Lawina zabrała polską wioskę w Brazylii. Dramat mieszkańców Sao Casemiro

Padało bez przerwy. Dzień, dwa, trzy, cztery. Deszcz nie ustawał, aż w końcu góry zaczęły się osuwać. Gdy opady wreszcie ustały, przyszła fala błota, ziemi i drzew. To, co budowano przez pokolenia, zniknęło w kilka chwil - tak zaczyna się reportaż Mateusza Jakubowskiego, który odwiedził polską wioskę w Brazylii i udokumentował skalę zniszczeń, jakie spowodował żywioł.
polska wioska w Brazylii
polska wioska w Brazylii / fot. YT Śladami Polonii

Co musisz wiedzieć:

  • Polska wioska Sao Casemiro w gminie Cotipora znajduje się w południowej Brazylii.
  • Dramat mieszkańców pokazuje film zrealizowany przez twórcę kanału na YouTube „Śladami Polonii”.
  • Spadło tyle deszczu, co przez pół roku. Gdy ulewy ustały, zaczęły schodzić lawiny błotne.

 

Polska wioska Sao Casemiro w gminie Cotipora znajduje się w południowej Brazylii. To właśnie to miejsce znalazło się w samym centrum tragedii. Dramat mieszkańców pokazuje film zrealizowany przez Mateusza Jakubowskiego, twórcę kanału na YouTube „Śladami Polonii”.

Misja odnajdywania Polaków na krańcach świata

Autor reportażu nie znalazł się w Brazylii przypadkiem. Od lat dokumentuje losy Polaków i ich potomków rozsianych po całym świecie.

Nasza niesamowita historia spowodowała, że na przestrzeni ostatnich kilku wieków tereny Polski opuściło kilka milionów osób. Mieliśmy kilka epizodów, podczas których Polacy masowo opuszczali ojczyznę. Z tego powodu Polonię możemy odnaleźć na całym świecie. Chwyciłem za kamerę i ruszyłem w świat, aby odnaleźć naszą Polonię

opisuje swoją misję twórca kanału.

Jednym z takich miejsc jest właśnie Cotipora.

​​​​​​​

Tragiczna powódź w Rio Grande do Sul

W maju 2024 roku przez południowo-wschodnią Brazylię przetoczyła się powódź, w wyniku której zginęło 181 osób, a 61 zostało uznane za zaginione. Ulewne deszcze spowodowały również lawiny błotne i osuwiska. Była to najtragiczniejsza w skutkach powódź od blisko 80 lat. W wyniku kataklizmu najbardziej ucierpiał stan Rio Grande do Sul zamieszkujący około 11 mln osób.

 

Deszcz jak z kranu i początek tragedii

Spadło tyle deszczu, co przez pół roku. Gdy ulewy ustały, zaczęły schodzić lawiny błotne. W całej okolicy było ich około pięciuset. Ponad dwieście osób zostało przysypanych - relacjonują mieszkańcy.

Cotipora ucierpiała szczególnie mocno.

Zaczęło się od deszczu, takiego jak każdy inny, ale trwało to jeden dzień, potem dwa, trzy, cztery. A piątego dnia, pierwszego maja, leciało jak z kranu i zaczęła się tragedia

- wspominają.

Pierwsza myśl, jaka latała nam po głowie, to nasi ludzie. Bardzo się baliśmy, że coś się komuś stało

- opisują dzień tragedii.

 

Polska wieś na końcu świata

Cotipora to niewielka gmina, licząca około 4 tys. mieszkańców. Około 5 procent z nich to potomkowie Polaków, którzy przybyli tu 150 lat temu, uciekając przed wojną i biedą.

Jednym z takich miejsc jest Sao Casemiro– niewielka osada zamieszkana wyłącznie przez osoby polskiego pochodzenia.

Sao Casemiro jest rozległe pod względem powierzchni, ale bardzo małe pod względem ludności. Mieszkają tu łącznie 24 osoby, 9 rodzin, a, jak mówią mieszkańcy,  to społeczność, która od zawsze żyje jak jedna rodzina.

 

„To jedna wielka rodzina. Razem żyją, jedzą, idą przez życie”.

Uciekli z Polski, zaczynali od zera, ich przodkowie przypłynęli statkiem. Nie wiedzieli, dokąd płyną.

Na statku zmarła jego siostra. Na środku morza owinęli ją w prześcieradło i wrzucili do wody

- opisuje dzieje swojego przodka jedna z kobiet.

Po przybyciu zastali dziką ziemię.

Nie mieli domów, ale mieli narzędzia. Ścinali drzewa, piłowali deski, aby zbudować domy

- przywołują opowieści polskich pionierów na tej ziemi.

Było niebezpiecznie.

W nocy musieli rozpalać ogień przed chatami, żeby zwierzęta nie zbliżały się do domów

- mówią.

Byli też Indianie.

Jak zaczęli wycinać las, to jedna dziewczyna zginęła. Przyszli Indianie i trafili ją strzałą w szyję

- wspominają.

Mimo wszystko zostali. Uprawiali fasolę, kukurydzę, pszenicę, później ryż. Tak powstała społeczność, która przetrwała półtora wieku.

 

Święty Kazimierz i polska tożsamość

Nazwali swoją osadę imieniem świętego Kazimierza.

Przywieźli go do Brazylii. Przywieźli z nim taki sztandar z tkaniny

- opisuje początki osady mieszkaniec.

Zbudowali kapliczkę, a później kościół. Wyrzeźbili figurę świętego Kazimierza – symbol wiary i polskości.

W 2008 roku świętowali.

W końcu w centrum wsi stanęło wszystko. Cotipora miała gminną halę i wyremontowany cmentarz, a obok stanął upragniony kościół

- mówią.

 

Lawina zabrała historię

Wszystko zniknęło w jednej chwili.

Nie ma już kościoła. Nie ma świętego. Rzeźby i kościół wzięła lawina

- wspominają. Zniknął także krzyż.

Nasz krzyż, który był wielki...

- relacjonują.

Nasza sala i cmentarz też zniknęły. Wszystko nam lawina zabrała

- mówią z rozpaczą.

 

Przeżyli. Zostali razem

Choć straty materialne są ogromne, wydarzył się cud – wszyscy mieszkańcy przeżyli.

Zaczęło się okazywać, że wszyscy żyją. Straciliśmy tylko rzeczy materialne

- wspominają.

W południe, jak zawsze, usiedli razem do obiadu. W Brazylii to świętość. Tak samo jak zasada przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Trzeba trzymać się razem

- mówią.

Dziś patrzą na miejsce, gdzie jeszcze niedawno stał kościół, hala i cmentarz.

Codziennie spotykaliśmy się w hali, w czwartki graliśmy w piłkę, jedliśmy, chodziliśmy obok do kościoła i nie ma już śladu po tym

- przyznają.

Na koniec zostaje jedno zdanie, które najlepiej oddaje ich los:

Sami to wszystko zbudowaliśmy i znowu nie mamy nic.

 

Św. Kazimierz wróci do wioski

Z inicjatywy twórcy kanału Śladami Polonii Polacy z Sao Casemiro dostaną kopię rzeźby św. Kazimierza, którą zabrała lawina, a której mieszkańcom bardzo brakowało.

Wierzę, że ta historia będzie miała swój ciąg dalszy, być może dzięki temu materiałowi ktoś zdecyduje się im pomóc. Cotipora na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Żyją tu wspaniali ludzie, których życie niezwykle doświadczyło.

- mówi na koniec autor reportażu.

 

 


 

POLECANE
Karol Nawrocki: Polska powinna rozważyć stworzenie własnej broni jądrowej Wiadomości
Karol Nawrocki: Polska powinna rozważyć stworzenie własnej broni jądrowej

Polska powinna rozważyć rozwój własnego potencjału nuklearnego w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji - powiedział prezydent Karol Nawrocki. W wywiadzie dla Polsat News zaznaczył, że kraj musi działać tak, aby w przyszłości móc prowadzić prace nad własnym projektem nuklearnym, zachowując przy tym zgodność z międzynarodowymi przepisami.

Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego

W Kujawsko-Pomorskiem ruszyła dystrybucja 8401 czujek dymu i czadu z programu MSWiA. Strażacy bezpłatnie montują je najbardziej potrzebującym i szkolą domowników. Akcja potrwa do kwietnia 2026 r.

Szok we Francji. Konserwatywny aktywista pobity na śmierć podczas demonstracji Wiadomości
Szok we Francji. Konserwatywny aktywista pobity na śmierć podczas demonstracji

Francja jest wstrząśnięta śmiercią Quentina, 23-letniego studenta matematyki, który w miniony czwartek został brutalnie pobity podczas protestu w Lyonie. Mężczyzna ochraniał demonstrację przeciwko wystąpieniu francuskiej eurodeputowanej Rimy Hassan w filii uniwersytetu Sciences Po.

Cień Grupy D. Jak komanda śmierci MSW zainfekowały III Rzeczpospolitą tylko u nas
Cień Grupy D. Jak komanda śmierci MSW zainfekowały III Rzeczpospolitą

Czy po 1989 roku dawne struktury komunistycznych służb naprawdę zniknęły, czy tylko zmieniły nazwę i metody działania? Historia Samodzielna Grupa D – tajnej komórki działającej w ramach Służba Bezpieczeństwa – wraca w kontekście zabójstwa Jerzy Popiełuszko i niewyjaśnionych wątków śledztwa. Autor stawia tezę, że spuścizna tych struktur mogła mieć wpływ na pierwsze dekady III RP.

Groźny pożar w samolocie SAS. Płonął powerbank pilne
Groźny pożar w samolocie SAS. Płonął powerbank

Lot z Oslo do Tromsoe został nagle przerwany po tym, jak w kabinie pojawił się dym. Przyczyną był uszkodzony powerbank, który doprowadził do pożaru na pokładzie. Cztery osoby trafiły do szpitala.

Trwają poszukiwania turysty na Orlej Perci w Tatrach Wiadomości
Trwają poszukiwania turysty na Orlej Perci w Tatrach

W Tatrach trwają poszukiwania młodego mężczyzny, który w sobotę wyruszył na Orlą Perć, uważaną za najtrudniejszy szlak w polskich Tatrach. Akcję prowadzą ratownicy TOPR oraz policja.

Stanowski: Czy Joanna Scheuring-Wielgus życzy śmierci polskiemu prezydentowi? z ostatniej chwili
Stanowski: Czy Joanna Scheuring-Wielgus życzy śmierci polskiemu prezydentowi?

Nie milkną echa skandalicznej wypowiedzi europoseł Lewicy. "Czy Joanna Scheuring-Wielgus życzy śmierci polskiemu prezydentowi? I czym w zasadzie jej słowa różnią się od słynnego sformułowania »giń człeku«", skierowanemu w stronę Jerzego Owsiaka?" – pyta Krzysztof Stanowski.

Rada Pokoju już 19 lutego. Europejscy przywódcy deklarują obecność Wiadomości
Rada Pokoju już 19 lutego. Europejscy przywódcy deklarują obecność

Premier Albanii potwierdził, że pojawi się w Waszyngtonie na inauguracyjnym posiedzeniu Rady Pokoju Donalda Trumpa. W spotkaniu mają uczestniczyć delegacje z co najmniej 20 państw, w tym wiele głów państw. Swój udział - jako obserwator - zapowiedział również prezydent Rumunii. Na zaproszenie odpowiedziała również premier Włoch.

Stołeczna policja rozbiła grupę oszustów. Milionowe straty mieszkańców Wiadomości
Stołeczna policja rozbiła grupę oszustów. Milionowe straty mieszkańców

Zaledwie dwa tygodnie wystarczyły, by warszawscy oszuści wyłudzili od mieszkańców ponad 2 miliony złotych. Przestępcy działali według dobrze znanego schematu „na legendę”. Polega on na podszywaniu się pod policjantów, pracowników banków czy lekarzy. Stołeczne służby zatrzymały już 13 osób, a część z nich trafiła na trzy miesiące do aresztu.

Nowa jednostka na wschodniej granicy Polski Wiadomości
Nowa jednostka na wschodniej granicy Polski

W Konieczkach w gminie Ełk rozpoczął działalność 16. Batalion Rozpoznawczy - nowa jednostka, która ma wzmacniać bezpieczeństwo wschodniej granicy Polski i całej flanki NATO.

REKLAMA

Lawina zabrała polską wioskę w Brazylii. Dramat mieszkańców Sao Casemiro

Padało bez przerwy. Dzień, dwa, trzy, cztery. Deszcz nie ustawał, aż w końcu góry zaczęły się osuwać. Gdy opady wreszcie ustały, przyszła fala błota, ziemi i drzew. To, co budowano przez pokolenia, zniknęło w kilka chwil - tak zaczyna się reportaż Mateusza Jakubowskiego, który odwiedził polską wioskę w Brazylii i udokumentował skalę zniszczeń, jakie spowodował żywioł.
polska wioska w Brazylii
polska wioska w Brazylii / fot. YT Śladami Polonii

Co musisz wiedzieć:

  • Polska wioska Sao Casemiro w gminie Cotipora znajduje się w południowej Brazylii.
  • Dramat mieszkańców pokazuje film zrealizowany przez twórcę kanału na YouTube „Śladami Polonii”.
  • Spadło tyle deszczu, co przez pół roku. Gdy ulewy ustały, zaczęły schodzić lawiny błotne.

 

Polska wioska Sao Casemiro w gminie Cotipora znajduje się w południowej Brazylii. To właśnie to miejsce znalazło się w samym centrum tragedii. Dramat mieszkańców pokazuje film zrealizowany przez Mateusza Jakubowskiego, twórcę kanału na YouTube „Śladami Polonii”.

Misja odnajdywania Polaków na krańcach świata

Autor reportażu nie znalazł się w Brazylii przypadkiem. Od lat dokumentuje losy Polaków i ich potomków rozsianych po całym świecie.

Nasza niesamowita historia spowodowała, że na przestrzeni ostatnich kilku wieków tereny Polski opuściło kilka milionów osób. Mieliśmy kilka epizodów, podczas których Polacy masowo opuszczali ojczyznę. Z tego powodu Polonię możemy odnaleźć na całym świecie. Chwyciłem za kamerę i ruszyłem w świat, aby odnaleźć naszą Polonię

opisuje swoją misję twórca kanału.

Jednym z takich miejsc jest właśnie Cotipora.

​​​​​​​

Tragiczna powódź w Rio Grande do Sul

W maju 2024 roku przez południowo-wschodnią Brazylię przetoczyła się powódź, w wyniku której zginęło 181 osób, a 61 zostało uznane za zaginione. Ulewne deszcze spowodowały również lawiny błotne i osuwiska. Była to najtragiczniejsza w skutkach powódź od blisko 80 lat. W wyniku kataklizmu najbardziej ucierpiał stan Rio Grande do Sul zamieszkujący około 11 mln osób.

 

Deszcz jak z kranu i początek tragedii

Spadło tyle deszczu, co przez pół roku. Gdy ulewy ustały, zaczęły schodzić lawiny błotne. W całej okolicy było ich około pięciuset. Ponad dwieście osób zostało przysypanych - relacjonują mieszkańcy.

Cotipora ucierpiała szczególnie mocno.

Zaczęło się od deszczu, takiego jak każdy inny, ale trwało to jeden dzień, potem dwa, trzy, cztery. A piątego dnia, pierwszego maja, leciało jak z kranu i zaczęła się tragedia

- wspominają.

Pierwsza myśl, jaka latała nam po głowie, to nasi ludzie. Bardzo się baliśmy, że coś się komuś stało

- opisują dzień tragedii.

 

Polska wieś na końcu świata

Cotipora to niewielka gmina, licząca około 4 tys. mieszkańców. Około 5 procent z nich to potomkowie Polaków, którzy przybyli tu 150 lat temu, uciekając przed wojną i biedą.

Jednym z takich miejsc jest Sao Casemiro– niewielka osada zamieszkana wyłącznie przez osoby polskiego pochodzenia.

Sao Casemiro jest rozległe pod względem powierzchni, ale bardzo małe pod względem ludności. Mieszkają tu łącznie 24 osoby, 9 rodzin, a, jak mówią mieszkańcy,  to społeczność, która od zawsze żyje jak jedna rodzina.

 

„To jedna wielka rodzina. Razem żyją, jedzą, idą przez życie”.

Uciekli z Polski, zaczynali od zera, ich przodkowie przypłynęli statkiem. Nie wiedzieli, dokąd płyną.

Na statku zmarła jego siostra. Na środku morza owinęli ją w prześcieradło i wrzucili do wody

- opisuje dzieje swojego przodka jedna z kobiet.

Po przybyciu zastali dziką ziemię.

Nie mieli domów, ale mieli narzędzia. Ścinali drzewa, piłowali deski, aby zbudować domy

- przywołują opowieści polskich pionierów na tej ziemi.

Było niebezpiecznie.

W nocy musieli rozpalać ogień przed chatami, żeby zwierzęta nie zbliżały się do domów

- mówią.

Byli też Indianie.

Jak zaczęli wycinać las, to jedna dziewczyna zginęła. Przyszli Indianie i trafili ją strzałą w szyję

- wspominają.

Mimo wszystko zostali. Uprawiali fasolę, kukurydzę, pszenicę, później ryż. Tak powstała społeczność, która przetrwała półtora wieku.

 

Święty Kazimierz i polska tożsamość

Nazwali swoją osadę imieniem świętego Kazimierza.

Przywieźli go do Brazylii. Przywieźli z nim taki sztandar z tkaniny

- opisuje początki osady mieszkaniec.

Zbudowali kapliczkę, a później kościół. Wyrzeźbili figurę świętego Kazimierza – symbol wiary i polskości.

W 2008 roku świętowali.

W końcu w centrum wsi stanęło wszystko. Cotipora miała gminną halę i wyremontowany cmentarz, a obok stanął upragniony kościół

- mówią.

 

Lawina zabrała historię

Wszystko zniknęło w jednej chwili.

Nie ma już kościoła. Nie ma świętego. Rzeźby i kościół wzięła lawina

- wspominają. Zniknął także krzyż.

Nasz krzyż, który był wielki...

- relacjonują.

Nasza sala i cmentarz też zniknęły. Wszystko nam lawina zabrała

- mówią z rozpaczą.

 

Przeżyli. Zostali razem

Choć straty materialne są ogromne, wydarzył się cud – wszyscy mieszkańcy przeżyli.

Zaczęło się okazywać, że wszyscy żyją. Straciliśmy tylko rzeczy materialne

- wspominają.

W południe, jak zawsze, usiedli razem do obiadu. W Brazylii to świętość. Tak samo jak zasada przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Trzeba trzymać się razem

- mówią.

Dziś patrzą na miejsce, gdzie jeszcze niedawno stał kościół, hala i cmentarz.

Codziennie spotykaliśmy się w hali, w czwartki graliśmy w piłkę, jedliśmy, chodziliśmy obok do kościoła i nie ma już śladu po tym

- przyznają.

Na koniec zostaje jedno zdanie, które najlepiej oddaje ich los:

Sami to wszystko zbudowaliśmy i znowu nie mamy nic.

 

Św. Kazimierz wróci do wioski

Z inicjatywy twórcy kanału Śladami Polonii Polacy z Sao Casemiro dostaną kopię rzeźby św. Kazimierza, którą zabrała lawina, a której mieszkańcom bardzo brakowało.

Wierzę, że ta historia będzie miała swój ciąg dalszy, być może dzięki temu materiałowi ktoś zdecyduje się im pomóc. Cotipora na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Żyją tu wspaniali ludzie, których życie niezwykle doświadczyło.

- mówi na koniec autor reportażu.

 

 



 

Polecane