Niemiecki rewizjonizm w natarciu po wizycie Karola Nawrockiego w Berlinie

Cytowany przez portal dw.com niemiecki magazyn polityczny „Cicero” traktuje odstąpienie przez Niemcy ziem wschodnich jako rekompensatę za straty wojenne, które Polska poniosła w czasie II wojny światowej. Materiał na ten temat został opublikowany po niedawnej wizycie Karola Nawrockiego w Berlinie, który poruszył ten temat w rozmowie z prezydentem Niemiec Frankiem Walterem Steinmeierem oraz kanclerzem Friedrichem Merzem. Autor tekstu, Thomas Urban określa polskiego prezydenta mianem „przedstawiciela nacjonalistycznego obozu”, który w kampanii wyborczej nie stronił od antyniemieckich akcentów.
Flaga Niemiec
Flaga Niemiec / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Polska jako suwerenny kraj nigdy nie otrzymała, ani nie zrzekła się reparacji od Niemiec
  • Niemcy od lat czynią wysiłki, aby uniknąć wypłacenia Polsce reparacji wojennych
  • Większość Polaków domaga się od Niemiec zadośćuczynienia za dokonane zbrodnie i kradzieże

 

„Odstąpienie przez Niemcy ziem wschodnich Polsce było traktowane jako rekompensata za straty wojenne. Ten i poprzedni rząd w Berlinie unika powoływania się na ten argument”

– ubolewa niemiecki magazyn „Cicero”.

Autor materiału wyraził zdziwienie, że „nikt z komentatorów w wiodących polskich mediach nie zwrócił uwagi na to, że właściwym powodem odrzucenia przez Berlin polskich roszczeń reparacyjnych nie jest oświadczenie z 1953 r., lecz raczej odstąpienie Polsce przez Niemcy niemieckich ziem wschodnich po II wojnie światowej”. Cały problem polega na tym, że to Niemcy wywołały II wojnę światową i to one ją przegrały, natomiast ziemie, o których mowa w tekście zostały przyznane niesuwerennej wówczas Polsce przez układ jałtański. Nie było tam żadnej dobrowolności ze strony Niemiec, więc nie sposób argumentować, iż mogłyby to być jakiekolwiek reparacje. Co więcej to Niemcy wpadli na pomysł, aby próbować wyłudzić od Polski odszkodowanie za „zagarnięcie” przez nią tych ziem, co stało się impulsem do rozpoczęcia żądań strony polskiej uzyskania należnych jej reparacji od zachodniego sąsiada.

 

Publicysta krytykuje brak jasnego stanowiska niemieckiego rządu kanclerza Olafa Scholza w reakcji na raport o stratach wojennych, przedstawiony przez stronę polską w 2022 r., nazywając postawę rządu „zaniedbaniem”. Zdaniem niemieckiego dziennikarza polityk uważany za twórcę polityki odprężenia, kanclerz Willy Brandt (1969-1974), uważał odstąpienie Śląska, Pomorza oraz południowej części Prus Wschodnich na rzecz Polski za odszkodowanie za niemieckie zbrodnie. „Ówczesne kierownictwo w Warszawie widziało to tak samo” - przekonywał autor. Problem w tym, że żaden rząd w Warszawie nigdy nie wyraził podobnego stanowiska, ani nawet go nie zajmował.
 

Niemiecki rewizjonizm

„Obecnie niemieccy politycy unikają publicznego nazwania po imieniu tego kontekstu tak, jakby obawiali się, że przypomnienie o wypędzeniu milionów Niemców z ziem nad Odrą i Nysą oraz o przejęciu ich mienia przez polskie państwo może uruchomić własną negatywną dynamikę”

– czytamy w „Cicero”.

Urban zwraca uwagę na kontrargumenty strony polskiej, która twierdzi, że niemieckie ziemie wschodnie zostały Polsce przyznane jako rekompensata za polskie tereny wschodnie przejęte przez ZSRR. Autor przyznał, że jest to zgodne z faktami. Przekonuje jednak, iż to stanowisko oznacza, że Niemcy mieliby zapłacić za aneksję dokonane przez Stalina. Jego zdaniem w Bundestagu nigdy nie powstanie większość akceptująca takie stanowisko, a przeważająca większość Niemców, także ci, którzy angażują się na rzecz polsko-niemieckiego dialogu, będzie przeciwna. Lekceważy tym samym fakt, iż Niemcy jako strona przegrana nie mieli możliwości jakichkolwiek głosowań czy negocjacji, a próba narzucania teraz Polsce niemieckiego rewizjonizmu jest co najmniej nie na miejscu.

Kończąc swoje wywody, Urban zaapelował o zorganizowanie konferencji polskich i niemieckich historyków poświęconej reparacjom. W jego ocenie odpowiednim miejscem byłby Niemiecki Instytut Historyczny w Warszawie, nie zaś jakiekolwiek neutralne miejsce.

 

Niemiecka narracja się nie zmienia

Niemiecka narracja od lat się nie zmienia. Niemcy nie tylko usiłują wybielić swoje winy, ale nie chcą płacić za zbrodnie, mimo że, jak wykazał polski Instytut Pamięci Narodowej, u źródeł współczesnej potęgi gospodarczej Niemiec jest rabunek z czasów II wojny światowej. Źródła dzisiejszej niemieckiej potęgi gospodarczej to infrastruktura i technologie z czasów Wehrwirtschaft, czyli gospodarki wojennej, opartej na grabieży mienia i wyzysku ludności z państw podbitych przez Niemcy w czasie II wojny światowej.

Jak szacują historycy IPN, około 90 proc. niemieckich firm odnosiło korzyści z niewolniczej pracy jeńców wojennych, więźniów obozów i różnego rodzaju przymusowych robotników. Część z tych firm wyrosła na wielkie światowe koncerny, które są w stanie – podobnie zresztą, jak i państwo niemieckie – wypłacić należne Polsce reparacje, ale nie ma ku temu woli politycznej.

Z niewolniczej i przymusowej pracy więźniów obozów koncentracyjnych i zagłady – jeńców wojennych – korzystało w okresie istnienia III Rzeszy 90 proc. ówczesnych niemieckich firm. Największe z nich to: Continental, BMW, Mercedes-Benz, Volkswagen, Siemens, Bayer, Agfa, Dr. Oetker, Hugo Boss, Allianz, Deutsche Reichsbahn, Lufthansa, Deutsche Bank, koncern IG Farben. Na niemiecką gospodarkę pracowało przymusowo łącznie14 mln ludzi, w tym 3,2 mln Polaków. Do tego dochodziły masowe grabieże – zgodnie z szacunkami niemieckiego historyka Götza Aly’ego, zagrabione przez Niemców zasoby miałyby dzisiaj wartość co najmniej 2 bln euro.

 

Niemcy wzbogacili się na krzywdzie Polaków

„Pojęcie Lebensraum w celu zdobycia przestrzeni życiowej implikuje to, co się stało później, czyli Holokaust narodu żydowskiego i wyniszczenie narodu polskiego, natomiast zdobycie dominującej pozycji gospodarczej implikuje grabież, którą Niemcy prowadzili w całej Europie”

– mówił dr hab. Tomasz Panfil podczas otwarcia wystawy „Gospodarka III Rzeszy”, ukazującej źródła dzisiejszej niemieckiej potęgi gospodarczej: infrastrukturę i technologie z czasów Wehrwirtschaft. „Bardzo często w historiografii mówi się, że naziści to armia i partia, że gospodarka jest po prostu niemiecka. Tymczasem to nie jest prawda. Gospodarka niemiecka jest takim samym narzędziem realizacji ludobójczych planów Hitlera i NSDAP, jak inne instytucje państwa niemieckiego, jak Wermacht, jak SS” – dodał. Przypomniał jednocześnie, iż „Niemcy grabili wszystko: od łyżeczek do kawy po dzieci”.

„Porozumienie zawarte pomiędzy Armią Krajową a gen. von dem Bachem zawierało punkt mówiący, że armia niemiecka i państwo niemieckie przejmuje pełną odpowiedzialność za mienie pozostawione przez warszawiaków”

– przypomniał dr hab. Panfil. Jak wyglądała ta odpowiedzialność?

„Ta liczba też tu pada i niewykluczone, że jest nawet zaniżona: 46 tysięcy wagonów kolejowych wszystkiego, co dało się ukraść z Warszawy, wyjechało z Warszawy do Niemiec. Grabili wszyscy i wszystko”

– zauważył.

„Dawniej wysoko postawieni funkcjonariusze reżimu stają się prominentnymi biznesmenami, czy politykami nowych, demokratycznych Niemiec. Nie ma zerwania, jest ciągłość – jest ciągłość prawna, jest ciągłość ludzka, jest ciągłość materiałowa”

– wskazywał historyk.

„Coś, co zaczyna się jako biznes z dziedziny przemysłu ciężkiego, spożywczego, kończy się jako biznes paserski, czyli budujący dalsze powodzenie na tym, co zostało ukradzione Żydom, Polakom, Belgom, Norwegom, Czechom, Grekom, Holendrom, Francuzom”

– konkludował.

Wprawdzie po wojnie gospodarka niemiecka przeżywała intensywny rozwój także dzięki pieniądzom z amerykańskich funduszy inwestycyjnych zwanym Planem Marshalla, jednak historycy IPN nie mają wątpliwości, że fundamentem niemieckiego cudu gospodarczego były infrastruktura i technologie z czasów Wehrwirtschaft.

„W pierwszych latach wojny dochody z grabieży i bezwzględnej eksploatacji terytoriów podbitych przez Niemców w wyniku błyskawicznych kampanii przewyższały koszty działań wojennych. Jednak na przełomie 1942 i 1943 r, po potężnych stratach poniesionych w walkach ze Związkiem Sowieckim i w Afryce Północnej, Niemcy zostały zmuszone do zwiększenia wysiłku”

– wskazuje IPN, dodając iż ogółem w Wermachcie i SS służyło około 17 mln ludzi.

„Kto zatem pracował, gdy Niemcy walczyli?” 

– pytają retorycznie eksperci.


 

POLECANE
Wybory przewodniczącego Polski 2050. Jest decyzja Rady Krajowej z ostatniej chwili
Wybory przewodniczącego Polski 2050. Jest decyzja Rady Krajowej

Z komunikatu prasowego wydanego przez biuro prasowe Polski 2050 wynika, że II tura wyborów na szefa partii odbędzie się do 31 stycznia.

Zbigniew Ziobro: Żurek przez przypadek powiedział trochę prawdy z ostatniej chwili
Zbigniew Ziobro: Żurek przez przypadek powiedział trochę prawdy

Na skutek kontrowersyjnego postanowienia sądu w Giżycku, w przestrzeni publicznej znów wybuchł spór o status tzw. neosędziów. Obszerny wpis na ten temat opublikował minister sprawiedliwości Waldemar Żurek; doczekał się on ostrej reakcji byłego szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który zarzucił Żurkowi hipokryzję i współodpowiedzialność za chaos w sądach.

Prezydent Nawrocki już w Davos. Wystąpienie o Trójmorzu i sesja z Donaldem Trumpem na agendzie z ostatniej chwili
Prezydent Nawrocki już w Davos. Wystąpienie o Trójmorzu i sesja z Donaldem Trumpem na agendzie

W poniedziałek wieczorem prezydent Karol Nawrocki przybył do Szwajcarii, gdzie od wtorku weźmie udział w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Program wizyty obejmuje m.in. sesję z prezydentem USA Donaldem Trumpem, spotkanie z prezesem Banku Światowego, a także wystąpienie poświęcone Inicjatywie Trójmorza.

Trump doprowadza europejskich biurokratów do furii tylko u nas
Trump doprowadza europejskich biurokratów do furii

Już za chwilę będzie czwarta rocznica ataku Rosji na Ukrainę, a Europa jest bezradna wobec wojny na własnym kontynencie. Cała nadzieja wciąż w Trumpie, mimo że jest jaki jest.

Awaria ciepłownicza. Ważny komunikat dla mieszkańców Krakowa z ostatniej chwili
Awaria ciepłownicza. Ważny komunikat dla mieszkańców Krakowa

Mieszkańcy części Krakowa muszą liczyć się z nocną przerwą w ogrzewaniu. Jak poinformowało MPEC Kraków, doszło do awarii sieci ciepłowniczej w rejonie Podgórza. W części budynków ciepło już wróciło, jednak w pozostałych lokalizacjach naprawa potrwa do późnych godzin nocnych.

Tusk odgraża się ws. zaproszenia Karola Nawrockiego do Rady Pokoju. „Nikomu nie damy się rozegrać” z ostatniej chwili
Tusk odgraża się ws. zaproszenia Karola Nawrockiego do Rady Pokoju. „Nikomu nie damy się rozegrać”

Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm; rząd będzie kierować się wyłącznie interesem państwa polskiego i nikomu nie damy się rozegrać - oświadczył w poniedziałek premier Donald Tusk we wpisie na platformie X.

Jest decyzja Karola Nawrockiego ws. budżetu z ostatniej chwili
Jest decyzja Karola Nawrockiego ws. budżetu

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę budżetową na 2026 r. – poinformowała w poniedziałek na X kancelaria prezydenta. Jednocześnie prezydent zdecydował o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Czy USA zdecydują się na wojskową interwencję na Grenlandii? Jest odpowiedź Donalda Trumpa z ostatniej chwili
Czy USA zdecydują się na wojskową interwencję na Grenlandii? Jest odpowiedź Donalda Trumpa

Prezydent USA Donald Trump odmówił w poniedziałek odpowiedzi na pytanie, czy może użyć siły do zajęcia Grenlandii. Zapowiedział jednak, że „na 100 procent” nałoży cła na państwa europejskie, które wysłały wojska na wyspę i polecił Europie, by skupiła się na Ukrainie, a nie Grenlandii.

Rolnicy z całej UE jadą do Strasburga z ostatniej chwili
Rolnicy z całej UE jadą do Strasburga

We wtorek przed Parlamentem Europejskim w Strasburgu odbędzie się wielka demonstracja rolników, w której zapowiedziano udział ponad 5000 osób i 1000 traktorów. Farmerzy chcą przekonać europosłów, żeby odrzucili umowę handlową z krajami Mercosuru.

Polacy zdecydowanie przeciwni mieszaniu się do grenlandzkiej awantury. Jest sondaż z ostatniej chwili
Polacy zdecydowanie przeciwni mieszaniu się do grenlandzkiej awantury. Jest sondaż

Ponad połowa Polaków sprzeciwia się wysłaniu nawet symbolicznej liczby żołnierzy na Grenlandię. Najnowszy sondaż IBRiS pokazuje wyraźny sceptycyzm społeczeństwa wobec angażowania się Polski w spór wokół wyspy.

REKLAMA

Niemiecki rewizjonizm w natarciu po wizycie Karola Nawrockiego w Berlinie

Cytowany przez portal dw.com niemiecki magazyn polityczny „Cicero” traktuje odstąpienie przez Niemcy ziem wschodnich jako rekompensatę za straty wojenne, które Polska poniosła w czasie II wojny światowej. Materiał na ten temat został opublikowany po niedawnej wizycie Karola Nawrockiego w Berlinie, który poruszył ten temat w rozmowie z prezydentem Niemiec Frankiem Walterem Steinmeierem oraz kanclerzem Friedrichem Merzem. Autor tekstu, Thomas Urban określa polskiego prezydenta mianem „przedstawiciela nacjonalistycznego obozu”, który w kampanii wyborczej nie stronił od antyniemieckich akcentów.
Flaga Niemiec
Flaga Niemiec / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Polska jako suwerenny kraj nigdy nie otrzymała, ani nie zrzekła się reparacji od Niemiec
  • Niemcy od lat czynią wysiłki, aby uniknąć wypłacenia Polsce reparacji wojennych
  • Większość Polaków domaga się od Niemiec zadośćuczynienia za dokonane zbrodnie i kradzieże

 

„Odstąpienie przez Niemcy ziem wschodnich Polsce było traktowane jako rekompensata za straty wojenne. Ten i poprzedni rząd w Berlinie unika powoływania się na ten argument”

– ubolewa niemiecki magazyn „Cicero”.

Autor materiału wyraził zdziwienie, że „nikt z komentatorów w wiodących polskich mediach nie zwrócił uwagi na to, że właściwym powodem odrzucenia przez Berlin polskich roszczeń reparacyjnych nie jest oświadczenie z 1953 r., lecz raczej odstąpienie Polsce przez Niemcy niemieckich ziem wschodnich po II wojnie światowej”. Cały problem polega na tym, że to Niemcy wywołały II wojnę światową i to one ją przegrały, natomiast ziemie, o których mowa w tekście zostały przyznane niesuwerennej wówczas Polsce przez układ jałtański. Nie było tam żadnej dobrowolności ze strony Niemiec, więc nie sposób argumentować, iż mogłyby to być jakiekolwiek reparacje. Co więcej to Niemcy wpadli na pomysł, aby próbować wyłudzić od Polski odszkodowanie za „zagarnięcie” przez nią tych ziem, co stało się impulsem do rozpoczęcia żądań strony polskiej uzyskania należnych jej reparacji od zachodniego sąsiada.

 

Publicysta krytykuje brak jasnego stanowiska niemieckiego rządu kanclerza Olafa Scholza w reakcji na raport o stratach wojennych, przedstawiony przez stronę polską w 2022 r., nazywając postawę rządu „zaniedbaniem”. Zdaniem niemieckiego dziennikarza polityk uważany za twórcę polityki odprężenia, kanclerz Willy Brandt (1969-1974), uważał odstąpienie Śląska, Pomorza oraz południowej części Prus Wschodnich na rzecz Polski za odszkodowanie za niemieckie zbrodnie. „Ówczesne kierownictwo w Warszawie widziało to tak samo” - przekonywał autor. Problem w tym, że żaden rząd w Warszawie nigdy nie wyraził podobnego stanowiska, ani nawet go nie zajmował.
 

Niemiecki rewizjonizm

„Obecnie niemieccy politycy unikają publicznego nazwania po imieniu tego kontekstu tak, jakby obawiali się, że przypomnienie o wypędzeniu milionów Niemców z ziem nad Odrą i Nysą oraz o przejęciu ich mienia przez polskie państwo może uruchomić własną negatywną dynamikę”

– czytamy w „Cicero”.

Urban zwraca uwagę na kontrargumenty strony polskiej, która twierdzi, że niemieckie ziemie wschodnie zostały Polsce przyznane jako rekompensata za polskie tereny wschodnie przejęte przez ZSRR. Autor przyznał, że jest to zgodne z faktami. Przekonuje jednak, iż to stanowisko oznacza, że Niemcy mieliby zapłacić za aneksję dokonane przez Stalina. Jego zdaniem w Bundestagu nigdy nie powstanie większość akceptująca takie stanowisko, a przeważająca większość Niemców, także ci, którzy angażują się na rzecz polsko-niemieckiego dialogu, będzie przeciwna. Lekceważy tym samym fakt, iż Niemcy jako strona przegrana nie mieli możliwości jakichkolwiek głosowań czy negocjacji, a próba narzucania teraz Polsce niemieckiego rewizjonizmu jest co najmniej nie na miejscu.

Kończąc swoje wywody, Urban zaapelował o zorganizowanie konferencji polskich i niemieckich historyków poświęconej reparacjom. W jego ocenie odpowiednim miejscem byłby Niemiecki Instytut Historyczny w Warszawie, nie zaś jakiekolwiek neutralne miejsce.

 

Niemiecka narracja się nie zmienia

Niemiecka narracja od lat się nie zmienia. Niemcy nie tylko usiłują wybielić swoje winy, ale nie chcą płacić za zbrodnie, mimo że, jak wykazał polski Instytut Pamięci Narodowej, u źródeł współczesnej potęgi gospodarczej Niemiec jest rabunek z czasów II wojny światowej. Źródła dzisiejszej niemieckiej potęgi gospodarczej to infrastruktura i technologie z czasów Wehrwirtschaft, czyli gospodarki wojennej, opartej na grabieży mienia i wyzysku ludności z państw podbitych przez Niemcy w czasie II wojny światowej.

Jak szacują historycy IPN, około 90 proc. niemieckich firm odnosiło korzyści z niewolniczej pracy jeńców wojennych, więźniów obozów i różnego rodzaju przymusowych robotników. Część z tych firm wyrosła na wielkie światowe koncerny, które są w stanie – podobnie zresztą, jak i państwo niemieckie – wypłacić należne Polsce reparacje, ale nie ma ku temu woli politycznej.

Z niewolniczej i przymusowej pracy więźniów obozów koncentracyjnych i zagłady – jeńców wojennych – korzystało w okresie istnienia III Rzeszy 90 proc. ówczesnych niemieckich firm. Największe z nich to: Continental, BMW, Mercedes-Benz, Volkswagen, Siemens, Bayer, Agfa, Dr. Oetker, Hugo Boss, Allianz, Deutsche Reichsbahn, Lufthansa, Deutsche Bank, koncern IG Farben. Na niemiecką gospodarkę pracowało przymusowo łącznie14 mln ludzi, w tym 3,2 mln Polaków. Do tego dochodziły masowe grabieże – zgodnie z szacunkami niemieckiego historyka Götza Aly’ego, zagrabione przez Niemców zasoby miałyby dzisiaj wartość co najmniej 2 bln euro.

 

Niemcy wzbogacili się na krzywdzie Polaków

„Pojęcie Lebensraum w celu zdobycia przestrzeni życiowej implikuje to, co się stało później, czyli Holokaust narodu żydowskiego i wyniszczenie narodu polskiego, natomiast zdobycie dominującej pozycji gospodarczej implikuje grabież, którą Niemcy prowadzili w całej Europie”

– mówił dr hab. Tomasz Panfil podczas otwarcia wystawy „Gospodarka III Rzeszy”, ukazującej źródła dzisiejszej niemieckiej potęgi gospodarczej: infrastrukturę i technologie z czasów Wehrwirtschaft. „Bardzo często w historiografii mówi się, że naziści to armia i partia, że gospodarka jest po prostu niemiecka. Tymczasem to nie jest prawda. Gospodarka niemiecka jest takim samym narzędziem realizacji ludobójczych planów Hitlera i NSDAP, jak inne instytucje państwa niemieckiego, jak Wermacht, jak SS” – dodał. Przypomniał jednocześnie, iż „Niemcy grabili wszystko: od łyżeczek do kawy po dzieci”.

„Porozumienie zawarte pomiędzy Armią Krajową a gen. von dem Bachem zawierało punkt mówiący, że armia niemiecka i państwo niemieckie przejmuje pełną odpowiedzialność za mienie pozostawione przez warszawiaków”

– przypomniał dr hab. Panfil. Jak wyglądała ta odpowiedzialność?

„Ta liczba też tu pada i niewykluczone, że jest nawet zaniżona: 46 tysięcy wagonów kolejowych wszystkiego, co dało się ukraść z Warszawy, wyjechało z Warszawy do Niemiec. Grabili wszyscy i wszystko”

– zauważył.

„Dawniej wysoko postawieni funkcjonariusze reżimu stają się prominentnymi biznesmenami, czy politykami nowych, demokratycznych Niemiec. Nie ma zerwania, jest ciągłość – jest ciągłość prawna, jest ciągłość ludzka, jest ciągłość materiałowa”

– wskazywał historyk.

„Coś, co zaczyna się jako biznes z dziedziny przemysłu ciężkiego, spożywczego, kończy się jako biznes paserski, czyli budujący dalsze powodzenie na tym, co zostało ukradzione Żydom, Polakom, Belgom, Norwegom, Czechom, Grekom, Holendrom, Francuzom”

– konkludował.

Wprawdzie po wojnie gospodarka niemiecka przeżywała intensywny rozwój także dzięki pieniądzom z amerykańskich funduszy inwestycyjnych zwanym Planem Marshalla, jednak historycy IPN nie mają wątpliwości, że fundamentem niemieckiego cudu gospodarczego były infrastruktura i technologie z czasów Wehrwirtschaft.

„W pierwszych latach wojny dochody z grabieży i bezwzględnej eksploatacji terytoriów podbitych przez Niemców w wyniku błyskawicznych kampanii przewyższały koszty działań wojennych. Jednak na przełomie 1942 i 1943 r, po potężnych stratach poniesionych w walkach ze Związkiem Sowieckim i w Afryce Północnej, Niemcy zostały zmuszone do zwiększenia wysiłku”

– wskazuje IPN, dodając iż ogółem w Wermachcie i SS służyło około 17 mln ludzi.

„Kto zatem pracował, gdy Niemcy walczyli?” 

– pytają retorycznie eksperci.



 

Polecane