Edukacja zdrowotna. Lewica chce ukraść dzieci

Lewicy udało się uchylić drzwi do dokonania obyczajowej rewolucji. Na razie zajęcia z edukacji zdrowotnej są dobrowolne, ale nie łudźmy się – to dopiero początek walki z tradycyjną moralnością. Następnym krokiem ma być wprowadzenie deprawacji seksualnej w wersji hard.
Walec lewicowej rewolucji seksualnej
Walec lewicowej rewolucji seksualnej / Cezary Krysztopa

Co musisz wiedzieć:

  • MEN pod kierownictwem Barbary Nowackiej chce wprowadzić w Polsce europejskie standardy edukacji seksualnej pod płaszczykiem edukacji zdrowotnej
  • Pieniądze na akcje promujące edukację zdrowotną pochodzą od firm, które posiadają kliniki aborcyjne
  • Najwięcej partnerów seksualnych mają młodzi ludzie z krajów, w których oderwano seks od wartości poprzez powszechną edukację seksualną.

Nie chodzi ani o edukację, ani o zdrowie. Neomarksiści, podobnie jak ich ideologiczni ojcowie, uwielbiają ukrywać prawdziwe intencje pod pozornie niewinnymi hasłami. Najlepiej oświeceniowymi, wtedy ideologia ma dodatkowo znamiona postępu. Stąd powstał na przykład termin „planowanie rodziny”, który w rzeczywistości oznacza powszechny dostęp do aborcji. Albo „walka z mową nienawiści”, co w praktyce stanowi nową formę cenzury. Interesujący jest także – tak popularny ostatnio w Polsce – „podatek cyfrowy”, oznaczający ograniczenie swobody publikowania treści w internecie. Czy wreszcie fundamentalna „liberalna demokracja”, czyli tak naprawdę zamordyzm polegający na zwalczaniu wszelkich nurtów politycznych, które kwestionują progresywne podejście do kultury, tradycji i obyczajowości człowieka. Na dodatek dozwolone jest w tym przypadku używanie wszelkich dostępnych metod.

I właśnie w kontekście takiego pojmowania polityki i zwalczania konkurentów należy patrzeć na edukację zdrowotną. Wszyscy doskonale wiedzą, że kluczowa kwestia dotyczy seksualności człowieka, a dokładniej – oderwania tej sfery życia od wartości.

Twarde dane

 

Wprowadzany właśnie do szkół przedmiot – z okrojonym po protestach programem i na dodatek dowolny – zawiera elementy edukacji seksualnej według standardów opracowanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Nazwa może onieśmielać, dlatego lewica tak chętnie przywołuje tę organizację. Przekonuje, że WHO tworzą najlepsi z najlepszych, najbardziej oświeceni, najmądrzejsi i absolutnie obiektywni fachowcy. W rzeczywistości to organizacja zideologizowana i skorumpowana, co zostało dobitnie obnażone podczas pandemii COVID-19. Jej agenda dotycząca praw kobiet łączy na przykład emisję dwutlenku węgla z dominacją mężczyzn.

Wróćmy jednak do edukacji seksualnej. Już dawno zostało udowodnione, że wprowadzanie do szkół takiego przedmiotu w opracowanej przez WHO wersji przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Ma zapobiegać nieszczęściom i chronić młodych ludzi przed chorobami, w rzeczywistości nie tylko potęguje tragedie, ale także uderza w fundament społeczeństw – sprowadza seks wyłącznie do sfery fizjologicznej.

Już w 2006 roku badania „Sexuality education in Europe” – celowo podaję dane sprzed blisko dwudziestu lat, by pokazać, że wiedza o skutkach tych działań jest znana od dawna – liczba niechcianych ciąż u nastolatek w wieku 15–19 lat wzrasta wraz z postępami takiej edukacji. Polska pod tym względem znajdowała się na szarym końcu stawki, a takie przypadki znacznie częściej notowano w Wielkiej Brytanii, na Islandii, Węgrzech, w Finlandii, Szwecji, Finlandii, na Słowacji, w Irlandii, Norwegii, Francji, Danii i w Niemczech.

Podobnie sytuacja wyglądała pod względem przemocy seksualnej. Polska jest krajem o najniższym wskaźniku w Unii Europejskiej. Na czele stawki są kraje, w których młodzież edukuje się w szkole według standardów WHO: Szwecja, Wielka Brytania, Irlandia Północna, Islandia, Norwegia, Dania, Belgia, Francja.

Także pod względem przenoszenia chorób drogą płciową najgorzej wypadają kraje, które wprowadziły progresywne programy edukacji seksualnej. Jeśli chodzi o nowo wykryte przypadki HIV, czołowe miejsca w 2019 roku zajmowały: Islandia, Irlandia, Belgia, Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, Szwecja, Włochy, Dania, Norwegia, Holandia i Niemcy. Dopiero za nimi ze znacznie niższym wynikiem plasuje się Polska (dane UE).

Jednym z osiągnięć edukacji zdrowotnej ma być świadome rozpoczynanie życia płciowego. Tyle tylko, że w innych krajach wprowadzenie tego rodzaju przedmiotu obniżyło wiek inicjacji seksualnej. Według wspomnianych danych z 2006 roku najszybciej współżycie zaczynali młodzi Islandczycy, a następnie Niemcy, Szwedzi, Holendrzy, Norwegowie, Finowie, Duńczycy, Brytyjczycy, Francuzi i Belgowie. Najpóźniej młodzi Polacy i Słowacy.

Dla dopełnienia obrazu podajmy jeszcze badania z 2010 roku dotyczące liczby partnerów seksualnych w wieku 15–20 lat. Te statystki potwierdzają wcześniejsze – najwięcej partnerów mają młodzi ludzie z krajów, w których oderwano seks od wartości poprzez powszechną edukację seksualną. Przodują Niemcy, Szwajcaria, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania i Francja. Młodzi Polacy znów są najbardziej „zacofani” i mają najmniej przygód. W oczywisty sposób wpływa to na mniejszą liczbę chorób wenerycznych, niechcianych ciąż, a co za tym idzie – aborcji.

Przejąć dzieci

 

Jeśli od dawna wiadomo, jakie są realne skutki wprowadzenia takiego przedmiotu do szkół, to należy się zastanowić, dlaczego środowisk lewicowych nie stać choćby na chwilową refleksję. Dlaczego nie zrewidują choć trochę swoich poglądów, by zmniejszyć destrukcyjne skutki tego rodzaju edukacji.

Odpowiedzi są niestety cynicznie proste. Dzieci i młodzież są nadzieją lewicy i liberałów, by wreszcie pokonać konserwatystów. Chodzi o to, by zerwać z tradycyjnym modelem wychowania.

W polskim prawie dzieci są własnością rodziców i to na nich spoczywa obowiązek oraz przywilej wychowania. Mogą to robić zgodnie z własnym sumieniem, światopoglądem i religią. Państwo nie ma prawa ingerowania w ten proces, gdyż byłoby to ingerowaniem w wolność obywatelską.

Dlatego głównym obowiązkiem szkoły jest edukacja, a więc nauka. W naszej – ale przecież nie tylko – tradycji drugim zadaniem nauczycieli jest promowanie postaw patriotycznych, budowanie poczucia odpowiedzialności za własne państwo oraz kultywowanie tradycji. Z tym minister edukacji Barbara Nowacka walczy od pierwszego dnia swojego urzędowania, ale ciągle jej mało.

Jej celem jest odebranie rodzicom kompetencji przekazywania dzieciom własnego systemu wartości. Lewica pragnie, by obowiązek ten przejęło – na początku chociaż częściowo, dlatego na razie zajęcia te są dobrowolne, a wychowanie seksualne jest tylko jedną z części programu – państwo i kształtowało młode pokolenie według własnego uznania. W przypadku Nowackiej i Tuska chodzi o oderwanie od tradycji, katolicyzmu i w ogóle wszelkiej duchowości.

Lewica żywi nadzieję – w dużej mierze uzasadnioną, gdy spojrzy się na Hiszpanię czy Francję – że w ten sposób wychowa pokolenie cyników i nihilistów, którym znacznie łatwiej będzie można sterować. Będzie ono także podatniejsze na społeczno-obyczajowe eksperymenty. Jak choćby dowolne pojmowanie płci, małżeństwa czy w ogóle życia.

Rewolucja przez seks

 

To oczywiście tylko wstęp do większej operacji inżynierii społecznej. Gdy już uda się odebrać dzieci rodzicom i przejąć kontrolę nad ich wychowaniem, możliwe będzie ostateczne rozprawienie się z dotychczasową moralnością i obyczajowością.

Nie trzeba będzie na siłę, jak teraz, rugować religii ze szkół. Młodzi sami będą z niej rezygnować, gdyż wynikające z niej ograniczenia oraz moralne ramy kłócą się hedonizmem zaprogramowanym w edukacji seksualnej w wersji WHO. Jeśli rewolucjonistkom pokroju Nowackiej uda się wprowadzić do głów młodych ludzi przekonanie, że człowiek nie podlega żadnym ograniczeniom, a seks nie tylko można, ale wręcz należy oddzielić od uczuć, to będzie mogła odtrąbić sukces.

Celem marksistów i neomarksistów jest przecież takie wyzwolenie człowieka, by nie ograniczały go religia, tradycja, moralność czy nawet biologia. Lewica doskonale wie, że seks jest doskonałym narzędziem, by zburzyć, a przynajmniej zaburzyć, system wartości.

 

Tą drogą podążały wszystkie rewolucje. Choć zawsze kończyło się to katastrofą, morzem krwi i łez oraz masowymi prześladowaniami, to przecież rewolucjoniści są w stanie zapłacić tę cenę w imię głoszonej utopii. Dziś jest nią człowiek wyemancypowany absolutnie. Co prawda podważa to całą kulturę europejską – od antyku po chrześcijaństwo – w której wolność zapewniało człowiekowi właśnie zapanowanie nad instynktami, ale dla prawdziwego wywrotowca jest to jeszcze bardziej nęcące.

Duże pieniądze

 

Trzecim powodem, dla którego obecna władza z taką zaciekłością wcisnęła ten deprawacyjny przedmiot do szkół, są zyski. Wystarczy przyjrzeć się fundacjom lobbującym w tej sprawie, by dostrzec, że mamy do czynienia z poważnym biznesem.

Jeśli to katecheci przejmą edukację zdrowotną, rewolucja Barbary Nowackiej obróci się przeciw niej.

 

Pieniądze na akcje promujące edukację zdrowotną, a właściwie seksualną, podręczniki i poradniki, pochodzą od firm, które posiadają kliniki aborcyjne, od koncernów farmaceutycznych dostarczających różnego rodzaju środki antykoncepcyjne, producentów specyfików wzmacniających doznania seksualne czy wreszcie gadżetów do ostrzejszych zabaw. Chodzi po prostu o poszerzenie rynku o swoje produkty i usługi.

W planie Nowackiej jest jednak kilka słabych punktów. Pierwszy jest taki, że uczniowie nie chcą dodatkowej lekcji i masowo z niej rezygnują. O drugim, równie niebezpiecznym, można było usłyszeć z ambon w ostatnią niedzielę. Kościół namawia, by rodzice wypisywali dzieci z tych zajęć i nadal sprawowali kontrolę nad ich wychowaniem.

Najbardziej bolesny jest jednak trzeci. Nowacka nie ma armii rewolucjonistów chętnych do masowej deprawacji. W pustkę tę po cichu wchodzą katecheci, którym pani minister odebrała połowę lekcji. Jeśli to oni przejmą edukację zdrowotną, rewolucja Barbary Nowackiej obróci się przeciw niej i pewnie ją zmiecie.


 

POLECANE
Tragedia w Krakowie. 14-latka zmarła po zatruciu czadem z ostatniej chwili
Tragedia w Krakowie. 14-latka zmarła po zatruciu czadem

Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej i lądowania śmigłowca LPR na jednej z krakowskich ulic, nie udało się uratować 14-letniej dziewczynki. Przyczyną śmierci było zatrucie tlenkiem węgla. To już dziewiąta ofiara czadu w Małopolsce od początku sezonu grzewczego.

Groźny wypadek na Mazowszu. Wielu rannych z ostatniej chwili
Groźny wypadek na Mazowszu. Wielu rannych

W Kroczewie koło Nowego Dworu Mazowieckiego doszło do wypadku z udziałem dwóch autobusów. 15 osób zostało rannych. Trwa akcja służb – informuje w środę rano RMF FM.

Cichy zwrot w sprawie prezesa NBP. Rząd zmienia kurs pilne
Cichy zwrot w sprawie prezesa NBP. Rząd zmienia kurs

Polski rząd ma rezygnować z planów postawienia prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Decyzja ma mieć podłoże finansowe i dotyczyć obaw o reakcję rynków.

Masakra w szkole w Kanadzie. Wśród ofiar sprawczyni pilne
Masakra w szkole w Kanadzie. Wśród ofiar sprawczyni

Dziesięć osób zginęło w wyniku strzelaniny w szkole średniej w Tumbler Ridge w Kolumbii Brytyjskiej. Wśród ofiar jest prawdopodobna sprawczyni, która odebrała sobie życie. 25 rannych pozostaje pod opieką lekarzy.

Zełenski chce ogłosić plan wyborów i referendum. Padła data z ostatniej chwili
Zełenski chce ogłosić plan wyborów i referendum. Padła data

Wołodymyr Zełenski zamierza 24 lutego, w czwartą rocznicę początku rosyjskiej inwazji, ogłosić plan wyborów prezydenckich i referendum w sprawie porozumienia pokojowego – poinformował w środę "Financial Times".

NFZ wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
NFZ wydał pilny komunikat

Oszuści podszywają się pod Fundusz, używają logo i próbują wyłudzić dane karty płatniczej. NFZ ostrzega przed fałszywymi mailami o "zwrocie kosztów".

Nowy komunikat IMGW. Oto co nas czeka z ostatniej chwili
Nowy komunikat IMGW. Oto co nas czeka

Gęste chmury, opady deszczu ze śniegiem i lokalnie marznący deszcz z gołoledzią – przewiduje w najbliższych dniach IMGW.

Ścigany w całej UE Gruzin zatrzymany w Polsce. Obława z udziałem kontrterrorystów pilne
Ścigany w całej UE Gruzin zatrzymany w Polsce. Obława z udziałem kontrterrorystów

Akcja o podwyższonym ryzyku, udział kontrterrorystów i obywatel Gruzji poszukiwany na terenie Unii Europejskiej - to kulisy policyjnych działań przeprowadzonych w Wieluniu. Stołeczni funkcjonariusze zatrzymali czterech cudzoziemców, którzy ukrywali się przed wymiarem sprawiedliwości.

Kilkanaście stopni, a potem zima. Co nas czeka w weekend? Wiadomości
Kilkanaście stopni, a potem zima. Co nas czeka w weekend?

Najpierw odwilż i wiosenne temperatury, a chwilę później nagły powrót zimy. Prognozy IMGW pokazują wyraźnie: ciepły epizod nie potrwa długo, a przed końcem tygodnia czeka nas mocne ochłodzenie i opady śniegu.

Niemiecka rafineria bije na alarm. Sankcje na Rosnieft zagrażają dostawom paliwa pilne
Niemiecka rafineria bije na alarm. Sankcje na Rosnieft zagrażają dostawom paliwa

90 procent paliwa dla Berlina pochodzi z jednego zakładu. Teraz jego kierownictwo ostrzega: amerykańskie sankcje mogą sparaliżować dostawy i uderzyć w cały region.

REKLAMA

Edukacja zdrowotna. Lewica chce ukraść dzieci

Lewicy udało się uchylić drzwi do dokonania obyczajowej rewolucji. Na razie zajęcia z edukacji zdrowotnej są dobrowolne, ale nie łudźmy się – to dopiero początek walki z tradycyjną moralnością. Następnym krokiem ma być wprowadzenie deprawacji seksualnej w wersji hard.
Walec lewicowej rewolucji seksualnej
Walec lewicowej rewolucji seksualnej / Cezary Krysztopa

Co musisz wiedzieć:

  • MEN pod kierownictwem Barbary Nowackiej chce wprowadzić w Polsce europejskie standardy edukacji seksualnej pod płaszczykiem edukacji zdrowotnej
  • Pieniądze na akcje promujące edukację zdrowotną pochodzą od firm, które posiadają kliniki aborcyjne
  • Najwięcej partnerów seksualnych mają młodzi ludzie z krajów, w których oderwano seks od wartości poprzez powszechną edukację seksualną.

Nie chodzi ani o edukację, ani o zdrowie. Neomarksiści, podobnie jak ich ideologiczni ojcowie, uwielbiają ukrywać prawdziwe intencje pod pozornie niewinnymi hasłami. Najlepiej oświeceniowymi, wtedy ideologia ma dodatkowo znamiona postępu. Stąd powstał na przykład termin „planowanie rodziny”, który w rzeczywistości oznacza powszechny dostęp do aborcji. Albo „walka z mową nienawiści”, co w praktyce stanowi nową formę cenzury. Interesujący jest także – tak popularny ostatnio w Polsce – „podatek cyfrowy”, oznaczający ograniczenie swobody publikowania treści w internecie. Czy wreszcie fundamentalna „liberalna demokracja”, czyli tak naprawdę zamordyzm polegający na zwalczaniu wszelkich nurtów politycznych, które kwestionują progresywne podejście do kultury, tradycji i obyczajowości człowieka. Na dodatek dozwolone jest w tym przypadku używanie wszelkich dostępnych metod.

I właśnie w kontekście takiego pojmowania polityki i zwalczania konkurentów należy patrzeć na edukację zdrowotną. Wszyscy doskonale wiedzą, że kluczowa kwestia dotyczy seksualności człowieka, a dokładniej – oderwania tej sfery życia od wartości.

Twarde dane

 

Wprowadzany właśnie do szkół przedmiot – z okrojonym po protestach programem i na dodatek dowolny – zawiera elementy edukacji seksualnej według standardów opracowanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Nazwa może onieśmielać, dlatego lewica tak chętnie przywołuje tę organizację. Przekonuje, że WHO tworzą najlepsi z najlepszych, najbardziej oświeceni, najmądrzejsi i absolutnie obiektywni fachowcy. W rzeczywistości to organizacja zideologizowana i skorumpowana, co zostało dobitnie obnażone podczas pandemii COVID-19. Jej agenda dotycząca praw kobiet łączy na przykład emisję dwutlenku węgla z dominacją mężczyzn.

Wróćmy jednak do edukacji seksualnej. Już dawno zostało udowodnione, że wprowadzanie do szkół takiego przedmiotu w opracowanej przez WHO wersji przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Ma zapobiegać nieszczęściom i chronić młodych ludzi przed chorobami, w rzeczywistości nie tylko potęguje tragedie, ale także uderza w fundament społeczeństw – sprowadza seks wyłącznie do sfery fizjologicznej.

Już w 2006 roku badania „Sexuality education in Europe” – celowo podaję dane sprzed blisko dwudziestu lat, by pokazać, że wiedza o skutkach tych działań jest znana od dawna – liczba niechcianych ciąż u nastolatek w wieku 15–19 lat wzrasta wraz z postępami takiej edukacji. Polska pod tym względem znajdowała się na szarym końcu stawki, a takie przypadki znacznie częściej notowano w Wielkiej Brytanii, na Islandii, Węgrzech, w Finlandii, Szwecji, Finlandii, na Słowacji, w Irlandii, Norwegii, Francji, Danii i w Niemczech.

Podobnie sytuacja wyglądała pod względem przemocy seksualnej. Polska jest krajem o najniższym wskaźniku w Unii Europejskiej. Na czele stawki są kraje, w których młodzież edukuje się w szkole według standardów WHO: Szwecja, Wielka Brytania, Irlandia Północna, Islandia, Norwegia, Dania, Belgia, Francja.

Także pod względem przenoszenia chorób drogą płciową najgorzej wypadają kraje, które wprowadziły progresywne programy edukacji seksualnej. Jeśli chodzi o nowo wykryte przypadki HIV, czołowe miejsca w 2019 roku zajmowały: Islandia, Irlandia, Belgia, Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, Szwecja, Włochy, Dania, Norwegia, Holandia i Niemcy. Dopiero za nimi ze znacznie niższym wynikiem plasuje się Polska (dane UE).

Jednym z osiągnięć edukacji zdrowotnej ma być świadome rozpoczynanie życia płciowego. Tyle tylko, że w innych krajach wprowadzenie tego rodzaju przedmiotu obniżyło wiek inicjacji seksualnej. Według wspomnianych danych z 2006 roku najszybciej współżycie zaczynali młodzi Islandczycy, a następnie Niemcy, Szwedzi, Holendrzy, Norwegowie, Finowie, Duńczycy, Brytyjczycy, Francuzi i Belgowie. Najpóźniej młodzi Polacy i Słowacy.

Dla dopełnienia obrazu podajmy jeszcze badania z 2010 roku dotyczące liczby partnerów seksualnych w wieku 15–20 lat. Te statystki potwierdzają wcześniejsze – najwięcej partnerów mają młodzi ludzie z krajów, w których oderwano seks od wartości poprzez powszechną edukację seksualną. Przodują Niemcy, Szwajcaria, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania i Francja. Młodzi Polacy znów są najbardziej „zacofani” i mają najmniej przygód. W oczywisty sposób wpływa to na mniejszą liczbę chorób wenerycznych, niechcianych ciąż, a co za tym idzie – aborcji.

Przejąć dzieci

 

Jeśli od dawna wiadomo, jakie są realne skutki wprowadzenia takiego przedmiotu do szkół, to należy się zastanowić, dlaczego środowisk lewicowych nie stać choćby na chwilową refleksję. Dlaczego nie zrewidują choć trochę swoich poglądów, by zmniejszyć destrukcyjne skutki tego rodzaju edukacji.

Odpowiedzi są niestety cynicznie proste. Dzieci i młodzież są nadzieją lewicy i liberałów, by wreszcie pokonać konserwatystów. Chodzi o to, by zerwać z tradycyjnym modelem wychowania.

W polskim prawie dzieci są własnością rodziców i to na nich spoczywa obowiązek oraz przywilej wychowania. Mogą to robić zgodnie z własnym sumieniem, światopoglądem i religią. Państwo nie ma prawa ingerowania w ten proces, gdyż byłoby to ingerowaniem w wolność obywatelską.

Dlatego głównym obowiązkiem szkoły jest edukacja, a więc nauka. W naszej – ale przecież nie tylko – tradycji drugim zadaniem nauczycieli jest promowanie postaw patriotycznych, budowanie poczucia odpowiedzialności za własne państwo oraz kultywowanie tradycji. Z tym minister edukacji Barbara Nowacka walczy od pierwszego dnia swojego urzędowania, ale ciągle jej mało.

Jej celem jest odebranie rodzicom kompetencji przekazywania dzieciom własnego systemu wartości. Lewica pragnie, by obowiązek ten przejęło – na początku chociaż częściowo, dlatego na razie zajęcia te są dobrowolne, a wychowanie seksualne jest tylko jedną z części programu – państwo i kształtowało młode pokolenie według własnego uznania. W przypadku Nowackiej i Tuska chodzi o oderwanie od tradycji, katolicyzmu i w ogóle wszelkiej duchowości.

Lewica żywi nadzieję – w dużej mierze uzasadnioną, gdy spojrzy się na Hiszpanię czy Francję – że w ten sposób wychowa pokolenie cyników i nihilistów, którym znacznie łatwiej będzie można sterować. Będzie ono także podatniejsze na społeczno-obyczajowe eksperymenty. Jak choćby dowolne pojmowanie płci, małżeństwa czy w ogóle życia.

Rewolucja przez seks

 

To oczywiście tylko wstęp do większej operacji inżynierii społecznej. Gdy już uda się odebrać dzieci rodzicom i przejąć kontrolę nad ich wychowaniem, możliwe będzie ostateczne rozprawienie się z dotychczasową moralnością i obyczajowością.

Nie trzeba będzie na siłę, jak teraz, rugować religii ze szkół. Młodzi sami będą z niej rezygnować, gdyż wynikające z niej ograniczenia oraz moralne ramy kłócą się hedonizmem zaprogramowanym w edukacji seksualnej w wersji WHO. Jeśli rewolucjonistkom pokroju Nowackiej uda się wprowadzić do głów młodych ludzi przekonanie, że człowiek nie podlega żadnym ograniczeniom, a seks nie tylko można, ale wręcz należy oddzielić od uczuć, to będzie mogła odtrąbić sukces.

Celem marksistów i neomarksistów jest przecież takie wyzwolenie człowieka, by nie ograniczały go religia, tradycja, moralność czy nawet biologia. Lewica doskonale wie, że seks jest doskonałym narzędziem, by zburzyć, a przynajmniej zaburzyć, system wartości.

 

Tą drogą podążały wszystkie rewolucje. Choć zawsze kończyło się to katastrofą, morzem krwi i łez oraz masowymi prześladowaniami, to przecież rewolucjoniści są w stanie zapłacić tę cenę w imię głoszonej utopii. Dziś jest nią człowiek wyemancypowany absolutnie. Co prawda podważa to całą kulturę europejską – od antyku po chrześcijaństwo – w której wolność zapewniało człowiekowi właśnie zapanowanie nad instynktami, ale dla prawdziwego wywrotowca jest to jeszcze bardziej nęcące.

Duże pieniądze

 

Trzecim powodem, dla którego obecna władza z taką zaciekłością wcisnęła ten deprawacyjny przedmiot do szkół, są zyski. Wystarczy przyjrzeć się fundacjom lobbującym w tej sprawie, by dostrzec, że mamy do czynienia z poważnym biznesem.

Jeśli to katecheci przejmą edukację zdrowotną, rewolucja Barbary Nowackiej obróci się przeciw niej.

 

Pieniądze na akcje promujące edukację zdrowotną, a właściwie seksualną, podręczniki i poradniki, pochodzą od firm, które posiadają kliniki aborcyjne, od koncernów farmaceutycznych dostarczających różnego rodzaju środki antykoncepcyjne, producentów specyfików wzmacniających doznania seksualne czy wreszcie gadżetów do ostrzejszych zabaw. Chodzi po prostu o poszerzenie rynku o swoje produkty i usługi.

W planie Nowackiej jest jednak kilka słabych punktów. Pierwszy jest taki, że uczniowie nie chcą dodatkowej lekcji i masowo z niej rezygnują. O drugim, równie niebezpiecznym, można było usłyszeć z ambon w ostatnią niedzielę. Kościół namawia, by rodzice wypisywali dzieci z tych zajęć i nadal sprawowali kontrolę nad ich wychowaniem.

Najbardziej bolesny jest jednak trzeci. Nowacka nie ma armii rewolucjonistów chętnych do masowej deprawacji. W pustkę tę po cichu wchodzą katecheci, którym pani minister odebrała połowę lekcji. Jeśli to oni przejmą edukację zdrowotną, rewolucja Barbary Nowackiej obróci się przeciw niej i pewnie ją zmiecie.



 

Polecane