[Tylko u nas] Aleksandra Jakubiak OV: Wasz własny język

„Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” - św. Hieronim ze Strydonu.
/ pixabay.com/omeryuzerr

Usłyszeć Boga

Bywa, że z niezmierzonym i wszechmocnym Stwórcą wszechświata można poczuć się jak stare, dobre małżeństwo. Nośnikiem i narzędziem takiej bliskości jest słowo Boże. Ale jak dojść do takiego stopnia zażyłości?

Kiedyś jedna z osób, której pomagałam przygotowywać się do sakramentów, zapytała o „spotkanie z żywym Bogiem”. Stwierdziła, że tyle słyszy o Bogu, który wchodzi w relację z człowiekiem, o tym, że takie spotkanie przemienia życie, ale nigdy nie miała możliwości czegoś takiego doświadczyć. Wtedy osobie tej nie przyszło nawet do głowy, że doświadczenie takie może być nie tylko wyrywkowym epizodem, ale także stanem, w którym się trwa. Jej pytanie drąży mnie wewnętrznie, jak bowiem wyrazić niewyrażalne? Z drugiej strony, Bóg przecież rzeczywiście na wszelkie sposoby szuka człowieka, wypatruje każdego przejawu naszego kierowania się ku Niemu.

Bóg może mówić do człowieka w bardzo wielu formach, zależy to w dużej mierze od rodzaju ludzkiej wrażliwości i otwartości na Boże działanie. Kiedy prześledzimy choćby żywoty znanych nam świętych, to widać, że są sposoby przemawiania Boga do duszy, które należy dobrze rozeznać, istnieją jednak dwie rzeczywistości dające pewność Bożej obecności - jedną z nich jest Najświętszy Sakrament, drugą Pismo święte. Możemy oczywiście zarówno przystępować do Eucharystii, jak i słuchać czytań podczas liturgii i nie doznawać obecności Boga, ale to już kwestia kondycji wiary oraz stanu duchowego, w którym się właśnie znajdujemy.

Myślę, że nie tylko z okazji dzisiejszej Niedzieli Biblijnej, warto o słowie Boga skierowanym do ludzi porozmawiać, a jeszcze lepiej po prostu do niego sięgnąć.

Jak czytać?

Jest wiele szkół i sposobów lektury i modlitwy słowem Bożym. Żeby jednak w ogóle zacząć swoją przygodę w tej dziedzinie, trzeba uświadomić sobie, że w całym Piśmie Chrystus JEST. Odwieczne Słowo Boga - Jego jednorodzony Syn jest w słowie, jakie Bóg kieruje do nas. 

W drugiej kolejności potrzeba informacji, co do gatunku, kontekstu powstania i autora danej księgi. Potrzebne jest, by wiedzieć, czy to, co czytamy to gatunek literacki, który trzeba odczytywać symbolicznie czy też kronikarski zapis faktycznych wydarzeń, potrzeba nam wiedzieć w jakich okolicznościach osadzona była codzienność autora księgi, czy był człowiekiem wykształconym, czy czasy, w których żył były okresem dobrobytu czy wręcz przeciwnie - przegranych wojen, biedy i niewoli. Te wszystkie okoliczności wpływały na jego postrzeganie rzeczywistości. Natchnienie świętych ksiąg nie polega bowiem na tym, że Bóg - na styl New Age - znajdował sobie człowieka, którego traktował niczym medium i wlewał mu do głowy przekaz, a całość procesu odbywała się niejako bez udziału autora. Bóg nie po to dawał nam wolność, żeby ją w taki sposób łamać, to nie Jego styl. Autor działając pod natchnieniem Ducha Świętego dawał światu Boży przekaz, jednak wnosił w to cały bagaż własnych doświadczeń, był człowiekiem swoich czasów, np. w pryzmacie ówczesnej wiedzy postrzegał i tłumaczył świat. Natchnienie Ducha to nie magia, dlatego warto znać kontekst powstania danego dzieła, które wchodzi w skład kanonu Pisma świętego. Znalezienie tych wszystkich informacji nie jest trudne, wystarczy przeczytać krótki wstęp, którym opatrzona jest każda księga.

Jak już powiedziałam nieco wcześniej, w ciągu swej historii, Kościół - doświadczeniem różnych osób i szkół - wypracowywał sposoby upraszczające drogę do spotkania Boga w słowie. Do najpopularniejszych należą medytacja i kontemplacja ignacjańska oraz Lectio divina (lektura, medytacja, modlitwa słowem i kontemplacja - wsłuchiwanie się w Boga). Obie te formy są niezwykle owocne, przenoszą nas w inny wymiar relacji, jednak by każdą z metod przyswoić i praktykować, potrzeba nauki i praktyki. Rekolekcje ignacjańskie i Lectio divina odbywają się w Polsce w wielu ośrodkach i z serca je każdemu polecam, nie chodzi mi jednak w tym krótkim tekście o to, by prowadzić ekspresowe kursy metod modlitewnych.

A co jeśli noszę w sercu głębokie pragnienie spotykania Boga w jego słowie, ale nie znam żadnych metod? Po prostu usiądź, weź Pismo święte do ręki i zacznij je czytać. Na początek najlepiej tzw. Lectio continua, czyli czytanie po kolei. Weź np. którąś z Ewangelii synoptycznych (św. Mateusza, Marka lub Łukasza) i zacznij czytać po fragmencie, w miarę możliwości codziennie, wystarczy kilka minut. Niech nie będą to fragmenty zbyt długie. Czytaj i proś Chrystusa o światło do poznania Go. Przecież nie da rady pokochać serio kogoś, kogo nie znamy. Chciej Go poznać, resztę zostaw Jemu. Słowo Boże nie bez kozery nazywane jest żywym słowem, to nie jakieś opowieści, to słowo, które „oddycha”, ono bardziej czyta nas niż my je. Ono samo zacznie się do Was odzywać. Coś, co czytało lub słuchało się wiele razy, raptem ożywa, mówi i z precyzją najznamienitszego łucznika trafia w ten punkt naszego życia, który wymaga Bożej reakcji - miłości, uwolnienia, uzdrowienia, zagojenia etc.

Spotkać Boga

Nikt, kto spotkał Boga nie ma wątpliwości, z kim miał do czynienia. Przekazać to innym, znacznie trudniej. Są oczywiście tysiące świadectw działania Boga w ludzkim życiu, jednak nigdy żadne świadectwo nie przemówi do nas tak silnie, jak realne stanięcie z Bogiem twarzą w twarz przez Jego słowo lub czyn, dlatego że każdy z nas jest inny i jeden tylko Bóg wie, jaką strunę poruszyć w naszej duszy, by nas przemienić, by dać nam się rozpoznać. Bez tego spotkania lub raczej spotykania, nie tylko kochanie, ale i naśladowanie Go byłoby niezmiernie trudne.

Kiedyś miałam napisać kilka ogólnych słów o spotkaniu z Bogiem, o języku tego spotkania. Zachodziłam w głowę, jak tego dokonać. Z pomocą przyszedł mi wtedy jeden misjonarz i jego nieoczekiwana opowieść - było w Afryce plemię, które dawno temu zostało podbite przez inne, większe, bardziej waleczne i śmiałe. Od lat traktowani jak niewolnicy, nieomal zapomnieli jak naprawdę się nazywają. Sami mówili o sobie - gdyż tak nauczyli ich ciemiężcy - syn psa i córka suki. Do tego plemienia trafił dawno temu polski misjonarz i ludzie ci dość łatwo uwierzyli w Chrystusa. Pod natchnieniem Ducha Świętego człowiek ów rozeznał, że plemię potrzebuje, by przetłumaczyć słowa Ewangelii na ich język. Nie mówiąc im nic, pracował nad tłumaczeniem wiele lat. Było to zadanie o tyle trudne, że język ów różnił się od europejskich nie tylko w kwestii leksykalnej i gramatycznej, ale także mentalnej. W końcu dzieło misjonarza zostało ukończone. Zachowując tajemnicę do ostatniej chwili, na niedzielnej Mszy św. kapłan przeczytał Ewangelię w ich własnym języku. Nastała cisza. Po chwili odezwała się starsza plemienia i powiedziała coś takiego: od tej chwili nie możemy już nazywać się dziećmi psa, bo sam Bóg zdecydował się mówić w naszym języku. W taki sposób dokonało się uwolnienie tego ludu z ich wewnętrznego niewolnictwa. Po prostu nie mieściło się im w głowie, że wszechmocny Stwórca mógłby zniżać się do czegoś niegodnego, skoro więc ich język był godny, by Bóg chciał go znać i mówić w nim, to i oni byli godni nazywać się ludźmi.

W twoim języku

Bóg zna moją i twoją biedę, grzechy, upokorzenia, klęski, odrzucenia. Widzi jak na dłoni wszystkie momenty doznanego i spowodowanego zła. I chce mówić do ciebie w twoim własnym języku, w języku twojego serca, który zna tylko On. Języku, o którym być może nie wiedziałeś, że w ogóle istnieje. Masz swój język, masz swoje imię i masz swojego Ojca, który ci je nadaje. Tylko daj Mu szansę odezwać się do ciebie.

Na początku pisałam, że można z Bogiem czuć się czasem, niczym stare, dobre małżeństwo. Po dziesiątkach, setkach wspólnie przeżytych cierpień i radości, w których rozmawialiście ze sobą w Jego słowie do ciebie i twoim słowie do Niego. Powie w końcu: „A pamiętasz…” lub „To tak samo, jak w…” i użyje imion, miejsc, chwil z Pisma świętego, które odwołują Was do przeżyć znanych tylko Wam. I nie trzeba będzie wyjaśniać kontekstu i sytuacji, bo po jednym słowie złapiesz je w lot, bo będzie Was łączyć wspólna przeszłość, wspólny kod, wspólny bagaż. I choćby pozbawiono cię po ludzku wszystkiego, tej wspólnej historii i tej tożsamości, którą On ci nada, nikt ci nie zabierze.


 

POLECANE
Tragiczny wypadek w święta. Nie żyje były reprezentant Polski Wiadomości
Tragiczny wypadek w święta. Nie żyje były reprezentant Polski

Nie żyje Robert Wolski, były reprezentant Polski w skoku wzwyż i uczestnik igrzysk olimpijskich w Atenach. Sportowiec zmarł kilka dni po poważnym wypadku samochodowym, do którego doszło w województwie łódzkim w czasie świąt Bożego Narodzenia.

FBI udaremniło planowany zamach w Karolinie Północnej z ostatniej chwili
FBI udaremniło planowany zamach w Karolinie Północnej

Federalne Biuro Śledcze (FBI) podało w piątek, że udaremniło zamach 18-letniego dżihadysty inspirowany ideologią Państwa Islamskiego. Mężczyzna planował zaatakować młotkami i nożami klientów supermarketu w Karolinie Północnej, lecz został schwytany, bo wyjawił plan agentowi FBI pod przykrywką.

Tragedia w Krośnie Odrzańskim. Mężczyzna zmarł po ataku psa Wiadomości
Tragedia w Krośnie Odrzańskim. Mężczyzna zmarł po ataku psa

Do dramatycznego zdarzenia doszło pod koniec grudnia w Krośnie Odrzańskim. Mężczyzna, który przebywał w piwnicy jednego z domów jednorodzinnych, został ciężko pogryziony przez psa rasy amstaff. Mimo szybkiej pomocy medycznej nie udało się uratować jego życia.

Kilkaset drzew ściętych siekierami. Policja bada sprawę wycinki w Toruniu Wiadomości
Kilkaset drzew ściętych siekierami. Policja bada sprawę wycinki w Toruniu

Toruński magistrat zgłosił na policję nielegalną wycinkę kilkuset drzew w lesie łęgowym na Kępie Bazarowej w obszarze Natura 2000; drzewa zostały powalone siekierami. Miasto apeluje o pomoc w ujęciu winowajców.

Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska

W piątek Urząd Miasta Gdańska informuje o istotnych zmianach w organizacji ruchu i funkcjonowaniu komunikacji miejskiej na gdańskiej Zaspie. Powodem są kolejne prace rozbiórkowe kładki nad al. Jana Pawła II. Utrudnienia rozpoczną się w nocy z 7 na 8 stycznia i potrwają do 21 stycznia.

Trzęsienie ziemi w Saksonii. Wstrząsy odczuwalne przy granicy z Polską Wiadomości
Trzęsienie ziemi w Saksonii. Wstrząsy odczuwalne przy granicy z Polską

W niemieckiej Saksonii, tuż przy granicy z Polską i Czechami, doszło do serii trzęsień ziemi. Wstrząsy odczuli mieszkańcy regionu Vogtland w południowo-zachodniej części kraju.

Nowy szef wywiadu wojskowego Ukrainy. Wiadomo, kto zastąpi Budanowa z ostatniej chwili
Nowy szef wywiadu wojskowego Ukrainy. Wiadomo, kto zastąpi Budanowa

Nowym szefem Głównego Zarządu Wywiadu (HUR) wojskowego Ukrainy został dotychczasowy naczelnik wywiadu zagranicznego Ołeh Iwaszczenko - powiadomił w piątek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Niemcy sięgają po Arktykę. Sześć punktów niemieckiej strategii tylko u nas
Niemcy sięgają po Arktykę. Sześć punktów niemieckiej strategii

Niemcy „sięgają po Arktykę” nie kolonialnie, ale strategicznie. W grudniu 2025 roku Stiftung Wissenschaft und Politik (SWP), niemiecki think tank ds. polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa, opublikował raport autorstwa Helge Adrians, Michael Däumer, Tobias Etzold i Michael Paul, którzy analizują nowe wytyczne niemieckiej polityki arktycznej z 2024 roku w kontekście warunków geopolitycznych.

Tragiczne doniesienia ze Szwajcarii. Wśród rannych jest Polak z ostatniej chwili
Tragiczne doniesienia ze Szwajcarii. Wśród rannych jest Polak

Szwajcarska policja potwierdziła, że wśród rannych w tragicznym pożarze w kurorcie Crans-Montana znajduje się jeden obywatel Polski. Do dramatu doszło w noc sylwestrową, z 31 grudnia na 1 stycznia, w barze La Constellation.

Piotr Gliński: Czy polskim premierem jest pajac? z ostatniej chwili
Piotr Gliński: Czy polskim premierem jest pajac?

Były wicepremier Piotr Gliński dosadnie skomentował w mediach społecznościowych przedświąteczny wpis premiera Donalda Tuska dotyczący cen paliw. 

REKLAMA

[Tylko u nas] Aleksandra Jakubiak OV: Wasz własny język

„Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” - św. Hieronim ze Strydonu.
/ pixabay.com/omeryuzerr

Usłyszeć Boga

Bywa, że z niezmierzonym i wszechmocnym Stwórcą wszechświata można poczuć się jak stare, dobre małżeństwo. Nośnikiem i narzędziem takiej bliskości jest słowo Boże. Ale jak dojść do takiego stopnia zażyłości?

Kiedyś jedna z osób, której pomagałam przygotowywać się do sakramentów, zapytała o „spotkanie z żywym Bogiem”. Stwierdziła, że tyle słyszy o Bogu, który wchodzi w relację z człowiekiem, o tym, że takie spotkanie przemienia życie, ale nigdy nie miała możliwości czegoś takiego doświadczyć. Wtedy osobie tej nie przyszło nawet do głowy, że doświadczenie takie może być nie tylko wyrywkowym epizodem, ale także stanem, w którym się trwa. Jej pytanie drąży mnie wewnętrznie, jak bowiem wyrazić niewyrażalne? Z drugiej strony, Bóg przecież rzeczywiście na wszelkie sposoby szuka człowieka, wypatruje każdego przejawu naszego kierowania się ku Niemu.

Bóg może mówić do człowieka w bardzo wielu formach, zależy to w dużej mierze od rodzaju ludzkiej wrażliwości i otwartości na Boże działanie. Kiedy prześledzimy choćby żywoty znanych nam świętych, to widać, że są sposoby przemawiania Boga do duszy, które należy dobrze rozeznać, istnieją jednak dwie rzeczywistości dające pewność Bożej obecności - jedną z nich jest Najświętszy Sakrament, drugą Pismo święte. Możemy oczywiście zarówno przystępować do Eucharystii, jak i słuchać czytań podczas liturgii i nie doznawać obecności Boga, ale to już kwestia kondycji wiary oraz stanu duchowego, w którym się właśnie znajdujemy.

Myślę, że nie tylko z okazji dzisiejszej Niedzieli Biblijnej, warto o słowie Boga skierowanym do ludzi porozmawiać, a jeszcze lepiej po prostu do niego sięgnąć.

Jak czytać?

Jest wiele szkół i sposobów lektury i modlitwy słowem Bożym. Żeby jednak w ogóle zacząć swoją przygodę w tej dziedzinie, trzeba uświadomić sobie, że w całym Piśmie Chrystus JEST. Odwieczne Słowo Boga - Jego jednorodzony Syn jest w słowie, jakie Bóg kieruje do nas. 

W drugiej kolejności potrzeba informacji, co do gatunku, kontekstu powstania i autora danej księgi. Potrzebne jest, by wiedzieć, czy to, co czytamy to gatunek literacki, który trzeba odczytywać symbolicznie czy też kronikarski zapis faktycznych wydarzeń, potrzeba nam wiedzieć w jakich okolicznościach osadzona była codzienność autora księgi, czy był człowiekiem wykształconym, czy czasy, w których żył były okresem dobrobytu czy wręcz przeciwnie - przegranych wojen, biedy i niewoli. Te wszystkie okoliczności wpływały na jego postrzeganie rzeczywistości. Natchnienie świętych ksiąg nie polega bowiem na tym, że Bóg - na styl New Age - znajdował sobie człowieka, którego traktował niczym medium i wlewał mu do głowy przekaz, a całość procesu odbywała się niejako bez udziału autora. Bóg nie po to dawał nam wolność, żeby ją w taki sposób łamać, to nie Jego styl. Autor działając pod natchnieniem Ducha Świętego dawał światu Boży przekaz, jednak wnosił w to cały bagaż własnych doświadczeń, był człowiekiem swoich czasów, np. w pryzmacie ówczesnej wiedzy postrzegał i tłumaczył świat. Natchnienie Ducha to nie magia, dlatego warto znać kontekst powstania danego dzieła, które wchodzi w skład kanonu Pisma świętego. Znalezienie tych wszystkich informacji nie jest trudne, wystarczy przeczytać krótki wstęp, którym opatrzona jest każda księga.

Jak już powiedziałam nieco wcześniej, w ciągu swej historii, Kościół - doświadczeniem różnych osób i szkół - wypracowywał sposoby upraszczające drogę do spotkania Boga w słowie. Do najpopularniejszych należą medytacja i kontemplacja ignacjańska oraz Lectio divina (lektura, medytacja, modlitwa słowem i kontemplacja - wsłuchiwanie się w Boga). Obie te formy są niezwykle owocne, przenoszą nas w inny wymiar relacji, jednak by każdą z metod przyswoić i praktykować, potrzeba nauki i praktyki. Rekolekcje ignacjańskie i Lectio divina odbywają się w Polsce w wielu ośrodkach i z serca je każdemu polecam, nie chodzi mi jednak w tym krótkim tekście o to, by prowadzić ekspresowe kursy metod modlitewnych.

A co jeśli noszę w sercu głębokie pragnienie spotykania Boga w jego słowie, ale nie znam żadnych metod? Po prostu usiądź, weź Pismo święte do ręki i zacznij je czytać. Na początek najlepiej tzw. Lectio continua, czyli czytanie po kolei. Weź np. którąś z Ewangelii synoptycznych (św. Mateusza, Marka lub Łukasza) i zacznij czytać po fragmencie, w miarę możliwości codziennie, wystarczy kilka minut. Niech nie będą to fragmenty zbyt długie. Czytaj i proś Chrystusa o światło do poznania Go. Przecież nie da rady pokochać serio kogoś, kogo nie znamy. Chciej Go poznać, resztę zostaw Jemu. Słowo Boże nie bez kozery nazywane jest żywym słowem, to nie jakieś opowieści, to słowo, które „oddycha”, ono bardziej czyta nas niż my je. Ono samo zacznie się do Was odzywać. Coś, co czytało lub słuchało się wiele razy, raptem ożywa, mówi i z precyzją najznamienitszego łucznika trafia w ten punkt naszego życia, który wymaga Bożej reakcji - miłości, uwolnienia, uzdrowienia, zagojenia etc.

Spotkać Boga

Nikt, kto spotkał Boga nie ma wątpliwości, z kim miał do czynienia. Przekazać to innym, znacznie trudniej. Są oczywiście tysiące świadectw działania Boga w ludzkim życiu, jednak nigdy żadne świadectwo nie przemówi do nas tak silnie, jak realne stanięcie z Bogiem twarzą w twarz przez Jego słowo lub czyn, dlatego że każdy z nas jest inny i jeden tylko Bóg wie, jaką strunę poruszyć w naszej duszy, by nas przemienić, by dać nam się rozpoznać. Bez tego spotkania lub raczej spotykania, nie tylko kochanie, ale i naśladowanie Go byłoby niezmiernie trudne.

Kiedyś miałam napisać kilka ogólnych słów o spotkaniu z Bogiem, o języku tego spotkania. Zachodziłam w głowę, jak tego dokonać. Z pomocą przyszedł mi wtedy jeden misjonarz i jego nieoczekiwana opowieść - było w Afryce plemię, które dawno temu zostało podbite przez inne, większe, bardziej waleczne i śmiałe. Od lat traktowani jak niewolnicy, nieomal zapomnieli jak naprawdę się nazywają. Sami mówili o sobie - gdyż tak nauczyli ich ciemiężcy - syn psa i córka suki. Do tego plemienia trafił dawno temu polski misjonarz i ludzie ci dość łatwo uwierzyli w Chrystusa. Pod natchnieniem Ducha Świętego człowiek ów rozeznał, że plemię potrzebuje, by przetłumaczyć słowa Ewangelii na ich język. Nie mówiąc im nic, pracował nad tłumaczeniem wiele lat. Było to zadanie o tyle trudne, że język ów różnił się od europejskich nie tylko w kwestii leksykalnej i gramatycznej, ale także mentalnej. W końcu dzieło misjonarza zostało ukończone. Zachowując tajemnicę do ostatniej chwili, na niedzielnej Mszy św. kapłan przeczytał Ewangelię w ich własnym języku. Nastała cisza. Po chwili odezwała się starsza plemienia i powiedziała coś takiego: od tej chwili nie możemy już nazywać się dziećmi psa, bo sam Bóg zdecydował się mówić w naszym języku. W taki sposób dokonało się uwolnienie tego ludu z ich wewnętrznego niewolnictwa. Po prostu nie mieściło się im w głowie, że wszechmocny Stwórca mógłby zniżać się do czegoś niegodnego, skoro więc ich język był godny, by Bóg chciał go znać i mówić w nim, to i oni byli godni nazywać się ludźmi.

W twoim języku

Bóg zna moją i twoją biedę, grzechy, upokorzenia, klęski, odrzucenia. Widzi jak na dłoni wszystkie momenty doznanego i spowodowanego zła. I chce mówić do ciebie w twoim własnym języku, w języku twojego serca, który zna tylko On. Języku, o którym być może nie wiedziałeś, że w ogóle istnieje. Masz swój język, masz swoje imię i masz swojego Ojca, który ci je nadaje. Tylko daj Mu szansę odezwać się do ciebie.

Na początku pisałam, że można z Bogiem czuć się czasem, niczym stare, dobre małżeństwo. Po dziesiątkach, setkach wspólnie przeżytych cierpień i radości, w których rozmawialiście ze sobą w Jego słowie do ciebie i twoim słowie do Niego. Powie w końcu: „A pamiętasz…” lub „To tak samo, jak w…” i użyje imion, miejsc, chwil z Pisma świętego, które odwołują Was do przeżyć znanych tylko Wam. I nie trzeba będzie wyjaśniać kontekstu i sytuacji, bo po jednym słowie złapiesz je w lot, bo będzie Was łączyć wspólna przeszłość, wspólny kod, wspólny bagaż. I choćby pozbawiono cię po ludzku wszystkiego, tej wspólnej historii i tej tożsamości, którą On ci nada, nikt ci nie zabierze.



 

Polecane