Kogo boli Jolanta Brzeska
Co musisz wiedzieć:
- Na Pałacu Prezydenckim wyświetlono wizerunek zamordowanej działaczki lokatorskiej Jolanty Brzeskiej w 15. rocznicę jej śmierci, jako symbol poparcia dla walki o prawa lokatorów.
- Część środowisk lewicowych zareagowała krytycznie, uznając gest za pusty lub podejrzany, mimo że wcześniej popierała polityków takich jak Rafał Trzaskowski.
- Autorka twierdzi, że lewica przegrywa walkę o symbole, pamięć i dyskurs publiczny, bo odrzuca gesty wykonywane przez polityków z przeciwnej strony sceny politycznej.
Taka iluminacja powinna, jak się wydaje, trafić w gusta tych, którzy popierali działania Komitetu Obrony Lokatorów, a zatem – lewicy, rozmaitych społeczników, innych ofiar reprywatyzacji ze stolicy i miast, gdzie ten proceder się wydarzył. Tak się jednak nie stało. Od kilku dni czytam dyskusje o tym, jak to „taki gest nic nie znaczy”, bo „wyświetlić każdy potrafi”.
Otóż: owszem, wyświetlić każdy potrafi. Szkoda tylko że nikt i nigdy jakoś nie wyświetlał i nie stawał tak silnie po jednej stronie. Nie zrobiłby tego na pewno Rafał Trzaskowski, gdyby to on mieszkał obecnie w Pałacu. Mimo to kontrkandydat Karola Nawrockiego i wcześniej Andrzeja Dudy był przez samą lewicę i liberałów określany „mniejszym złem”. Człowiek wywodzący się z partii, która nie robiła i nie robi literalnie nic z listy spraw, które deklaratywnie liczą się dla lewicowych środowisk, traktowany był jako zbawca przed strasznym PiS-em. Lewicowa działaczka związkowa określiła nawet głosowanie na niego w 2020 roku jako „wybór cywilizacyjny”.
- Komunikat dla mieszkańców woj. śląskiego
- Wyłączenia prądu w woj. pomorskim. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Jak fikcyjne faktury kosztują Polskę miliardy – ekspert o kulisach karuzeli VAT
- Nie żyje Jagoda Gancarek. Zginęła w tragicznym wypadku
- Wyłączenia prądu w Wielkopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Burza w sieci po programie TVP. Wydano przeprosiny
- Andrzej Gajcy ujawnia: Morawiecki buduje własne zaplecze, ale nie dąży do rozłamu
Walka na gesty
A teraz ten, którego tak się obawiano i poniżano (i nadal obawia się i poniża), wyświetla twarz zasłużonej w działaniu społecznym postaci. Co zrobić? To, co zawsze robi się na lewicy – skrytykować, wyśmiać, doszukać się piątego dna i złych intencji. Nie da się bowiem uwierzyć, że „zły człowiek” z niewłaściwej strony sceny politycznej może mieć jakiekolwiek wspólne z lewicą zapatrywanie społeczne czy ekonomiczne. Jeśli je deklaruje, z pewnością udaje.
A jakby rezydent Pałacu, ktokolwiek by nim nie był, wyświetlił iluminację w postaci flagi Ukrainy, LGBT+ czy Gazy, to też by było „pusty gest”, „wyświetlić każdy może” czy jednak zostałoby to docenione? Lewica zawsze przegrywała walkę na gesty, także te symboliczne i „puste”. Nie potrafiła się ubrać (i nie potrafiła celowo – słynny poseł Maciej Konieczny chodzący do mediów w bluzie z kapturem, póki wreszcie nie dostał informacji, że jednak nie wypada), zachować powagi, docenić siły zwykłej pogawędki czy uśmiechu. Nie znajdywała wspólnych tematów do rozmowy ze zwyczajnymi ludźmi, bo i ich nie szukała.
Przegrywała zatem walkę o pamięć, tożsamość, przegrywała możliwość kształtowania dyskursu, jednocześnie obrażając się, że go nie kształtuje. Tak, Jolanta Brzeska bywa dla lewicy tylko gadżetem do torby, jak postać Carlo Giulianiego. Cenić ją, jak się okazuje, mogą tylko „właściwi ludzie”.
[Tytuł, śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




