Ryszard Czarnecki: Dwa wielkie spory i nowa geografia polityczna UE

Nowa geografia polityczna Europy A. D. 2017 jest jak sensacyjny film z częstymi zmianami akcji. Bardzo wiele rzeczy dzieje się „po raz pierwszy”. A więc po raz pierwszy Rada Europejska, a więc przywódcy państw członkowskich Unii Europejskiej skutecznie oprotestowali wcześniejszą decyzję personalną podjętą przez dwa największe państwa Unii czyli Niemcy i Francję (tradycyjnie poszerzone o „listek figowy” czyli parę kolejnych).
/ źródło: Screen You Tube

Polityczne gry na różnych piętrach

Po raz pierwszy też Parlament Europejski „bryknął” i oprotestował z kolei układankę personalną ułożoną przez Radę Europejską. Tak stało się w przypadku uzgodnionego w Brukseli kandydata na stanowisko przewodniczącego europarlamentu. Rada wskazała byłego premiera Bułgarii Sergeja Staniszewa, a europarlament wybrał też socjalistę, ale przedstawiciela „starej Unii” czyli dawnej „Piętnastki” ,Włocha Davida Marię Sassoli. Po raz pierwszy też odrzucono uzgodnionych wcześniej w ramach demokratycznych reguł gry, parytetów i systemu d’Honte’a polskich kandydatów na wiceprzewodniczącego PE (Zdzisław Krasnodębski)  i przewodniczącą Komisji do Zatrudnienia i Spraw Spolecznych (Beata Szydło). Po raz pierwszy też olbrzymia część lewicy: socjaliści  i komuniści zagłosowali przeciwko  kandydaturze na szefa Komisji Europejskiej (niemal zawsze była ona wynikiem uzgodnień z lewym skrzydłem PE).Wreszcie po raz pierwszy szefem Komisji Europejskiej została Kobieta – Niemka Ursula Gertrud von der Leyen, z domu Albrecht. Skądinąd stało się to w 40-tą rocznicę wyboru pierwszej kobiety na przewodniczącą Parlamentu Europejskiego – w 1979 roku była nią  Francuzka Simone Weil, zresztą w czasie II wojny światowej więzień niemieckich obozów  śmierci. Niemka spotkała się z niemal wszystkimi frakcjami w europarlamencie, przyjmując taktykę: „dla każdego coś miłego”. W Polsce wielu sympatyków prawicy czy szerzej: formacji rządzącej oburzyło się, gdy w swoim wtorkowym wystąpieniu parę godzin przed głosowaniem  ta córka premiera Dolnej Saksonii, przez 14 lat (sic!)  minister w czterech kolejnych rządach Angeli Merkel mówiła kwieciście o ekologii i uczynieniu z Europy terenu „neutralnego klimatycznie”  do 2050 roku, czy też przedstawiała się jako wielki przyjaciel młodocianych imigrantów spoza Europy, czy wreszcie zachwalała wprowadzanie procedur kontroli praworządności w krajach członkowskich Unii. Była to jednak przede wszystkim, przynajmniej na ten moment, gra wyborcza. Frau von der Leyen chodziło z jednej strony o pozyskanie głosów Zielonych, którzy zapowiedzieli wcześniej , że będą głosować przeciwko niej oraz socjalistów. Ci drudzy najpierw głosem swojej nowej przewodniczącej Iratxe Garcíi Pérez ze zwycięskiej w wyborach europejskich Hiszpańskiej Partii Socjalistycznej zapowiedzieli głosowanie przeciwko Niemce, potem najwyraźniej skarceni przez premiera z Madrytu Pedro Sancheza, który uwiarygodnił postanowienia szczytu w Brukseli przed dwoma tygodniami, zapowiedzieli głosowanie „za”, jednak ostatecznie aż siedem delegacji narodowych, w tym najbardziej znaczące: niemiecka i francuska, a także belgijska zapowiedziały głosowanie przeciwko von der Leyen. Godne tu jest podkreślenia, że europosłowie niemieckiej SPD, uwaga, zagłosowali przeciwko kandydaturze wywodzącej się od ich partnera koalicyjnego – CDU. Chwalona przez wielu ,a nawet będąca przedmiotem zazdrości, niemiecka solidarność polityczno-personalna na arenie międzynarodowej, głośno, spektakularnie, legła w gruzach.

Smutek lewicy nie jest naszym smutkiem

Von der Leyen nie wygrałaby, gdyby nie poparcie delegacji polskiej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów czyli 26 posłów PiS. Dlaczego tak zagłosowaliśmy? Z kilku powodów. Polska zainicjowała zablokowanie Timmermansa jako kandydata na szefa Komisji Europejskiej. Stworzyliśmy skuteczną koalicję, aby ten cel zrealizować i przy udziale polskiego premiera i polskiego rządu doszło do konsensusu – uznaliśmy, że należy go respektować, pomimo zastrzeżeń, zwłaszcza do wyborczego wystąpienia w Strasburgu minister obrony RFN. Po drugie, ważne było w jakim towarzystwie się znajdziemy. Przeciwko von der Leyen głosowała spora część socjalistów, wszyscy komuniści, część liberałów, wszyscy Zieloni, a także bardzo duża część eurosceptyków (w tym Brytyjczycy z partii „Brexit”, wcześniej krzyczący: „po co wydawać pieniądze na metro w Warszawie?”). Niemal to samo polityczne towarzystwo wzajemnej adoracji (bez części eurosceptyków) obaliło kandydaturę europosła Zdzisława Krasnodębskiego na wiceprzewodniczącego PE. Te same środowiska stały za odrzuceniem kandydatury premier Beaty Szydło na szefa Komisji Zatrudnienia i Spraw Społecznych PE. Ich radość z odrzucenia von der Leyen nie powinna być naszą radością. Ich smutek, gdy tak się nie stało, gdy kandydatka Rady Europejskiej przeszła, nie był  na szczęście naszym smutkiem.

Polityczne europuzzle w europarlamencie w cieniu dwóch konfliktów

Ciekawe polityczne rozdanie jest w samym europarlamencie. Na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”, w jej dwóch poniedziałkowych numerach: z 15 lipca („Nowa europejska układanka 2.0”) i 22 lipca („Parlament Europejski: nowe rozdanie, stare numery”) analizowałem skład prezydium większości komisji PE. Nikt jednak szczegółowo nie zanalizował składu prezydium europarlamentu, który jest wykładnią politycznych i narodowych wpływów poszczególnych nacji i frakcji . W poprzednim składzie, który stanowili przewodniczący europarlamentu i 14(!) wiceprzewodniczących było aż trzech Włochów, dwoje Niemców, dwóch Polaków (przez 4 lata piszący te słowa, następnie Zdzisław  Krasnodębski oraz przez ostanie 2,5 roku Bogusław Liberadzki), a także Francuzka, Hiszpan, Czech, Węgierka, Rumun, Irlandka, Grek i Finka. Oznaczało to, że dawna „Piętnastka” miała 2/3 w tym składzie, a „nowa Unia” jedną trzecią. Ciekawe, że proporcje w kadencji 2019-2022 (w styczniu 2022 wybrane będą nowe władze PE na drugą „połówkę” kadencji) pozostały identyczne czyli dwa do jednego. Jednak zmieniła się geografia w tym gronie. W tej chwili Włochy mają nie trzech ,a dwóch przedstawicieli, Niemcy nie dwóch, a trzech, Polska nie dwóch ,a jednego (po odrzuceniu Z. Krasnodębskiego). Stan posiadania zwiększyły Węgry z jednego do dwóch oraz Czechy też z jednego do dwóch. Oznacza to, że oba te kraje niespodziewanie wyprzedziły Polskę. Swój stan posiadania utrzymała Irlandia, Finlandia i Grecja – po jednym. Dwie nowe narodowości, jakie się pojawiły to Austria i Portugalia. Straty poniosła Francja, która nie ma już reprezentacji w 15-sobowym prezydium, którego przedstawiciele mają prawo głosu oraz Rumunia.

Jeszcze krótko o zaledwie pięcioosobowym gronie kwestorów, czyli powiedzmy „skarbników” europarlamentu. W latach 2014-2017 Polska miała tam aż dwóch przedstawicieli: B. Liberadzki, Karol Karski), w latach 2017-2019 został jeden (K. Karski), ale nasz region Europy miał większość, bo zasiadali w tym kolegium również Bułgar i Słowak. Skład uzupełniały Francuzka i Brytyjka będące tam drugą kadencję. W obecnym składzie kwestorów rekordzistą stał się Karol Karski, który zasiada w nim po raz trzeci. Nasz region Europy tym razem ma nie 60,a 40 procent, bo reprezentuje go poza Polakiem tylko Słowaczka, ale „nowa Unia” ma cały czas większość – w miejsce bowiem Bułgara wszedł Maltańczyk. W związku z Brexitem nie ma już Brytyjki (przedstawiciele Zjednoczonego Królestwa nie zostali wybrani do władz PE i komisji europarlamentu), weszło za to dwóch przedstawicieli Francji, która w tej chwili, choć nie ma żadnego wiceprzewodniczącego PE, ma aż dwóch kwestorów.   

Jeżeliby starać się w najkrótszy sposób określić to, co w tej chwili dzieje się w UE-28, to można powiedzieć, że Unia Europejska rozdzierana jest przez dwie osie sporów. Jeden z nich to spór międzyinstytucjonalny, który w sposób spektakularny pojawił się między Radą Europejską a europarlamentem, ale też wcześniej między Europejskim Trybunałem Obrachunkowym a Komisją Europejską (Trybunał w  Luksemburgu zmiażdżył propozycję KE odnośnie powiązania budżetu z praworządnością). Drugi zaś spor narasta w ostatnich latach, a szczególnie w ostatnich tygodniach – to konflikt między „starą Unią”, „Piętnastką”, a „nową Unią”. Jego szczególnie przykre odsłony to odrzucenie uzgodnionych kandydatów z Bułgarii i Polski do władz PE i komisji PE. Niestety, obie te osie sporu będą zapewne wyznaczać unijną przyszłość przez najbliższe lata.

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (24.07.2019)


 

POLECANE
Fico mówi „nie” Ukrainie. Słowacja się wyłamuje i blokuje konkluzje UE z ostatniej chwili
Fico mówi „nie” Ukrainie. Słowacja się wyłamuje i blokuje konkluzje UE

Premier Słowacji zapowiada sprzeciw wobec ustaleń unijnego szczytu dotyczących Ukrainy. Powodem jest brak zapisów o wznowieniu dostaw ropy rurociągiem Przyjaźń.

Przywódcy państw flanki wschodniej wystosowali list ws. niebezpiecznych rosyjskich kombatantów tylko u nas
Przywódcy państw flanki wschodniej wystosowali list ws. niebezpiecznych rosyjskich kombatantów

Liderzy ośmiu krajów Unii Europejskiej, tacy jak Donald Tusk i Friedrich Merz, wystosowali list do przewodniczącego Rady Europejskiej António Costy i przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Dokument z 11 marca 2026 r. podkreśla pilną potrzebę wzmocnienia bezpieczeństwa wewnętrznego UE, w szczególności poprzez ograniczenie wjazdu do strefy Schengen dla byłych i obecnych rosyjskich kombatantów.

Warszawa: Ogromny pożar na Białołęce. Kłęby dymu nad miastem z ostatniej chwili
Warszawa: Ogromny pożar na Białołęce. Kłęby dymu nad miastem

Duży pożar na warszawskiej Białołęce przy ulicy Modlińskiej. Pali się elewacja na terenie budowy. Kłęby dymu są widoczne z wielu miejsc w Warszawie.

ABW uderza w szefa BBN. Chodzi o udział Cenckiewicza w posiedzeniu RBN pilne
ABW uderza w szefa BBN. Chodzi o udział Cenckiewicza w posiedzeniu RBN

Sprawa udziału szefa BBN w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego trafiła do prokuratury. ABW wskazuje na możliwe naruszenie przepisów dotyczących dostępu do informacji niejawnych.

Wiadomości
Politykę klimatyczną zamienić na politykę energetyczną

Polityka klimatyczna Unii Europejskiej szkodzi przemysłowi Europy, jak też jej obywatelom. Szczególnie odczuwamy to w Polsce, gdzie kwestie suwerenności energetycznej są dla nas niezwykle ważne. Szczególnym problemem jest system ETS, który skupia się na karaniu państw i przedsiębiorstw za emisje, zamiast na efektywnej polityce energetycznej. Wobec bierności rządu, Pałac Prezydencki diagnozuje problem i proponuje rozwiązanie. Ideałem byłoby odejście od ETS, ale to jest mało realne z uwagi na polityczne konstelacje w UE. Dlatego doradcy Prezydenta Nawrockiego przygotowali plan reformy systemu, który ma przestać szkodzić, a zachować cechy impulsu do transformacji energetycznej. I to jest właściwy kierunek: politykę klimatyczną zamienić na politykę energetyczną.

Ekstradycja rosyjskiego naukowca. Jest decyzja sądu z ostatniej chwili
Ekstradycja rosyjskiego naukowca. Jest decyzja sądu

– W środę warszawski sąd okręgowy stwierdził prawną dopuszczalność wydania rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina stronie ukraińskiej – powiedział obrońca Rosjanina mec. Adam Domański. Ukraińscy śledczy podejrzewają archeologa o częściowe zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego na Krymie.

Były ważny polityk PO: Za tydzień rusza mój proces z Kierwińskim z ostatniej chwili
Były ważny polityk PO: Za tydzień rusza mój proces z Kierwińskim

Jacek Protasiewicz uderzył w Marcina Kierwińskiego po jego słowach o Karolu Nawrockim. Przy okazji przypomniał o zbliżającym się procesie z ministrem.

Balony z ładunkiem wylądowały pod przedszkolem w Białymstoku z ostatniej chwili
Balony z ładunkiem wylądowały pod przedszkolem w Białymstoku

Niecodzienna interwencja służb w Białymstoku. Na prywatnej posesji znaleziono trzy balony z podczepionymi pakunkami. Według nieoficjalnych ustaleń mogły transportować papierosy.

Ile kosztuje Polskę unijny SAFE? Kosiniak-Kamysz wie, ale nie powie z ostatniej chwili
Ile kosztuje Polskę unijny SAFE? Kosiniak-Kamysz wie, ale nie powie

Szef MON w studiu TV Republika został zasypany pytaniami o realne koszty programu SAFE. Zamiast konkretnych wyliczeń pojawiły się ogólne deklaracje o „najtańszej pożyczce” i potencjalnych zyskach liczonych w miliardach.

Nie żyje Tadeusz Surdy. Małopolskie władze wydały komunikat z ostatniej chwili
Nie żyje Tadeusz Surdy. Małopolskie władze wydały komunikat

Nie żyje Tadeusz Surdy, ojciec Grzegorza Surdego, prezesa Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręgu Małopolska – poinformował w komunikacie Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego.

REKLAMA

Ryszard Czarnecki: Dwa wielkie spory i nowa geografia polityczna UE

Nowa geografia polityczna Europy A. D. 2017 jest jak sensacyjny film z częstymi zmianami akcji. Bardzo wiele rzeczy dzieje się „po raz pierwszy”. A więc po raz pierwszy Rada Europejska, a więc przywódcy państw członkowskich Unii Europejskiej skutecznie oprotestowali wcześniejszą decyzję personalną podjętą przez dwa największe państwa Unii czyli Niemcy i Francję (tradycyjnie poszerzone o „listek figowy” czyli parę kolejnych).
/ źródło: Screen You Tube

Polityczne gry na różnych piętrach

Po raz pierwszy też Parlament Europejski „bryknął” i oprotestował z kolei układankę personalną ułożoną przez Radę Europejską. Tak stało się w przypadku uzgodnionego w Brukseli kandydata na stanowisko przewodniczącego europarlamentu. Rada wskazała byłego premiera Bułgarii Sergeja Staniszewa, a europarlament wybrał też socjalistę, ale przedstawiciela „starej Unii” czyli dawnej „Piętnastki” ,Włocha Davida Marię Sassoli. Po raz pierwszy też odrzucono uzgodnionych wcześniej w ramach demokratycznych reguł gry, parytetów i systemu d’Honte’a polskich kandydatów na wiceprzewodniczącego PE (Zdzisław Krasnodębski)  i przewodniczącą Komisji do Zatrudnienia i Spraw Spolecznych (Beata Szydło). Po raz pierwszy też olbrzymia część lewicy: socjaliści  i komuniści zagłosowali przeciwko  kandydaturze na szefa Komisji Europejskiej (niemal zawsze była ona wynikiem uzgodnień z lewym skrzydłem PE).Wreszcie po raz pierwszy szefem Komisji Europejskiej została Kobieta – Niemka Ursula Gertrud von der Leyen, z domu Albrecht. Skądinąd stało się to w 40-tą rocznicę wyboru pierwszej kobiety na przewodniczącą Parlamentu Europejskiego – w 1979 roku była nią  Francuzka Simone Weil, zresztą w czasie II wojny światowej więzień niemieckich obozów  śmierci. Niemka spotkała się z niemal wszystkimi frakcjami w europarlamencie, przyjmując taktykę: „dla każdego coś miłego”. W Polsce wielu sympatyków prawicy czy szerzej: formacji rządzącej oburzyło się, gdy w swoim wtorkowym wystąpieniu parę godzin przed głosowaniem  ta córka premiera Dolnej Saksonii, przez 14 lat (sic!)  minister w czterech kolejnych rządach Angeli Merkel mówiła kwieciście o ekologii i uczynieniu z Europy terenu „neutralnego klimatycznie”  do 2050 roku, czy też przedstawiała się jako wielki przyjaciel młodocianych imigrantów spoza Europy, czy wreszcie zachwalała wprowadzanie procedur kontroli praworządności w krajach członkowskich Unii. Była to jednak przede wszystkim, przynajmniej na ten moment, gra wyborcza. Frau von der Leyen chodziło z jednej strony o pozyskanie głosów Zielonych, którzy zapowiedzieli wcześniej , że będą głosować przeciwko niej oraz socjalistów. Ci drudzy najpierw głosem swojej nowej przewodniczącej Iratxe Garcíi Pérez ze zwycięskiej w wyborach europejskich Hiszpańskiej Partii Socjalistycznej zapowiedzieli głosowanie przeciwko Niemce, potem najwyraźniej skarceni przez premiera z Madrytu Pedro Sancheza, który uwiarygodnił postanowienia szczytu w Brukseli przed dwoma tygodniami, zapowiedzieli głosowanie „za”, jednak ostatecznie aż siedem delegacji narodowych, w tym najbardziej znaczące: niemiecka i francuska, a także belgijska zapowiedziały głosowanie przeciwko von der Leyen. Godne tu jest podkreślenia, że europosłowie niemieckiej SPD, uwaga, zagłosowali przeciwko kandydaturze wywodzącej się od ich partnera koalicyjnego – CDU. Chwalona przez wielu ,a nawet będąca przedmiotem zazdrości, niemiecka solidarność polityczno-personalna na arenie międzynarodowej, głośno, spektakularnie, legła w gruzach.

Smutek lewicy nie jest naszym smutkiem

Von der Leyen nie wygrałaby, gdyby nie poparcie delegacji polskiej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów czyli 26 posłów PiS. Dlaczego tak zagłosowaliśmy? Z kilku powodów. Polska zainicjowała zablokowanie Timmermansa jako kandydata na szefa Komisji Europejskiej. Stworzyliśmy skuteczną koalicję, aby ten cel zrealizować i przy udziale polskiego premiera i polskiego rządu doszło do konsensusu – uznaliśmy, że należy go respektować, pomimo zastrzeżeń, zwłaszcza do wyborczego wystąpienia w Strasburgu minister obrony RFN. Po drugie, ważne było w jakim towarzystwie się znajdziemy. Przeciwko von der Leyen głosowała spora część socjalistów, wszyscy komuniści, część liberałów, wszyscy Zieloni, a także bardzo duża część eurosceptyków (w tym Brytyjczycy z partii „Brexit”, wcześniej krzyczący: „po co wydawać pieniądze na metro w Warszawie?”). Niemal to samo polityczne towarzystwo wzajemnej adoracji (bez części eurosceptyków) obaliło kandydaturę europosła Zdzisława Krasnodębskiego na wiceprzewodniczącego PE. Te same środowiska stały za odrzuceniem kandydatury premier Beaty Szydło na szefa Komisji Zatrudnienia i Spraw Społecznych PE. Ich radość z odrzucenia von der Leyen nie powinna być naszą radością. Ich smutek, gdy tak się nie stało, gdy kandydatka Rady Europejskiej przeszła, nie był  na szczęście naszym smutkiem.

Polityczne europuzzle w europarlamencie w cieniu dwóch konfliktów

Ciekawe polityczne rozdanie jest w samym europarlamencie. Na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”, w jej dwóch poniedziałkowych numerach: z 15 lipca („Nowa europejska układanka 2.0”) i 22 lipca („Parlament Europejski: nowe rozdanie, stare numery”) analizowałem skład prezydium większości komisji PE. Nikt jednak szczegółowo nie zanalizował składu prezydium europarlamentu, który jest wykładnią politycznych i narodowych wpływów poszczególnych nacji i frakcji . W poprzednim składzie, który stanowili przewodniczący europarlamentu i 14(!) wiceprzewodniczących było aż trzech Włochów, dwoje Niemców, dwóch Polaków (przez 4 lata piszący te słowa, następnie Zdzisław  Krasnodębski oraz przez ostanie 2,5 roku Bogusław Liberadzki), a także Francuzka, Hiszpan, Czech, Węgierka, Rumun, Irlandka, Grek i Finka. Oznaczało to, że dawna „Piętnastka” miała 2/3 w tym składzie, a „nowa Unia” jedną trzecią. Ciekawe, że proporcje w kadencji 2019-2022 (w styczniu 2022 wybrane będą nowe władze PE na drugą „połówkę” kadencji) pozostały identyczne czyli dwa do jednego. Jednak zmieniła się geografia w tym gronie. W tej chwili Włochy mają nie trzech ,a dwóch przedstawicieli, Niemcy nie dwóch, a trzech, Polska nie dwóch ,a jednego (po odrzuceniu Z. Krasnodębskiego). Stan posiadania zwiększyły Węgry z jednego do dwóch oraz Czechy też z jednego do dwóch. Oznacza to, że oba te kraje niespodziewanie wyprzedziły Polskę. Swój stan posiadania utrzymała Irlandia, Finlandia i Grecja – po jednym. Dwie nowe narodowości, jakie się pojawiły to Austria i Portugalia. Straty poniosła Francja, która nie ma już reprezentacji w 15-sobowym prezydium, którego przedstawiciele mają prawo głosu oraz Rumunia.

Jeszcze krótko o zaledwie pięcioosobowym gronie kwestorów, czyli powiedzmy „skarbników” europarlamentu. W latach 2014-2017 Polska miała tam aż dwóch przedstawicieli: B. Liberadzki, Karol Karski), w latach 2017-2019 został jeden (K. Karski), ale nasz region Europy miał większość, bo zasiadali w tym kolegium również Bułgar i Słowak. Skład uzupełniały Francuzka i Brytyjka będące tam drugą kadencję. W obecnym składzie kwestorów rekordzistą stał się Karol Karski, który zasiada w nim po raz trzeci. Nasz region Europy tym razem ma nie 60,a 40 procent, bo reprezentuje go poza Polakiem tylko Słowaczka, ale „nowa Unia” ma cały czas większość – w miejsce bowiem Bułgara wszedł Maltańczyk. W związku z Brexitem nie ma już Brytyjki (przedstawiciele Zjednoczonego Królestwa nie zostali wybrani do władz PE i komisji europarlamentu), weszło za to dwóch przedstawicieli Francji, która w tej chwili, choć nie ma żadnego wiceprzewodniczącego PE, ma aż dwóch kwestorów.   

Jeżeliby starać się w najkrótszy sposób określić to, co w tej chwili dzieje się w UE-28, to można powiedzieć, że Unia Europejska rozdzierana jest przez dwie osie sporów. Jeden z nich to spór międzyinstytucjonalny, który w sposób spektakularny pojawił się między Radą Europejską a europarlamentem, ale też wcześniej między Europejskim Trybunałem Obrachunkowym a Komisją Europejską (Trybunał w  Luksemburgu zmiażdżył propozycję KE odnośnie powiązania budżetu z praworządnością). Drugi zaś spor narasta w ostatnich latach, a szczególnie w ostatnich tygodniach – to konflikt między „starą Unią”, „Piętnastką”, a „nową Unią”. Jego szczególnie przykre odsłony to odrzucenie uzgodnionych kandydatów z Bułgarii i Polski do władz PE i komisji PE. Niestety, obie te osie sporu będą zapewne wyznaczać unijną przyszłość przez najbliższe lata.

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (24.07.2019)



 

Polecane