Dr Piotr Łysakowski: Wspomnienie o Ojcu

Nie wiadomo kiedy i jak włączył się w antykomunistyczną konspirację. Najprawdopodobniej było to szybko po powrocie do Warszawy. W efekcie donosu (później twierdził z uporem, że donosicielem mógł być jeden z późniejszych czołowych dysydentów, który w 1992 roku znalazł się na tzw Liście Macierewicza) grupa, w której działał została rozbita i zaaresztowana.
/ morguefile.com

Urodził się 24.07.1929 z Adeli (z domu Weigle) i Stefana Łysakowskiego (syna profesora muzyki Jana, który był wychowawcą Sempolińskiego i Fogga) na Pradze przy ulicy Jagiellońskiej 27 (to jeden z tych domów co to odbierali je od miasta całkiem niedawno ponad 100 letni właściciele) gdzie mieszkał ze swoimi Rodzicami do wybuchu wojny. Mama była Ewangeliczką , Ojciec Katolikiem. Właśnie po nich Obojgu dziedziczył cechy charakteru od „szwabskiej” (w tym dobrym tego słowa znaczeniu) umiejętności racjonalnej oceny sytuacji po Mamie, a szlachecko kresowy wybuchowy rzadko dający się opanować temperament po Ojcu.

Nim wybuchła wojna, uczęszczał do Gimnazjum Górskiego. Potem przyszło to co dla wielu Warszawiaków i Polaków najgorsze.

Opowiadał jak w we wrześniu 1939 roku Jego Mama kupiła kilka kilo mąki, cukru i soli twierdząc, że „...to wystarczy na tę wojnę, która szybko się skończy...”, okleiła też okna paskami z papieru uważając, że „...to też powinno wystarczyć i szyby na pewno nie wypadną...”. Nie wystarczyło, dom na Jagiellońskiej został częściowo uszkodzony – zniszczony został akurat pokój, w którym normalnie spała Jego młodsza Siostra. Tym razem szczęście dopisało podczas ataku byłą gdzie indziej. Po kilku dniach oblężenia Warszawy uciekli przed niemieckim ostrzałem na lewy brzeg rzeki i pod nieobecność Ojca (przebywał wtedy internowany w Rumunii – wrócił do Polski w okolicach września 1940 roku na sfałszowanym paszporcie bojąc się jako lekarz o życie) na Piaskową do rodziny. O tym okresie Jego życia wiemy bardzo mało, w zasadzie tyle co nic.

Później przeprowadzili się na Foksal 15 (wówczas Pierackiego o tym samym numerze) mieszkając tam do Powstania.

W tym miejscu i mieszkaniu, które pozostawało zresztą w posiadaniu rodziny (po wojnie jako „komunalne”) do roku 2004 pojawiła się (musiało to być w październiku lub listopadzie 1940 roku) Pani Majewska (imienia nie pamiętał) Żydówka żona Polaka (wyszła za Niego mimo sprzeciwu swojej rodziny) przedsiębiorcy pogrzebowego z Pragi (który miał zginąć w Auschwitz) szukając pomocy i ukrycia. Otrzymała je, doskonale to pamiętał i starał się później odnaleźć ślady kobiety – niestety się nie udało. Nie wiadomo czy przeżyła wojnę. Był też świadom zagrożenia jakie niosło ze sobą udzielanie jej schronienia przez rodziców.

W styczniu 1943 roku był świadkiem wzięcia przez Niemców Ojca na zakładnika. Historia o tyle ciekawa, że w chwili gdy wyciągano go z mieszkania we frontowym pokoju na Pierackiego ukryty był jeszcze jeden uciekinier (tym razem Polak). Skoncentrowani na swoim zadaniu niemieccy policjanci przeoczyli tego człowieka. O tym też opowiadał. Ojciec z więzienia na Dzielnej 24/26 czyli Pawiaka został zwolniony 19 stycznia 1943 roku. Co się stało z człowiekiem ukrywanym wtedy przez Jego Rodziców nie pamiętał dokładnie.

Jak większość dzieci (bo w czasie okupacji był dzieckiem / dorastającym chłopcem) uczęszczał na tajne komplety, wtedy najprawdopodobniej został wciągnięty do Szarych Szeregów miał nosić pseudonim „Kawka” i wojskowy stopień kaprala (korpus bezpieczeństwa) z nieznanym przydziałem. Opowiadał, że ćwiczyli w okolicach Parku Ujazdowskiego (w pełnej, jak im się wtedy zdawało) konspiracji terenoznawstwo kończące się rysowaniem map i nauką tajnego komunikowania się. Później zaś, jak wspominał, w czasie Powstania roznosił pocztę i meldunki (Jego opatrzony błędną datą urodzenia „1928” znajduje się w Muzeum Powstania Warszawskiego) w okolicach swojego miejsca zamieszkania. Bardzo mocny obraz z 1/szego sierpnia 1944 roku to dwa niemieckie pojazdy pancerne (chyba były to Sturmgeschuetz IV) przejeżdżające Nowym Światem jeszcze przed 17 w kierunku Świętokrzyskiej. Później jeszcze słuchanie audycji radiowych z Londynu (i nie tylko) na korytarzu i klatce schodowej w domu na Pierackiego wraz z sąsiadami (właścicielem radia, za którego posiadanie można było być rozstrzelanym, był jego Ojciec, skąd miał i jak ukrywał odbiornik nie wiadomo) i palące się zabudowania za pałacem Zamojskich na końcu Pierackiego oraz dalej (a właściwie niżej) na skarpie w kierunku dzisiejszej ulicy Kruczkowskiego i Armageddon tam się rozgrywający. W końcu zaś wyjście z mieszkania i marsz od Muzeum Narodowego. Z tego miejsca zaś potem wzdłuż Powiśla do Bednarskiej gdzie wśród gruzów leżała zabita staruszka. Bał się tego obrazu cały czas „...jak ja dam radę gdyby cos takiego miało się zdarzyć jeszcze raz...” mówił. Pod kościołem Świętego Wojciecha na Wolskiej, gdzie stanęli pędzeni do Pruszkowa widział jak 2 / ch SS – manów wyciągnęło z tłumu oczkujących na transport kilka kobiet (jak twierdził najprawdopodobniej Żydówek), by potem zastrzelić je za budynkiem świątyni – pamiętał, że oficerowie (bo byli to oficerowie) mieli wysokie buty.

Szybko wraz z rodzicami i siostrą znalazł się w Pruszkowie „Dulag 121 (U)”. Tam dzięki zaradności i kontaktom Ojca Stefana dość szybko się wydostali udając się do Żyrardowa. Złapany na ulicy przez Rosjan podczas jakiejś akcji zmuszony był do sprzątania zwłok niemieckich żołnierzy za co otrzymał bochenek chleba. Wbrew zakazom ze swoim Ojcem przekradł się do Warszawy jeszcze w listopadzie 1944 roku. Potem już po styczniu 1945 wszyscy powrócili do zniszczonej Warszawy i okradzionego przez konkretnego niemieckiego oficera (ale nie zniszczonego) mieszkania.

Nie wiadomo kiedy i jak włączył się w antykomunistyczną konspirację. Najprawdopodobniej było to szybko po powrocie do Warszawy. W efekcie donosu (później twierdził z uporem, że donosicielem mógł być jeden z późniejszych czołowych dysydentów, który w 1992 roku znalazł się na tzw Liście Macierewicza) grupa, w której działał została rozbita i zaaresztowana. Trzymany i przesłuchiwany był na Koszykowej, Strzeleckiej, a wyrok pięciu lat jaki otrzymał miał odsiadywać w Wronkach. Nigdy nie opowiadał (i mimo licznych próśb nie chciał tego opisać) jak traktowano go w śledztwie, które miało być potworne, głównie przez paru ludzi jeden z nich to Szymon, Żyd ubek, strażnik (określał go jako „szefa więzienia”, „oberklawisza” - kim był do dziś nie wiem, mam wrażenie, że i On do końca tego nie wiedział) nadzorujący więzienie na Strzeleckiej (warto by sprawdzić obsadę tego miejsca i zdefiniować nazwiska zbrodniarzy i zorientować się czy byli to tylko obywatele sowieccy czy znajdowali się wśród nich także „Polacy”). W celi siedział z Niemcem (twierdził, że był to najprawdopodobniej SS/man) o nazwisku Flierl. Ten zaś w chwilach szczerości obserwując to co wyczyniali z więźniami klawisze komunikował, że „...gdybyśmy wiedzieli jak Wy się będziecie traktować, to zostawilibyśmy was w spokoju...”. Domniemany SS man miał po części (jak wiemy) rację – władza ludowa nie była lepsza od niemieckiego okupanta, byłą niejednokrotnie jeszcze gorsza i całkowicie bezlitosna. Niemiec prosił Go o to, by „...jak wyjdzie...” zawiadomił jego rodzinę mieszkającą w … nie pamiętał gdzie (były to niewątpliwie dawne Niemcy Zachodnie) – spełnił tę prośbę wysyłając list – czy ten doszedł już się nie dowiemy. Do Wronek wieźli ich bydlęcymi wagonami z zadrutowanymi oknami. Większość była przebrana w niemieckie mundury. Na stacjach konwój informował ludzi, że „...to przestępcy wojenni...”. W listach (grypsach) z Wronek pisał o swoich marzeniach i tęsknotach – chciał wyjechać z Polski do Austrii albo Szwajcarii i tam zająć się prowadzeniem zakładu fotograficznego. Ostatecznie spędził w więzieniu rok wydobyty z niego jakimś nadludzkim wysiłkiem i kombinacjami przez rodziców. Trzeba też zauważyć, że w nieszczęściu miał (jednak) sporo szczęścia. Za to za co został skazany w 1945 roku (posiadanie pistoletu, granatu, antykomunistycznej prasy i przynależność do antykomunistycznej organizacji) już rok później można było dostać wyrok śmierci (i to niezależnie od wieku – a przypomnijmy miał wtedy 15 / 16 lat).

Po powrocie do domu skończył liceum i rozpoczął studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Warszawskiej, gdzie został asystentem.

W latach pięćdziesiątych wziął ślub z Ewą Pasierbińską. Z tego związku urodziło się 2 / ch synów.

Później zaś był praca, praca, praca. Do 90 lat zabrakło Mu 4 dni.

Piotr Łyskowski


 

POLECANE
Były ważny polityk PO: Za tydzień rusza mój proces z Kierwińskim z ostatniej chwili
Były ważny polityk PO: Za tydzień rusza mój proces z Kierwińskim

Jacek Protasiewicz uderzył w Marcina Kierwińskiego po jego słowach o Karolu Nawrockim. Przy okazji przypomniał o zbliżającym się procesie z ministrem.

Balony z ładunkiem wylądowały pod przedszkolem w Białymstoku z ostatniej chwili
Balony z ładunkiem wylądowały pod przedszkolem w Białymstoku

Niecodzienna interwencja służb w Białymstoku. Na prywatnej posesji znaleziono trzy balony z podczepionymi pakunkami. Według nieoficjalnych ustaleń mogły transportować papierosy.

Ile kosztuje Polskę unijny SAFE? Kosiniak-Kamysz wie, ale nie powie z ostatniej chwili
Ile kosztuje Polskę unijny SAFE? Kosiniak-Kamysz wie, ale nie powie

Szef MON w studiu TV Republika został zasypany pytaniami o realne koszty programu SAFE. Zamiast konkretnych wyliczeń pojawiły się ogólne deklaracje o „najtańszej pożyczce” i potencjalnych zyskach liczonych w miliardach.

Nie żyje Tadeusz Surdy. Małopolskie władze wydały komunikat z ostatniej chwili
Nie żyje Tadeusz Surdy. Małopolskie władze wydały komunikat

Nie żyje Tadeusz Surdy, ojciec Grzegorza Surdego, prezesa Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręgu Małopolska – poinformował w komunikacie Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego.

Prokurator od sprawy Nowaka na celowniku Żurka. Grozi mu dyscyplinarka z ostatniej chwili
Prokurator od sprawy Nowaka na celowniku Żurka. Grozi mu dyscyplinarka

Prokurator, który prowadził głośne śledztwo w sprawie Sławomira Nowaka, został odwołany z delegacji do pionu zajmującego się przestępczością zorganizowaną w Prokuraturze Krajowej i może usłyszeć zarzuty dyscyplinarne. Decyzje zapadły po nagłym zwrocie w sprawie Nowaka i jej umorzeniu.

Zła wiadomość dla Tuska. Jest nowy sondaż z ostatniej chwili
Zła wiadomość dla Tuska. Jest nowy sondaż

Najnowszy sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski przynosi poważny sygnał ostrzegawczy dla Donalda Tuska. Choć KO utrzymuje pierwsze miejsce, układ sił w Sejmie mógłby zmienić się na korzyść prawicy.

Dziennikarka TVP w akcji: Polska nie wyśle do Iranu swoich… lotniskowców gorące
Dziennikarka TVP w akcji: Polska nie wyśle do Iranu swoich… lotniskowców

Komentarz dotyczący wsparcia USA w konflikcie z Iranem wywołał niemałe zdziwienie. W trakcie wypowiedzi padło stwierdzenie o „polskich lotniskowcach”. Kamili Biedrzyckiej z TVP w likwidacji umknęło, że Polska takiego sprzętu po prostu nie posiada.

Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy z ostatniej chwili
Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy

Straż Graniczna opublikowała najnowsze dane dotyczące sytuacji na granicach Polski. 17 marca 2026 r. Straż Graniczna skontrolowała łącznie ponad 8 tys. osób na granicach z Litwą i Niemcami. Poinformowano też o sytuacji na granicy z Białorusią.

Opluł ołtarz i cisnął krzyżem. Policja opublikowała szokujące nagranie z ostatniej chwili
Opluł ołtarz i cisnął krzyżem. Policja opublikowała szokujące nagranie

W Białymstoku zatrzymano 33-latka, który opluł ołtarz i rzucił krzyżem w tabernakulum. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty, za które grozi mu poważna kara.

Żurek straci immunitet? Jest wniosek do Sądu Najwyższego z ostatniej chwili
Żurek straci immunitet? Jest wniosek do Sądu Najwyższego

Jest wniosek o uchylenie immunitetu prokuratorowi generalnemu Waldemarowi Żurkowi – poinformował w środę rano mec. Bartosz Lewandowski. Stało się to po skierowaniu prywatnego aktu oskarżenia przeciwko Waldemarowi Żurkowi do Sądu Najwyższego.

REKLAMA

Dr Piotr Łysakowski: Wspomnienie o Ojcu

Nie wiadomo kiedy i jak włączył się w antykomunistyczną konspirację. Najprawdopodobniej było to szybko po powrocie do Warszawy. W efekcie donosu (później twierdził z uporem, że donosicielem mógł być jeden z późniejszych czołowych dysydentów, który w 1992 roku znalazł się na tzw Liście Macierewicza) grupa, w której działał została rozbita i zaaresztowana.
/ morguefile.com

Urodził się 24.07.1929 z Adeli (z domu Weigle) i Stefana Łysakowskiego (syna profesora muzyki Jana, który był wychowawcą Sempolińskiego i Fogga) na Pradze przy ulicy Jagiellońskiej 27 (to jeden z tych domów co to odbierali je od miasta całkiem niedawno ponad 100 letni właściciele) gdzie mieszkał ze swoimi Rodzicami do wybuchu wojny. Mama była Ewangeliczką , Ojciec Katolikiem. Właśnie po nich Obojgu dziedziczył cechy charakteru od „szwabskiej” (w tym dobrym tego słowa znaczeniu) umiejętności racjonalnej oceny sytuacji po Mamie, a szlachecko kresowy wybuchowy rzadko dający się opanować temperament po Ojcu.

Nim wybuchła wojna, uczęszczał do Gimnazjum Górskiego. Potem przyszło to co dla wielu Warszawiaków i Polaków najgorsze.

Opowiadał jak w we wrześniu 1939 roku Jego Mama kupiła kilka kilo mąki, cukru i soli twierdząc, że „...to wystarczy na tę wojnę, która szybko się skończy...”, okleiła też okna paskami z papieru uważając, że „...to też powinno wystarczyć i szyby na pewno nie wypadną...”. Nie wystarczyło, dom na Jagiellońskiej został częściowo uszkodzony – zniszczony został akurat pokój, w którym normalnie spała Jego młodsza Siostra. Tym razem szczęście dopisało podczas ataku byłą gdzie indziej. Po kilku dniach oblężenia Warszawy uciekli przed niemieckim ostrzałem na lewy brzeg rzeki i pod nieobecność Ojca (przebywał wtedy internowany w Rumunii – wrócił do Polski w okolicach września 1940 roku na sfałszowanym paszporcie bojąc się jako lekarz o życie) na Piaskową do rodziny. O tym okresie Jego życia wiemy bardzo mało, w zasadzie tyle co nic.

Później przeprowadzili się na Foksal 15 (wówczas Pierackiego o tym samym numerze) mieszkając tam do Powstania.

W tym miejscu i mieszkaniu, które pozostawało zresztą w posiadaniu rodziny (po wojnie jako „komunalne”) do roku 2004 pojawiła się (musiało to być w październiku lub listopadzie 1940 roku) Pani Majewska (imienia nie pamiętał) Żydówka żona Polaka (wyszła za Niego mimo sprzeciwu swojej rodziny) przedsiębiorcy pogrzebowego z Pragi (który miał zginąć w Auschwitz) szukając pomocy i ukrycia. Otrzymała je, doskonale to pamiętał i starał się później odnaleźć ślady kobiety – niestety się nie udało. Nie wiadomo czy przeżyła wojnę. Był też świadom zagrożenia jakie niosło ze sobą udzielanie jej schronienia przez rodziców.

W styczniu 1943 roku był świadkiem wzięcia przez Niemców Ojca na zakładnika. Historia o tyle ciekawa, że w chwili gdy wyciągano go z mieszkania we frontowym pokoju na Pierackiego ukryty był jeszcze jeden uciekinier (tym razem Polak). Skoncentrowani na swoim zadaniu niemieccy policjanci przeoczyli tego człowieka. O tym też opowiadał. Ojciec z więzienia na Dzielnej 24/26 czyli Pawiaka został zwolniony 19 stycznia 1943 roku. Co się stało z człowiekiem ukrywanym wtedy przez Jego Rodziców nie pamiętał dokładnie.

Jak większość dzieci (bo w czasie okupacji był dzieckiem / dorastającym chłopcem) uczęszczał na tajne komplety, wtedy najprawdopodobniej został wciągnięty do Szarych Szeregów miał nosić pseudonim „Kawka” i wojskowy stopień kaprala (korpus bezpieczeństwa) z nieznanym przydziałem. Opowiadał, że ćwiczyli w okolicach Parku Ujazdowskiego (w pełnej, jak im się wtedy zdawało) konspiracji terenoznawstwo kończące się rysowaniem map i nauką tajnego komunikowania się. Później zaś, jak wspominał, w czasie Powstania roznosił pocztę i meldunki (Jego opatrzony błędną datą urodzenia „1928” znajduje się w Muzeum Powstania Warszawskiego) w okolicach swojego miejsca zamieszkania. Bardzo mocny obraz z 1/szego sierpnia 1944 roku to dwa niemieckie pojazdy pancerne (chyba były to Sturmgeschuetz IV) przejeżdżające Nowym Światem jeszcze przed 17 w kierunku Świętokrzyskiej. Później jeszcze słuchanie audycji radiowych z Londynu (i nie tylko) na korytarzu i klatce schodowej w domu na Pierackiego wraz z sąsiadami (właścicielem radia, za którego posiadanie można było być rozstrzelanym, był jego Ojciec, skąd miał i jak ukrywał odbiornik nie wiadomo) i palące się zabudowania za pałacem Zamojskich na końcu Pierackiego oraz dalej (a właściwie niżej) na skarpie w kierunku dzisiejszej ulicy Kruczkowskiego i Armageddon tam się rozgrywający. W końcu zaś wyjście z mieszkania i marsz od Muzeum Narodowego. Z tego miejsca zaś potem wzdłuż Powiśla do Bednarskiej gdzie wśród gruzów leżała zabita staruszka. Bał się tego obrazu cały czas „...jak ja dam radę gdyby cos takiego miało się zdarzyć jeszcze raz...” mówił. Pod kościołem Świętego Wojciecha na Wolskiej, gdzie stanęli pędzeni do Pruszkowa widział jak 2 / ch SS – manów wyciągnęło z tłumu oczkujących na transport kilka kobiet (jak twierdził najprawdopodobniej Żydówek), by potem zastrzelić je za budynkiem świątyni – pamiętał, że oficerowie (bo byli to oficerowie) mieli wysokie buty.

Szybko wraz z rodzicami i siostrą znalazł się w Pruszkowie „Dulag 121 (U)”. Tam dzięki zaradności i kontaktom Ojca Stefana dość szybko się wydostali udając się do Żyrardowa. Złapany na ulicy przez Rosjan podczas jakiejś akcji zmuszony był do sprzątania zwłok niemieckich żołnierzy za co otrzymał bochenek chleba. Wbrew zakazom ze swoim Ojcem przekradł się do Warszawy jeszcze w listopadzie 1944 roku. Potem już po styczniu 1945 wszyscy powrócili do zniszczonej Warszawy i okradzionego przez konkretnego niemieckiego oficera (ale nie zniszczonego) mieszkania.

Nie wiadomo kiedy i jak włączył się w antykomunistyczną konspirację. Najprawdopodobniej było to szybko po powrocie do Warszawy. W efekcie donosu (później twierdził z uporem, że donosicielem mógł być jeden z późniejszych czołowych dysydentów, który w 1992 roku znalazł się na tzw Liście Macierewicza) grupa, w której działał została rozbita i zaaresztowana. Trzymany i przesłuchiwany był na Koszykowej, Strzeleckiej, a wyrok pięciu lat jaki otrzymał miał odsiadywać w Wronkach. Nigdy nie opowiadał (i mimo licznych próśb nie chciał tego opisać) jak traktowano go w śledztwie, które miało być potworne, głównie przez paru ludzi jeden z nich to Szymon, Żyd ubek, strażnik (określał go jako „szefa więzienia”, „oberklawisza” - kim był do dziś nie wiem, mam wrażenie, że i On do końca tego nie wiedział) nadzorujący więzienie na Strzeleckiej (warto by sprawdzić obsadę tego miejsca i zdefiniować nazwiska zbrodniarzy i zorientować się czy byli to tylko obywatele sowieccy czy znajdowali się wśród nich także „Polacy”). W celi siedział z Niemcem (twierdził, że był to najprawdopodobniej SS/man) o nazwisku Flierl. Ten zaś w chwilach szczerości obserwując to co wyczyniali z więźniami klawisze komunikował, że „...gdybyśmy wiedzieli jak Wy się będziecie traktować, to zostawilibyśmy was w spokoju...”. Domniemany SS man miał po części (jak wiemy) rację – władza ludowa nie była lepsza od niemieckiego okupanta, byłą niejednokrotnie jeszcze gorsza i całkowicie bezlitosna. Niemiec prosił Go o to, by „...jak wyjdzie...” zawiadomił jego rodzinę mieszkającą w … nie pamiętał gdzie (były to niewątpliwie dawne Niemcy Zachodnie) – spełnił tę prośbę wysyłając list – czy ten doszedł już się nie dowiemy. Do Wronek wieźli ich bydlęcymi wagonami z zadrutowanymi oknami. Większość była przebrana w niemieckie mundury. Na stacjach konwój informował ludzi, że „...to przestępcy wojenni...”. W listach (grypsach) z Wronek pisał o swoich marzeniach i tęsknotach – chciał wyjechać z Polski do Austrii albo Szwajcarii i tam zająć się prowadzeniem zakładu fotograficznego. Ostatecznie spędził w więzieniu rok wydobyty z niego jakimś nadludzkim wysiłkiem i kombinacjami przez rodziców. Trzeba też zauważyć, że w nieszczęściu miał (jednak) sporo szczęścia. Za to za co został skazany w 1945 roku (posiadanie pistoletu, granatu, antykomunistycznej prasy i przynależność do antykomunistycznej organizacji) już rok później można było dostać wyrok śmierci (i to niezależnie od wieku – a przypomnijmy miał wtedy 15 / 16 lat).

Po powrocie do domu skończył liceum i rozpoczął studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Warszawskiej, gdzie został asystentem.

W latach pięćdziesiątych wziął ślub z Ewą Pasierbińską. Z tego związku urodziło się 2 / ch synów.

Później zaś był praca, praca, praca. Do 90 lat zabrakło Mu 4 dni.

Piotr Łyskowski



 

Polecane