[Tylko u nas] Aleksandra Jakubiak OV: Karząca ręka sprawiedliwości?

"Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: "Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam". Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: "Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?". Odpowiedzieli mu: "Bo nas nikt nie najął". Rzekł im: "Idźcie i wy do winnicy!". A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: "Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!". Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty". Na to odrzekł jednemu z nich: "Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?" (Mt 20, 1-15).
/ pixabay.com/Treharris

W katolickim światku od dawna trwa spór o tzw. "Boga karzącego", o zestawienie Bożego miłosierdzia z Jego sprawiedliwością, które niesłusznie, moim zdaniem, stawia się względem siebie w opozycji a także o stwierdzenie "Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze", figurujące w małokatechizmowych prawdach wiary, ale nieobecne w takiej formie w Katechizmie Kościoła Katolickiego. W ostatnim czasie ta dyskusja przybrała na sile do tego stopnia, że przeczytałam niedawno wypowiedź, która mnie nieco zmroziła, a wedle której twierdzenie, że Bóg nie jest sprawiedliwym, ergo karzącym, sędzią równoznaczne jest z "napluciem w twarz" ofiarom niesprawiedliwości. Autor argumentował, że wobec tego powinniśmy otworzyć więzienia etc. Postanowiłam troszkę podrążyć temat.

Sprawiedliwy czy miłosierny?

Pewnie nie raz i nie dwa słyszeliśmy o dwóch Bożych przymiotach coś w stylu: tak, Bóg jest co prawda miłosierny, ale ale, hola hola, jest też sprawiedliwym sędzią… a ręka tej sprawiedliwości każdego dosięgnie. Jakby posiadał Bóg, niczym starorzymskie mityczne bóstwo Janus, dwie twarze. Jakby miał Bóg pewien rodzaj duchowego rozdwojenia jaźni. Dodatkowo oba z tych przymiotów bywają wykrzywione, jak obrazy z luster w lunaparku, miłosierdzie czyni się bezrozumnym a sprawiedliwość pozbawianą serca. Tymczasem śp. ks. Krzysztof Grzywocz, z właściwą sobie przenikliwością i łagodnością, nazywał miłosierdzie Boga bardzo sprawiedliwym, a Bożą sprawiedliwość niezwykle miłosierną. To przeciwstawienie miłosierdzia i sprawiedliwości nie jest celne, bo wyłania się z niego obraz pewnego wewnętrznego dualizmu. Choć w sposób oczywisty nasze umysły nie są w stanie Boga objąć ani pojąć, to jednak z Jego własnej inicjatywy objawiania się człowiekowi w całej historii zbawienia, pewne rzeczy na Jego temat jednak powiedzieć możemy i jedną spośród tych rzeczy jest to, że nie jest On ze sobą wewnętrznie skonfliktowany. A zatem jak to jest z tymi przymiotami?

Ważne, by w rozumieniu Bożej sprawiedliwości rozróżnić żydowskie pojmowania tego zagadnienia - a więc kontekst, w jakim używał go sam Jezus - od interpretacji jurydycznych, które wykształciły się w wyniku rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa na terenie Imperium Romanum. To pomieszanie pojęć stało się bowiem podstawą poznawczego chaosu. W Izraelu sprawiedliwość rozumiana była jako równoważność zachowana między pewnym fenomenem a odpowiadającą mu rzeczywistością, niczym przedmiot ułożony na wadze i równy mu pod względem ciężkości odważnik. 

W starotestamentalnej tradycji sprawiedliwość funkcjonowała w trzech wymiarach - handlowym, prawnym oraz religijnym. To, co starożytny Izraelita uważał za sprawiedliwość, współczesny Europejczyk określiłby kolejno - uczciwością, praworządnością oraz pobożnością. Jeśli ktoś, w rozumieniu przestrzeni wiary, nazywany był człowiekiem sprawiedliwym, znaczyło to tyle, że jest osobą oddaną Bogu, odpowiadającą na Jego objawienie swoim sercem i czynem, czyli osobą zachowującą równoważność między Bożym udzieleniem się człowiekowi i ludzką odpowiedzią na to udzielenie się.

Usprawiedliwienie

Myślę, że kluczowym dla zrozumienia idei Bożej sprawiedliwości jest pojęcie „usprawiedliwienia”, tak charakterystyczne dla teologii św. Pawła z Tarsu. Kiedy my, ludzie cywilizacji zachodniej, słyszymy to słowo, kojarzy nam się ono z czymś w rodzaju dawnego druku L4, na którym lekarz wypisywał zwolnienie chorobowe, udzielając nam tym samym alibi, potwierdzenia na to, że w danym okresie nie jesteśmy zdolni to pracy. Usprawiedliwienie nieobecności. Usprawiedliwienie jako legalizacja działania lub legalizacja braku działania. Tymczasem słowo to samo w sobie pochodzi o rdzenia „sprawiedliwość”. Usprawiedliwienie to leksykalne uczynienie sprawiedliwym. Św. Paweł pisząc o usprawiedliwieniu dodaje do tych powyższych hebrajskich przestrzeni rozumienia sprawiedliwości jeszcze sferę antropologiczną, czyli ludzką, w której właściwą miarą jest człowiek zamierzony przez Boga, chodzi mu zatem o pewien ideał człowieczeństwa. Po drugiej stronie na tej wadze znajdujemy się my. Tyle tylko, że po grzechu pierworodnym nikt nie jest w stanie do tego pułapu samodzielnie doskoczyć. Dlatego potrzebujemy Chrystusa - On jest miarą sprawiedliwości ludzkiej, odpowiadającej Bożemu zamysłowi, jak przytoczony wcześniej przedmiot na wadze i odpowiadający mu ciężarem odważnik. On jest drogą - miarą, formą, wzorem, On jest prawdą o Bogu i w Nim jest życie dla nas. My, sami z siebie, nadal nie jesteśmy władni tej miary zrównoważyć, ale wbrew naszemu jurydycznemu, rzymskiemu rozumieniu znaczenia sprawiedliwości Bożej, w usprawiedliwieniu nas chodzi o uzdolnienie z łaski do dopełnienia miary ideału człowieczeństwa. I nie dzieje się to siłami ludzkimi, ale jest dziełem samego Boga, przełamaniem mocy grzechu pierworodnego dokonanym w akcie Paschalnego Misterium.

„Sprawiedliwość Boga jest Jego łaską”

Clou sprawy stanowią dwie perspektywy - rozumienie równoważnego, nie legalistycznego, pojęcia sprawiedliwości oraz właściwy obraz Boga, jako sprawiedliwego. Jak zauważa badacz życia i teologii św. Pawła, Joachim Gnilka - w pojęciu usprawiedliwienia nie tyle chodzi o odebranie przez Chrystusa kary za wszystkich ludzi, by Boży rachunek się zgadzał, nie o domaganie się sprawiedliwości chodzi, ale o jej zapewnienie przez samego Boga„Sprawiedliwość Boga jest Jego łaską” - pisze Gnilka. Oddał się nam w Chrystusie, by dopełnić równoważności. Jest sprawiedliwy w sposób niepomiernie większy, jednak analogiczny do sprawiedliwości swych najbliższych przyjaciół: Abrahama, Mojżesza, Józefa, bo to oni byli sprawiedliwi Jego sprawiedliwością, nieodłączną od miłosierdzia. Nie chcę przez to wszystko powiedzieć, że Bóg nie dokonuje oceny naszych czynów, że jest wszystko jedno, co robimy, wręcz przeciwnie. To Duch Święty sam przekonuje nas o grzechu, ale choć może być to czasem trudne, to jednak nie czyni tego bez miłości. To ona jest zawsze pierwsza. Doświadczyć Bożej sprawiedliwości, to jakby wpaść do naczynia znacznie większego niż spodziewane, bo On i Jego widzenie i rozumienie rzeczywistości nieskończenie przerasta nasze lęki i ciasnoty. Ważne, by widzieć prawdziwy tej sprawiedliwości obraz. Prawdziwy obraz Jego.

O ile wydaje mi się czasami, że większość z nas, w tym ja, nader skwapliwie przypisuje swoje własne złe decyzje lub słabości diabłu, o tyle, co najmniej równie często, nie dostrzegamy jego działania tam, gdzie on naprawdę robi krzywdę naszej rekacji z Bogiem. A to działanie niczym, w swej istocie, nie różni się od tego rajskiego i polega na podważeniu w wątpliwość Bożej dobroci, miłości, troski, słowem obrócenie najlepszych Jego intencji przeciw Niemu, wzbudzenie nieufności i muru podziału, który w sercu sami stawiamy. A grzechy? Są już „tylko” konsekwencją tego pierwszego, fundamentalnego odejścia. Konsekwencją utraty wewnętrznej busoli, orientacji na to, co dobre i prawdziwe. To jakby Ziemia „uznała” raptem, że nie będzie się kręcić wokół Słońca, bo jego zamiary są podejrzane i „poszła” szukać w kosmosie szczęścia na własną rękę. To, co trzyma ją w harmonii, natychmiast by runęło.

Chronić obraz Boga

Wracając do obrazu Boga - jest on podstawową duchową rzeczywistością, o którą potrzeba nam się troszczyć, o którą dobrze Boga pytać. On na rozmaite sposoby będzie odsłaniał nam skazy i przekłamania w postrzeganiu Go. Z tego wykrzywionego obrazu wynikać będzie często nie tylko nasz np. niechętny lub neurotyczny stosunek do Boga, ale też fałszywy, szkodliwy obraz siebie i innych ludzi. To uzdrowienie obrazu Boga przynosi też nasze uzdrowienie, lekarstwo dla tożsamości, dla ran serca. To ta prawda o Nim harmonizuje nasz mikro- i makrokosmos.

"Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?"

W wypowiedziach, w których słyszę agresywną obronę karzącej ręki sprawiedliwości, wybrzmiewa mi w uchu niezaspokojone serce starszego syna marnotrawnego, pretensje robotników pierwszej godziny lub oburzonych niebem dla Dobrego Łotra. Nadzieje na pomstę, odpłatę, finałowego "fucka" dla szwarccharakterów, który miałby być swoistym happy endem. Tymczasem Pan mówi do spragnionych sprawiedliwości, że "będą nasyceni". Czy tyle nam nie wystarczy? Czy nie pozwolimy Bogu działać suwerennie z wiarą, że będziemy nasyceni? Nie to, żeby On potrzebował naszego pozwolenia, ale wewnętrzna zgoda na to, by działo się to, co On uważa za właściwe, a czego ja mogę nie rozumieć, bardzo ułatwia życie.

Wielu z nas zapomina, że sami jesteśmy często robotnikami ostatniej godziny, łotrami, synami marnotrawnymi, a nade wszystko dłużnikami. Ponieważ gdyby logika Boga nie była inna niż nasza, to nie byłoby zbawienia. Wszyscy jesteśmy ocaleni przez to, jaki On jest. Dajmy Mu zatem być sobą, jeśli nie z miłości, to chociaż z rozsądku.

 


 

POLECANE
Pałac Buckingham: Zaskakujące doniesienia ws. księcia Williama Wiadomości
Pałac Buckingham: Zaskakujące doniesienia ws. księcia Williama

Książę Walii zdecydował się na wprowadzenie nowego wsparcia w Pałacu Kensington, zatrudniając specjalistę od zarządzania kryzysowego. Jak podaje Daily Mail, chodzi o Lizę Ravenscroft, opisywaną jako „niezawodne słońce”, znaną z tego, że „pracuje ramię w ramię z wielkimi nazwiskami w obliczu najtrudniejszych chwil”.

The Telegraph: Polska wyprzedza Wielką Brytanię Wiadomości
The Telegraph: Polska wyprzedza Wielką Brytanię

Polska staje się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem do życia i pracy - nie tylko dla swoich obywateli, którzy wracają z Wielkiej Brytanii, ale też dla samych Brytyjczyków. Według The Telegraph, kraj, który jeszcze niedawno był postrzegany jako postkomunistyczny, dziś dogania i wyprzedza Wielką Brytanię pod wieloma względami.

Tragedia w szwajcarskim kurorcie. Są nowe informacje Wiadomości
Tragedia w szwajcarskim kurorcie. Są nowe informacje

Ciała 34 osób z 40 ofiar pożaru w barze w Crans- Montanie w Szwajcarii znaleziono przy schodach, prowadzących z najniższego poziomu lokalu na parter- poinformowały w niedzielę włoskie media. Według nich największy dramat rozegrał się u stóp schodów, których szerokość zmniejszono o połowę w 2015 r.

Grafzero: Premiery książkowe 2026, czyli na co czekam w tym roku? z ostatniej chwili
Grafzero: Premiery książkowe 2026, czyli na co czekam w tym roku?

Grafzero vlog literacki o to co będzie czytane w 2026 - wznowienie słynnego tomu poetyckiego, dalszy ciąg powieści fantasy, książka dla młodzieży, powieść historyczna i wiele, wiele innych.

Komunikat dla mieszkańców Warszawy Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Warszawy

Warszawski Zarząd Oczyszczania Miasta (ZOM) poinformował, że na ulice stolicy wyjechało 170 pługoposypywarek. Pracują one przede wszystkim na ulicach, po których kursują autobusy miejskie. Akcja zimowego oczyszczania obejmuje łącznie 1500 km dróg.

Blackout w Berlinie. Co wiadomo o Vulkangruppe tylko u nas
Blackout w Berlinie. Co wiadomo o Vulkangruppe

Po blackoutcie, który na początku stycznia sparaliżował część Berlina, niemieckie służby badają działalność radykalnych grup podejrzewanych o sabotaż infrastruktury energetycznej. Według Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji za atakami stoi zdecentralizowana sieć małych komórek znanych jako Vulkangruppe. Co dotąd wiadomo o sprawcach i przebiegu śledztwa?

Kamil Stoch poza finałem w Zakopanem. Trudne pożegnanie na Wielkiej Krokwi Wiadomości
Kamil Stoch poza finałem w Zakopanem. Trudne pożegnanie na Wielkiej Krokwi

Konkurs Pucharu Świata w Zakopanem okazał się wyjątkowo trudny dla polskich skoczków. Z rywalizacją na Wielkiej Krokwi pożegnał się Kamil Stoch, który nie awansował do serii finałowej i był to jego ostatni skok w niedzielnym konkursie.

Ambasada Izraela oskarżyła Polaków o atak na turnieju judo. Organizatorzy: To Izraelczyk uderzył sędziego z ostatniej chwili
Ambasada Izraela oskarżyła Polaków o atak na turnieju judo. Organizatorzy: To Izraelczyk uderzył sędziego

Do incydentu doszło podczas turnieju dzieci i młodzieży w judo w Bielsku-Białej. Ambasada Izraela podała, że drużyna z tego kraju "została zaatakowana słownie i fizycznie". Według organizatorów, to trener jednej z izraelskich ekip zaatakował sędziego.

TOPR podsumowuje początek roku. Liczne interwencje w trudnych warunkach Wiadomości
TOPR podsumowuje początek roku. Liczne interwencje w trudnych warunkach

Pracowity początek roku mają ratownicy TOPR; udzielili pomocy już 23 osobom. Jak informują ratownicy, najwięcej interwencji dotyczyło turystów, którzy doznali urazów w wyniku potknięcia lub poślizgnięcia w trudnych, zimowych warunkach. Zdarzały się też pobłądzenia.

Kwestia zwrotu Polakom majątku skonfiskowanego na Zaolziu po 1945 roku, do dziś pozostaje nierozwiązana tylko u nas
Kwestia zwrotu Polakom majątku skonfiskowanego na Zaolziu po 1945 roku, do dziś pozostaje nierozwiązana

Po II wojnie światowej tysiące Polaków na Zaolziu straciło domy, ziemię i majątek na mocy decyzji władz Czechosłowacji. Choć po 1989 roku Czechy wprowadziły restytucję mienia, większość powojennych konfiskat nie została nią objęta. Dlaczego ta sprawa do dziś pozostaje nierozliczona i jak wygląda jej status obecnie?

REKLAMA

[Tylko u nas] Aleksandra Jakubiak OV: Karząca ręka sprawiedliwości?

"Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: "Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam". Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: "Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?". Odpowiedzieli mu: "Bo nas nikt nie najął". Rzekł im: "Idźcie i wy do winnicy!". A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: "Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!". Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty". Na to odrzekł jednemu z nich: "Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?" (Mt 20, 1-15).
/ pixabay.com/Treharris

W katolickim światku od dawna trwa spór o tzw. "Boga karzącego", o zestawienie Bożego miłosierdzia z Jego sprawiedliwością, które niesłusznie, moim zdaniem, stawia się względem siebie w opozycji a także o stwierdzenie "Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze", figurujące w małokatechizmowych prawdach wiary, ale nieobecne w takiej formie w Katechizmie Kościoła Katolickiego. W ostatnim czasie ta dyskusja przybrała na sile do tego stopnia, że przeczytałam niedawno wypowiedź, która mnie nieco zmroziła, a wedle której twierdzenie, że Bóg nie jest sprawiedliwym, ergo karzącym, sędzią równoznaczne jest z "napluciem w twarz" ofiarom niesprawiedliwości. Autor argumentował, że wobec tego powinniśmy otworzyć więzienia etc. Postanowiłam troszkę podrążyć temat.

Sprawiedliwy czy miłosierny?

Pewnie nie raz i nie dwa słyszeliśmy o dwóch Bożych przymiotach coś w stylu: tak, Bóg jest co prawda miłosierny, ale ale, hola hola, jest też sprawiedliwym sędzią… a ręka tej sprawiedliwości każdego dosięgnie. Jakby posiadał Bóg, niczym starorzymskie mityczne bóstwo Janus, dwie twarze. Jakby miał Bóg pewien rodzaj duchowego rozdwojenia jaźni. Dodatkowo oba z tych przymiotów bywają wykrzywione, jak obrazy z luster w lunaparku, miłosierdzie czyni się bezrozumnym a sprawiedliwość pozbawianą serca. Tymczasem śp. ks. Krzysztof Grzywocz, z właściwą sobie przenikliwością i łagodnością, nazywał miłosierdzie Boga bardzo sprawiedliwym, a Bożą sprawiedliwość niezwykle miłosierną. To przeciwstawienie miłosierdzia i sprawiedliwości nie jest celne, bo wyłania się z niego obraz pewnego wewnętrznego dualizmu. Choć w sposób oczywisty nasze umysły nie są w stanie Boga objąć ani pojąć, to jednak z Jego własnej inicjatywy objawiania się człowiekowi w całej historii zbawienia, pewne rzeczy na Jego temat jednak powiedzieć możemy i jedną spośród tych rzeczy jest to, że nie jest On ze sobą wewnętrznie skonfliktowany. A zatem jak to jest z tymi przymiotami?

Ważne, by w rozumieniu Bożej sprawiedliwości rozróżnić żydowskie pojmowania tego zagadnienia - a więc kontekst, w jakim używał go sam Jezus - od interpretacji jurydycznych, które wykształciły się w wyniku rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa na terenie Imperium Romanum. To pomieszanie pojęć stało się bowiem podstawą poznawczego chaosu. W Izraelu sprawiedliwość rozumiana była jako równoważność zachowana między pewnym fenomenem a odpowiadającą mu rzeczywistością, niczym przedmiot ułożony na wadze i równy mu pod względem ciężkości odważnik. 

W starotestamentalnej tradycji sprawiedliwość funkcjonowała w trzech wymiarach - handlowym, prawnym oraz religijnym. To, co starożytny Izraelita uważał za sprawiedliwość, współczesny Europejczyk określiłby kolejno - uczciwością, praworządnością oraz pobożnością. Jeśli ktoś, w rozumieniu przestrzeni wiary, nazywany był człowiekiem sprawiedliwym, znaczyło to tyle, że jest osobą oddaną Bogu, odpowiadającą na Jego objawienie swoim sercem i czynem, czyli osobą zachowującą równoważność między Bożym udzieleniem się człowiekowi i ludzką odpowiedzią na to udzielenie się.

Usprawiedliwienie

Myślę, że kluczowym dla zrozumienia idei Bożej sprawiedliwości jest pojęcie „usprawiedliwienia”, tak charakterystyczne dla teologii św. Pawła z Tarsu. Kiedy my, ludzie cywilizacji zachodniej, słyszymy to słowo, kojarzy nam się ono z czymś w rodzaju dawnego druku L4, na którym lekarz wypisywał zwolnienie chorobowe, udzielając nam tym samym alibi, potwierdzenia na to, że w danym okresie nie jesteśmy zdolni to pracy. Usprawiedliwienie nieobecności. Usprawiedliwienie jako legalizacja działania lub legalizacja braku działania. Tymczasem słowo to samo w sobie pochodzi o rdzenia „sprawiedliwość”. Usprawiedliwienie to leksykalne uczynienie sprawiedliwym. Św. Paweł pisząc o usprawiedliwieniu dodaje do tych powyższych hebrajskich przestrzeni rozumienia sprawiedliwości jeszcze sferę antropologiczną, czyli ludzką, w której właściwą miarą jest człowiek zamierzony przez Boga, chodzi mu zatem o pewien ideał człowieczeństwa. Po drugiej stronie na tej wadze znajdujemy się my. Tyle tylko, że po grzechu pierworodnym nikt nie jest w stanie do tego pułapu samodzielnie doskoczyć. Dlatego potrzebujemy Chrystusa - On jest miarą sprawiedliwości ludzkiej, odpowiadającej Bożemu zamysłowi, jak przytoczony wcześniej przedmiot na wadze i odpowiadający mu ciężarem odważnik. On jest drogą - miarą, formą, wzorem, On jest prawdą o Bogu i w Nim jest życie dla nas. My, sami z siebie, nadal nie jesteśmy władni tej miary zrównoważyć, ale wbrew naszemu jurydycznemu, rzymskiemu rozumieniu znaczenia sprawiedliwości Bożej, w usprawiedliwieniu nas chodzi o uzdolnienie z łaski do dopełnienia miary ideału człowieczeństwa. I nie dzieje się to siłami ludzkimi, ale jest dziełem samego Boga, przełamaniem mocy grzechu pierworodnego dokonanym w akcie Paschalnego Misterium.

„Sprawiedliwość Boga jest Jego łaską”

Clou sprawy stanowią dwie perspektywy - rozumienie równoważnego, nie legalistycznego, pojęcia sprawiedliwości oraz właściwy obraz Boga, jako sprawiedliwego. Jak zauważa badacz życia i teologii św. Pawła, Joachim Gnilka - w pojęciu usprawiedliwienia nie tyle chodzi o odebranie przez Chrystusa kary za wszystkich ludzi, by Boży rachunek się zgadzał, nie o domaganie się sprawiedliwości chodzi, ale o jej zapewnienie przez samego Boga„Sprawiedliwość Boga jest Jego łaską” - pisze Gnilka. Oddał się nam w Chrystusie, by dopełnić równoważności. Jest sprawiedliwy w sposób niepomiernie większy, jednak analogiczny do sprawiedliwości swych najbliższych przyjaciół: Abrahama, Mojżesza, Józefa, bo to oni byli sprawiedliwi Jego sprawiedliwością, nieodłączną od miłosierdzia. Nie chcę przez to wszystko powiedzieć, że Bóg nie dokonuje oceny naszych czynów, że jest wszystko jedno, co robimy, wręcz przeciwnie. To Duch Święty sam przekonuje nas o grzechu, ale choć może być to czasem trudne, to jednak nie czyni tego bez miłości. To ona jest zawsze pierwsza. Doświadczyć Bożej sprawiedliwości, to jakby wpaść do naczynia znacznie większego niż spodziewane, bo On i Jego widzenie i rozumienie rzeczywistości nieskończenie przerasta nasze lęki i ciasnoty. Ważne, by widzieć prawdziwy tej sprawiedliwości obraz. Prawdziwy obraz Jego.

O ile wydaje mi się czasami, że większość z nas, w tym ja, nader skwapliwie przypisuje swoje własne złe decyzje lub słabości diabłu, o tyle, co najmniej równie często, nie dostrzegamy jego działania tam, gdzie on naprawdę robi krzywdę naszej rekacji z Bogiem. A to działanie niczym, w swej istocie, nie różni się od tego rajskiego i polega na podważeniu w wątpliwość Bożej dobroci, miłości, troski, słowem obrócenie najlepszych Jego intencji przeciw Niemu, wzbudzenie nieufności i muru podziału, który w sercu sami stawiamy. A grzechy? Są już „tylko” konsekwencją tego pierwszego, fundamentalnego odejścia. Konsekwencją utraty wewnętrznej busoli, orientacji na to, co dobre i prawdziwe. To jakby Ziemia „uznała” raptem, że nie będzie się kręcić wokół Słońca, bo jego zamiary są podejrzane i „poszła” szukać w kosmosie szczęścia na własną rękę. To, co trzyma ją w harmonii, natychmiast by runęło.

Chronić obraz Boga

Wracając do obrazu Boga - jest on podstawową duchową rzeczywistością, o którą potrzeba nam się troszczyć, o którą dobrze Boga pytać. On na rozmaite sposoby będzie odsłaniał nam skazy i przekłamania w postrzeganiu Go. Z tego wykrzywionego obrazu wynikać będzie często nie tylko nasz np. niechętny lub neurotyczny stosunek do Boga, ale też fałszywy, szkodliwy obraz siebie i innych ludzi. To uzdrowienie obrazu Boga przynosi też nasze uzdrowienie, lekarstwo dla tożsamości, dla ran serca. To ta prawda o Nim harmonizuje nasz mikro- i makrokosmos.

"Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?"

W wypowiedziach, w których słyszę agresywną obronę karzącej ręki sprawiedliwości, wybrzmiewa mi w uchu niezaspokojone serce starszego syna marnotrawnego, pretensje robotników pierwszej godziny lub oburzonych niebem dla Dobrego Łotra. Nadzieje na pomstę, odpłatę, finałowego "fucka" dla szwarccharakterów, który miałby być swoistym happy endem. Tymczasem Pan mówi do spragnionych sprawiedliwości, że "będą nasyceni". Czy tyle nam nie wystarczy? Czy nie pozwolimy Bogu działać suwerennie z wiarą, że będziemy nasyceni? Nie to, żeby On potrzebował naszego pozwolenia, ale wewnętrzna zgoda na to, by działo się to, co On uważa za właściwe, a czego ja mogę nie rozumieć, bardzo ułatwia życie.

Wielu z nas zapomina, że sami jesteśmy często robotnikami ostatniej godziny, łotrami, synami marnotrawnymi, a nade wszystko dłużnikami. Ponieważ gdyby logika Boga nie była inna niż nasza, to nie byłoby zbawienia. Wszyscy jesteśmy ocaleni przez to, jaki On jest. Dajmy Mu zatem być sobą, jeśli nie z miłości, to chociaż z rozsądku.

 



 

Polecane