[Tylko u nas] 14.IV.1940. Prof. Bogusław Kopka: Auschwitz powstał jako obóz eksterminacji Polaków

Popołudniu 13 czerwca 1940 r. więźniom politycznym więzienia w Tarnowie wydano depozyty i przewieziono do miejscowej łaźni. Było ich 758 mężczyzn, większości młodzi ludzi. Wśród uwięzionych byli żołnierze wojny obronnej 1939 r., którzy usiłowali przedrzeć się na Węgry, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, uczniowie, nauczyciele, adwokaci, sportowcy i księża. Trafili do wielkiego więzienia tarnowskiego ze względu na to, że byli Polakami (obywatelami II RP).
/ Wojciech Korkuć
Ich narodowość, wykształcenie, wiara, wychowanie, pozycja społeczna były okolicznościami obciążającymi w oczach niemieckiego najeźdźcy. W więzieniu tarnowskim nie było warunków do przetrzymywania tak dużej ilości więźniów. Kilka tygodni więźniowie przebywali bez możliwości kąpieli, głodowali. Głównym ich zajęciem była walka z wszami i świerzbem. W łaźni poddani zostali dezynfekcji i kąpieli. Następnego dnia o świcie wyruszyli pieszo uformowani uprzednio w kolumny pięcioosobowe przez miasto na dworzec. Pilnowali ich esesmani z karabinami. Jeden z więźniów zauważył, że ktoś z okna ukradkiem rzucił wiązankę kwiatów. Esesman ostentacyjnie podeptał je. Na dworcu z zaskoczeniem więźniowie zauważyli, że oczekują na nich pociągi osobowe, a nie towarowe. Była to forma kamuflażu ze strony Niemców, by nie spowodować paniki, chęci ucieczki podczas załadunku do pociągów. I faktycznie więźniowie byli przekonani, że jadą na Zachód, na roboty do Niemiec. Te przeświadczenie było podbudowane także faktem, że żadnych formalnych zarzutów im nie przedstawiono. 

Pamiętnego 14 czerwca 1940 r. ruszył z Tarnowa transport w nieznanym dla pasażerów kierunku. Pierwszy postój stanął w Krakowie. Tam więźniowie dowiedzieli się o kapitulacji Paryża, z głośników szczekaczek dochodził dźwięk mówiący – Paryż wzięty! Niemcy świętowali, a wśród Polaków pojawił się smutek i stan przygnębienia (chociaż w kontekście błyskawicznego pokonania Francji przez Niemcy społeczeństwo polskie mniej krytycznie zaczęło postrzegać klęskę wrześniową). Tego samego dnia pociąg dotarł do celu, do nic nie mówiącej wtedy Polakom miejsca – Auschwitz. Była to niemiecka nazwa polskiego miasta Oświęcim, które zostało włączone do III Rzeszy Niemieckiej. Pociąg powoli skierowany został na boczny tor w kierunku dużego budynku byłego Polskiego Monopolu Tytoniowego, który stał się częścią nowopowstałego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Już na samym początku pobytu w tym nowym miejscu izolacji polscy więźniowie przeżyli szok. Powszechne było bicie i kopanie więźniów przez „marynarzy”, niemieckich kapo – kryminalistów przybyłych z obozu z Sachsenhausen – nazywanych tak ze względu na obozowe ubrania w pasiakach niebiesko-białych z numerami obozowymi od 1 do 30. W Monopolu nowoprzybyli więźniowie poddani zostali strzyżeniu, kąpieli i nadano im numery obozowe od 31 do 758 (z Tarnowa do Auschwitz przybyło ostatecznie 728 Polaków). Byli oni dla strażników i władz obozowych tylko numerami, nie ludźmi. Mowę powitalną wygłosił kierownik obozu (Lagerführer) Karl Fritzsch. Więźniowie szczególnie zapamiętali jego następujące słowa:

„Przybyliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin. Jeśli się to komuś nie podoba, to może iść zaraz na druty. Jeśli są w transporcie Żydzi to mają prawo żyć nie dłużej niż dwa tygodnie, księża miesiąc, reszta trzy miesiące”.


Wówczas jeszcze zebrani na placu apelowym nie rozumieli co znaczy wyjście przez komin. Dopiero w następnych miesiącach, kiedy wybudowali krematorium z wysokim kominem, zrozumieli ich złowrogie znaczenie. Takie krematoria powstawały we wszystkich kacetach, jako miejsca spalania ciał zmarłych więźniów oraz ofiar egzekucji i akcji eutanazji osób chorych psychicznie, w tym i dzieci. Fritzsch doskonale znał ich przeznaczenie z poprzedniej służby w obozie w Dachau, który był pierwowzorem dla powstających w Niemczech po 1933 r. i na terenach okupowanych państwowych obozów koncentracyjnych. Nie bez przyczyny wymienił Fritzsch księży jako szczególnie znienawidzoną przez nazistów grupę. Podczas wojny KL Dachau stał się centralnym ośrodkiem zagłady duchowieństwa z okupowanej Europie. Najwięcej księży katolickich pochodziło z Polski. W sumie w obozie tym uwięziono 2720 księży, w tym Polaków – 1780, z czego zmarło 868. 

Obóz Auschwitz nie był przygotowany do przyjęcia tak dużej ilości więźniów. Komendant obozu Rudolf Höss w swojej autobiografii napisał: „Zadanie nie było łatwe. Z istniejącego kompleksu budynków, wprawdzie pod względem budowlanym dobrze zachowanych, ale całkowicie zaniedbanych i rojących się od robactwa, musiałem w najkrótszym czasie stworzyć obóz przejściowy dla 10 000 więźniów. Pod względem higienicznym brak było wszystkiego. Już w Oranienburgu oświadczono mi przed wyjazdem, że nie mogę spodziewać się większej pomocy i muszę sobie radzić sam w miarę możliwości”. Budynki ceglane wybudowane w latach I wojny światowej były przeznaczone na potrzeby robotników sezonowych, a po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. stały się budynkami zamieszkałymi przez cywili, którzy przybyli z Zaolzia i osiedlili się w Oświęcimiu oraz służyły jako koszary wojskowe. Maksymalnie zamieszkiwało na tym osiedlu 2000 osób. Cytowany Höss wspominał, że obóz miał pomieścić w pierwszym roku działalności aż 10 000 osób. W ten sposób SS i policja niemiecka próbowała rozładować przeludnione duże więzienia, jak w Tarnowie, w Wiśniczu, w Sosnowcu, w Krakowie (Montelupich) i w Warszawie (Pawiak). Przeludnienie było efektem realizacji od września 1939 r. do wiosny 1940 r. zmasowanych działań pacyfikacyjnych okupanta niemieckiego wymierzonych w polską inteligencję, w „element przywódczy” narodu polskiego: nauczycieli, profesorów, adwokatów, sportowców, działaczy politycznych i społecznych, powstańców śląskich oraz wspomnianych już księży. Realizowano je pod różnymi kryptonimami: Operacja Tannenberg, Intelligenzaktion, Sonderaktion Krakau, akcja AB (tzw. Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna, przeprowadzona w Generalnym Gubernatorstwie dla okupowanych ziemiach polskich). Równolegle drugi od 17 września 1939 r. okupant Polski – Związek Sowiecki prowadził zbliżoną politykę wobec elit polskich, w tym ziemiaństwa, oficerów Wojska Polskiego, policjantów i leśników. Symbolem sowieckiego barbarzyństwa stała się zbrodnia katyńska wiosna 1940 r. Obu okupantom zależało na unicestwieniu polskich elit intelektualnych i twórczych. Szacuje się, że w latach 1939–1941 Niemcy i Sowieci zamordowali ok. dwustu tysięcy obywateli polskich, głównie ludzi wykształconych i aktywnych społecznie oraz zawodowo. 

W myśl dyrektyw Adolfa Hitlera Polacy mieli stać się niewolnikami rasy panów, czyli Niemców. Pod wpływem strachu, utraty poczucia bezpieczeństwa będącego skutkiem łapanek, egzekucji (np. w Lasach Piaśnickich w 1939 r., Palmiry w 1940 r.) oraz deportacji do obozów koncentracyjnych Polacy stać się mieli bierni i posłuszni woli okupanta. Takie były plany. W rzeczywistości nigdy Niemcom nie udało się zgasić wśród Polaków woli walki o swoją niepodległość. Nie chcieli też porzucać wiary swoich ojców. Sama też polityka niemiecka wobec Polaków nacechowana była improwizacją i chaosem administracyjnym. W wielu przypadkach aresztowania, egzekucje czy deportacje do obozów, w tym do KL Auschwitz były przeprowadzane na ślepo, bez żadnych podstaw. Na początku 1940 r. w Nowym Sączu miejscowe gestapo trafiło na ślad siatki konspiracyjnej, organizującej przerzuty tzw. turystów, czyli ochotników, którzy chcieli przez granicę słowacką i węgierską dostać się do organizowanej armii gen. Władysława Sikorskiego we Francji. Przerzutem zajmowali się młodzi ludzie. Wystarczyło to gestapo, aby zaaresztować dużą grupę młodzieży i prawie wszystkich maturzystów z tego miasta. 

15 czerwca 1940 r. po pierwszej nocy spędzonej na podłodze (nie było łóżek) w byłym budynku Polskiego Monopolu Tytoniowego więźniowie z pierwszego transportu rozpoczęli dwutygodniową kwarantannę. Stała się ona dla nich jednym wielkim koszmarem. Nie pracowali, ale zmuszani byli przy wrzaskach i biciu niemieckich kapo do odbywania „ćwiczeń sportowych”. Polegało to na całodniowym bieganiu i skakaniu w kuckach wokół placu apelowego, z krótką przerwą na obiad składający się z niejadalnej zupy. Głód, pragnienie i bicie nie wszyscy młodzi ludzie wytrzymywali. Najgorsze było załamanie psychiczne. Już wtedy pojawiły się pierwsze przypadki skrajnie wycieńczonych więźniów, półżywych, których w żargonie obozowym zaczęto nazywać „muzułmanami”.

Ci, którzy przeżyli kwarantannę w lipcu 1940 r. przeniesieni zostali do bloków właściwego obozu Auschwitz. Konzentrationslager Auschwitz zaczął swoją ludobójczą działalność, która nieprzerwanie trwała do czasów zajęcia przez Armię Czerwoną rozległego kompleksu obozowego Auschwitz-Birkenau 27 stycznia 1945 r. Przez cały okres funkcjonowania tej fabryki śmierci Polacy byli jej więźniami. Spośród 728 więźniów z I Transportu obóz przetrwało – ok. 300. Blisko 80 tys. Polaków zginęło w Auschwitz w latach 1940–1945. To polscy więźniowie z inicjatywy rtm. Witolda Pileckiego (przybył do Auschwitz drugim transportem warszawskim w nocy z 21 na 22 września 1940 r.) zorganizowali konspirację wojskową, której podstawowym celem było działanie na rzecz solidarności i niesienia pomocy współwięźniom oraz informowanie wolnego świata, za pośrednictwem struktur Polskiego Państwa Podziemnego, o tym co dzieje się za drutami obozu. 

Lata rządów komunistycznych w Polsce po II wojnie światowej zaważyły nad dziedzictwem KL Auschwitz. Najpierw na polach Birkenau i w samym obozie Auschwitz I funkcjonowały do końca 1945 r. sowieckie obozy specjalne, następnie gospodarzem tego terenu był Urząd Bezpieczeństwa, który założył swój własny Obóz Pracy. W powojennych obozach więzieni byli niemieccy jeńcy wojenni, miejscowa ludność ze Śląska i Bielsko-Białej. Podczas akcji „Wisła” stacja Oświęcim odegrała istotną rolę jako główny punkt kontrolno-rozdzielczy dla deportowanej ludności ukraińskiej i Łemków. Ze względu na negatywne skojarzenia z lat II wojny światowej nazwana Punktem Odżywczo-Sanitarnym w Katowicach. W międzyczasie zabudowania obozowe sukcesywnie były okradane, a drewniane deski po barakach Birkenau wysyłano mi.in. do odbudowującej się ze zniszczeń wojennych stolicy Warszawy. Gdyby nie determinacja ocalałych polskich więźniów prawdopodobnie niewiele przetrwałoby do dnia dzisiejszego z największej niemieckiej fabryki śmierci. Uchwałą sejmu z 1947 r. powstało Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. Z kolei w 1979 r. były niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady Auschwitz-Birkenau (1940–1945) wpisany został na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Dwóch papieży, Jan Paweł II w 1979 r. i Benedykt XVI w 2006 r. odwiedziło ten były niemiecki obóz, jako miejsce martyrologii narodu polskiego i zagłady polskich i europejskich Żydów. Święty Jan Paweł II modlił się w celi św. Maksymiliana Kolbego, polskiego franciszkanina, który w lipcu 1941 r. zdecydował się oddać życie za nieznanego sobie współwięźnia, ojca dwójki dzieci, skazanego przez Niemców wraz z innymi więźniami na śmierć głodową w odwecie za ucieczkę z obozu jednego z uwięzionych. Zmarł 14 sierpnia 1941 r. dobity zastrzykiem z trucizny w serce w oświęcimskim bunkrze. Ciało jego zostało spalone w obozowym krematorium. Datę śmierci Kolbego można uznać za symboliczną datę kończącą pierwszy okres działalności Auschwitz (1940–1941). Powstał on jako obóz eksterminacji dla Polaków. Dopiero wybuch wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 r. spowodował dalszą ekspansję tej fabryki śmierci, a sam obóz przekształcił się w międzynarodowy.

W 2015 r. Sejm RP ustanowił 14 czerwca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. W 2019 r. zmarł w wieku 96 lat ostatni żyjący więzień z pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz Kazimierz Albin, żołnierz AK i wieloletni członek Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Ostatni świadkowie odeszli. Pozostała jednak wieczna o nich pamięć. 

Bogusław Tadeusz Kopka
autor jest polskim historykiem, dr. hab. byłym prof. nadzwyczajnym Politechniki Warszawskiej na Wydziale Administracji i Nauk Społecznych oraz Szkoły Wyższej Przymierza Rodzin w Warszawie, byłym pracownikiem Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i Instytutu Pamięci Narodowej,  prodziekanem ds. nauki Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej

Tekst został pierwotnie opublikowany w Tygodniku Solidarność Nr 24 2020

 

 

POLECANE
Komunikat dla mieszkańców Katowic Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Katowic

Katowicki magistrat zamierza kupić budynek usługowo-biurowy dawnego banku przy ul. Powstańców za 37 mln zł. Według miasta obiekt przy ul. Francuskiej, z którego zostanie tam przeniesione osiem wydziałów, nie spełnia wymagań, a zakup będzie korzystniejszy niż wynajem powierzchni.

Pewny awans Barcelony. Dwie bramki Lewandowskiego w Lidze Mistrzów Wiadomości
Pewny awans Barcelony. Dwie bramki Lewandowskiego w Lidze Mistrzów

Barcelona pokonała przed własną publicznością Newcastle United 7:2 w rewanżowym meczu 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów i awansowała do kolejnej rundy. Dwie bramki uzyskał Robert Lewandowski. W ubiegłym tygodniu w Anglii był remis 1:1.

Trwa zbiórka na rzecz Tomasza Duklanowskiego i wolności prasy w Polsce Wiadomości
Trwa zbiórka na rzecz Tomasza Duklanowskiego i wolności prasy w Polsce

Na platformie Fundatorres ruszyła zbiórka pieniędzy dla Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Organizacja od lat pomaga dziennikarzom w obronie ich praw i niezależności. Obecna kampania skupia się na wsparciu Tomasza Duklanowskiego, który w ostatnich latach stał się celem licznych działań prawnych po ujawnianiu trudnych spraw publicznych.

Pożar na Białołęce opanowany. Strażacy zakończyli akcję ratunkową z ostatniej chwili
Pożar na Białołęce opanowany. Strażacy zakończyli akcję ratunkową

Strażacy dogasili pożar na warszawskiej Białołęce. Zapaliła się tam elewacja nowo powstającego budynku. W wyniku pożaru uszkodzona została konstrukcja dźwigu. Jego operator trafił do szpitala. Ewakuowano także mieszkańców pobliskiego bloku i trzech budynków jednorodzinnych.

Samuel Pereira: Wtedy żądali żeby Prezydent nie przyjmował ślubowania od sędziów, teraz twierdzą, że ma obowiązek przyjąć tylko u nas
Samuel Pereira: Wtedy żądali żeby Prezydent nie przyjmował ślubowania od sędziów, teraz twierdzą, że ma obowiązek przyjąć

Prezydent może odmówić przyjęcia ślubowania od sędziów Trybunału Konstytucyjnego – twierdzi Samuel Pereira. Publicysta przekonuje, że w sporze o prerogatywy głowy państwa dochodzi do politycznych podwójnych standardów i wskazuje na kontrowersje wokół działań obozu Donalda Tuska.

Jechał hulajnogą po S8. Tłumaczenie 28-latka zaskakuje Wiadomości
Jechał hulajnogą po S8. Tłumaczenie 28-latka zaskakuje

Do zaskakującej sytuacji doszło we wtorkowy poranek w województwie łódzkim. Policjanci zatrzymali mężczyznę, który… poruszał się hulajnogą elektryczną po drodze ekspresowej S8.

Barcelona chce zatrzymać Lewandowskiego? Jest jasny sygnał Wiadomości
Barcelona chce zatrzymać Lewandowskiego? Jest jasny sygnał

Wybór Joana Laporty na prezesa FC Barcelona na kolejną kadencję daje szansę na przedłużenie kontraktu Roberta Lewandowskiego. Sam działacz przyznaje, że chciałby, aby Polak, który pomógł klubowi w trudnym momencie, dalej nosił koszulkę „Dumy Katalonii”.

IMGW wydał nowy komunikat. Prognoza pogody na najbliższe dni Wiadomości
IMGW wydał nowy komunikat. Prognoza pogody na najbliższe dni

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, w czwartek w Polsce zachmurzenie umiarkowane i duże, a miejscami również rozpogodzenia. Lokalnie na wschodzie i południowym wschodzie przelotne opady deszczu, a wysoko w Karpatach deszczu ze śniegiem i śniegu. Rano miejscami silne zamglenia i mgły ograniczające widzialność do 200-400 m (lokalnie do 100 m), które miejscami w rejonie Wybrzeża mogą się utrzymywać do godzin popołudniowych.

Alarmujące dane. Coraz więcej uczniów w Niemczech doświadcza mobbingu Wiadomości
Alarmujące dane. Coraz więcej uczniów w Niemczech doświadcza mobbingu

Coraz więcej młodych ludzi w Niemczech zmaga się z problemami psychicznymi – wynika z najnowszego badania. Po okresie poprawy po pandemii sytuacja znów zaczyna się pogarszać. Badanie zostało przeprowadzone w 2025 roku wśród około 1500 uczniów oraz ich rodziców.

Rzeczniczka MSZ Rosji: Wzywamy wszystkich do opamiętania z ostatniej chwili
Rzeczniczka MSZ Rosji: "Wzywamy wszystkich do opamiętania"

Rosyjskie MSZ apeluje o natychmiastowe wstrzymanie walk na Bliskim Wschodzie i rozpoczęcie negocjacji. W tle mają być obawy o globalne bezpieczeństwo energetyczne oraz sytuację wokół cieśniny Ormuz.

REKLAMA

[Tylko u nas] 14.IV.1940. Prof. Bogusław Kopka: Auschwitz powstał jako obóz eksterminacji Polaków

Popołudniu 13 czerwca 1940 r. więźniom politycznym więzienia w Tarnowie wydano depozyty i przewieziono do miejscowej łaźni. Było ich 758 mężczyzn, większości młodzi ludzi. Wśród uwięzionych byli żołnierze wojny obronnej 1939 r., którzy usiłowali przedrzeć się na Węgry, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, uczniowie, nauczyciele, adwokaci, sportowcy i księża. Trafili do wielkiego więzienia tarnowskiego ze względu na to, że byli Polakami (obywatelami II RP).
/ Wojciech Korkuć
Ich narodowość, wykształcenie, wiara, wychowanie, pozycja społeczna były okolicznościami obciążającymi w oczach niemieckiego najeźdźcy. W więzieniu tarnowskim nie było warunków do przetrzymywania tak dużej ilości więźniów. Kilka tygodni więźniowie przebywali bez możliwości kąpieli, głodowali. Głównym ich zajęciem była walka z wszami i świerzbem. W łaźni poddani zostali dezynfekcji i kąpieli. Następnego dnia o świcie wyruszyli pieszo uformowani uprzednio w kolumny pięcioosobowe przez miasto na dworzec. Pilnowali ich esesmani z karabinami. Jeden z więźniów zauważył, że ktoś z okna ukradkiem rzucił wiązankę kwiatów. Esesman ostentacyjnie podeptał je. Na dworcu z zaskoczeniem więźniowie zauważyli, że oczekują na nich pociągi osobowe, a nie towarowe. Była to forma kamuflażu ze strony Niemców, by nie spowodować paniki, chęci ucieczki podczas załadunku do pociągów. I faktycznie więźniowie byli przekonani, że jadą na Zachód, na roboty do Niemiec. Te przeświadczenie było podbudowane także faktem, że żadnych formalnych zarzutów im nie przedstawiono. 

Pamiętnego 14 czerwca 1940 r. ruszył z Tarnowa transport w nieznanym dla pasażerów kierunku. Pierwszy postój stanął w Krakowie. Tam więźniowie dowiedzieli się o kapitulacji Paryża, z głośników szczekaczek dochodził dźwięk mówiący – Paryż wzięty! Niemcy świętowali, a wśród Polaków pojawił się smutek i stan przygnębienia (chociaż w kontekście błyskawicznego pokonania Francji przez Niemcy społeczeństwo polskie mniej krytycznie zaczęło postrzegać klęskę wrześniową). Tego samego dnia pociąg dotarł do celu, do nic nie mówiącej wtedy Polakom miejsca – Auschwitz. Była to niemiecka nazwa polskiego miasta Oświęcim, które zostało włączone do III Rzeszy Niemieckiej. Pociąg powoli skierowany został na boczny tor w kierunku dużego budynku byłego Polskiego Monopolu Tytoniowego, który stał się częścią nowopowstałego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Już na samym początku pobytu w tym nowym miejscu izolacji polscy więźniowie przeżyli szok. Powszechne było bicie i kopanie więźniów przez „marynarzy”, niemieckich kapo – kryminalistów przybyłych z obozu z Sachsenhausen – nazywanych tak ze względu na obozowe ubrania w pasiakach niebiesko-białych z numerami obozowymi od 1 do 30. W Monopolu nowoprzybyli więźniowie poddani zostali strzyżeniu, kąpieli i nadano im numery obozowe od 31 do 758 (z Tarnowa do Auschwitz przybyło ostatecznie 728 Polaków). Byli oni dla strażników i władz obozowych tylko numerami, nie ludźmi. Mowę powitalną wygłosił kierownik obozu (Lagerführer) Karl Fritzsch. Więźniowie szczególnie zapamiętali jego następujące słowa:

„Przybyliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin. Jeśli się to komuś nie podoba, to może iść zaraz na druty. Jeśli są w transporcie Żydzi to mają prawo żyć nie dłużej niż dwa tygodnie, księża miesiąc, reszta trzy miesiące”.


Wówczas jeszcze zebrani na placu apelowym nie rozumieli co znaczy wyjście przez komin. Dopiero w następnych miesiącach, kiedy wybudowali krematorium z wysokim kominem, zrozumieli ich złowrogie znaczenie. Takie krematoria powstawały we wszystkich kacetach, jako miejsca spalania ciał zmarłych więźniów oraz ofiar egzekucji i akcji eutanazji osób chorych psychicznie, w tym i dzieci. Fritzsch doskonale znał ich przeznaczenie z poprzedniej służby w obozie w Dachau, który był pierwowzorem dla powstających w Niemczech po 1933 r. i na terenach okupowanych państwowych obozów koncentracyjnych. Nie bez przyczyny wymienił Fritzsch księży jako szczególnie znienawidzoną przez nazistów grupę. Podczas wojny KL Dachau stał się centralnym ośrodkiem zagłady duchowieństwa z okupowanej Europie. Najwięcej księży katolickich pochodziło z Polski. W sumie w obozie tym uwięziono 2720 księży, w tym Polaków – 1780, z czego zmarło 868. 

Obóz Auschwitz nie był przygotowany do przyjęcia tak dużej ilości więźniów. Komendant obozu Rudolf Höss w swojej autobiografii napisał: „Zadanie nie było łatwe. Z istniejącego kompleksu budynków, wprawdzie pod względem budowlanym dobrze zachowanych, ale całkowicie zaniedbanych i rojących się od robactwa, musiałem w najkrótszym czasie stworzyć obóz przejściowy dla 10 000 więźniów. Pod względem higienicznym brak było wszystkiego. Już w Oranienburgu oświadczono mi przed wyjazdem, że nie mogę spodziewać się większej pomocy i muszę sobie radzić sam w miarę możliwości”. Budynki ceglane wybudowane w latach I wojny światowej były przeznaczone na potrzeby robotników sezonowych, a po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. stały się budynkami zamieszkałymi przez cywili, którzy przybyli z Zaolzia i osiedlili się w Oświęcimiu oraz służyły jako koszary wojskowe. Maksymalnie zamieszkiwało na tym osiedlu 2000 osób. Cytowany Höss wspominał, że obóz miał pomieścić w pierwszym roku działalności aż 10 000 osób. W ten sposób SS i policja niemiecka próbowała rozładować przeludnione duże więzienia, jak w Tarnowie, w Wiśniczu, w Sosnowcu, w Krakowie (Montelupich) i w Warszawie (Pawiak). Przeludnienie było efektem realizacji od września 1939 r. do wiosny 1940 r. zmasowanych działań pacyfikacyjnych okupanta niemieckiego wymierzonych w polską inteligencję, w „element przywódczy” narodu polskiego: nauczycieli, profesorów, adwokatów, sportowców, działaczy politycznych i społecznych, powstańców śląskich oraz wspomnianych już księży. Realizowano je pod różnymi kryptonimami: Operacja Tannenberg, Intelligenzaktion, Sonderaktion Krakau, akcja AB (tzw. Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna, przeprowadzona w Generalnym Gubernatorstwie dla okupowanych ziemiach polskich). Równolegle drugi od 17 września 1939 r. okupant Polski – Związek Sowiecki prowadził zbliżoną politykę wobec elit polskich, w tym ziemiaństwa, oficerów Wojska Polskiego, policjantów i leśników. Symbolem sowieckiego barbarzyństwa stała się zbrodnia katyńska wiosna 1940 r. Obu okupantom zależało na unicestwieniu polskich elit intelektualnych i twórczych. Szacuje się, że w latach 1939–1941 Niemcy i Sowieci zamordowali ok. dwustu tysięcy obywateli polskich, głównie ludzi wykształconych i aktywnych społecznie oraz zawodowo. 

W myśl dyrektyw Adolfa Hitlera Polacy mieli stać się niewolnikami rasy panów, czyli Niemców. Pod wpływem strachu, utraty poczucia bezpieczeństwa będącego skutkiem łapanek, egzekucji (np. w Lasach Piaśnickich w 1939 r., Palmiry w 1940 r.) oraz deportacji do obozów koncentracyjnych Polacy stać się mieli bierni i posłuszni woli okupanta. Takie były plany. W rzeczywistości nigdy Niemcom nie udało się zgasić wśród Polaków woli walki o swoją niepodległość. Nie chcieli też porzucać wiary swoich ojców. Sama też polityka niemiecka wobec Polaków nacechowana była improwizacją i chaosem administracyjnym. W wielu przypadkach aresztowania, egzekucje czy deportacje do obozów, w tym do KL Auschwitz były przeprowadzane na ślepo, bez żadnych podstaw. Na początku 1940 r. w Nowym Sączu miejscowe gestapo trafiło na ślad siatki konspiracyjnej, organizującej przerzuty tzw. turystów, czyli ochotników, którzy chcieli przez granicę słowacką i węgierską dostać się do organizowanej armii gen. Władysława Sikorskiego we Francji. Przerzutem zajmowali się młodzi ludzie. Wystarczyło to gestapo, aby zaaresztować dużą grupę młodzieży i prawie wszystkich maturzystów z tego miasta. 

15 czerwca 1940 r. po pierwszej nocy spędzonej na podłodze (nie było łóżek) w byłym budynku Polskiego Monopolu Tytoniowego więźniowie z pierwszego transportu rozpoczęli dwutygodniową kwarantannę. Stała się ona dla nich jednym wielkim koszmarem. Nie pracowali, ale zmuszani byli przy wrzaskach i biciu niemieckich kapo do odbywania „ćwiczeń sportowych”. Polegało to na całodniowym bieganiu i skakaniu w kuckach wokół placu apelowego, z krótką przerwą na obiad składający się z niejadalnej zupy. Głód, pragnienie i bicie nie wszyscy młodzi ludzie wytrzymywali. Najgorsze było załamanie psychiczne. Już wtedy pojawiły się pierwsze przypadki skrajnie wycieńczonych więźniów, półżywych, których w żargonie obozowym zaczęto nazywać „muzułmanami”.

Ci, którzy przeżyli kwarantannę w lipcu 1940 r. przeniesieni zostali do bloków właściwego obozu Auschwitz. Konzentrationslager Auschwitz zaczął swoją ludobójczą działalność, która nieprzerwanie trwała do czasów zajęcia przez Armię Czerwoną rozległego kompleksu obozowego Auschwitz-Birkenau 27 stycznia 1945 r. Przez cały okres funkcjonowania tej fabryki śmierci Polacy byli jej więźniami. Spośród 728 więźniów z I Transportu obóz przetrwało – ok. 300. Blisko 80 tys. Polaków zginęło w Auschwitz w latach 1940–1945. To polscy więźniowie z inicjatywy rtm. Witolda Pileckiego (przybył do Auschwitz drugim transportem warszawskim w nocy z 21 na 22 września 1940 r.) zorganizowali konspirację wojskową, której podstawowym celem było działanie na rzecz solidarności i niesienia pomocy współwięźniom oraz informowanie wolnego świata, za pośrednictwem struktur Polskiego Państwa Podziemnego, o tym co dzieje się za drutami obozu. 

Lata rządów komunistycznych w Polsce po II wojnie światowej zaważyły nad dziedzictwem KL Auschwitz. Najpierw na polach Birkenau i w samym obozie Auschwitz I funkcjonowały do końca 1945 r. sowieckie obozy specjalne, następnie gospodarzem tego terenu był Urząd Bezpieczeństwa, który założył swój własny Obóz Pracy. W powojennych obozach więzieni byli niemieccy jeńcy wojenni, miejscowa ludność ze Śląska i Bielsko-Białej. Podczas akcji „Wisła” stacja Oświęcim odegrała istotną rolę jako główny punkt kontrolno-rozdzielczy dla deportowanej ludności ukraińskiej i Łemków. Ze względu na negatywne skojarzenia z lat II wojny światowej nazwana Punktem Odżywczo-Sanitarnym w Katowicach. W międzyczasie zabudowania obozowe sukcesywnie były okradane, a drewniane deski po barakach Birkenau wysyłano mi.in. do odbudowującej się ze zniszczeń wojennych stolicy Warszawy. Gdyby nie determinacja ocalałych polskich więźniów prawdopodobnie niewiele przetrwałoby do dnia dzisiejszego z największej niemieckiej fabryki śmierci. Uchwałą sejmu z 1947 r. powstało Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. Z kolei w 1979 r. były niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady Auschwitz-Birkenau (1940–1945) wpisany został na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Dwóch papieży, Jan Paweł II w 1979 r. i Benedykt XVI w 2006 r. odwiedziło ten były niemiecki obóz, jako miejsce martyrologii narodu polskiego i zagłady polskich i europejskich Żydów. Święty Jan Paweł II modlił się w celi św. Maksymiliana Kolbego, polskiego franciszkanina, który w lipcu 1941 r. zdecydował się oddać życie za nieznanego sobie współwięźnia, ojca dwójki dzieci, skazanego przez Niemców wraz z innymi więźniami na śmierć głodową w odwecie za ucieczkę z obozu jednego z uwięzionych. Zmarł 14 sierpnia 1941 r. dobity zastrzykiem z trucizny w serce w oświęcimskim bunkrze. Ciało jego zostało spalone w obozowym krematorium. Datę śmierci Kolbego można uznać za symboliczną datę kończącą pierwszy okres działalności Auschwitz (1940–1941). Powstał on jako obóz eksterminacji dla Polaków. Dopiero wybuch wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 r. spowodował dalszą ekspansję tej fabryki śmierci, a sam obóz przekształcił się w międzynarodowy.

W 2015 r. Sejm RP ustanowił 14 czerwca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. W 2019 r. zmarł w wieku 96 lat ostatni żyjący więzień z pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz Kazimierz Albin, żołnierz AK i wieloletni członek Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Ostatni świadkowie odeszli. Pozostała jednak wieczna o nich pamięć. 

Bogusław Tadeusz Kopka
autor jest polskim historykiem, dr. hab. byłym prof. nadzwyczajnym Politechniki Warszawskiej na Wydziale Administracji i Nauk Społecznych oraz Szkoły Wyższej Przymierza Rodzin w Warszawie, byłym pracownikiem Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i Instytutu Pamięci Narodowej,  prodziekanem ds. nauki Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej

Tekst został pierwotnie opublikowany w Tygodniku Solidarność Nr 24 2020

 


 

Polecane