Retrybalizacja. Jak gniew staje się kapitałem
Co musisz wiedzieć:
- Bańki informacyjne powstają dzięki filtrom poznawczym i „skąpstwu” mózgu, które chronią nasze modele świata przed krytyką i wzmacniają sprzężenie zwrotne między przekonaniami a selekcją informacji.
- Autor tekstu ostrzega, że media elektroniczne przywracają plemienny sposób myślenia, w którym emocje, memy i wrogość wobec „obcych” zastępują argumenty i sprzyjają regresowi kulturowemu.
- Podnosi też temat syndromu oblężonej twierdzy i „baniek gniewu”, które zamieniają zbiorowe emocje w polityczny kapitał.
Co łączy koncepcję metabolizmu informacyjnego prof. Antoniego Kępińskiego, tezę o retrybalizacji języka Marshalla McLuhana i teorię neotrybalizmu Michela Maffesoliego? Wszystkie te tezy stawiane w różnym czasie i różnych warunkach spotkały się w bańkach medialnych podlanych dodatkowo sosem coraz bardziej prymitywnych i plemiennych emocji. Jeśli dodamy do tego „banki gniewu” Petera Sloterdijka, to dotrze do nas zza grobu przewrotny chichot „Goebbelsa stanu wojennego”, Jerzego Urbana, bo „urbanizacja” przestrzeni publicznej kwitnie dziś na całego, i to nie tylko w Polsce.
Filtry dla leniwego mózgu
W koncepcji prof. Kępińskiego chodzi w skrócie o to, że metabolizm informacyjny ma dwie fazy: w pierwszej – ludzie szukają wiedzy o świecie zewnętrznym, by ograniczyć tworzone przez nich samych modele rzeczywistości i na podstawie własnych modeli zyskać orientację w świecie i podejmować decyzje. W drugiej fazie ludzie podejmują działania na podstawie obranego wcześniej modelu, ale też odbierają informacje o swoich działaniach w oparciu o te modele. Tak powstaje sprzężenie zwrotne. Jednak budowanie postrzegania rzeczywistości w ten sposób może być zakłócone. W epoce powszechnej informacji spójność przekazu i jej obrona stają się nie lada wyzwaniem. Nie zawsze w sprzężeniu zwrotnym dostajemy to, co byśmy chcieli lub na co byśmy liczyli. Czasem rzeczywistość nam skrzeczy, między naszymi teoriami a stanem faktycznym są tarcia.
Stąd ludzie stosują różnego rodzaju filtry poznawcze, ideologiczne, polityczne, emocjonalne, moralne i inne, by nie dopuszczać tej zewnętrznej krytyki lub, co gorsza, przyznać, że się mylili lub dali wprowadzić w błąd. Taki mentalny firewall jest często u tych najbardziej zideologizowanych bardziej skuteczny niż najlepszy program komputerowy. W ten sposób unikamy nie tylko niechcianego – często nieświadomie – dysonansu poznawczego, trudnego do udźwignięcia na dłuższą metę, który zmuszałby nas do dużej zmiany używanego modelu poznawczego, ale także nasze mózgi w posługiwaniu się modelami wykorzystują skąpstwo poznawcze. Bo umówmy się, mózg zadowala się najprostszym wyjaśnieniem, lubi iść na skróty i niechętnie poddaje się tresurze. Uwielbia za to, podobnie jak nasz mental, utwierdzać się w tym, co zna, co uważa za słuszne. Tak powstają bańki informacyjne. W bańkach ludzie czujący i myślący podobnie dają sobie potwierdzenie stawianych przez nich tez w postaci korzystnych komentarzy i lajków.
Bańki zamiast faktów
Tak oto w epoce powszechnej informacji renesans przeżywają teorie o tym, że ziemia jest płaska, a piramidy Majów budowali kosmici. Skoro w bańce tysiące, setki tysięcy ludzi z całego świata potwierdzają mi tezę o starożytnych kosmitach, to dobrze mi z tym i to znaczy, że musi to być prawda. Niestety przestaje być śmiesznie, gdy setki tysięcy ludzi na całym świecie utwierdzają się w przekonaniu, że Władimir Putin jest ostoją konserwatywnych wartości.
A że przeczy to faktom? Pod koniec 2016 roku w czasie kampanii prezydenckiej w USA Scottie Nell Hughes, znana amerykańska dziennikarka będąca blisko Donalda Trumpa, oświadczyła:
„Nie ma już czegoś takiego jak fakty”.
Rzeczywistość „rzeczywista” często jest wtórna wobec rzeczywistości wirtualnej, musi ją doganiać i się do niej dostosowywać. Kampanie wyborcze są tego najlepszym przykładem.
- Zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Kosiniak-Kamysz zdradził nowe informacje
- Sprawa ENA Ziobry u "nieodpowiedniego" sędziego. Nerwowo w resorcie
- Makabra w Wielkopolsce. Zgłosił na komendzie, że zabił kobietę
- Nowy komunikat IMGW. Oto co nas czeka
- Wyłączenia prądu na Śląsku. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Gwiazda Kanału Zero odchodzi. Mówi wprost
- "Nadajecie się tylko do tępienia ludzi!". Pracownicy Silesii pikietowali w obronie miejsc pracy
Trybalizacja, detrybalizacja, retrybalizacja
Marshall McLuhan opracował twierdzenie, według którego były trzy fazy rozwoju ludzkości związane z mediami: trybalizacja, detrybalizacja i retrybalizacja. Trybalizacja związana była z mową ludzką jako podstawowym środkiem budowy i integracji społeczności, to czas tworzenia się plemion opartych na wspólnej mowie. W drugiej fazie alfabet fonetyczny spowodował „odrywanie” się jednostek od „plemienia”, pojawiło się zjawisko indywidualizacji. Trzecia faza – związana z pojawieniem się mediów elektronicznych – powoduje wyparcie „kultury druku” i zastąpienie jej kulturą obrazka, co prowadzi do zawiązania prymitywnej wspólnoty odbiorców przekazu medialnego.
Takie globalne wioski opakowane w bańki informacyjne dają poczucie więzi, siły, wspólnoty i wzajemnego zrozumienia. Ten plemienny kolektywizm w istocie prowadzi do regresu kulturowego. W bańce ludzie podgrzewają nawzajem emocje, stosując coraz bardziej prymitywne chwyty, coraz bardziej zohydzając wroga, a że działają według określonych schematów myślowych w oparciu o znane sobie symbole, zamiast słów używają coraz więcej słów kluczy, memów, inwektyw i hejtu. W bańce nie potrzeba argumentów do przekonywania nieprzekonanych, tutaj sami swoi, tu nie trzeba szczypać się w język, tutaj „urbanizacja” kwitnie nie niepokojona wątpliwościami. W bańce, jeśli rzecz dotyczy „obcych”, nie ma pojęcia, że coś nie wypada. Wypada atakować wrogów według metod stosowanych przez Jerzego Urbana.
Plemiona raz jeszcze
Z kolei francuski socjolog Michel Maffesoli w publikacji „Czas plemion. Schyłek indywidualizmu w społeczeństwach ponowoczesnych” twierdzi, że w społeczeństwach demokratycznych w miejsce pierwotnych, tradycyjnych więzi wchodzą neoplemiona oparte na więziach tożsamościowych, politycznych i emocjonalnych. Człowiek jako istota społeczna, która przez tysiące lat socjalizowała się do życia w różnych wspólnotach i plemionach, potrzebuje więzi i poczucia wspólnoty nadal, a może nawet bardziej w XXI wieku, kiedy samotność staje się prawdziwą plagą. Według Maffesoli najważniejsze w takich wspólnotach jest wspólne przeżywanie określonych emocji.
W kształtowaniu ideologiczno-mentalnym baniek tworzących neoplemiona niezwykle doniosłą rolę odgrywa zjawisko syndromu oblężonej twierdzy. Prof. Jacek Ziółkowski w doskonałej książce „Syndrom oblężonej twierdzy” wskazuje atrybuty i mechanizmy tego zjawiska. Są to m.in.: narracja oblężenia – opowieść o tym, jak „my jesteśmy zagrożeni”, „wszyscy są przeciw nam”, co wymaga obrony, towarzyszy temu atmosfera strachu i nieufności zarówno wobec „zewnętrznych wrogów”, jak i zdrajców wewnątrz grupy, są także unifikacja i mobilizacja wewnętrzna – podkreślanie wspólnej tożsamości, lojalności. Odmienne głosy są marginalizowane bądź dyskredytowane. W końcu odrzucenie krytyki i pluralizmu – wszelka krytyka postrzegana jest jako zdrada lub element sabotujący obronę, a wolność wypowiedzi zostaje ograniczana przez presję ideologiczną. Na koniec stosowane są filtry informacyjne, czyli propaganda, wszystkie schematy narracyjne i selekcja informacji.
Narracja oblężenia prowadzi do filtrów poznawczych, które pomagają odrzucać informacje niewygodne i sprzeczne z przekonaniami internetowego plemienia. Bańka potwierdza własne przekonania („confirmation bias”). To prowadzi do izolacji informacyjnej. Bańki wzmacniają zamknięte przestrzenie informacyjne, czyli „echo chambers”, gdzie użytkownicy otrzymują tylko te komunikaty, które pasują do ich przekonań. Wszystko to sprawia, że wysiłek intelektualny nie jest tutaj najważniejszy, bo i tak nie trzeba przekonywać przekonanych „swoich”, za to dla podtrzymania grupy potrzeba coraz to nowszych i bardziej ostrych bodźców emocjonalnych, coraz bardziej ordynarnych, by przyciągały uwagę. Niestety na koniec dnia wszystko to zaczyna przypominać aktywność Urbana w jego najlepszych czasach.
W syndromie oblężenia łatwo popaść w polaryzację – „my vs oni” – w której jakakolwiek ambiwalencja czy niuans zostają zdyskredytowane. Wobec „swoich” obowiązuje unifikacja zachowań i ostre rozprawienie się z nonkonformiatami i mobilizowanie do wysiłku. Wobec „wrogów” stosuje się strach, nienawiść i zemstę. I najważniejsze – wrogom nie można ufać.
Aksjologizacja
Urbanizacja nie byłaby tak dotkliwa, gdyby nie zjawisko aksjologizacji wszystkiego, co znajduje się w przestrzeni publicznej. Dzisiaj wszelka działalność publiczna, nawet ta – wydawałoby się – politycznie neutralna, od razu jest sprawdzana według klucza wartości, aksjologii, opinii.
„Aksjologizacja – subiektywizacja świadomości. Myślenie ideologiczne to «myślenie według wartości». Emocje przypisane do określonych wartości dominują nad refleksją i analizą krytyczną zjawisk. Nie powstaje pragnienie obiektywizmu, dystansu; zastępuje je poczucie oczywistości poglądów (wyobrażeń i ocen) wyrosłych z uprzedzeń. W świadomości podmiotu i w jego sposobie komunikowania się z innymi następuje zatarcie różnicy między językiem opisu, językiem wartości (ocen, wzorców, ideałów) i językiem norm (nakazów, zakazów)”
– pisze prof. Mirosław Karwat w artykule „Cechy myślenia ideologicznego”.
I last but not least – banki gniewu. Peter Sloterdijk w książce „Gniew i czas” opisał ciekawą teorię „banków gniewu”. To teoria wzięta ze świata bankowości. Według niej banki gniewu gromadzą indywidualne gniewy i składają je w depozyt. Te skumulowane banki tam rosną i stanowią po pewnym czasie ważny depozyt kapitałowy, który można „spieniężyć”, czyli wykorzystać w polityce lub przy sterowaniu emocjami społecznymi. Co ważne – gniew jednostki sam niczego nie jest w stanie zmienić, jest zbyt mały, dopiero zebranie i zsumowanie tych gniewów, uczynienie dużego gniewu kolektywnego zaczyna mieć siłę sprawczą. Uczestnicy indywidualnych gniewów, podobnie jak klienci banków za włożenie swoich aktywów do banków, mają pewne profity, które z czasem procentują. Nietrudno się domyślić, że tymi bankami są nie tylko partie polityczne, ale też bańki medialne i media społecznościowe. Udziałowcy złożonego w banku gniewu kapitału tworzą plemiona i z czasem zaczynają domagać się od banku, by wypłacił dywidendy, czyli by partia zaczęła działać, by gniew przełożył się na czyny.
[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




