Narasta problem "sędziów na gapę"

Co musisz wiedzieć:
- Od 2015 roku trwa bunt części sędziów, którzy sami nazwali się "nadzwyczajną kastą" przeciwko reformie sądownictwa.
- Jednym z aspektów buntu jest kwestionowanie nowej, powołanej zgodnie z prawem Krajowej Rady Sądownictwa.
- Kwestionowanie legalności KRS stało się pretekstem do nieprzechodzenia niektórych sędziów w stan spoczynku.
On już się dzieje, i to w skali kilkudziesięciu osób. Każdy ich wyrok jest potencjalnie wadliwy, a konsekwencje dla państwa prawa mogą być dramatyczne.
Ustawa mówi jasno: po 65. roku życia przechodzisz w stan spoczynku
Artykuł 69 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych nie pozostawia żadnych wątpliwości: wraz z ukończeniem 65. roku życia sędzia przechodzi w stan spoczynku. Wyjątek przewidziano tylko wtedy, gdy sędzia odpowiednio wcześniej złoży stosowne oświadczenie do Krajowej Rady Sądownictwa, poparte zaświadczeniem lekarskim. W przeciwnym razie mandat wygasa, a sędzia traci prawo do wydania choćby jednego wyroku. To mechanizm bezwarunkowy, działający z mocy prawa.
Anarchizacja pod płaszczykiem ''wątpliwości''
Część sędziów próbuje jednak obejść ten obowiązek. Uznali, że skoro kwestionują legalność obecnej KRS, nie muszą składać do niej wniosków. Zamiast tego kierują dokumenty do ministra sprawiedliwości, który w tej procedurze nie ma żadnych uprawnień.
Źródłem tej narracji jest błędna interpretacja art. 187 Konstytucji. Minister Waldemar Żurek twierdzi, że skoro Konstytucja przewiduje czterech posłów w Radzie, to Sejm może wybierać jedynie czterech jej członków. To poważny błąd.
Wykładnia językowa mówi jasno: Konstytucja ogranicza liczbę posłów i senatorów w KRS, a nie kompetencje Sejmu w wyborze członków. Gdyby intencją ustrojodawcy było wpisanie sztywnego limitu, znalazłoby to odzwierciedlenie w treści przepisu.
Warto przypomnieć także wykładnię historyczną. W 1995 r. w Komisji Konstytucyjnej rozważano poprawkę, aby wprost określić w Konstytucji, ilu członków wybiera Sejm i Senat. Została ona odrzucona właśnie dlatego, że większość uznała, iż tryb wyboru członków KRS powinien być określony w ustawie, nie w samej Konstytucji.
Wnioski są jednoznaczne: ustrojodawca nie chciał ograniczać Sejmu – ograniczył jedynie udział posłów i senatorów. Dlatego oświadczenie kierowane do ministra, zamiast do KRS, jest prawnie bezskuteczne.
Sędziowie, którzy po ukończeniu 65. roku życia nadal orzekają bez zgody KRS, świadomie łamią prawo. Skutek przepisu art. 69 Prawa o ustroju sądów powszechnych jest prosty i niepodważalny: osoba, która ukończyła 65 lat i nie złożyła wymaganego oświadczenia do KRS, przestaje być czynnym sędzią, a z mocy prawa staje się sędzią w stanie spoczynku, który nie ma uprawnień do orzekania. To nie opinia, lecz litera prawa.
Państwo prawa na krawędzi
Nie można udawać, że to drobny problem proceduralny. To jawna anarchizacja wymiaru sprawiedliwości. Każdy wyrok wydany przez osobę, która formalnie nie jest już sędzią, jest obarczony wadą nieważności.
Obywatel ma prawo pytać: czy to w ogóle był sąd? Każdy miesiąc zwłoki w uporządkowaniu tej sytuacji zwiększa ryzyko lawiny wznowień i podważa zaufanie do całego systemu.
Jeżeli poważnie traktujemy zasadę praworządności, nie możemy akceptować sytuacji, w której sędziowie sami decydują, jakie przepisy ich obowiązują, a jakie nie.
Zasada jest prosta
Sędzia, który nie złożył oświadczenia do KRS, traci mandat. Kto twierdzi inaczej, manipuluje opinią publiczną i bierze odpowiedzialność za dalszą degradację wymiaru sprawiedliwości.
[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa]