Smutne stulecie Polskiego Radia

Stulecie Polskiego Radia stało się okazją nie tylko do jubileuszowych uroczystości, lecz także do przypomnienia bogatej historii tej instytucji – od pionierskich lat 20., przez czas wojny, po współczesne przemiany mediów publicznych.
Antena radiowa
Antena radiowa / AdobeStock

Co musisz wiedzieć:

  • Obchody 100-lecia Polskiego Radia w 2025 roku trwały cały rok, a ich kulminacją była gala 30 września w Muzeum Historii Polski z udziałem gwiazd i transmisją na wszystkich antenach.
  • Pierwszą audycję radiową w Polsce nadano 1 lutego 1925 roku ze studia przy ul. Narbutta 25 w Warszawie, a regularne nadawanie rozpoczęto 18 kwietnia 1926 roku.
  • W latach 20. i 30. XX wieku powstały rozgłośnie regionalne w Krakowie, Poznaniu, Katowicach, Wilnie i Lwowie; w tej ostatniej emitowano m.in. popularną audycję „Wesoła Lwowska Fala”.
  • W czasie II wojny światowej radio odgrywało kluczową rolę informacyjną – m.in. nadano przez nie ostatnie przemówienie Stefana Starzyńskiego 20 września 1939 roku.
  • Wanda Tatarkiewicz-Małkowska, kierowniczka Działu Dziecięcego od 1926 roku, była pionierką słuchowisk dla dzieci i współpracowała z wieloma wybitnymi pisarzami, takimi jak Korczak, Dąbrowska czy Fiedler.
  • Po 1989 roku Polskie Radio przeszło transformację technologiczną i organizacyjną – od audycji montowanych do programów na żywo – a po 2010 roku zaczęło opierać zatrudnienie na umowach krótkoterminowych i cywilnoprawnych.

 

Jubileusz nie dla wszystkich

Uroczyste obchody stulecia Polskiego Radia trwały podobno cały rok 2025, z kilkoma punktami kulminacyjnymi. Crescendo – to była gala jubileuszowa 30 września, transmitowana live z Muzeum Historii Polski na wszystkich programach radiowych jednocześnie. Było śpiewane, a jakże, z udziałem zasłużonych gwiazd; było grane pod kierownictwem artystycznym Łukasza L.U.C. Rostkowskiego. Były przemowy w podniosłym duchu i wręczanie Złotych Mikrofonów oraz Gloria Artis dla zasłużonych ludzi radia.

O fecie wiem z relacji. Podobnie jak wielu innych, którym dane było pracować w radiu „za PiS-u”, zostałam pominięta przy rozsyłaniu zaproszeń.

 

Ukarani za poglądy

Wiem, że głos zabrał Paweł Majcher, aktualnie dyrektor naczelny oraz likwidator spółki PR S.A.:

„Tego dnia z pewnością nie zabraknie wzruszeń, wspomnień. Tego, co na antenie wybrzmiało, ale także tych historii, które zostają w naszej pamięci mimo upływającego czasu…”.

Nie wiem, do kogo adresował te banały, ale na pewno nie do tych, których po dojściu do władzy Koalicji 13 grudnia mailem poinformowano, że już w radiu nie pracują. I czym prędzej zablokowano ich magnetyczne karty wstępu.

W takiej właśnie formie podziękowano mi za to, że całe moje dorosłe życie współpracowałam z publicznym radiem, i to ze wszystkimi antenami. Kara za… poglądy?

A co z ćwierćwieczem, kiedy współpracowałam z Trójką, potem z Dwójką i Jedynką? Co ciekawe, ostracyzmem objęto także moją babcię i ojca, co boli jeszcze dotkliwiej, bo oni już nie upomną się o nic. Chodziło chyba o to, żeby nazwisko wymazać z ludzkiej pamięci.

 

Zamierzchłość

Wracając do jubileuszowej fety – jej termin wybrano trochę od czapy. Nie pasowała ani data, ani prawna pozycja PR S.A. Może obecni szefowie bali się, że nie doczekają przyszłorocznej rocznicy, jako że przecież przejęli stacje abordażem i w równie piracki sposób mogą zostać swych pozycji pozbawieni?

„Halo, halo, Polskie Radio Warszawa, fale 480”

– tak się zaczęła w kwietniu 1926 roku historia medium, która trwa do dziś, choć nie do końca wiadomo, jaki jest jego status – no bo oficjalnie znajduje się w likwidacji. Cofając się w przeszłość – pierwszą audycję nadaną z rozgłośni Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego wyemitowano 1 lutego 1925 roku na falach średnich ze studia przy ul. Narbutta 25 w Warszawie. Spółka Polskie Radio dostała koncesję do ogólnopolskiego programu 18 sierpnia 1925 roku, zaś regularne nadawanie zaczęła 18 kwietnia 1926 roku o godz. 17.00.

Ten pionierski program nadawany był tylko wieczorami, na żywo, tak jak współcześnie większość audycji. W 1927 roku wystartowała pierwsza rozgłośnia regionalna w Krakowie, co pozwoliło wszystkim w Polsce wysłuchać bicia dzwonu Zygmunta i hejnału mariackiego w czasie rzeczywistym.

Lokalne stacje

W ślad za Krakowem powstawały lokalne stacje w Poznaniu, Katowicach, Wilnie i Lwowie. Ostatnie z wymienionych miast wystartowało z pierwszą audycją satyryczną „Wesoła Lwowska Fala”, z duetem dwóch „baciarów”, Szczepcia i Tońcia. W 1935 roku wprowadzono innowację: rejestrację dźwięku na stalowej taśmie – a w związku z tym możliwość odtwarzania nagrań.

Podczas inwazji niemieckiej w 1939 roku radio odegrało ogromną rolę: z „eteru” w stolicy dochodziły powiadomienia o postępach walk, sytuacji w mieście, ewakuacjach. Także przez radio emitowano ostatnie przemówienie Stefana Starzyńskiego z 20 września 1939 roku, w którym padły gorzkie słowa o „humanitarnej niemieckiej wojnie, której celem jest niszczenie pamiątek narodowych”.

 

"Rosłam w cieniu anteny"

Taki tytuł narzucił mi redaktor naczelny tygodnika „Antena”, kiedy podczas karnawału Solidarności pojawiłam się w radiowej Jedynce z felietonami o sztuce. Zupełnie nie znając medium, choć z radiowej rodziny. Wspomniany redaktor zauważył moją obecność w radiu i „zadał” temat do odrobienia na okładkę jego tygodnika, skojarzył bowiem znane (wtedy) nazwisko. Miał rację, naprawdę „rosłam w cieniu anteny”.

O Wandzie Tatarkiewicz-Małkowskiej

Od kiedy sięgam pamięcią, radio – jako przedmiot i twórcza aktywność – stanowiło oś życia w naszym mieszkaniu przy Narbutta. I teraz właśnie, z racji jubileuszu Polskiego Radia, dopełnię historię tego medium, przywołując postać Wandy Tatarkiewicz-Małkowskiej. Aktorka z wykształcenia, społeczniczka z powołania, dość wcześnie skoncentrowała się na edukowaniu najmłodszych za pośrednictwem najwyższej próby literatury dziecięcej. Najpierw był objazdowy teatrzyk dla dzieci (założony w 1924 roku wraz z Benedyktem Hertzem), a dwa lata później – teatr wyobraźni, czyli słuchowiska radiowe.

Jak przystało na pozytywistkę z tamtej epoki, uważała radio za cud, który daje dostęp do najwyższej kultury młodym z najbardziej zapyziałych dziur w Polsce.

Po raz pierwszy wystąpiła przed mikrofonem w lutym 1926 roku i… została do końca życia. Już w maju tego samego roku dostała etat kierownika Działu Dziecięcego, gdzie oprócz przedstawianych po aktorsku bajek poruszano tematy związane z przyrodą, sportem, podróżami, a nawet życiem szkolnym. Z biegiem lat babcia pozyskiwała do radiowej współpracy takie tuzy literatury, jak Janusz Korczak, Maria Dąbrowska, Arkady Fiedler i wielu innych. Ba, to ona wprowadziła na antenę Jana Żabińskiego, który przybliżał małolatom (i nie tylko im) tajemnice fauny, czy Henryka Stanisława Mościckiego, znawcę historii. Nie zająknięto się o niej podczas fety na 100-lecie.

 

Szumy, szepty, krzyki

Po wojnie Wanda Tatarkiewicz-Małkowska już 13 stycznia 1945 roku zgłosiła się na posterunku radiowym (wtedy na Pradze) jako kierownik Działu Dziecięcego. Po reorganizacji radia w 1949 roku została reżyserem Teatru dla Dzieci PR i trwała przy tej robocie także po przejściu na emeryturę, aż do momentu, kiedy w 1970 roku pracę uniemożliwił jej wylew.

Proszę sobie wyobrazić, że wyreżyserowała około 3500 audycji! A były to precyzyjnie przygotowywane spektakle, poprzedzone licznymi próbami, ze specjalnie komponowaną muzyką oraz całym arsenałem dźwięków.

Bywało, że babcia zabierała mnie do radia na Myśliwiecką (tam nagrywała słuchowiska, w studiu, w którym i mnie potem wielokrotnie zdarzyło się nagrywać programy). To było święto! Jazda trolejbusem numer 55 z alei Niepodległości na Myśliwiecką, potem przemycanie mnie do reżyserki. Gały wychodziły mi z niedowierzania, że dorośli panowie i panie wydają z siebie cienkie, dziecięce głosiki. Babcia miała ulubionych aktorów, takich, co to potrafili wszystko – m.in. Irenę Kwiatkowską i Stefana Friedmanna. Po nagraniu – wizyta w Łazienkach na zasłużonej kawie (dla babci) i lodach (dla mnie).

"Debiut"

Jednak największym przeżyciem był udział w słuchowiskach. Debiutowałam w wieku 5 lat… No, trochę przesadzam – wraz z innymi dziećmi i dorosłymi statystami wydawaliśmy „paszczą” dźwięki potrzebne jako tło mówionych kwestii. To robimy szum uliczny! A to szepczemy, jak w szkole. Udajemy zgiełk bitewny, wydając dzikie okrzyki. Procesu montażu słuchowisk nie dane mi było obserwować, za to emisję musiałam zaliczyć. Święta godzina – trzecia po południu w każdą niedzielę. Babcia zamieniała się w słuch, żeby wyłapać ewentualne niedociągnięcia; ja musiałam jej towarzyszyć i biada mi, gdybym odważyła się przeszkadzać. Zresztą, uwielbiałam te audycje, jak większość dzieci, a często i dorosłych w całej Polsce.

 

Radio poprzełomowe

Po 1989 roku media szukały ludzi „nieumoczonych” za komuny, a coś tam potrafiących. Szczególne zapotrzebowanie było na umiejętność mówienia „z głowy”, „krótko i na temat”. Umiałam, więc miałam branie. Dziwne to były czasy, kiedy stare rozgłośnie przechodziły z tradycyjnych formuł audycji nagrywanych i montowanych do programów prowadzonych na żywo, do czego nie każdy się nadawał.

Z oficjalnymi mediami, ongiś monopolistami, zaczęły konkurować powstające w lawinowym tempie prywatne stacje, gdzie mowy nie było o nagrywaniu i montowaniu, za to liczyła się szybkość zdobywania i upubliczniania nowinek.

Mogły to być informacje z d… dolnej, ale dla lokalsów ważniejsze niż wiadomości z górnej półki. Jednak stacje publicznego radia miały przebicie w postaci pewniaków: zasięgu anteny, stałych audycji i etatów dla pracowników. Ba, stali współpracownicy też podpisywali umowy (wiem coś o tym) i otrzymywali honoraria za antenową aktywność. Z czasem (o ile pamiętam, około 2010 roku) Polskie Radio S.A. przestało zatrudniać ludzi na uczciwych zasadach, przestawiając się na system śmieciówek.

Kiedy w 2016 roku zaproponowano mi pracę w Trójce i PR 24, dostałam papiery uprawniające do prowadzenia audycji przez rok i pobierania za nie wynagrodzenia. Nic więcej. I tak traktowano wielu – co oznaczało zero zobowiązań ze strony firmy oraz łatwość pożegnania się z pracownikiem wraz z wygaśnięciem jego umowy (rocznej bądź półrocznej). Etatowcy byli górą, choćby nawet ich popularność dołowała.

 

Publiczne, czyli prywatne

Za pierwszego Tuska w Trójce usadowiła się grupka ludzi, którzy publiczną antenę uznali za własność prywatną. Oni „som tu” i nie dopuszczą konkurencji. No bo niby jak? Wtedy zniknęli współpracownicy. Etatowcy uznali antenę za trampolinę do autopromocji i zdobywania wielu dodatkowych fuch. Wielokrotne powtarzanie tych samych nazwisk stwarzało wrażenie, że tylko oni są utalentowani i władni prowadzić programy.

Jasne, że zbyt wyrazista osobowość kogoś nie zakotwiczonego etatowo, a tylko współpracującego, była im nie na rękę. W zespole trzymającym sztamę nie było trudno pozbyć się konkurencji.

Trójka była najbardziej „elitarna”, czytaj – najlepiej ustawiona w innych mediach. TVP Kultura, „Gazeta Wyborcza”, inne periodyki. Ale nie tylko tam gardę trzymały lewicowe media. Podobnie było w Dwójce. Po latach szefowa tej rozgłośni przyznała, że ulękła się donosu złożonego na mnie i nie dała mi audycji. Tak, radio przestało być wylęgarnią talentów. Ale… czy ktokolwiek to zauważył?

[Sekcje "Co musisz wiedzieć" oraz lead i niektóre śródtytuły od Redakcji]


 

POLECANE
Ścigany w całej UE Gruzin zatrzymany w Polsce. Obława z udziałem kontrterrorystów pilne
Ścigany w całej UE Gruzin zatrzymany w Polsce. Obława z udziałem kontrterrorystów

Akcja o podwyższonym ryzyku, udział kontrterrorystów i obywatel Gruzji poszukiwany na terenie Unii Europejskiej - to kulisy policyjnych działań przeprowadzonych w Wieluniu. Stołeczni funkcjonariusze zatrzymali czterech cudzoziemców, którzy ukrywali się przed wymiarem sprawiedliwości.

Kilkanaście stopni, a potem zima. Co nas czeka w weekend? Wiadomości
Kilkanaście stopni, a potem zima. Co nas czeka w weekend?

Najpierw odwilż i wiosenne temperatury, a chwilę później nagły powrót zimy. Prognozy IMGW pokazują wyraźnie: ciepły epizod nie potrwa długo, a przed końcem tygodnia czeka nas mocne ochłodzenie i opady śniegu.

Niemiecka rafineria bije na alarm. Sankcje na Rosnieft zagrażają dostawom paliwa pilne
Niemiecka rafineria bije na alarm. Sankcje na Rosnieft zagrażają dostawom paliwa

90 procent paliwa dla Berlina pochodzi z jednego zakładu. Teraz jego kierownictwo ostrzega: amerykańskie sankcje mogą sparaliżować dostawy i uderzyć w cały region.

Wagnerowcy w Bułgarii? Alarm ws. bazy pod Sofią Wiadomości
Wagnerowcy w Bułgarii? Alarm ws. bazy pod Sofią

Uzbrojeni ludzie w rosyjskich mundurach, flaga Federacji Rosyjskiej i silnie strzeżony obiekt w górach nieopodal Sofii. Bułgarskie stowarzyszenie obywatelskie alarmuje: na terytorium państwa NATO może działać baza objętej sankcjami Grupy Wagnera.

Imperium kontratakuje. Nowa afrykańska polityka Trumpa zagraża wpływom Rosji tylko u nas
Imperium kontratakuje. Nowa afrykańska polityka Trumpa zagraża wpływom Rosji

Stany Zjednoczone wracają do gry w Afryce i robią to na twardych zasadach. Administracja Donalda Trumpa stawia na bezpieczeństwo i dostęp do surowców, porzucając dotychczasową politykę wartości. To ruch, który może osłabić rosyjskie wpływy w Sahelu i zmienić układ sił na całym kontynencie.

Miażdżąca krytyka na wysłuchaniu publicznym ws. tzw. ustawy praworządnościowej w Sejmie pilne
Miażdżąca krytyka na wysłuchaniu publicznym ws. tzw. ustawy praworządnościowej w Sejmie

Wtorkowe wysłuchanie publiczne projektu ustawy praworządnościowej pokazało prawdziwe oblicze rządowych eksperymentów z sądownictwem. Zamiast reformy – chaos, zamiast ochrony obywatela – polityczne kalkulacje. Projekt Żurka spotkał się z ostrą krytyką zarówno ze strony ekspertów, jak i środowiska prawniczego.

Dziś setne urodziny Gdyni. IPN otworzył wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia” Wiadomości
Dziś setne urodziny Gdyni. IPN otworzył wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia”

10 lutego 2026 r. w Gdyni otwarto wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia”. W wydarzeniu wziął udział prezes Fundacji Promocji Solidarności Michał Ossowski.

Dziwne zachowanie Czarzastego. Przytulę się do pana... pilne
Dziwne zachowanie Czarzastego. "Przytulę się do pana..."

Zamiast odpowiedzi - spoufalanie i uniki. Gdy dziennikarz TV Republika zapytał Włodzimierza Czarzastego o niewypełnioną ankietę bezpieczeństwa, marszałek Sejmu zareagował w sposób, który wzbudził spore zdziwienie.

Szokujące relacje ks. Olszewskiego. Proces Funduszu Sprawiedliwości pilne
Szokujące relacje ks. Olszewskiego. Proces Funduszu Sprawiedliwości

Po raz pierwszy od początku procesu oskarżeni mogli swobodnie przemówić przed sądem. Podczas trzeciej rozprawy ks. Michał Olszewski opisał, jak był traktowany w trakcie postępowania prowadzonego przez prokuraturę.

Awantura w Sejmie. Żukowska porównała „Burego” do Putina z ostatniej chwili
Awantura w Sejmie. Żukowska porównała „Burego” do Putina

Emocjonalne wystąpienie, ostre oskarżenia i porównanie żołnierza polskiego podziemia niepodległościowego do rosyjskiego dyktatora. Sejmowa debata nad projektem Lewicy zamieniła się w polityczny skandal z Anną Żukowską w roli głównej.

REKLAMA

Smutne stulecie Polskiego Radia

Stulecie Polskiego Radia stało się okazją nie tylko do jubileuszowych uroczystości, lecz także do przypomnienia bogatej historii tej instytucji – od pionierskich lat 20., przez czas wojny, po współczesne przemiany mediów publicznych.
Antena radiowa
Antena radiowa / AdobeStock

Co musisz wiedzieć:

  • Obchody 100-lecia Polskiego Radia w 2025 roku trwały cały rok, a ich kulminacją była gala 30 września w Muzeum Historii Polski z udziałem gwiazd i transmisją na wszystkich antenach.
  • Pierwszą audycję radiową w Polsce nadano 1 lutego 1925 roku ze studia przy ul. Narbutta 25 w Warszawie, a regularne nadawanie rozpoczęto 18 kwietnia 1926 roku.
  • W latach 20. i 30. XX wieku powstały rozgłośnie regionalne w Krakowie, Poznaniu, Katowicach, Wilnie i Lwowie; w tej ostatniej emitowano m.in. popularną audycję „Wesoła Lwowska Fala”.
  • W czasie II wojny światowej radio odgrywało kluczową rolę informacyjną – m.in. nadano przez nie ostatnie przemówienie Stefana Starzyńskiego 20 września 1939 roku.
  • Wanda Tatarkiewicz-Małkowska, kierowniczka Działu Dziecięcego od 1926 roku, była pionierką słuchowisk dla dzieci i współpracowała z wieloma wybitnymi pisarzami, takimi jak Korczak, Dąbrowska czy Fiedler.
  • Po 1989 roku Polskie Radio przeszło transformację technologiczną i organizacyjną – od audycji montowanych do programów na żywo – a po 2010 roku zaczęło opierać zatrudnienie na umowach krótkoterminowych i cywilnoprawnych.

 

Jubileusz nie dla wszystkich

Uroczyste obchody stulecia Polskiego Radia trwały podobno cały rok 2025, z kilkoma punktami kulminacyjnymi. Crescendo – to była gala jubileuszowa 30 września, transmitowana live z Muzeum Historii Polski na wszystkich programach radiowych jednocześnie. Było śpiewane, a jakże, z udziałem zasłużonych gwiazd; było grane pod kierownictwem artystycznym Łukasza L.U.C. Rostkowskiego. Były przemowy w podniosłym duchu i wręczanie Złotych Mikrofonów oraz Gloria Artis dla zasłużonych ludzi radia.

O fecie wiem z relacji. Podobnie jak wielu innych, którym dane było pracować w radiu „za PiS-u”, zostałam pominięta przy rozsyłaniu zaproszeń.

 

Ukarani za poglądy

Wiem, że głos zabrał Paweł Majcher, aktualnie dyrektor naczelny oraz likwidator spółki PR S.A.:

„Tego dnia z pewnością nie zabraknie wzruszeń, wspomnień. Tego, co na antenie wybrzmiało, ale także tych historii, które zostają w naszej pamięci mimo upływającego czasu…”.

Nie wiem, do kogo adresował te banały, ale na pewno nie do tych, których po dojściu do władzy Koalicji 13 grudnia mailem poinformowano, że już w radiu nie pracują. I czym prędzej zablokowano ich magnetyczne karty wstępu.

W takiej właśnie formie podziękowano mi za to, że całe moje dorosłe życie współpracowałam z publicznym radiem, i to ze wszystkimi antenami. Kara za… poglądy?

A co z ćwierćwieczem, kiedy współpracowałam z Trójką, potem z Dwójką i Jedynką? Co ciekawe, ostracyzmem objęto także moją babcię i ojca, co boli jeszcze dotkliwiej, bo oni już nie upomną się o nic. Chodziło chyba o to, żeby nazwisko wymazać z ludzkiej pamięci.

 

Zamierzchłość

Wracając do jubileuszowej fety – jej termin wybrano trochę od czapy. Nie pasowała ani data, ani prawna pozycja PR S.A. Może obecni szefowie bali się, że nie doczekają przyszłorocznej rocznicy, jako że przecież przejęli stacje abordażem i w równie piracki sposób mogą zostać swych pozycji pozbawieni?

„Halo, halo, Polskie Radio Warszawa, fale 480”

– tak się zaczęła w kwietniu 1926 roku historia medium, która trwa do dziś, choć nie do końca wiadomo, jaki jest jego status – no bo oficjalnie znajduje się w likwidacji. Cofając się w przeszłość – pierwszą audycję nadaną z rozgłośni Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego wyemitowano 1 lutego 1925 roku na falach średnich ze studia przy ul. Narbutta 25 w Warszawie. Spółka Polskie Radio dostała koncesję do ogólnopolskiego programu 18 sierpnia 1925 roku, zaś regularne nadawanie zaczęła 18 kwietnia 1926 roku o godz. 17.00.

Ten pionierski program nadawany był tylko wieczorami, na żywo, tak jak współcześnie większość audycji. W 1927 roku wystartowała pierwsza rozgłośnia regionalna w Krakowie, co pozwoliło wszystkim w Polsce wysłuchać bicia dzwonu Zygmunta i hejnału mariackiego w czasie rzeczywistym.

Lokalne stacje

W ślad za Krakowem powstawały lokalne stacje w Poznaniu, Katowicach, Wilnie i Lwowie. Ostatnie z wymienionych miast wystartowało z pierwszą audycją satyryczną „Wesoła Lwowska Fala”, z duetem dwóch „baciarów”, Szczepcia i Tońcia. W 1935 roku wprowadzono innowację: rejestrację dźwięku na stalowej taśmie – a w związku z tym możliwość odtwarzania nagrań.

Podczas inwazji niemieckiej w 1939 roku radio odegrało ogromną rolę: z „eteru” w stolicy dochodziły powiadomienia o postępach walk, sytuacji w mieście, ewakuacjach. Także przez radio emitowano ostatnie przemówienie Stefana Starzyńskiego z 20 września 1939 roku, w którym padły gorzkie słowa o „humanitarnej niemieckiej wojnie, której celem jest niszczenie pamiątek narodowych”.

 

"Rosłam w cieniu anteny"

Taki tytuł narzucił mi redaktor naczelny tygodnika „Antena”, kiedy podczas karnawału Solidarności pojawiłam się w radiowej Jedynce z felietonami o sztuce. Zupełnie nie znając medium, choć z radiowej rodziny. Wspomniany redaktor zauważył moją obecność w radiu i „zadał” temat do odrobienia na okładkę jego tygodnika, skojarzył bowiem znane (wtedy) nazwisko. Miał rację, naprawdę „rosłam w cieniu anteny”.

O Wandzie Tatarkiewicz-Małkowskiej

Od kiedy sięgam pamięcią, radio – jako przedmiot i twórcza aktywność – stanowiło oś życia w naszym mieszkaniu przy Narbutta. I teraz właśnie, z racji jubileuszu Polskiego Radia, dopełnię historię tego medium, przywołując postać Wandy Tatarkiewicz-Małkowskiej. Aktorka z wykształcenia, społeczniczka z powołania, dość wcześnie skoncentrowała się na edukowaniu najmłodszych za pośrednictwem najwyższej próby literatury dziecięcej. Najpierw był objazdowy teatrzyk dla dzieci (założony w 1924 roku wraz z Benedyktem Hertzem), a dwa lata później – teatr wyobraźni, czyli słuchowiska radiowe.

Jak przystało na pozytywistkę z tamtej epoki, uważała radio za cud, który daje dostęp do najwyższej kultury młodym z najbardziej zapyziałych dziur w Polsce.

Po raz pierwszy wystąpiła przed mikrofonem w lutym 1926 roku i… została do końca życia. Już w maju tego samego roku dostała etat kierownika Działu Dziecięcego, gdzie oprócz przedstawianych po aktorsku bajek poruszano tematy związane z przyrodą, sportem, podróżami, a nawet życiem szkolnym. Z biegiem lat babcia pozyskiwała do radiowej współpracy takie tuzy literatury, jak Janusz Korczak, Maria Dąbrowska, Arkady Fiedler i wielu innych. Ba, to ona wprowadziła na antenę Jana Żabińskiego, który przybliżał małolatom (i nie tylko im) tajemnice fauny, czy Henryka Stanisława Mościckiego, znawcę historii. Nie zająknięto się o niej podczas fety na 100-lecie.

 

Szumy, szepty, krzyki

Po wojnie Wanda Tatarkiewicz-Małkowska już 13 stycznia 1945 roku zgłosiła się na posterunku radiowym (wtedy na Pradze) jako kierownik Działu Dziecięcego. Po reorganizacji radia w 1949 roku została reżyserem Teatru dla Dzieci PR i trwała przy tej robocie także po przejściu na emeryturę, aż do momentu, kiedy w 1970 roku pracę uniemożliwił jej wylew.

Proszę sobie wyobrazić, że wyreżyserowała około 3500 audycji! A były to precyzyjnie przygotowywane spektakle, poprzedzone licznymi próbami, ze specjalnie komponowaną muzyką oraz całym arsenałem dźwięków.

Bywało, że babcia zabierała mnie do radia na Myśliwiecką (tam nagrywała słuchowiska, w studiu, w którym i mnie potem wielokrotnie zdarzyło się nagrywać programy). To było święto! Jazda trolejbusem numer 55 z alei Niepodległości na Myśliwiecką, potem przemycanie mnie do reżyserki. Gały wychodziły mi z niedowierzania, że dorośli panowie i panie wydają z siebie cienkie, dziecięce głosiki. Babcia miała ulubionych aktorów, takich, co to potrafili wszystko – m.in. Irenę Kwiatkowską i Stefana Friedmanna. Po nagraniu – wizyta w Łazienkach na zasłużonej kawie (dla babci) i lodach (dla mnie).

"Debiut"

Jednak największym przeżyciem był udział w słuchowiskach. Debiutowałam w wieku 5 lat… No, trochę przesadzam – wraz z innymi dziećmi i dorosłymi statystami wydawaliśmy „paszczą” dźwięki potrzebne jako tło mówionych kwestii. To robimy szum uliczny! A to szepczemy, jak w szkole. Udajemy zgiełk bitewny, wydając dzikie okrzyki. Procesu montażu słuchowisk nie dane mi było obserwować, za to emisję musiałam zaliczyć. Święta godzina – trzecia po południu w każdą niedzielę. Babcia zamieniała się w słuch, żeby wyłapać ewentualne niedociągnięcia; ja musiałam jej towarzyszyć i biada mi, gdybym odważyła się przeszkadzać. Zresztą, uwielbiałam te audycje, jak większość dzieci, a często i dorosłych w całej Polsce.

 

Radio poprzełomowe

Po 1989 roku media szukały ludzi „nieumoczonych” za komuny, a coś tam potrafiących. Szczególne zapotrzebowanie było na umiejętność mówienia „z głowy”, „krótko i na temat”. Umiałam, więc miałam branie. Dziwne to były czasy, kiedy stare rozgłośnie przechodziły z tradycyjnych formuł audycji nagrywanych i montowanych do programów prowadzonych na żywo, do czego nie każdy się nadawał.

Z oficjalnymi mediami, ongiś monopolistami, zaczęły konkurować powstające w lawinowym tempie prywatne stacje, gdzie mowy nie było o nagrywaniu i montowaniu, za to liczyła się szybkość zdobywania i upubliczniania nowinek.

Mogły to być informacje z d… dolnej, ale dla lokalsów ważniejsze niż wiadomości z górnej półki. Jednak stacje publicznego radia miały przebicie w postaci pewniaków: zasięgu anteny, stałych audycji i etatów dla pracowników. Ba, stali współpracownicy też podpisywali umowy (wiem coś o tym) i otrzymywali honoraria za antenową aktywność. Z czasem (o ile pamiętam, około 2010 roku) Polskie Radio S.A. przestało zatrudniać ludzi na uczciwych zasadach, przestawiając się na system śmieciówek.

Kiedy w 2016 roku zaproponowano mi pracę w Trójce i PR 24, dostałam papiery uprawniające do prowadzenia audycji przez rok i pobierania za nie wynagrodzenia. Nic więcej. I tak traktowano wielu – co oznaczało zero zobowiązań ze strony firmy oraz łatwość pożegnania się z pracownikiem wraz z wygaśnięciem jego umowy (rocznej bądź półrocznej). Etatowcy byli górą, choćby nawet ich popularność dołowała.

 

Publiczne, czyli prywatne

Za pierwszego Tuska w Trójce usadowiła się grupka ludzi, którzy publiczną antenę uznali za własność prywatną. Oni „som tu” i nie dopuszczą konkurencji. No bo niby jak? Wtedy zniknęli współpracownicy. Etatowcy uznali antenę za trampolinę do autopromocji i zdobywania wielu dodatkowych fuch. Wielokrotne powtarzanie tych samych nazwisk stwarzało wrażenie, że tylko oni są utalentowani i władni prowadzić programy.

Jasne, że zbyt wyrazista osobowość kogoś nie zakotwiczonego etatowo, a tylko współpracującego, była im nie na rękę. W zespole trzymającym sztamę nie było trudno pozbyć się konkurencji.

Trójka była najbardziej „elitarna”, czytaj – najlepiej ustawiona w innych mediach. TVP Kultura, „Gazeta Wyborcza”, inne periodyki. Ale nie tylko tam gardę trzymały lewicowe media. Podobnie było w Dwójce. Po latach szefowa tej rozgłośni przyznała, że ulękła się donosu złożonego na mnie i nie dała mi audycji. Tak, radio przestało być wylęgarnią talentów. Ale… czy ktokolwiek to zauważył?

[Sekcje "Co musisz wiedzieć" oraz lead i niektóre śródtytuły od Redakcji]



 

Polecane