[Tylko u nas] Budzisz: Dlaczego rosyjskie służby weszły do biur największego dilera samochodowego w Rosji

26 czerwca, dzień przed tym kiedy świat mógł przeczytać długi wywiad rosyjskiego prezydenta dla The Financial Times, w którym obwieścił on o śmierci liberalizmu, przedstawiciele służb śledczych przyszli do Rolfa. Przyszli to mało powiedziane, raczej wjechali z wielkim hukiem. W biurach firmy w Moskwie i w Petersburgu pojawiły się niewielkie, liczące około 50 osób, grupy „specjalistów” w mundurach, z bronią, a dodatkowo kilkuosobowe lotne brygady przeprowadziły rewizje w kilkunastu (12) mieszkaniach osób związanych z firmą i współpracowników jej właściciela Sergieja Pietrowa. W efekcie zabrano całą dokumentacje księgową firmy, twarde dyski komputerów a kilku managerów trafiło na przesłuchania, z tego jeden do aresztu (domowego).
/ screen YouTube
[Tylko u nas] Budzisz: Dlaczego rosyjskie służby weszły do biur największego dilera samochodowego w Rosji
Opublikowano dnia 01.07.2019 20:09

26 czerwca, dzień przed tym kiedy świat mógł przeczytać długi wywiad rosyjskiego prezydenta dla The Financial Times, w którym obwieścił on o śmierci liberalizmu, przedstawiciele służb śledczych przyszli do Rolfa. Przyszli to mało powiedziane, raczej wjechali z wielkim hukiem. W biurach firmy w Moskwie i w Petersburgu pojawiły się niewielkie, liczące około 50 osób, grupy „specjalistów” w mundurach, z bronią, a dodatkowo kilkuosobowe lotne brygady przeprowadziły rewizje w kilkunastu (12) mieszkaniach osób związanych z firmą i współpracowników jej właściciela Sergieja Pietrowa. W efekcie zabrano całą dokumentacje księgową firmy, twarde dyski komputerów a kilku managerów trafiło na przesłuchania, z tego jeden do aresztu (domowego).
screen YouTubeFirma Rolf, którą Pietrow, wyrzucony z wojska za czasów ZSRR za działalność opozycyjną (jest z zawodu inżynierem – lotnikiem) jest największym w Rosji dealerem samochodowym o rocznej sprzedaży na poziomie 4 mld dolarów. Już to kogo rosyjscy siłowicy wzięli na cel kolejnego swego ataku mogłoby wywołać w Rosji sporą sensację, zwłaszcza, że podczas niedawno zakończonego Forum Gospodarczego w Petersburgu wiele mówiło się o tym, że ich nadmierna aktywność jest szkodliwa dla gospodarki, z tego prostego powodu, że wszędzie widząc przestępców paraliżują normalny bussines. Tylko, że Pietrow nie jest zwykłym przedsiębiorcą. Był on w latach 2007 – 2016 posłem do rosyjskiej Dumy, z partii Sprawiedliwa Rosja, który wsławił się opozycyjną postawą wobec polityki władz. Jako jeden z niewielu głosował przeciw tzw. ustawie Dimy Jakowlewa, która zabraniała adoptowania przez zagraniczne rodziny rosyjskich dzieci (nawet niepełnosprawnych), był też przeciw uchwaleniu tzw. Pakietu Jarowej, który dał przedstawicielom rosyjskich struktur siłowych większą możliwość kontroli mediów i Internetu. Ale już zupełnie skandalicznie zachował się w 2014 roku. Najwyraźniej nie poniosła go fala krymskiego entuzjazmu, bo na głosowanie w sprawie przyłączenia do Rosji półwyspu po prostu nie przyszedł. A potem było już tylko gorzej. Nie wziął udziału w wyborach 2016 roku, bo jak mówił w wywiadach stracił wiarę w to, że w ten sposób będzie mógł w Rosji cokolwiek, nawet w sferze przedsiębiorczości, zmienić. A ostatnio, i to świadczy już o całkowitym upadku człowieka, pojawiły się informacje, kolportowane przez media kontrolowane przez Jewgenija Prigożina, „kucharza Putina” stojącego za grupą najemników znanych jako „Brygada Wagnera”, że Pietrow jest finansowym zapleczem opozycjonisty i blogera Nawalnego.

A zatem polityczny kontekst tego co się pod koniec ubiegłego tygodnia działo w firmie Rolf jest dla wszystkich Rosjan dość oczywisty. Tym bardziej, że zarzuty, stawiane oficjalnie Pietrowowi i jego managerom już na pierwszy rzut oka wyglądają dość wątle. Otóż śledczy są zdania, że kilka lat temu, a dokładnie w 2014 roku, firma kupiła swą spółkę – córkę zarejestrowaną na Cyprze i transakcja ta, zdaniem ekspertów z rosyjskich służb siłowych była niczym innym jak tylko nielegalnym transferem środków poza granice kraju, bo cena transakcji nie odpowiadała rzeczywistej wartości firmy. W rosyjskich gazetach ekonomicznych po tym jak przeczytano te zarzuty długo nie mogli się najprawdopodobniej powstrzymać ze śmiechu. Andrei Movczan, znany rosyjski ekspert inwestycyjny, napisał na swojej stronie w Facebooku, że jest przynajmniej kilkanaście sposobów łatwiejszego i bezpieczniejszego wyprowadzenia z Rosji kapitałów i w związku z tym kupowanie własnej spółki – córki po zawyżonej cenie jest działaniem dla fachowca po prostu głupim. A w Rolfie, firmie która wypuściła na rynkach międzynarodowych swe obligacje i której rachunkowość musiała być nie tylko transparentna, ale była również przez inwestorów sprawdzana, pracują jego zdaniem dobrzy fachowcy. Sam Pietrow w wywiadzie prasowym mówi, że wystarczyło i tak się dzieje w cywilizowanych krajach poprosić o dokumentację i wyjaśnienia a firma chętnie ich udzieliłaby, ma bowiem nie tylko rejestr transakcji i plan restrukturyzacji holdingu w ramach której przeprowadzona zakup, ale również wycenę kupowanej spółki przez renomowanych niezależnych ekspertów, ale nikogo to w gruncie rzeczy nie interesowało. Jego zdaniem najazd na biura firmy miał taki charakter bo po pierwsze zadaniem śledczych było „znalezienie czegokolwiek”, a zatem pretekst nie miał znaczenia, a po drugie rosyjskim siłowikom chodziło właśnie o taki medialny efekt i pokazanie kto w kraju rządzi. Przy czym zdania rosyjskich komentatorów są w tej sprawie podzielone. Jedni uważają, że operacja ma wymiar polityczny, bo po spektakularnej porażce służb mundurowych w Rosji, jaką było wypuszczenie z więzienia pod naciskiem opinii publicznej dziennikarza Gołunowa i kilku innych opozycjonistów (m.in. w Kaliningradzie i w Czeczenii) teraz trzeba było pokazać „kto tu rządzi”. Inni są zdania, że w gruncie rzeczy nie o politykę tu chodzi tylko o przejęcie dużej firmy w rozwijającej się branży, która ostatnio wygrała publiczny przetarg na dostawę samochodów dla służb publicznych a jej były dyrektor finansowy jest obecnie jednym z managerów firmy Aurus, produkującej limuzyny którymi jeździ m.in. Putin. A zatem zdrowa ekonomicznie, rozwijająca się firma z ciekawymi powiązaniami warta jest zainteresowania. Rolf jest firmą, którą kredytują banki państwowe, które miałyby zostać wystraszone teatralną akcją rosyjskich służb. I w efekcie, mogłoby nastąpić przejęcie. Zresztą Pietrow mówi mediom, że już odbiera telefony z propozycją sprzedaży Rolfa. Sam jest bezpieczny, bo od lat mieszka w Wiedniu i jak powiedział „na razie nie wybiera się do Rosji”.

Inni komentatorzy przypominają, że ustawa na podstawie której postawiono Pietrowowi zarzuty pochodzi jeszcze z lat dziewięćdziesiątych, dziś zupełnie nie przystaje do warunków nowoczesnej gospodarki, mało tego, jest wewnętrznie sprzeczna, ale nadal jest utrzymywana w mocy. Inni są zdania, że taki relikt w rosyjskim systemie prawnym potrzebny jest siłowikom właśnie z tego powodu - zawsze można go wykorzystać jeśli chce się kogoś przycisnąć.

Zacząłem ten artykuł od Władimira Putina, który wieszcząc kres idei liberalnej regularnie zachęca zagranicznych inwestorów do tego aby przyjeżdżali do jego kraju obiecując im dobre warunki działania, specjalne strefy przemysłowe, niskie podatki i przychylność państwa.  W polskich mediach pojawiły się w związku z tym głosy, iż głównie w państwach „starej Unii”, w Niemczech, we Francji czy we Włoszech zwyciężyć może strategia bussines as usual, czyli robienia z Rosją Putina interesów nie patrząc na jej niegodziwości na Ukrainie czy u siebie. Nie lekceważąc tego zagrożenia warto odwołać się do źródła, czyli przedstawicieli niemieckiego biznesu. Największa organizacja zrzeszająca firmy z Niemiec inwestujące w Rosji przeprowadziła ostatnio wśród swoich członków ankietę na temat planowanych nowych przedsięwzięć. I okazało się, że w najbliższym roku 55 z nich planuje inwestycje w Rosji, na łączną kwotę 395 mln euro. Ale jeszcze w grudniu ubiegłego roku w podobnej ankiecie deklarowano nowe przedsięwzięcia o wartości 628 mln euro. Co ciekawe wyniki nowych badań przedstawiono w Moskwie 26 czerwca, czyli na 2 dni przed tym, jak siłowicy „wjechali” do Rolfa. Matthias Schepp, prezes Niemiecko – Rosyjskiej Izby Handlowej, przedstawiając wyniki ankiety powiedział, że skala inwestycji  planowanych w Rosji przez niemieckie firmy jest mniejsza, bo przedsiębiorcy boją się „zbytniego mieszania się państwa” w działalność gospodarczą. Eufemistycznie nazywa się to klimatem dla inwestycji, a w praktyce oznacza, że niemieccy inwestorzy boją się, że i do ich drzwi któregoś dnia, podobnie jak do Rolfa, mogą zapukać panowie w mundurach.
 
Marek Budzisz

 

POLECANE
Komunikat dla mieszkańców Białegostoku Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Białegostoku

Po kilkunastu dniach siarczystych mrozów miasto podsumowuje zimową akcję pomocową. W centrum Białystok działał specjalny autobus–ogrzewalnia, z którego każdego dnia korzystało ponad 120 osób. Teraz, wraz z poprawą pogody, inicjatywa została zakończona – ale służby wciąż apelują o czujność wobec osób zagrożonych wychłodzeniem.

Igrzyska 2026: Jeden z Polaków zachwycił na dużej skoczni z ostatniej chwili
Igrzyska 2026: Jeden z Polaków zachwycił na dużej skoczni

Kacper Tomasiak zdobył brązowy medal olimpijski w skokach narciarskich na dużym obiekcie w Predazzo. Zwyciężył Słoweniec Domen Prevc, a srebro wywalczył Japończyk Ren Nikaido.

Ten kraj coraz popularniejszy wśród Polaków. Prawie dwa razy więcej turystów Wiadomości
Ten kraj coraz popularniejszy wśród Polaków. Prawie dwa razy więcej turystów

Ruch turystyczny do Wietnamu wyraźnie rośnie, a wśród odwiedzających coraz większą grupę stanowią Polacy. Dane za styczeń 2026 roku pokazują, że kraj w Azji Południowo-Wschodniej odwiedziło 17 240 turystów z Polski. To niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej.

Prognoza pogody. IMGW wydał komunikat na najbliższe dni Wiadomości
Prognoza pogody. IMGW wydał komunikat na najbliższe dni

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej poinformował, że od Atlantyku, przez Półwysep Iberyjski, centralną Europę, po północ Rosji rozciągać się będą układy wysokiego ciśnienia. Resztę kontynentu obejmą aktywne niże z układami frontów atmosferycznych. Przeważający obszar kraju będzie w zasięgu klina wyżu znad południowej Skandynawii i Bałtyku, natomiast nad południowe rejony, z południowego zachodu nasunie się zatoka niżowa wraz z pofalowanym frontem atmosferycznym, związana z niżem znad Włoch. Z północy zacznie napływać powietrze arktyczne.

Niemieccy aktywiści domagają się zamknięcia szwajcarskich elektrowni jądrowych tylko u nas
Niemieccy aktywiści domagają się zamknięcia szwajcarskich elektrowni jądrowych

W obliczu rosnącego niepokoju o bezpieczeństwo energetyki jądrowej, Niemcy coraz głośniej domagają się wyłączenia szwajcarskich elektrowni atomowych (AKW) położonych blisko granicy. Studia i raporty podkreślają ogromne zagrożenia dla Badenii-Wirtembergii i całych Południowych Niemiec w przypadku awarii.

Amerykanie ruszyli po Lewandowskiego. Konkretna oferta na stole Wiadomości
Amerykanie ruszyli po Lewandowskiego. Konkretna oferta na stole

Amerykański Chicago Fire złożył konkretną ofertę Robertowi Lewandowskiemu. Trener Gregg Berhalter poleciał do Barcelony, by osobiście spotkać się z napastnikiem, jego żoną i agentem. Klub z MLS ma też pierwszeństwo w rozmowach - dopóki negocjacje trwają, inne zespoły ligi nie mogą rozpocząć starań o transfer.

Walentynki napędziły turystykę. Zakopane przeżywa prawdziwe oblężenie Wiadomości
Walentynki napędziły turystykę. Zakopane przeżywa prawdziwe oblężenie

Zakopane przeżywa walentynkowe oblężenie. Już od rana na popularnej zakopiance panował wzmożony ruch samochodowy, a w sobotę w mieście pod Giewontem trudno znaleźć wolne miejsce parkingowe. Na ulicach panuje tłok, a Krupówki są wypełnione spacerującymi parami

Dramat znanej polskiej piosenkarki. Jej słowa chwytają za serce Wiadomości
Dramat znanej polskiej piosenkarki. Jej słowa chwytają za serce

Ewa Bem w rozmowie z mediami wróciła do trudnych chwil związanych z chorobą nowotworową i śmiercią męża, Ryszarda Sibilskiego. Artystka przyznała, że przez długi czas była przekonana, iż to ona odejdzie pierwsza.

Przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. Zapytano Polaków z ostatniej chwili
Przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. Zapytano Polaków

Czy Polska powinna powrócić do obowiązkowej służby wojskowej? Zapytała o to Polaków pracownia Social Changes na zlecenie Telewizji wPolsce24.

Kryptodyktatura dopadła sędziego Dariusza Łubowskiego tylko u nas
Kryptodyktatura dopadła sędziego Dariusza Łubowskiego

Wyrok w sprawie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Marcin Romanowski wywołał burzliwą debatę o granicach niezależności sędziowskiej. Po decyzji sędziego Dariusz Łubowski i użyciu w uzasadnieniu słowa „kryptodyktatura” pojawiły się zmiany w jego obowiązkach służbowych. Czy to zwykła reorganizacja pracy sądu, czy element szerszego sporu o praworządność? Sprawa budzi pytania o relacje między władzą wykonawczą a wymiarem sprawiedliwości.

REKLAMA

[Tylko u nas] Budzisz: Dlaczego rosyjskie służby weszły do biur największego dilera samochodowego w Rosji

26 czerwca, dzień przed tym kiedy świat mógł przeczytać długi wywiad rosyjskiego prezydenta dla The Financial Times, w którym obwieścił on o śmierci liberalizmu, przedstawiciele służb śledczych przyszli do Rolfa. Przyszli to mało powiedziane, raczej wjechali z wielkim hukiem. W biurach firmy w Moskwie i w Petersburgu pojawiły się niewielkie, liczące około 50 osób, grupy „specjalistów” w mundurach, z bronią, a dodatkowo kilkuosobowe lotne brygady przeprowadziły rewizje w kilkunastu (12) mieszkaniach osób związanych z firmą i współpracowników jej właściciela Sergieja Pietrowa. W efekcie zabrano całą dokumentacje księgową firmy, twarde dyski komputerów a kilku managerów trafiło na przesłuchania, z tego jeden do aresztu (domowego).
/ screen YouTube
[Tylko u nas] Budzisz: Dlaczego rosyjskie służby weszły do biur największego dilera samochodowego w Rosji
Opublikowano dnia 01.07.2019 20:09

26 czerwca, dzień przed tym kiedy świat mógł przeczytać długi wywiad rosyjskiego prezydenta dla The Financial Times, w którym obwieścił on o śmierci liberalizmu, przedstawiciele służb śledczych przyszli do Rolfa. Przyszli to mało powiedziane, raczej wjechali z wielkim hukiem. W biurach firmy w Moskwie i w Petersburgu pojawiły się niewielkie, liczące około 50 osób, grupy „specjalistów” w mundurach, z bronią, a dodatkowo kilkuosobowe lotne brygady przeprowadziły rewizje w kilkunastu (12) mieszkaniach osób związanych z firmą i współpracowników jej właściciela Sergieja Pietrowa. W efekcie zabrano całą dokumentacje księgową firmy, twarde dyski komputerów a kilku managerów trafiło na przesłuchania, z tego jeden do aresztu (domowego).
screen YouTubeFirma Rolf, którą Pietrow, wyrzucony z wojska za czasów ZSRR za działalność opozycyjną (jest z zawodu inżynierem – lotnikiem) jest największym w Rosji dealerem samochodowym o rocznej sprzedaży na poziomie 4 mld dolarów. Już to kogo rosyjscy siłowicy wzięli na cel kolejnego swego ataku mogłoby wywołać w Rosji sporą sensację, zwłaszcza, że podczas niedawno zakończonego Forum Gospodarczego w Petersburgu wiele mówiło się o tym, że ich nadmierna aktywność jest szkodliwa dla gospodarki, z tego prostego powodu, że wszędzie widząc przestępców paraliżują normalny bussines. Tylko, że Pietrow nie jest zwykłym przedsiębiorcą. Był on w latach 2007 – 2016 posłem do rosyjskiej Dumy, z partii Sprawiedliwa Rosja, który wsławił się opozycyjną postawą wobec polityki władz. Jako jeden z niewielu głosował przeciw tzw. ustawie Dimy Jakowlewa, która zabraniała adoptowania przez zagraniczne rodziny rosyjskich dzieci (nawet niepełnosprawnych), był też przeciw uchwaleniu tzw. Pakietu Jarowej, który dał przedstawicielom rosyjskich struktur siłowych większą możliwość kontroli mediów i Internetu. Ale już zupełnie skandalicznie zachował się w 2014 roku. Najwyraźniej nie poniosła go fala krymskiego entuzjazmu, bo na głosowanie w sprawie przyłączenia do Rosji półwyspu po prostu nie przyszedł. A potem było już tylko gorzej. Nie wziął udziału w wyborach 2016 roku, bo jak mówił w wywiadach stracił wiarę w to, że w ten sposób będzie mógł w Rosji cokolwiek, nawet w sferze przedsiębiorczości, zmienić. A ostatnio, i to świadczy już o całkowitym upadku człowieka, pojawiły się informacje, kolportowane przez media kontrolowane przez Jewgenija Prigożina, „kucharza Putina” stojącego za grupą najemników znanych jako „Brygada Wagnera”, że Pietrow jest finansowym zapleczem opozycjonisty i blogera Nawalnego.

A zatem polityczny kontekst tego co się pod koniec ubiegłego tygodnia działo w firmie Rolf jest dla wszystkich Rosjan dość oczywisty. Tym bardziej, że zarzuty, stawiane oficjalnie Pietrowowi i jego managerom już na pierwszy rzut oka wyglądają dość wątle. Otóż śledczy są zdania, że kilka lat temu, a dokładnie w 2014 roku, firma kupiła swą spółkę – córkę zarejestrowaną na Cyprze i transakcja ta, zdaniem ekspertów z rosyjskich służb siłowych była niczym innym jak tylko nielegalnym transferem środków poza granice kraju, bo cena transakcji nie odpowiadała rzeczywistej wartości firmy. W rosyjskich gazetach ekonomicznych po tym jak przeczytano te zarzuty długo nie mogli się najprawdopodobniej powstrzymać ze śmiechu. Andrei Movczan, znany rosyjski ekspert inwestycyjny, napisał na swojej stronie w Facebooku, że jest przynajmniej kilkanaście sposobów łatwiejszego i bezpieczniejszego wyprowadzenia z Rosji kapitałów i w związku z tym kupowanie własnej spółki – córki po zawyżonej cenie jest działaniem dla fachowca po prostu głupim. A w Rolfie, firmie która wypuściła na rynkach międzynarodowych swe obligacje i której rachunkowość musiała być nie tylko transparentna, ale była również przez inwestorów sprawdzana, pracują jego zdaniem dobrzy fachowcy. Sam Pietrow w wywiadzie prasowym mówi, że wystarczyło i tak się dzieje w cywilizowanych krajach poprosić o dokumentację i wyjaśnienia a firma chętnie ich udzieliłaby, ma bowiem nie tylko rejestr transakcji i plan restrukturyzacji holdingu w ramach której przeprowadzona zakup, ale również wycenę kupowanej spółki przez renomowanych niezależnych ekspertów, ale nikogo to w gruncie rzeczy nie interesowało. Jego zdaniem najazd na biura firmy miał taki charakter bo po pierwsze zadaniem śledczych było „znalezienie czegokolwiek”, a zatem pretekst nie miał znaczenia, a po drugie rosyjskim siłowikom chodziło właśnie o taki medialny efekt i pokazanie kto w kraju rządzi. Przy czym zdania rosyjskich komentatorów są w tej sprawie podzielone. Jedni uważają, że operacja ma wymiar polityczny, bo po spektakularnej porażce służb mundurowych w Rosji, jaką było wypuszczenie z więzienia pod naciskiem opinii publicznej dziennikarza Gołunowa i kilku innych opozycjonistów (m.in. w Kaliningradzie i w Czeczenii) teraz trzeba było pokazać „kto tu rządzi”. Inni są zdania, że w gruncie rzeczy nie o politykę tu chodzi tylko o przejęcie dużej firmy w rozwijającej się branży, która ostatnio wygrała publiczny przetarg na dostawę samochodów dla służb publicznych a jej były dyrektor finansowy jest obecnie jednym z managerów firmy Aurus, produkującej limuzyny którymi jeździ m.in. Putin. A zatem zdrowa ekonomicznie, rozwijająca się firma z ciekawymi powiązaniami warta jest zainteresowania. Rolf jest firmą, którą kredytują banki państwowe, które miałyby zostać wystraszone teatralną akcją rosyjskich służb. I w efekcie, mogłoby nastąpić przejęcie. Zresztą Pietrow mówi mediom, że już odbiera telefony z propozycją sprzedaży Rolfa. Sam jest bezpieczny, bo od lat mieszka w Wiedniu i jak powiedział „na razie nie wybiera się do Rosji”.

Inni komentatorzy przypominają, że ustawa na podstawie której postawiono Pietrowowi zarzuty pochodzi jeszcze z lat dziewięćdziesiątych, dziś zupełnie nie przystaje do warunków nowoczesnej gospodarki, mało tego, jest wewnętrznie sprzeczna, ale nadal jest utrzymywana w mocy. Inni są zdania, że taki relikt w rosyjskim systemie prawnym potrzebny jest siłowikom właśnie z tego powodu - zawsze można go wykorzystać jeśli chce się kogoś przycisnąć.

Zacząłem ten artykuł od Władimira Putina, który wieszcząc kres idei liberalnej regularnie zachęca zagranicznych inwestorów do tego aby przyjeżdżali do jego kraju obiecując im dobre warunki działania, specjalne strefy przemysłowe, niskie podatki i przychylność państwa.  W polskich mediach pojawiły się w związku z tym głosy, iż głównie w państwach „starej Unii”, w Niemczech, we Francji czy we Włoszech zwyciężyć może strategia bussines as usual, czyli robienia z Rosją Putina interesów nie patrząc na jej niegodziwości na Ukrainie czy u siebie. Nie lekceważąc tego zagrożenia warto odwołać się do źródła, czyli przedstawicieli niemieckiego biznesu. Największa organizacja zrzeszająca firmy z Niemiec inwestujące w Rosji przeprowadziła ostatnio wśród swoich członków ankietę na temat planowanych nowych przedsięwzięć. I okazało się, że w najbliższym roku 55 z nich planuje inwestycje w Rosji, na łączną kwotę 395 mln euro. Ale jeszcze w grudniu ubiegłego roku w podobnej ankiecie deklarowano nowe przedsięwzięcia o wartości 628 mln euro. Co ciekawe wyniki nowych badań przedstawiono w Moskwie 26 czerwca, czyli na 2 dni przed tym, jak siłowicy „wjechali” do Rolfa. Matthias Schepp, prezes Niemiecko – Rosyjskiej Izby Handlowej, przedstawiając wyniki ankiety powiedział, że skala inwestycji  planowanych w Rosji przez niemieckie firmy jest mniejsza, bo przedsiębiorcy boją się „zbytniego mieszania się państwa” w działalność gospodarczą. Eufemistycznie nazywa się to klimatem dla inwestycji, a w praktyce oznacza, że niemieccy inwestorzy boją się, że i do ich drzwi któregoś dnia, podobnie jak do Rolfa, mogą zapukać panowie w mundurach.
 
Marek Budzisz


 

Polecane