Kryptodyktatura dopadła sędziego Dariusza Łubowskiego
Co musisz wiedzieć:
- Sprawa dotyczy Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) – sędzia Dariusz Łubowski uchylił ENA wobec Marcin Romanowski, powołując się m.in. na interes wymiaru sprawiedliwości oraz okoliczności międzynarodowe.
- W treści uzasadnienia wyroku pojawiło się określenie „kryptodyktatura”, co spotkało się z ostrą reakcją części przedstawicieli władzy wykonawczej i prokuratury.
- Po orzeczeniu zmieniono zakres obowiązków sędziego – został odwołany z funkcji administracyjnych i otrzymał zwiększony przydział spraw karnych. Kierownictwo sądu tłumaczy to sytuacją kadrową, krytycy wskazują na możliwy związek z wydanym orzeczeniem.
Sędzia Dariusz Łubowski wydał wyrok ws. Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) ws. Marcina Romanowskiego. Użycie słowa „kryptodyktatura” w uzasadnieniu wyroku prawdopodobnie wystarczyło, by sędzia Dariusz Łubowski stał się celem systemowej nagonki.
W kuluarach Ministerstwa Sprawiedliwości oraz na korytarzach Sądu Okręgowego w Warszawie coraz głośniej mówi się o nowej, bezwzględnej metodzie zarządzania sędziami, którzy nie poddają się politycznym oczekiwaniom. Przypadek sędziego Dariusza Łubowskiego to jaskrawy dowód na to, jak administracyjne decyzje — oficjalnie motywowane „dobrem służby” — stają się narzędziem odwetu za niezależność orzeczniczą i odwagę w krytyce władzy wykonawczej.
Orzeczenie, które wywołało furię
Punktem zwrotnym w karierze sędziego Łubowskiego, wieloletniego orzecznika Sądu Okręgowego w Warszawie, stało się postanowienie z grudnia 2025 roku. Rozpoznając sprawę Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) wobec Marcina Romanowskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości, sędzia Łubowski podjął decyzję o uchyleniu nakazu.
Uzasadnienie tego rozstrzygnięcia stało się jednym z najostrzejszych sędziowskich aktów oskarżenia pod adresem władzy wykonawczej w nowoczesnej historii Polski. Sędzia, powołując się na art. 607b KPK, wskazał, że utrzymywanie ENA narusza interes wymiaru sprawiedliwości. Podniósł przy tym kluczowe fakty: przyznanie Marcinowi Romanowskiemu azylu na Węgrzech, odmowę wydania „czerwonej noty” przez Interpol, naciski polityczne na struktury demokracji, które sędzia wprost określił mianem „kryptodyktatury”.
To właśnie to ostatnie sformułowanie miało doprowadzić do szału ministra Waldemara Żurka i jego otoczenie. Reakcja podległej mu Prokuratury Krajowej była błyskawiczna: uzasadnienie nazwano „oczywiście bezzasadnym”, a sędziego oskarżono o „polityczny aktywizm”. 12 stycznia 2026 roku sędzia został ostatecznie odsunięty od sprawy Romanowskiego.
Degradacja na zlecenie resortu
Prawdziwy pokaz siły nastąpił jednak w sferze administracyjnej, wykraczając poza standardowe procedury procesowe. 10 lutego 2026 roku Beata Najjar — wykonująca obowiązki prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie mimo osiągnięcia wieku emerytalnego — jakby uczyniła zadość sugestiom ministra Waldemara Żurka.
Sędzia Łubowski został odwołany z funkcji Kierownika Sekcji Postępowania Międzynarodowego oraz Koordynatora ds. Współpracy Międzynarodowej i Praw Człowieka. Decyzja ta uderzyła w wybitnego specjalistę, który od 2018 roku kierował sekcją ds. międzynarodowego prawa karnego, przez 15 lat był delegowany do resortu sprawiedliwości.
- To niewyobrażalny skandal. Represje, jakie dotknęły sędziego Dariusza Łubowskiego nie mają precedensu w historii polskiego sądownictwa, chyba że w czasach stalinowskich. Zdarzenia dotykają sędziego za to, że zachował się w sposób niezawisły. Sędzia Łubowski cieszy się niepodważalnym autorytetem w bardzo różnych, a nawet skrajnych środowiskach prawniczych, co nadaje jego wersji przedstawionej przed KRS wiarygodność. Jako obrońca m.in. w procesie ks. Michała Olszewskiego obawiam się, że podobne próby „ustawiania” spraw mogą mieć miejsce w innych głośnych procesach. Ta sytuacja budzi uzasadnione podejrzenia o stosowanie „metod wschodnich” i tworzenie „ustawionych” składów orzekających.
– twierdzi mecenas Krzysztof Wąsowski.
Forma represji
Sędzia Łubowski w 2022 roku odmówił wydania Białorusi Sciapana Puciły (założyciela NEXTA), za co był ścigany przez reżim Łukaszenki. W 2025 roku zablokował wydanie Niemcom Wołodymyra Żurawlowa, ukraińskiego nurka podejrzanego o zniszczenie gazociągu Nord Stream.
Krajowa Rada Sądownictwa oraz sam sędzia nie mają złudzeń: te działania to „szykany” i forma represji.
Metoda na wyczerpanie
Zaledwie trzy tygodnie po wydaniu niewygodnego dla władzy orzeczenia, sędziemu drastycznie zmieniono zakres obowiązków. Choć sędzia odwołał się od tej decyzji prezes sądu, machina ruszyła. Przydział spraw karnych kategorii K zwiększono mu o 75 procent. W środowisku sędziowskim taki ruch nazywa się „blokadą” — sędzia zostaje zasypany tysiącami stron akt, co de facto izoluje go od istotnych orzeczniczo spraw na całe lata.
Jak te działania tłumaczy kierownictwo sądu? SSO Anna Ptaszek, rzecznik prasowa SO w Warszawie ds. karnych, w oficjalnej odpowiedzi przyznaje, że nie podjęto nawet próby dialogu z sędzią: - Kierownictwo Sądu nie odbyło rozmowy z SSO Dariuszem Łubowskim na temat jego dalszego orzekania w sekcji postępowania międzynarodowego.
Dalej rzecznik argumentuje, że zmiany wynikają wyłącznie z kwestii technicznych:
- Decyzja o zmianie zakresu obowiązków wynika z bardzo trudnej sytuacji kadrowej pionu karnego, zarówno w pierwszej, jak i drugiej instancji. Tylko w ostatnim miesiącu zostały uruchomione procedury związane z przeniesieniem służbowym trzech sędziów do orzekania w innych sądach, odwołano z delegacji do naszego Sądu jednego sędziego.
Według oficjalnego stanowiska sądu, uderzenie w sędziego Łubowskiego to jedynie: „Racjonalizacja zarządzania dostępnymi kadrami, a szczególnie konieczność równomiernego obciążenia pracą wszystkich osób dostępnych, wymagała przydzielenia Sędziemu Dariuszowi Łubowskiemu dodatkowych obowiązków”.
Efekt mrożący
Analiza faktów i chronologii nie pozostawia jednak wątpliwości — mamy do czynienia z systemowym mechanizmem zastraszania. Sędzia, który krytykuje władzę, musi liczyć się z „miękkimi represjami”: degradacją finansową, utratą funkcji i administracyjnym „zasypaniem” aktami.
To jasny sygnał dla całego środowiska sędziowskiego: niezależność ma swoją cenę. Spór o praworządność w Polsce przeniósł się z sal rozpraw do gabinetów prezesów sądów, gdzie przy pomocy „podziału czynności” próbuje się likwidować resztki sędziowskiej autonomii.
Lista pytań, na które nie uzyskaliśmy odpowiedzi SO w Warszawie
- Czy przewodnicząca VIII wydziału karnego odbyła rozmowę z sędzią Łubowskim?
- Dlaczego - skoro jest problem kadrowy w sądzie - nie dopuści się do orzekania 10 sędziów skierowanych do tzw. sekcji którzy dotychczas orzekali w wydziałach karnych pierwszoinstanych.
- Czy prawdą jest, że kierownictwo poszukuje innego sędziego do wzmocnienia sekcji postępowań międzynarodowych?
- Kto ma być tym sędzią i jakie jest doświadczenie tego sędziego w sprawach ze stosunków międzynarodowych
- Z czego wynika to, że do zmiany podziału czynności sędziego Lubowskiego doszło 3 tygodnie po orzeczeniu o uchyleniu ENA wobec Marcina Romanowskiego i po jednoznacznym stanowisku Ministra Sprawiedliwości oczekującego odsunięcia go od orzekania, choć przez 2 lata nowe kierownictwo sądu nie widziało takiej potrzeby?




