[Tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: My i LGBT

Co robić z homoseksualistami? Nic, Takich stworzył ich Bóg. Mają wolny wybór, co ze sobą zrobić. My co najwyżej możemy kibicować tym, którzy wybierają celibat zamiast grzechu. Jak pisał św. Augustyn: kochaj grzesznika, nienawidź grzechu. Stąd musimy rozróżniać homoseksualistów, którzy pozostają w sferze prywatności, i wesołków (gays), którzy rozpanoszyli się rewolucyjnie w sferze publicznej.
/ pixabay.com
Co robić z LGBT, czyli z ideologią wesołkowatości (gejostwem)? Lepiej spytać: a co LGBT chce zrobić nam? Najkrócej ujął to Michael Brown, a uzupełnił w swej pracy Stephen Baskerville (The New Politics of Sex: The Sexual Revolution, Civil Liberties, and the Growth of Governmental Power). LGBT chce władzy nad nami. Pragnie, abyśmy podporządkowali się wesołkowatej rewolucji. W tym celu strategicznie wykonuje następujące kroki: wesołkowaci aktywiści wychodzą z ukrycia w sferze prywatnej i ujawniają się publicznie; następnie domagają się swych „praw”; żądają, aby wszyscy uznali te „prawa”; chcą jednak zabrać prawa tym, którzy im się sprzeciwiają; pragną zepchnąć swych oponentów do sfery prywatnej; mają zamiar penalizować prawnie swych przeciwników aż do aresztu i uwięzienia.

Jak widać, gejostwo to bolszewicka ideologia, której celem jest radykalna przebudowa naszego życia, aby służyć sprawie LGBT. To ideologia promująca rewolucję seksualną, aby rozwalić normalne społeczeństwo. Chodzi o postawienie świata do góry nogami. Wcale nie chodzi o tolerancję, a o aprobatę oraz o uległość w stosunku do wesołkowatych pomysłów inżynierii społecznej. 

Co robić? W odniesieniu do LGBT oznacza to, że tworzymy swoje nazewnictwo; stąd wesołek zamiast gej, autosamica zamiast feministka czy odwrotek zamiast transgendered. Odrzucić należy oskarżenia o „homofobię”, a kontrować, że to my – heteronormalni – jesteśmy ofiarami „heterofobii”. Bo wesołkowie i ich feministyczne autosamice mają „heterowstręt.” Nienawidzą normalności, a nie tylko heteroseksualnych mężczyzn. Nie ma u nas „homofobii”, bo my nie boimy się niczego i nikogo, oprócz Boga. W związku z tym nie mamy żadnego strachu w stosunku do ludzi, a po prostu bronimy się przeciw starającym się narzucić nam system, który urąga naturze. Homoseksualizmu nie boimy się.

Wiemy bowiem, że jest w naturze, bo stworzył go Bóg, ale nie jest naturalny, bowiem stosunki między osobnikami „homoi” („taki sam” – po grecku) są ślepym zaułkiem, dlatego że nie wiodą do rozmnażania gatunku. 

Następnie, po stworzeniu i stosowaniu własnego nazewnictwa trzeba natychmiast odrzucić nachalnie promowany przez wesołków kontekst prawny i kulturowy. Nie pozwalamy na zmianę paradygmatu społeczeństwa polskiego z tradycjonalistycznego na rewolucyjny. Popieramy normalność, a nie zgadzamy się na normalizację ekscentryczności. Notabene to bardzo ważne, aby wyrażać nasze postulaty w sposób pozytywny. 

Przede wszystkim musimy uparcie trwać przy tym, że kwestia homoseksualizmu promowanego jako ideologia urąga moralności. To nie jakieś abstrakcyjne „prawa” kierują nami, a tylko właśnie moralność dyktuje nasze podejście do tej lewackiej ofensywy LGBT. Nasza chrześcijańska moralność dyktuje naturalnie miłosierdzie (caritas) w stosunku do osób „homoi”, tak przez Boga stworzonych, a w tym tych wśród nich, którzy cierpią, choćby na AIDS czy problemy psychiczne. Pomoc dla nich z naszej strony to żadne „prawa”, a wprost przeciwnie: obowiązek. I jak nakazał Pan Jezus, musimy ich miłować. Ale nie oznacza to zgody na seks analny serwowany jako ideologia tolerancjonizmu i jako rzekome „prawa”. Wprost przeciwnie.

Skąd pojawiła się ideologia „praw”? Z rewolucji we Francji. Obecnie jest ideologią Unii Europejskiej,  która narzuciła ją odgórnie na wszystkie kraje członkowskie. Było to warunkiem akcesji do Unii. Okazuje się, że „standardy europejskie” w rubryce ochrony mniejszości oznaczały promowanie niemoralności w rewolucyjny sposób. Jak temu zaradzić? Najłatwiej zneutralizować ofensywę „praw” LGBT poprzez wystąpienie Polski z UE. Następny krok to wprowadzenie opcji autorytarnej, a wraz z nią takich regulacji jak zakaz „propagandy homoseksualnej”, co zrobił z efektywnym skutkiem Władimir Putin. Zorganizowany ruch wesołków prawie zupełnie zniknął w Rosji. Ale prześladowanie aktywne urąga polskiemu etosowi wolności, jak również spowodowałoby to traktowanie Polski jak międzynarodowego pariasa. Co gorsza, wymusiłoby ponadto radykalne przetasowanie geopolityczne: porzucenie UE i USA na rzecz Rosji. Dla wielu Polaków wyjście z Unii i zwrot autorytarny byłyby więc wylaniem dziecka z kąpielą. Uważają, że warto ścierpieć ofensywę LGBT dla korzyści płynących z członkostwa w Unii. 

W takim razie najlepszym krokiem będzie totalne wygranie wyborów parlamentarnych przez konserwatystów oraz centro-prawicowców. W polskim układzie sił oznacza to konieczność absolutnego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli PiS wygra wybory parlamentarne i pokaże taką wolę, ofensywa LGBT w Polsce padnie. Nie będzie konieczności wyjścia z UE. Należy przedsięwziąć całą gamę ruchów niezbędnych do zwycięstwa naszej kontrofensywy, znaleźć podobnie myślących na całym świecie, a szczególnie na Zachodzie. W USA, na przykład, tamtejsze organizacje nie tylko mają środki, ale również doświadczenie, jak się bronić, oraz chętnie pomagają, choćby w Rumunii, gdzie głównie amerykańscy konserwatywni chrześcijanie potrafili doprowadzić do zatrzymania finansowanej przez Brukselę i Georga Sorosa oraz jemu podobnych rewolucji LGBT. 

Trzeba zaplanować i wykonać wielowątkową kontrofensywę cywilizacji życia przeciw cywilizacji śmierci. Kluczem będzie tu odcięcie czy zwolnienie przepływu strumienia złota ze źródeł zagranicznych do seksualnych rewolucjonistów w Polsce. Ponadto naciskajmy na polityków, aby odciąć pieniądze państwowe na wszelkie inicjatywy rewolucji seksualnej. Rejestrujmy, monitorujmy i nagłaśniajmy w mediach źródła funduszy zagranicznych płynących do polskich skarbnic LGBT: z Brukseli, ambasad czy fundacji prywatnych. Przygotowujmy raporty o pedofilii i innych patologiach we wszystkich sferach oraz ich źródłach. Naszym hasłem powinno być: „chcemy normalności”.

Jednocześnie trzeba permanentnie wyjść na ulicę i tam zostać. Stała obecność w sferze publicznej jest podstawą obrony normalności, obrony rodziny. Organizujmy parady heteronormalnej Dumy Rodzinnej. Maszerujmy przeciw pedofilii oraz przeciw pornofikacji i seksualizacji naszych dzieci. Pikietujmy ministerstwa i urzędy, a w tym szkoły, przedszkola i biblioteki, które promują LGBT i inne patologie z tą orientacją związane. Trzeba odprawiać publiczne modły za nawrócenie się LGBT, jak również za oczyszczenie Kościoła z grzechu pedofilii, aktywnego homoseksualizmu i innych patologii rewolucji seksualnej. Można z taką procesją przemieszczać się od biur i centrów autosamic i wesołków do pałaców Episkopatu. 

Nie bać się konfrontacji z wesołkowatymi aktywistami i ich sojusznikami. I nie chodzi tutaj tylko o konfrontacje uliczne, ale i umiejętną taktykę „dziel i rządź”. Należy doprowadzić do antagonizmów w szeregach ruchu rewolucyjnego. Po pierwsze, należy skłócić wszystkich ze wszystkimi za pomocą rozmaitych operacji otwartych i tajnych. Należy rozdzielić autosamice od LGBT. 

Naturalnie lesbijki będą stawiały opór. Należy wykazywać różnice ideowe i różnice interesów między normalnymi działaczkami kobiecymi a autosamicami lesbijskimi. Ponadto należy podkręcać antagonizmy między męskimi wesołkami a lesbijkami; między feministkami a odwrotkami transgenderowymi. Zachęcać ich w rozmaity sposób do powrotu do sfery prywatności. 

Ważna jest kontrpropaganda. To wszystko powinno znaleźć swoje prawne odzwierciedlenie nie tylko w Sejmie i Senacie RP, ale również w Parlamencie Europejskim.  Do tego potrzeba nie tylko nacisku wyborców, aktywistów ulicznych, oraz heteronormalnych lobbystów i prawników, ale również amunicji intelektualnej dla nich na wielu poziomach. Twórzmy własne raporty o zaburzeniach tożsamości wśród genderowych odwrotków, o przemocy domowej u lesbijek, o pedofilii wśród wesołków.

Na koniec trzeba pamiętać, że nasz rewolucyjny przeciwnik to nie zastęp chrześcijańskich rycerzy i dam takich jak my. To horda mongolska. I tak ich trzeba traktować. A homoseksualistów zostawić w spokoju.

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 5 maja 2019
www.iwp.edu
Intel z DC

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (21/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

 

POLECANE
Czarzasty po posiedzeniu RBN: „Ustawka się nie udała” z ostatniej chwili
Czarzasty po posiedzeniu RBN: „Ustawka się nie udała”

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podkreślił, że w sprawach programu SAFE oraz Rady Pokoju odbyły się na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego ważne rozmowy. Odnosząc się do poświęconego mu punktu obrad RBN stwierdził, że „ustawka się nie udała”.

Szef BBN: Kwestia warunkowości może całkowicie rozbić ewentualną polską akcesję do SAFE z ostatniej chwili
Szef BBN: Kwestia warunkowości może całkowicie rozbić ewentualną polską akcesję do SAFE

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomir Cenckiewicz po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego przyznał, że „kwestia warunkowości może całkowicie rozbić ewentualną polską akcesję do SAFE”.

Michał Woś: Usuniętego sędziego Łubowskiego zastępuje nominat Rady Państwa PRL gorące
Michał Woś: Usuniętego sędziego Łubowskiego zastępuje nominat Rady Państwa PRL

„Usuniętego sędziego Łubowskiego zastępuje T.Grochowicz - nominat Rady Państwa PRL” - napisał poseł PiS Michał Woś na platformie X.

Eurodeputowani przegłosowali przekształcenie UE w autonomię strategiczną pilne
Eurodeputowani przegłosowali przekształcenie UE w autonomię strategiczną

W sprawozdaniu przyjętym w środę Parlament Europejski podkreślił, że partnerstwa UE w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony są kluczowe dla skutecznego reagowania na pojawiające się zagrożenia i wzmacniania globalnej roli UE jako autonomii strategicznej.

PiS nie będzie rekomendował weta do ustawy o SAFE mimo mechanizmu warunkowości z ostatniej chwili
PiS nie będzie rekomendował weta do ustawy o SAFE mimo mechanizmu warunkowości

PiS nie będzie rekomendował weta do ustawy o SAFE mimo mechanizmu warunkowości – wynika ze stanowiska w sprawie ustawy o SAFE, jakie przedstawił Mariusz Błaszczak reprezentujący Klub PiS podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Frakcja przewidziała zaledwie kilka poprawek.

Bogucki: Podczas RBN nie rozwiano wszystkich wątpliwości ws. programu SAFE pilne
Bogucki: Podczas RBN nie rozwiano wszystkich wątpliwości ws. programu SAFE

Po środowym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, które dotyczyło m.in. programu SAFE, szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki ocenił, że w czasie dyskusji w tej sprawie nie rozwiano wszystkich wątpliwości ani nie wybrzmiały wszystkie odpowiedzi na pytania KPRP.

Karol Nawrocki: Jest dezinformacją, jakoby Polska musiała wpłacić 1 mld dolarów, aby przystąpić do Rady Pokoju tylko u nas
Karol Nawrocki: Jest dezinformacją, jakoby Polska musiała wpłacić 1 mld dolarów, aby przystąpić do Rady Pokoju

Prezydent Karol Nawrocki podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego stanowczo zaprzeczył, jakoby Polska musiała wpłacić 1 mld dolarów, by przystąpić do Rady Pokoju. Jak podkreślił, informacje o obowiązkowej wpłacie to „jaskrawa dezinformacja”, a w sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa państwa nie może być miejsca na polityczną ciszę i brak jasnych decyzji.

Dr Jacek Saryusz-Wolski: „Pożyczka SAFE może zagrozić Polsce. To pułapka” tylko u nas
Dr Jacek Saryusz-Wolski: „Pożyczka SAFE może zagrozić Polsce. To pułapka”

„Sprawą naprawdę pierwszorzędną jest SAFE!!! Pożyczka SAFE może zagrozić Polsce, na wzór KPO, potencjalnym, politycznie motywowanym, dyskrecjonalnym i arbitralnym szantażem oraz blokowaniem środków” - mówi portalowi Tysol.pl doradca prezydenta ds. UE dr Jacek Saryusz-Wolski.

Trwa posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. „Chodzi o polską rację stanu” z ostatniej chwili
Trwa posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. „Chodzi o polską rację stanu”

W Pałacu Prezydenckim trwa zwołane przez prezydenta RP Karola Nawrockiego posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

„Przyjęcie funduszy SAFE w formie zaproponowanej przez rząd doprowadzi MON do niewypłacalności!” z ostatniej chwili
„Przyjęcie funduszy SAFE w formie zaproponowanej przez rząd doprowadzi MON do niewypłacalności!”

„Przyjęcie funduszy SAFE w formie zaproponowanej przez rząd doprowadzi MON do niewypłacalności!” – napisał na platformie X Mariusz Błaszczak (PiS), były minister obrony narodowej.

REKLAMA

[Tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: My i LGBT

Co robić z homoseksualistami? Nic, Takich stworzył ich Bóg. Mają wolny wybór, co ze sobą zrobić. My co najwyżej możemy kibicować tym, którzy wybierają celibat zamiast grzechu. Jak pisał św. Augustyn: kochaj grzesznika, nienawidź grzechu. Stąd musimy rozróżniać homoseksualistów, którzy pozostają w sferze prywatności, i wesołków (gays), którzy rozpanoszyli się rewolucyjnie w sferze publicznej.
/ pixabay.com
Co robić z LGBT, czyli z ideologią wesołkowatości (gejostwem)? Lepiej spytać: a co LGBT chce zrobić nam? Najkrócej ujął to Michael Brown, a uzupełnił w swej pracy Stephen Baskerville (The New Politics of Sex: The Sexual Revolution, Civil Liberties, and the Growth of Governmental Power). LGBT chce władzy nad nami. Pragnie, abyśmy podporządkowali się wesołkowatej rewolucji. W tym celu strategicznie wykonuje następujące kroki: wesołkowaci aktywiści wychodzą z ukrycia w sferze prywatnej i ujawniają się publicznie; następnie domagają się swych „praw”; żądają, aby wszyscy uznali te „prawa”; chcą jednak zabrać prawa tym, którzy im się sprzeciwiają; pragną zepchnąć swych oponentów do sfery prywatnej; mają zamiar penalizować prawnie swych przeciwników aż do aresztu i uwięzienia.

Jak widać, gejostwo to bolszewicka ideologia, której celem jest radykalna przebudowa naszego życia, aby służyć sprawie LGBT. To ideologia promująca rewolucję seksualną, aby rozwalić normalne społeczeństwo. Chodzi o postawienie świata do góry nogami. Wcale nie chodzi o tolerancję, a o aprobatę oraz o uległość w stosunku do wesołkowatych pomysłów inżynierii społecznej. 

Co robić? W odniesieniu do LGBT oznacza to, że tworzymy swoje nazewnictwo; stąd wesołek zamiast gej, autosamica zamiast feministka czy odwrotek zamiast transgendered. Odrzucić należy oskarżenia o „homofobię”, a kontrować, że to my – heteronormalni – jesteśmy ofiarami „heterofobii”. Bo wesołkowie i ich feministyczne autosamice mają „heterowstręt.” Nienawidzą normalności, a nie tylko heteroseksualnych mężczyzn. Nie ma u nas „homofobii”, bo my nie boimy się niczego i nikogo, oprócz Boga. W związku z tym nie mamy żadnego strachu w stosunku do ludzi, a po prostu bronimy się przeciw starającym się narzucić nam system, który urąga naturze. Homoseksualizmu nie boimy się.

Wiemy bowiem, że jest w naturze, bo stworzył go Bóg, ale nie jest naturalny, bowiem stosunki między osobnikami „homoi” („taki sam” – po grecku) są ślepym zaułkiem, dlatego że nie wiodą do rozmnażania gatunku. 

Następnie, po stworzeniu i stosowaniu własnego nazewnictwa trzeba natychmiast odrzucić nachalnie promowany przez wesołków kontekst prawny i kulturowy. Nie pozwalamy na zmianę paradygmatu społeczeństwa polskiego z tradycjonalistycznego na rewolucyjny. Popieramy normalność, a nie zgadzamy się na normalizację ekscentryczności. Notabene to bardzo ważne, aby wyrażać nasze postulaty w sposób pozytywny. 

Przede wszystkim musimy uparcie trwać przy tym, że kwestia homoseksualizmu promowanego jako ideologia urąga moralności. To nie jakieś abstrakcyjne „prawa” kierują nami, a tylko właśnie moralność dyktuje nasze podejście do tej lewackiej ofensywy LGBT. Nasza chrześcijańska moralność dyktuje naturalnie miłosierdzie (caritas) w stosunku do osób „homoi”, tak przez Boga stworzonych, a w tym tych wśród nich, którzy cierpią, choćby na AIDS czy problemy psychiczne. Pomoc dla nich z naszej strony to żadne „prawa”, a wprost przeciwnie: obowiązek. I jak nakazał Pan Jezus, musimy ich miłować. Ale nie oznacza to zgody na seks analny serwowany jako ideologia tolerancjonizmu i jako rzekome „prawa”. Wprost przeciwnie.

Skąd pojawiła się ideologia „praw”? Z rewolucji we Francji. Obecnie jest ideologią Unii Europejskiej,  która narzuciła ją odgórnie na wszystkie kraje członkowskie. Było to warunkiem akcesji do Unii. Okazuje się, że „standardy europejskie” w rubryce ochrony mniejszości oznaczały promowanie niemoralności w rewolucyjny sposób. Jak temu zaradzić? Najłatwiej zneutralizować ofensywę „praw” LGBT poprzez wystąpienie Polski z UE. Następny krok to wprowadzenie opcji autorytarnej, a wraz z nią takich regulacji jak zakaz „propagandy homoseksualnej”, co zrobił z efektywnym skutkiem Władimir Putin. Zorganizowany ruch wesołków prawie zupełnie zniknął w Rosji. Ale prześladowanie aktywne urąga polskiemu etosowi wolności, jak również spowodowałoby to traktowanie Polski jak międzynarodowego pariasa. Co gorsza, wymusiłoby ponadto radykalne przetasowanie geopolityczne: porzucenie UE i USA na rzecz Rosji. Dla wielu Polaków wyjście z Unii i zwrot autorytarny byłyby więc wylaniem dziecka z kąpielą. Uważają, że warto ścierpieć ofensywę LGBT dla korzyści płynących z członkostwa w Unii. 

W takim razie najlepszym krokiem będzie totalne wygranie wyborów parlamentarnych przez konserwatystów oraz centro-prawicowców. W polskim układzie sił oznacza to konieczność absolutnego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli PiS wygra wybory parlamentarne i pokaże taką wolę, ofensywa LGBT w Polsce padnie. Nie będzie konieczności wyjścia z UE. Należy przedsięwziąć całą gamę ruchów niezbędnych do zwycięstwa naszej kontrofensywy, znaleźć podobnie myślących na całym świecie, a szczególnie na Zachodzie. W USA, na przykład, tamtejsze organizacje nie tylko mają środki, ale również doświadczenie, jak się bronić, oraz chętnie pomagają, choćby w Rumunii, gdzie głównie amerykańscy konserwatywni chrześcijanie potrafili doprowadzić do zatrzymania finansowanej przez Brukselę i Georga Sorosa oraz jemu podobnych rewolucji LGBT. 

Trzeba zaplanować i wykonać wielowątkową kontrofensywę cywilizacji życia przeciw cywilizacji śmierci. Kluczem będzie tu odcięcie czy zwolnienie przepływu strumienia złota ze źródeł zagranicznych do seksualnych rewolucjonistów w Polsce. Ponadto naciskajmy na polityków, aby odciąć pieniądze państwowe na wszelkie inicjatywy rewolucji seksualnej. Rejestrujmy, monitorujmy i nagłaśniajmy w mediach źródła funduszy zagranicznych płynących do polskich skarbnic LGBT: z Brukseli, ambasad czy fundacji prywatnych. Przygotowujmy raporty o pedofilii i innych patologiach we wszystkich sferach oraz ich źródłach. Naszym hasłem powinno być: „chcemy normalności”.

Jednocześnie trzeba permanentnie wyjść na ulicę i tam zostać. Stała obecność w sferze publicznej jest podstawą obrony normalności, obrony rodziny. Organizujmy parady heteronormalnej Dumy Rodzinnej. Maszerujmy przeciw pedofilii oraz przeciw pornofikacji i seksualizacji naszych dzieci. Pikietujmy ministerstwa i urzędy, a w tym szkoły, przedszkola i biblioteki, które promują LGBT i inne patologie z tą orientacją związane. Trzeba odprawiać publiczne modły za nawrócenie się LGBT, jak również za oczyszczenie Kościoła z grzechu pedofilii, aktywnego homoseksualizmu i innych patologii rewolucji seksualnej. Można z taką procesją przemieszczać się od biur i centrów autosamic i wesołków do pałaców Episkopatu. 

Nie bać się konfrontacji z wesołkowatymi aktywistami i ich sojusznikami. I nie chodzi tutaj tylko o konfrontacje uliczne, ale i umiejętną taktykę „dziel i rządź”. Należy doprowadzić do antagonizmów w szeregach ruchu rewolucyjnego. Po pierwsze, należy skłócić wszystkich ze wszystkimi za pomocą rozmaitych operacji otwartych i tajnych. Należy rozdzielić autosamice od LGBT. 

Naturalnie lesbijki będą stawiały opór. Należy wykazywać różnice ideowe i różnice interesów między normalnymi działaczkami kobiecymi a autosamicami lesbijskimi. Ponadto należy podkręcać antagonizmy między męskimi wesołkami a lesbijkami; między feministkami a odwrotkami transgenderowymi. Zachęcać ich w rozmaity sposób do powrotu do sfery prywatności. 

Ważna jest kontrpropaganda. To wszystko powinno znaleźć swoje prawne odzwierciedlenie nie tylko w Sejmie i Senacie RP, ale również w Parlamencie Europejskim.  Do tego potrzeba nie tylko nacisku wyborców, aktywistów ulicznych, oraz heteronormalnych lobbystów i prawników, ale również amunicji intelektualnej dla nich na wielu poziomach. Twórzmy własne raporty o zaburzeniach tożsamości wśród genderowych odwrotków, o przemocy domowej u lesbijek, o pedofilii wśród wesołków.

Na koniec trzeba pamiętać, że nasz rewolucyjny przeciwnik to nie zastęp chrześcijańskich rycerzy i dam takich jak my. To horda mongolska. I tak ich trzeba traktować. A homoseksualistów zostawić w spokoju.

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 5 maja 2019
www.iwp.edu
Intel z DC

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (21/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.


 

Polecane