Powstaje film o "Ince". Rozmowa z dyrektorem gdańskiego IPN - dr Markiem Szymaniakiem
Co musisz wiedzieć:
- W rocznicę obecności V Wileńskiej Brygady AK na Pomorzu zaplanowano pierwszy ogólnopolski zjazd szkół jej imienia i projekt filmowy dla młodzieży.
- Według rozmówcy 80 lat po śmierci Danuta Siedzikówna jej „pośmiertne zwycięstwo” widać w rosnącej, ogólnopolskiej skali pamięci o młodej sanitariuszce AK.
- Zwraca też uwagę, że postawa „Inki” oraz jej dowódcy, mjr. Zygmunta Szendzielarza, pozostaje symbolem niezłomności i służby Polsce mimo upływu dekad.
Agnieszka Żurek (Tygodnik Solidarność): W tym roku odbędzie się pierwszy ogólnopolski zjazd szkół imienia Danusi Siedzikówny pseudonim „Inka”. Skąd ten pomysł?
Dr Marek Szymaniak (historyk, dyrektor Oddziału Gdańskiego IPN): Bardzo zależało nam, aby w 80. rocznicę obecności V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej na Pomorzu i w 10. rocznicę pogrzebu Danusi Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” poświęcone im uroczystości nabrały charakteru ogólnopolskiego. Te rocznice pięknie się już od wielu lat rozwijają w Gdańsku, 28 sierpnia przyjeżdżają tutaj przedstawiciele środowisk patriotycznych, ale chcemy, aby w tym roku okrągłe rocznice związane z naszymi bohaterami miały charakter wyjątkowo uroczysty. Pragniemy w godny sposób podkreślić tożsamościową, niepodległościową wagę działalności Danusi Siedzikówny oraz innych żołnierzy V Wileńskiej Brygady AK.
Musimy pamiętać, że w roku 1946 prowadzili oni walkę z dużymi sukcesami. Komuniści obawiali się żołnierzy V Wileńskiej Brygady i dlatego rzucili przeciwko nim takie siły. Zajadłość okupantów kosztowała życie m.in. niepełnoletnią sanitariuszkę – „Inkę”. Pamięć o niej i o innych bohaterach walki o niepodległość naszej ojczyzny powinna być utrwalana na poziomie ogólnopolskim. To od nich przecież czerpiemy wzory do naśladowania, od nich uczymy się, jak zachowywać się w życiu codziennym i jak pełnić służbę wobec naszego kraju. Niezależnie od tego, w jakim obszarze działamy, każdy Polak ma do spełnienia w swoim życiu ważną rolę w kontekście służby swojej ojczyźnie. Danusia Siedzikówna ps. „Inka” jest dla nas bardzo ważnym punktem odniesienia. Pamiętamy o niej i będziemy o niej pamiętać.
Przygotowujemy również film poświęcony jej postaci, w którym szczególną rolę odegrają osoby młode, bo to właśnie do młodego pokolenia w szczególny sposób kierujemy naszą ofertę edukacyjną. Bardzo nam zależy, żeby młodzież miała poczucie, że postaci historyczne mają bardzo ważne znaczenie również dla ich życia. Na fundamencie prawdy historycznej, na fundamencie szacunku do bohaterów historycznych każdy z nas dokonuje wyborów i buduje swoją przyszłość. Dla młodzieży powinno być to szczególnie ważne. Wzory w życiu każdego człowieka są czymś niezwykle istotnym, na nich powinniśmy budować samych siebie. Tam, gdzie istnieje poczucie funkcjonowania na stabilnym gruncie, tożsamościowym i niepodległościowym, rodzą się z tego dobre owoce we wszystkich obszarach życia.
- ZUS wydał pilny komunikat
- Starcie ambasadora Niemiec i Stanisława Żaryna. Poszło o słowa Merza
- Włodzimierz Czarzasty. Czerwononosy kapitalista z PZPR
- Gen. Wroński: Niemcy budują parasol dla siebie
- Francuski portal o niebezpieczeństwach niemieckiej hegemonii militarnej dla Europy
- Sześć partii skażonej wołowiny z Ameryki Płd. Służby sanitarne wydały ostrzeżenie
- Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni
"Tak, jak Inka"
– „Inka” jest bohaterką, którą trudno zaatakować nawet propagandzie postkomunistycznej.
– W jej czasach zdecydowanie nie było rzeczą oczywistą, żeby kobieta walczyła w formacji, której dominującą część stanowili mężczyźni, żołnierze. „Inka” była sanitariuszką, osobą, która wspomagała tę walkę, a zarazem człowiekiem o dobrym i wrażliwym sercu. Niosła pomoc nawet rannym wrogom, tym ludziom, z którymi żołnierze V Wileńskiej Brygady z konieczności walczyli. Bili się przecież ze zdrajcami sprawy polskiej. Jeśli jednak któryś z wrogów został ranny, „Inka” go opatrywała.
Jej postawa niesie bardzo ważny komunikat, który będzie emanować ze wszystkich działań podejmowanych przez Gdański Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w 80. rocznicę zamordowania Danusi Siedzikówny. Chcemy młodym ludziom przekazać, że w życiu trzeba kierować się dobrym sercem – tak jak „Inka”.
– Jej postawa jest chyba dla młodzieży czytelna, mimo dystansu czasowego.
– Tak, „Inka” jest bliska młodzieży, może trochę bardziej od innych, nieco starszych żołnierzy podziemia niepodległościowego. Jest rówieśniczką osób, do których kierujemy naszą ofertę edukacyjną. Danusia była młodą dziewczyną, reprezentantką pokolenia, przed którym jeszcze całe życie stało otworem, tak samo jak w przypadku tych osób, do których zwracamy się z naszą ofertą. Bliskość pokoleniowa jest czynnikiem, który przybliża młodzieży postać „Inki”. Młodzi ludzie mogą zbliżyć się do niej mentalnie i duchowo także dzięki poznawaniu jej rozterek życiowych i rozmaitych dylematów.
Życie Danusi to było poświęcenie. Ta niespełna osiemnastoletnia dziewczyna podejmowała decyzje, na które nie było stać niejednego dorosłego. Jej system wartości i miłość do ojczyzny były dla niej sprawami najważniejszymi, była gotowa oddać za nie życie. W tamtym czasie mogłoby się wydawać, że Danusia, zamordowana jako niespełna osiemnastoletnia dziewczyna, tę walkę przegrała. Ale te 80 lat od momentu wykonania na niej wyroku śmierci pokazują, że odniosła ona wielki, pośmiertny tryumf, wielkie, pośmiertne zwycięstwo. Już nawet nie tysiące, ale jestem przekonany, że setki tysięcy, a będziemy się upominać o miliony osób, chcą o „Ince” pamiętać. I każdy robi to w indywidualny sposób, dla każdego jest ważna z innego powodu.
– Pamiętam moment na pogrzebie „Inki”, kiedy wszyscy spontanicznie zaczęli krzyczeć: „Niech żyje Polska!”. Podjęli to hasło, które kiedyś „Inka” krzyknęła samotnie, tuż przed swoją egzekucją.
– „Inka” pewnie by się troszeczkę zawstydziła, gdyby usłyszała, jak wiele osób skanduje słowa, które wykrzyczała swoim oprawcom przed śmiercią: „Niech żyje Polska, niech żyje Łupaszko!”. Była osobą niezwykle skromną, która dzisiaj, patrząc na to, jak wielkim szacunkiem wśród tylu tysięcy ludzi się cieszy, przyjmowałaby to zapewne z dużym onieśmieleniem.
"Z Bogiem, Panowie!"
– Niedawno obchodziliśmy 75. rocznicę zamordowania przez komunistów majora Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszko”.
– Major Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszko” to symbol niezłomności w podjętej przez siebie walce o Polskę i zarazem symbol wielkiej racjonalności w prowadzeniu tej walki. Zygmunt Szendzielarz doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że mamy do czynienia z dwoma, a nie z jednym okupantem, walczył zarówno z Niemcami, jak i z Sowietami. „Łupaszko” to także przykład wielkiej odwagi i siły charakteru. Mimo iż został poddany niezwykle brutalnemu śledztwu, nikogo nie wydał, zawsze wszystkie decyzje, które podejmował jako żołnierz podziemia niepodległościowego, brał na siebie i chronił swoich podkomendnych.
Był wzorem dowódcy. Te piękne słowa: „Z Bogiem, Panowie!”, które wypowiedział, wychodząc z celi na egzekucję, są niezwykle symboliczne, niosą ze sobą wiarę i odwagę. Świadczą one także o tym, że śmierć nie była dla Zygmunta Szendzielarza czymś, czym się nadmiernie przejmował, ponieważ najważniejsze były dla niego wartości, których bronił, i odpowiedzialność za żołnierzy, którzy wspólnie z nim walczyli o wolną Polskę.
– Kiedy zapytałam o „Łupaszkę” jego narzeczoną, panią Lidię Lwow, bez wahania powiedziała: „To był bardzo dobry człowiek”. Uderzył mnie wtedy kontrast pomiędzy tym, jak był odbierany przez najbliższych, a tym, jakie życie przyszło mu z konieczności prowadzić.
– Dowódca V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej swoim człowieczeństwem, swoim dobrym sercem emanował także na swoich żołnierzy. Oni chcieli być tacy jak major Zygmunt Szendzielarz. Dlatego w 80. rocznicę ich niepodległościowej obecności na Pomorzu chcemy przypominać, że oni wszyscy byli ludźmi, którzy aspirowali do tego, aby stawać się coraz lepszymi, aby nasz świat czynić lepszym. A nie mógł on stawać się taki w sytuacji, kiedy nasza ojczyzna była zniewolona. Stąd decyzja tych ludzi o bezkompromisowej walce z komunistami, ze zdrajcami narodu polskiego. „My jesteśmy z miast i wiosek polskich” – mówili. I upominali się o niepodległość swojej ojczyzny, deklarując, że z tej walki nie zrezygnują i że będą ją prowadzić aż do śmierci.
***
BIO:
Dr Marek Szymaniak jest historykiem, dyrektorem Oddziału Gdańskiego Instytutu Pamięci Narodowej, doradcą społecznym prezydenta RP dr. Karola Nawrockiego. Był zastępcą dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, a także członkiem Komisji Badania Wpływów na Bezpieczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007–2022.
[Śródtytułu i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




