Najprawdziwszy rozdział o Solidarności – Andrzej Duda bez politycznej maski

Dołączony do autobiografii byłego prezydenta rozdział o Solidarności stał się jednym z najciekawszych fragmentów książki pt. „To ja. Andrzej Duda”. Nie dlatego, że jest najważniejszy dla struktury publikacji, ale dlatego, że jest najprawdziwszy.
Andrzej Duda i Piotr Duda / fot. M. Żegliński
Andrzej Duda i Piotr Duda / fot. M. Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • W ocenie autorki rozdział o Solidarności w autobiografii "To ja. Andrzej Duda" to najbardziej osobisty i szczery fragment książki.
  • Andrzej Duda opisuje swoje wychowanie w duchu wartości Solidarności i ich wpływ na jego prezydenturę.
  • Opowieść Andrzeja Dudy dotyka wiary w sens wspólnoty i lojalności.

 

Andrzej Duda o sobie i Solidarności

Kiedy kończy się kadencja prezydenta, kończy się pewien rozdział w historii politycznej – ale zaczyna się inny, bardziej osobisty. W przypadku Andrzeja Dudy to przejście widać wyraźnie w jego autobiografii „To ja. Andrzej Duda”. To obszerna opowieść o drodze życiowej – od dzieciństwa w Krakowie, przez pierwsze kroki w polityce, po dekadę sprawowania najwyższego urzędu w państwie. W najnowszej edycji książki wśród wielu tematów, wspomnień i analiz szczególną uwagę przyciąga rozdział poświęcony Solidarności. To on stanowi ideowe dopełnienie opisanej drogi Andrzeja Dudy.

 

To ja

Książka jest przede wszystkim próbą spojrzenia na własne życie z perspektywy czasu. Już sam tytuł „To ja” jest deklaracją osobistego tonu: to on sam opowiada, z własnej perspektywy, bez pośredników, wbrew medialnym uproszczeniom. Sam Andrzej Duda podkreślał wielokrotnie w rozmowach z dziennikarzami, że powstało o nim wiele książek, ale pisząc „To ja”, chciał, by jego historia została opowiedziana przez niego samego.

Jest to więc opowieść o tym, jak wyglądała codzienność prezydenta, o czym myślał w trudnych chwilach, jak godził oczekiwania ludzi z własnym sumieniem. Andrzej Duda obiecuje „bez upiększeń”, choć czytelnik szybko wyczuwa, że to raczej szczerość kontrolowana – taka, która pokazuje emocje, ale nie pozwala na autodestrukcję.

 

Wychowany na Solidarności

Na tle opowieści o kampaniach, wizytach, decyzjach i spotkaniach międzynarodowych rozdział o Solidarności wyróżnia się tonem. Jest mniej urzędowy, bardziej ludzki. Były prezydent odstawia na bok polityczny język i mówi o sprawach, które naprawdę go ukształtowały. Pisze o rodzicach – członkach Związku od pierwszych dni jego istnienia – i o tym, jak idea wspólnoty pracy i odpowiedzialności przenikała jego wychowanie. Jak wspomina, to właśnie wtedy, w dzieciństwie lat 80., uczył się, że solidarność nie jest hasłem, lecz codzienną postawą: że można różnić się w poglądach, ale nie w szacunku dla drugiego człowieka.

W autobiografii Andrzeja Dudy widać, że ta pamięć pozostała z nim przez całe życie. Wspomina momenty, w których Solidarność stawała się dla niego punktem odniesienia – zarówno w sensie wartości, jak i politycznego dialogu. Przyznaje, że to środowisko miało dla niego znaczenie symboliczne, ale i realne: że konsultował się z przedstawicielami Związku, że wsłuchiwał się w ich głos w sprawach społecznych i gospodarczych. Nie ukrywa też, że relacja ta bywała trudna – bo choć między prezydentem a Solidarnością istniało porozumienie ideowe, to nie brakowało różnic w szczegółach, w tempie zmian, w ocenie działań rządu czy konkretnych ustaw.

Andrzej Duda pisze jednak o tych różnicach bez dystansu i chłodu. Przeciwnie – z pewnym rodzajem szacunku, nawet wdzięczności. Bo właśnie w tym – jak podkreśla – przejawiała się prawdziwa wartość Solidarności: w odwadze mówienia prawdy wprost, także wówczas, gdy była niewygodna.

 

Polityk, któremu można zaufać

Dodatkiem do tej specjalnej edycji jest wstęp przewodniczącego Piotra Dudy, który w osobistym tonie wspomina spotkania z prezydentem. Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, który niejednokrotnie powtarzał, że Andrzej Duda to polityk, któremu można zaufać, który dotrzymuje słowa i który nigdy Solidarności nie zawiódł, ma świadomość, że wiele postulatów Solidarności zostało wcielonych w życie właśnie dzięki temu, że w Pałacu Prezydenckim zasiadał Andrzej Duda.

Dla byłego prezydenta ta współpraca to nie epizod, ale – jak deklaruje – część jego tożsamości. W rozdziale nie brakuje fragmentów osobistych: wspomnień o spotkaniach z członkami i działaczami Solidarności, rozmowach, momentach wzruszenia. Pisze o związkowcach z autentycznym uznaniem, jako o tych, którzy zachowali w sobie wierność ideałom. Dla niego Solidarność nie jest zrywem czy ruchem politycznym, ale tym, czym od 45 lat jest w istocie, czyli związkiem zawodowym broniącym ludzi pracy i wiernym ideałom, na których fundamentach powstał. To dla niego także depozytariusz wartości, które on sam chciał realizować w prezydenturze – godności pracy, dialogu społecznego i poszanowania wspólnoty.

 

Najtrwalsze doświadczenie prezydentury

W tym sensie książka „To ja. Andrzej Duda” jest nie tylko autobiografią, ale też swoistym pomostem między pokoleniami. Andrzej Duda nie próbuje kreować się na spadkobiercę Solidarności – raczej pokazuje, jak jej duch wpłynął na ludzi jego generacji, tych, którzy dorastali już w wolnej Polsce, ale z pamięcią o tym, jak ta wolność się rodziła. Wspomina, że duch Sierpnia ’80 był dla niego czymś żywym – czymś, co pomagało mu zachować dystans wobec władzy, przypominało, że każda decyzja polityczna powinna mieć wymiar moralny.
Dziś, gdy nie pełni już urzędu, ten ton brzmi jeszcze mocniej. Mówi o Solidarności bez politycznych filtrów, z wdzięcznością i pewną czułością. Już nie jako prezydent, ale jako człowiek, który może mówić o swoich emocjach. W wywiadach podkreśla, że relacja ze Związkiem była dla niego jednym z najtrwalszych doświadczeń prezydentury – i że wśród wszystkich kontaktów z organizacjami społecznymi to właśnie Solidarność miała dla niego znaczenie wyjątkowe.

Oczywiście, jak większość autobiografii i ta jest pewnego rodzaju autokreacją. To próba zbudowania obrazu prezydenta bliskiego ludziom, zakorzenionego w tradycji, wiernego ideałom. Czytając tę książkę, z jednej strony ma się świadomość, że to nie jest pełen obraz prezydentury, że Andrzej Duda zdradza jedynie to, co chce, że jest w tej wygodnej sytuacji, że może nie pisać o rzeczach dla niego trudnych. Mimo to były prezydent wydaje się w swoich wyznaniach autentyczny.

Pozostała przyjaźń

Autentyczna jest też przyjaźń z Solidarnością. Trudno znaleźć w życiu społecznym ostatnich lat inną relację między głową państwa a związkiem zawodowym o tak trwałym charakterze i emocjonalnym wymiarze.
Właśnie dlatego rozdział o Solidarności staje się jednym z najciekawszych fragmentów „To ja. Andrzej Duda”. Nie dlatego, że jest najważniejszy dla struktury książki, ale dlatego, że jest najprawdziwszy. To moment, w którym znika dystans. Zostaje człowiek, który po latach w polityce wciąż wierzy, że wspólnota, lojalność i praca na rzecz innych mają sens.

 

Paradoks

Być może właśnie w tym tkwi paradoks tej autobiografii: Andrzej Duda opowiada o dziesięciu latach na szczytach władzy, ale jej sercem okazuje się fragment poświęcony ludziom Solidarności. W tym sensie książka przypomina, że w polskim życiu publicznym istnieje pewna ciągłość, że mimo zmieniających się realiów, mimo podziałów politycznych i zmieniających się priorytetów władzy wciąż można odnaleźć ślad tamtego ducha, który w 1980 roku odmienił kraj.

Książka, a szczególnie rozdział poświęcony Solidarności, jest świadectwem, że w polityce – tej prawdziwej, a nie medialnej – można zachować przywiązanie do wartości. W czasach, gdy solidarność często bywa tylko słowem w kampanii, to naprawdę dużo znaczy. I choćby z tego powodu warto po tę książkę sięgnąć.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Ścigany w całej UE Gruzin zatrzymany w Polsce. Obława z udziałem kontrterrorystów pilne
Ścigany w całej UE Gruzin zatrzymany w Polsce. Obława z udziałem kontrterrorystów

Akcja o podwyższonym ryzyku, udział kontrterrorystów i obywatel Gruzji poszukiwany na terenie Unii Europejskiej - to kulisy policyjnych działań przeprowadzonych w Wieluniu. Stołeczni funkcjonariusze zatrzymali czterech cudzoziemców, którzy ukrywali się przed wymiarem sprawiedliwości.

Kilkanaście stopni, a potem zima. Co nas czeka w weekend? Wiadomości
Kilkanaście stopni, a potem zima. Co nas czeka w weekend?

Najpierw odwilż i wiosenne temperatury, a chwilę później nagły powrót zimy. Prognozy IMGW pokazują wyraźnie: ciepły epizod nie potrwa długo, a przed końcem tygodnia czeka nas mocne ochłodzenie i opady śniegu.

Niemiecka rafineria bije na alarm. Sankcje na Rosnieft zagrażają dostawom paliwa pilne
Niemiecka rafineria bije na alarm. Sankcje na Rosnieft zagrażają dostawom paliwa

90 procent paliwa dla Berlina pochodzi z jednego zakładu. Teraz jego kierownictwo ostrzega: amerykańskie sankcje mogą sparaliżować dostawy i uderzyć w cały region.

Wagnerowcy w Bułgarii? Alarm ws. bazy pod Sofią Wiadomości
Wagnerowcy w Bułgarii? Alarm ws. bazy pod Sofią

Uzbrojeni ludzie w rosyjskich mundurach, flaga Federacji Rosyjskiej i silnie strzeżony obiekt w górach nieopodal Sofii. Bułgarskie stowarzyszenie obywatelskie alarmuje: na terytorium państwa NATO może działać baza objętej sankcjami Grupy Wagnera.

Imperium kontratakuje. Nowa afrykańska polityka Trumpa zagraża wpływom Rosji tylko u nas
Imperium kontratakuje. Nowa afrykańska polityka Trumpa zagraża wpływom Rosji

Stany Zjednoczone wracają do gry w Afryce i robią to na twardych zasadach. Administracja Donalda Trumpa stawia na bezpieczeństwo i dostęp do surowców, porzucając dotychczasową politykę wartości. To ruch, który może osłabić rosyjskie wpływy w Sahelu i zmienić układ sił na całym kontynencie.

Miażdżąca krytyka na wysłuchaniu publicznym ws. tzw. ustawy praworządnościowej w Sejmie pilne
Miażdżąca krytyka na wysłuchaniu publicznym ws. tzw. ustawy praworządnościowej w Sejmie

Wtorkowe wysłuchanie publiczne projektu ustawy praworządnościowej pokazało prawdziwe oblicze rządowych eksperymentów z sądownictwem. Zamiast reformy – chaos, zamiast ochrony obywatela – polityczne kalkulacje. Projekt Żurka spotkał się z ostrą krytyką zarówno ze strony ekspertów, jak i środowiska prawniczego.

Dziś setne urodziny Gdyni. IPN otworzył wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia” Wiadomości
Dziś setne urodziny Gdyni. IPN otworzył wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia”

10 lutego 2026 r. w Gdyni otwarto wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia”. W wydarzeniu wziął udział prezes Fundacji Promocji Solidarności Michał Ossowski.

Dziwne zachowanie Czarzastego. Przytulę się do pana... pilne
Dziwne zachowanie Czarzastego. "Przytulę się do pana..."

Zamiast odpowiedzi - spoufalanie i uniki. Gdy dziennikarz TV Republika zapytał Włodzimierza Czarzastego o niewypełnioną ankietę bezpieczeństwa, marszałek Sejmu zareagował w sposób, który wzbudził spore zdziwienie.

Szokujące relacje ks. Olszewskiego. Proces Funduszu Sprawiedliwości pilne
Szokujące relacje ks. Olszewskiego. Proces Funduszu Sprawiedliwości

Po raz pierwszy od początku procesu oskarżeni mogli swobodnie przemówić przed sądem. Podczas trzeciej rozprawy ks. Michał Olszewski opisał, jak był traktowany w trakcie postępowania prowadzonego przez prokuraturę.

Awantura w Sejmie. Żukowska porównała „Burego” do Putina z ostatniej chwili
Awantura w Sejmie. Żukowska porównała „Burego” do Putina

Emocjonalne wystąpienie, ostre oskarżenia i porównanie żołnierza polskiego podziemia niepodległościowego do rosyjskiego dyktatora. Sejmowa debata nad projektem Lewicy zamieniła się w polityczny skandal z Anną Żukowską w roli głównej.

REKLAMA

Najprawdziwszy rozdział o Solidarności – Andrzej Duda bez politycznej maski

Dołączony do autobiografii byłego prezydenta rozdział o Solidarności stał się jednym z najciekawszych fragmentów książki pt. „To ja. Andrzej Duda”. Nie dlatego, że jest najważniejszy dla struktury publikacji, ale dlatego, że jest najprawdziwszy.
Andrzej Duda i Piotr Duda / fot. M. Żegliński
Andrzej Duda i Piotr Duda / fot. M. Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • W ocenie autorki rozdział o Solidarności w autobiografii "To ja. Andrzej Duda" to najbardziej osobisty i szczery fragment książki.
  • Andrzej Duda opisuje swoje wychowanie w duchu wartości Solidarności i ich wpływ na jego prezydenturę.
  • Opowieść Andrzeja Dudy dotyka wiary w sens wspólnoty i lojalności.

 

Andrzej Duda o sobie i Solidarności

Kiedy kończy się kadencja prezydenta, kończy się pewien rozdział w historii politycznej – ale zaczyna się inny, bardziej osobisty. W przypadku Andrzeja Dudy to przejście widać wyraźnie w jego autobiografii „To ja. Andrzej Duda”. To obszerna opowieść o drodze życiowej – od dzieciństwa w Krakowie, przez pierwsze kroki w polityce, po dekadę sprawowania najwyższego urzędu w państwie. W najnowszej edycji książki wśród wielu tematów, wspomnień i analiz szczególną uwagę przyciąga rozdział poświęcony Solidarności. To on stanowi ideowe dopełnienie opisanej drogi Andrzeja Dudy.

 

To ja

Książka jest przede wszystkim próbą spojrzenia na własne życie z perspektywy czasu. Już sam tytuł „To ja” jest deklaracją osobistego tonu: to on sam opowiada, z własnej perspektywy, bez pośredników, wbrew medialnym uproszczeniom. Sam Andrzej Duda podkreślał wielokrotnie w rozmowach z dziennikarzami, że powstało o nim wiele książek, ale pisząc „To ja”, chciał, by jego historia została opowiedziana przez niego samego.

Jest to więc opowieść o tym, jak wyglądała codzienność prezydenta, o czym myślał w trudnych chwilach, jak godził oczekiwania ludzi z własnym sumieniem. Andrzej Duda obiecuje „bez upiększeń”, choć czytelnik szybko wyczuwa, że to raczej szczerość kontrolowana – taka, która pokazuje emocje, ale nie pozwala na autodestrukcję.

 

Wychowany na Solidarności

Na tle opowieści o kampaniach, wizytach, decyzjach i spotkaniach międzynarodowych rozdział o Solidarności wyróżnia się tonem. Jest mniej urzędowy, bardziej ludzki. Były prezydent odstawia na bok polityczny język i mówi o sprawach, które naprawdę go ukształtowały. Pisze o rodzicach – członkach Związku od pierwszych dni jego istnienia – i o tym, jak idea wspólnoty pracy i odpowiedzialności przenikała jego wychowanie. Jak wspomina, to właśnie wtedy, w dzieciństwie lat 80., uczył się, że solidarność nie jest hasłem, lecz codzienną postawą: że można różnić się w poglądach, ale nie w szacunku dla drugiego człowieka.

W autobiografii Andrzeja Dudy widać, że ta pamięć pozostała z nim przez całe życie. Wspomina momenty, w których Solidarność stawała się dla niego punktem odniesienia – zarówno w sensie wartości, jak i politycznego dialogu. Przyznaje, że to środowisko miało dla niego znaczenie symboliczne, ale i realne: że konsultował się z przedstawicielami Związku, że wsłuchiwał się w ich głos w sprawach społecznych i gospodarczych. Nie ukrywa też, że relacja ta bywała trudna – bo choć między prezydentem a Solidarnością istniało porozumienie ideowe, to nie brakowało różnic w szczegółach, w tempie zmian, w ocenie działań rządu czy konkretnych ustaw.

Andrzej Duda pisze jednak o tych różnicach bez dystansu i chłodu. Przeciwnie – z pewnym rodzajem szacunku, nawet wdzięczności. Bo właśnie w tym – jak podkreśla – przejawiała się prawdziwa wartość Solidarności: w odwadze mówienia prawdy wprost, także wówczas, gdy była niewygodna.

 

Polityk, któremu można zaufać

Dodatkiem do tej specjalnej edycji jest wstęp przewodniczącego Piotra Dudy, który w osobistym tonie wspomina spotkania z prezydentem. Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, który niejednokrotnie powtarzał, że Andrzej Duda to polityk, któremu można zaufać, który dotrzymuje słowa i który nigdy Solidarności nie zawiódł, ma świadomość, że wiele postulatów Solidarności zostało wcielonych w życie właśnie dzięki temu, że w Pałacu Prezydenckim zasiadał Andrzej Duda.

Dla byłego prezydenta ta współpraca to nie epizod, ale – jak deklaruje – część jego tożsamości. W rozdziale nie brakuje fragmentów osobistych: wspomnień o spotkaniach z członkami i działaczami Solidarności, rozmowach, momentach wzruszenia. Pisze o związkowcach z autentycznym uznaniem, jako o tych, którzy zachowali w sobie wierność ideałom. Dla niego Solidarność nie jest zrywem czy ruchem politycznym, ale tym, czym od 45 lat jest w istocie, czyli związkiem zawodowym broniącym ludzi pracy i wiernym ideałom, na których fundamentach powstał. To dla niego także depozytariusz wartości, które on sam chciał realizować w prezydenturze – godności pracy, dialogu społecznego i poszanowania wspólnoty.

 

Najtrwalsze doświadczenie prezydentury

W tym sensie książka „To ja. Andrzej Duda” jest nie tylko autobiografią, ale też swoistym pomostem między pokoleniami. Andrzej Duda nie próbuje kreować się na spadkobiercę Solidarności – raczej pokazuje, jak jej duch wpłynął na ludzi jego generacji, tych, którzy dorastali już w wolnej Polsce, ale z pamięcią o tym, jak ta wolność się rodziła. Wspomina, że duch Sierpnia ’80 był dla niego czymś żywym – czymś, co pomagało mu zachować dystans wobec władzy, przypominało, że każda decyzja polityczna powinna mieć wymiar moralny.
Dziś, gdy nie pełni już urzędu, ten ton brzmi jeszcze mocniej. Mówi o Solidarności bez politycznych filtrów, z wdzięcznością i pewną czułością. Już nie jako prezydent, ale jako człowiek, który może mówić o swoich emocjach. W wywiadach podkreśla, że relacja ze Związkiem była dla niego jednym z najtrwalszych doświadczeń prezydentury – i że wśród wszystkich kontaktów z organizacjami społecznymi to właśnie Solidarność miała dla niego znaczenie wyjątkowe.

Oczywiście, jak większość autobiografii i ta jest pewnego rodzaju autokreacją. To próba zbudowania obrazu prezydenta bliskiego ludziom, zakorzenionego w tradycji, wiernego ideałom. Czytając tę książkę, z jednej strony ma się świadomość, że to nie jest pełen obraz prezydentury, że Andrzej Duda zdradza jedynie to, co chce, że jest w tej wygodnej sytuacji, że może nie pisać o rzeczach dla niego trudnych. Mimo to były prezydent wydaje się w swoich wyznaniach autentyczny.

Pozostała przyjaźń

Autentyczna jest też przyjaźń z Solidarnością. Trudno znaleźć w życiu społecznym ostatnich lat inną relację między głową państwa a związkiem zawodowym o tak trwałym charakterze i emocjonalnym wymiarze.
Właśnie dlatego rozdział o Solidarności staje się jednym z najciekawszych fragmentów „To ja. Andrzej Duda”. Nie dlatego, że jest najważniejszy dla struktury książki, ale dlatego, że jest najprawdziwszy. To moment, w którym znika dystans. Zostaje człowiek, który po latach w polityce wciąż wierzy, że wspólnota, lojalność i praca na rzecz innych mają sens.

 

Paradoks

Być może właśnie w tym tkwi paradoks tej autobiografii: Andrzej Duda opowiada o dziesięciu latach na szczytach władzy, ale jej sercem okazuje się fragment poświęcony ludziom Solidarności. W tym sensie książka przypomina, że w polskim życiu publicznym istnieje pewna ciągłość, że mimo zmieniających się realiów, mimo podziałów politycznych i zmieniających się priorytetów władzy wciąż można odnaleźć ślad tamtego ducha, który w 1980 roku odmienił kraj.

Książka, a szczególnie rozdział poświęcony Solidarności, jest świadectwem, że w polityce – tej prawdziwej, a nie medialnej – można zachować przywiązanie do wartości. W czasach, gdy solidarność często bywa tylko słowem w kampanii, to naprawdę dużo znaczy. I choćby z tego powodu warto po tę książkę sięgnąć.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane