzucić wszelkie wygody i za ostatnie pieniądze osiedlić się na bezludnej wyspie. Niczym nowy osadnik raju: „nie korzysta z dogodności żadnego wodociągu – lecz z boku Pana pić będzie”, zachwycał się Hieronim.

W tym samym liście święty z rozkoszą myśli o wizjach, które ów młodzieniec, niczym Jan na Patmos, mieć będzie po dłuższym pobycie na wyspie, z dala od udogodnień cywilizacji. Ojcowie pustyni zapuszczali się w najodleglejsze miejsca, nie bacząc na niebezpieczeństwa, gdzie oddawali się lekturze Pisma Świętego i ćwiczyli się w postnych rygorach. Podczas długich okresów absencji anachoretycy zapominali o swoich ojczyznach, a nawet przestawali być pewni, czy ich ojczyzny jeszcze istnieją.

 

Logika ucieczki

Pustelnik. Świadomie odłącza się od normalnego biegu życiowych zdarzeń. Reguły świata społecznego zna, ale ich nie uznaje. Ucieka. A, jak pisze Henri Laborit, „uciec można na wiele sposobów. Niektórzy używają narkotyków. Inni uciekają w psychozę. Są tacy, którzy wybierają samobójstwo. Dla innych ucieczką jest samotne żeglowanie. Ale jest jeszcze być może jeden sposób: uciec w inny świat”. Mnich ma obowiązek bronić się ze wszystkich sił przed naporem pragnień zepsutej woli ludzkiej, czasami więc jego walka będzie przybierała formy nawet „ucieczki” od świata.

Utopia monastyczna zaczyna się od pragnienia radykalnej ciszy. Ciszy, która opatula niczym złota zbroja i odstręcza od mowy błahej, od paplaniny bez znaczenia. Anachoretycy, by nie ulegać pokusom mowy, pozbywali się sióstr, matek i przyjaciół. Jak bowiem nauczał Chrystus: „Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem” (Łk 14,25). Biblijny egzegeta pisma nie omieszkał w przypisie przestrzec, że nienawiść w ustach Mesjasza znaczy po prostu „wewnętrzne oderwanie się”, aby lepiej miłować. Później jednak Jezus podkreśla jeszcze dobitniej: „Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”. Anachoretyczna ucieczka, oderwanie i wyrzekanie się ma zatem czynnik „sanitarny”, „higieniczny”. Należy dążyć do pierwotnego stanu narodzenia, nieskażenia, aby spotkać się z Bogiem twarzą w twarz.

 

Benedyktyńska demokracja

W III wieku na terenach obecnego Egiptu rozpoczął się ruch religijnego eskapizmu, który będzie miał decydujący wpływ na kształt naszej cywilizacji. Z jednej strony prym wiedli anachoretycy nawołujący do samotnej ucieczki od zgiełku deprawujących miast i odrzucenia rozkoszy cielesnych. Z drugiej strony, cenobici oddzielający się od świata pokus wysokimi murami i promujący małe wspólnoty. Dążono w mnisich społecznościach do pokojowego, idealnego współistnienia. W jednym i drugim przypadku chodziło o „sequela Christi”, chęć podążania za Chrystusem. W wersji skrajnej w pełnym odosobnieniu i ascezie. W wersji monastycznej, dążąc do odtworzenia wspólnoty idealnej. Badający funkcjonujące obecnie na terenie Francji opactwa Timothée de la Rauglaudre zauważa, iż stanowią one inspirujące matryce pokojowego współistnienia. Co prawda, francuski myśliciel twierdzi, że u swego zarania opactwa zostały ufundowane na kontestacji świata zewnętrznego.

Niemniej opactwa mają za zadanie pokazać, iż lepszy sposób funkcjonowania wspólnotowego jest możliwy. Zamiast krytykować zależności dominacji, postępującą indywidualizację stosunków społecznych, podążanie za modami, sekularyzację czy przyspieszenie stylów życia, życie monastyczne ukazuje w swojej immanentnej peryferyjności niezwykle głęboką alternatywę. Pod tym względem opactwo to, używając terminologii Bernarda z Clairvaux, „niebo zamknięte na ziemi” – „paradisus claustralis”. Nie chodzi więc o to, aby poprzez kontemplację w murach klasztornych odwrócić się plecami do świata, lecz zaświadczać nim, iż Królestwo Niebieskie może objawiać się w teraźniejszości.

Uznany mediewista Jacques Dalarun broni z powodzeniem tezy, iż opactwa w dużej mierze ufundowały i udoskonaliły nowoczesne instytucje, jak szpitale, szkoły, biblioteki. Francuski historyk zadaje kłam obiegowemu myśleniu o „ciemnych wiekach średnich”. Jak pokazuje w dziele „Model monastyczny”, benedyktyńskie opactwa jako pierwsze w historii wprowadziły horyzontalne mechanizmy demokratyczne. Wprowadzono w zakonach wybory proporcjonalne, większościowe, a nawet elekcje utajone oraz tury.

Już w VI wieku święty Benedykt ustala w swoich regułach, iż opat wybierany jest przez większość braci zakonu. Najpierw na czas nieokreślony, później zafiksowano reguły kadencyjności. W czasach średnich benedyktyńskie zasady były rewolucyjne i nie miały swoich odpowiedników pod żadną inną szerokością geograficzną. Podobnie jeśli chodzi o inne techniki współistnienia demokratycznego jak deliberacje, obietnice elektoralne czy kolegialne ustalenia mogące na mocy głosowania ulegać głębokim modyfikacjom. Jak podkreśla Dalarun, zakony wykazywały się w zakresach demokratycznych dużą elastycznością i nie bały się wprowadzać rozwiązania z dzisiejszej perspektywy oczywiste. Na dodatek nie stosowano przy tym wertykalnych presji, nie używano przemocy oraz odrzucano dogmat dziedziczenia opatowych przywilejów. Benedykt przewidywał w rozdziale trzecim swojej reguły ustanowienie ciała doradzającego opatowi. Święty podkreślał przy tym, aby z należytą powagą traktować wszystkie głosy współbraci, nawet najmłodszych stażem w zakonie.

 

Z Bogiem twarzą w twarz

Zastanawiające jest, do jakiego stopnia tradycje monastyczne przeniknęły nasze instytucje, a także – wbrew doczesnemu myśleniu – współczesną myśl filozoficzną. I tak według Emila Ciorana, powołaniem człowieka samotnego jest dążenie do jeszcze większej samotności. Rumuński filozof, nad którym wisiało puste niebo i któremu groziła wiekuista cisza kosmosu, pragnął w swoich samotnych peregrynacjach dotrzeć do samego kresu samotności. Tam, być może, w najciemniejszym zakamarku, z dala od zgiełku miast i szmerów, odnajduje się najbardziej samotne ze wszystkich istnień, samego Boga. W „Zarysie rozkładu” czytamy swoiste credo: „wierzę w Niego całą mocą braku mojej wiary. Jego obecność jest mi niezbędna. Byt samotny dąży do bardziej od siebie samotnego, dąży do Samotnego”. Niemniej Cioran często opuszczał swoją „pustelnię” przy ulicy Odéon, dawnej mansardy, z której niegdyś korzystała służba. Zwłaszcza w nocy. Wtedy rozmawiał z oczekującymi na klientów prostytutkami. W dzień zaś wychodził na spacery. W Ogrodach Luksemburskich spotykał Samuela Becketta. Tropicieli absurdów egzystencji połączyła serdeczna przyjaźń.

Ciorana można by było od biedy uważać za światowca, gdyby nie to, że od siebie samego uciekał do innych ludzi. Nie ma przecież gorszej samotności niż ta, którą odczuwamy, przebywając wśród tłumów. Mistrza filozoficznych aforyzmów należy zatem bardziej widzieć jako laickiego mnicha. Kartuza, który na „szczytach rozpaczy” poszukiwał ukojenia egzystencjalnego bólu. Świadomie oddalał się od ludzkich spraw, aby osiągnąć kontemplacyjne mistrzostwo. Zamiast modlić się, tworzył paradoksy. W zaprzeczaniu jest bowiem coś ożywczego, a paradoks jest jakby takim kichnięciem umysłu, twierdził filozof. Mamy do czynienia z silnym Cioranowskim obrazem. Nie tylko ze względu na niespodziewane połączenie dwóch słów, które wywołują uśmiech, ale również poprzez fizjologiczną oczywistość paradoksalnej myśli, która początkowo lekko drażni, a następnie przeradza się w wyzwoleńczą eksplozję.

Tylko lenistwo może wprowadzić w stan całkowitej dyspozycji, której Bóg oczekuje, aby wejść w człowieka. W chwilach całkowitego opuszczenia, całkowitego braku działania, człowiek osiąga doskonałość w Bogu. „By obudzić świat, należy pobudzić lenistwo. To leniwi mają nieskończenie więcej poczucia metafizyki niż ludzie aktywni” – stwierdzał bez ogródek.

Czy Cioranowska droga wiedzie do świętości, czy do życiowej mądrości? Trudno orzec. Nie ulega jednak wątpliwości, że Rumun, jego myśl i sposób wyrażania się w świecie nierozerwalnie łączyły go z naszym kręgiem cywilizacyjnym. Zaś jego największym zasobem pozostają tradycje anachoretyków i cenobitów.



 

Polecane