Tadeusz Płużański: Wyklęci przez komunę Żołnierze Niezłomni
Co musisz wiedzieć:
- 1 marca 1951 r. w więzieniu mokotowskim zamordowano kierownictwo IV Zarządu WiN z ppłk. Łukaszem Cieplińskim na czele.
- W grypsach z celi śmierci Ciepliński zostawił rodzinie mocne przesłanie o wierze, Polsce i godności.
- Komunistyczny aparat represji nie tylko zabijał, ale też celowo zacierał ślady pochówków i pamięć o żołnierzach podziemia.
- Tadeusz Płużański wskazuje, że dziś kluczowa jest edukacja młodych o Niezłomnych i ich powojennej walce o niepodległość.
Po prezesie IV Zarządu WiN pozostały grypsy – pisane w tajemnicy przed więzienną ubecją listy do rodziny. Czekając w celi śmierci na egzekucję Ciepliński pisał je do żony i małego syna Andrzejka.
„Bądź Polakiem, to znaczy całe zdolności zużyj dla dobra Polski i wszystkich Polaków. (...) Bądź katolikiem, to znaczy pragnij poznać Wolę Bożą, przyjmij ją za swoją i realizuj w życiu”.
„W ostatnich godzinach życia Bogu dziękuję za to, że mogę umierać za Jego wiarę świętą, za moją Ojczyznę oraz za to, że dał mi tak dobrą Żonę i wielkie szczęście rodzinne. Łukasz”.
„Zrobili ze mnie zbrodniarza. Prawda jednak wkrótce zwycięży. Nad światem zapanuje idea Chrystusowa, Polska niepodległość – a człowiek pohańbioną godność ludzką – odzyska". Ciepliński miał rację. Wyklęci przez komunę żołnierze II RP wrócili do świadomości Polaków. Szatański plan wasali Moskwy, aby zatrzeć po nich wszystkie ślady, wymazać ich z historii, nie powiódł się. Nasi żołnierze przetrwali, bo byli Niezłomni.
Zrównana ziemia
Alojzy Grabicki, powojenny naczelnik więzienia mokotowskiego, wizytując celę, powiedział do "Łupaszki": "Na was to bym nie wykonywał [wyroku], tylko bym was trzymał w więzieniu. Czasem bym was kazał przewieźć po mieście, żebyście widzieli, że Warszawa się buduje, że w Polsce jest dobrze, a wy siedzicie zbankrutowani. To by dla was była większa kara. Bo wykonaniem to się wam idzie z pomocą". Żonie jednego ze skazanych odparł: "Po takich zbrodniarzach ziemia musi być zrównana".
Grabicki brał udział w egzekucji mjr Zygmunta Szendzielarza. Morderca sądowy Mieczysław Widaj skazał wcześniej polskiego bohatera na osiemnastokrotną karę śmierci. Szczątki "Łupaszki" zostały odnalezione na „Łączce”, ale wielu naszych bohaterów nadal spoczywa w bezimiennych dołach śmierci. W stanie wojennym decyzją Jaruzelskiego kości zniszczono, a następnie zbudowano na nich dwie cmentarne kwatery – Ł i ŁII. Klątwa dyktatora wciąż trwa.
W to, że jej dowódca przeżyje, wierzyła 17 – letnia sanitariuszka 5. Brygady Wileńskiej AK Danuta Siedzikówna, która niedługo przed śmiercią powiedziała: "Lepiej, że ja jedna zginę". "Inka" odmówiła podpisania prośby o łaskę, w której jej koledzy z oddziału zostali nazwani "bandytami". A w grypsie do sióstr Mikołajewskich z Gdańska napisała: "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". To kwintesencja niezłomności.
Bez względu na konsekwencje
Przed komunistycznym sądem Hieronim Dekutowski "Zapora" wziął na siebie całą odpowiedzialność. Pytany, dlaczego zamiast ujawnić się, pozostał ze swoimi żołnierzami, odpowiedział: "Byłem związany ze swoimi ludźmi trudem i walką, byłem ich dowódcą".
Tak samo Stanisław Kasznica, ostatni komendant Narodowych Sił Zbrojnych. Jego siostra Eleonora wspominała: "Ojciec bardzo namawiał Stacha, aby uciekł z Polski. Jeżeli się nie mylę, to nawet organizowano transport lotniczy, by przerzucić go na Zachód. Brat jednak kategorycznie odmówił. Uzasadniał, że nie może się sam ratować i zostawić w Polsce podkomendnych".
W czerwcu 1946 r. bohater KL Auschwitz rotmistrz Witold Pilecki dostał informację o grożącym mu niebezpieczeństwie. Nie wykonał rozkazu gen. Andersa wzywającego go do Włoch, co określił słowami: "Ja stąd nie wyjadę. Ktoś tu musi trwać bez względu na konsekwencje".
Pilecki, maltretowany na Rakowieckiej, do końca pozostał wierny Polsce i Bogu. Pozostał Niezłomny. "Dlatego więc piszę niniejszą petycję. By sumą kar wszystkich – mnie tylko karano. Bo choćby mi przyszło postradać me życie. Tak wolę – niż żyć wciąż, a w sercu mieć ranę" – pisał w wierszu "Dla Pana Pułkownika Różańskiego" (Mokotów, 14 maja 1947 r.). Za swoje ideały oddał życie 25 maja 1948 r., zamordowany sowieckim strzałem w potylicę przez kata Mokotowa ubeka Piotra Śmietańskiego. Mój Ojciec – bliski współpracownik i kurier Witolda do gen. Andersa – nieprzypadkowo nazywał swojego dowódcę "świętym polskiego patriotyzmu". A to opinia sędzi Marii Gurowskiej, skierowana do Sądu Najwyższego w sprawie innego bohatera AK: "Skazany Fieldorf na łaskę nie zasługuje. Skazany wykazał wielkie natężenie woli przestępczej". (...) Zdaniem sądu nie istnieje możliwości resocjalizacji skazanego”.
Ostatnie powstanie
W czasach PRL-u nie można było o nich mówić, zaś po 1989 r. ten temat przez wiele lat nie istniał. Komuniści wyrwali nam tym samym kawał naszej historii, naszej tradycji. Tradycji insurekcyjnej, heroicznej, bo to, co się działo po 1944 r. trzeba określić jasno - ostatnim polskim powstaniem zbrojnym. Wymierzonym w Sowietów i podległych im komunistów. Dlatego PRL tak metodycznie niszczył pamięć o tym. Niezłomni mieli zniknąć na zawsze - jakby wojna w Polsce skończyła się w 1945 r., jakby żaden opór przeciwko drugiemu sowieckiemu okupantowi w ogóle nie istniał.
Ale ten kręgosłup wciąż się nam wyrywa. Dlatego priorytetem musi być edukacja młodzieży – pod rządami koalicji 13 grudnia trudno liczyć na szkolną, dlatego konieczna jest ta obywatelska: w rodzinie, Kościele, harcerstwie. Tak, aby polska młodzież poznała naszych superbohaterów: Cieplińskiego, Szendzielarza, Dekutowskiego, Kasznicę, Pileckiego, Fieldorfa. I zrozumiała dramat polskiej elity zamordowanej przez komunę, która nielegalnie przejęła władzę i jest wpływowa do dziś. Tylko wtedy uratujemy Rzeczpospolitą.
- Natsu zapytana o zarobki. Kwota zwala z nóg
- Złe wieści dla Donalda Tuska. Nowy sondaż partyjny
- ZUS wydał pilny komunikat
- Ostrzeżenie drugiego stopnia przed wezbraniem wody w Widawie. Komunikat dla mieszkańców Wrocławia
- KseF - niebezpieczny dla polskiej suwerenności cyfrowej bubel
Wartość walki
Walka, a często ofiara życia żołnierzy II konspiracji niepodległościowej to symbol niezłomnej postawy bohaterów, a także hańby ich oprawców, którzy mordowali polskich patriotów, a potem przez lata zabijali pamięć o nich, nazywając zdrajcami i bandytami, wyrzucając na śmietnik historii.
Podniosłe, niczym niezakłócone obchody powstania w getcie warszawskim pokazują, że można mówić o historii bez nienawiści. Pokazują, że heroiczna, choć pozbawiona szans walka ma sens. Tak jak sens miały wszystkie polskie powstania: kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe, w końcu powstanie warszawskie i powstanie Żołnierzy Niezłomnych. Prof. Henryk Elzenberg napisał: "Wartość walki tkwi nie w szansach zwycięstwa sprawy, w imię której się ją podjęło, ale w wielkości tej sprawy".
Następca "Zapory" kpt. Zdzisław Broński "Uskok" zdawał się rozwijać tę myśl: "Życie poświęcić warto jest tylko dla jednej idei, idei wolności! Jeśli walczymy i ponosimy ofiary to dlatego, że chcemy właśnie żyć, ale żyć jako ludzie wolni, w wolnej Ojczyźnie".
- Nie żyje znany aktor. Zginął w tragicznym wypadku
- Komunikat dla mieszkańców Poznania
- Pilny komunikat dla klientów PKO BP
- To dlatego KO naciska na przyjęcie SAFE? Airbus: program A400M ponownie wstrzymany
- 200 tys. zł zamiast 800 plus. Zaskakująca propozycja ekspertów
- Prof. Ryszard Piotrowski: SAFE jest niezgodny z Konstytucją i TUE
Być jak Oni
Nie tylko w grypsie prezesa WiN ppłk Cieplińskiego kluczowe jest przesłanie o Zmartwychwstaniu Polski i Jej wiernych żołnierzy. Tak samo brzmiały ostatnie słowa innych bohaterów Niepodległej, skazanych przez Sowietów i ich polskich kolaborantów. Słowa przekazywane rodzinom, czy współwięźniom. Mówili, że umierają za wolną Polskę i za wiarę w Boga. W jednej z homilii ksiądz prałat Józef Maj z kościoła św. Katarzyny na warszawskim Służewie, gdzie komuna też zakopała ofiary swojego reżimu w zbiorowych dołach, mówił: – Ich niezłomność bardzo często była podyktowana nie tylko walką o niepodległość, ale także wiarą w Boga i wiernością Jego prawom.
"My chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski – polskiej! (…) Tak jak walczyliśmy w lasach Wileńszczyzny czy na gruzach kochanej stolicy – Warszawy – z Niemcami, by świętej Ojczyźnie zerwać pęta niewoli, tak dziś do ostatniego legniemy, by wyrzucić precz z naszej Ojczyzny Sowietów. Święcie będziemy stać na straży wolności i suwerenności Polski i nie wyjdziemy dotąd z lasu, dopóki choć jeden Sowiet będzie deptał Polską Ziemię" - tak cel powojennej walki przedstawiał kpt. Władysław Łukasiuk „Młot”, dowódca 6. Wileńskiej Brygady AK, legenda Podlasia.
"Młot", Pilecki, "Łupaszka", sanitariuszka "Inka" już dziś są bohaterami dla wielu młodych Polaków. Bo pozostali niezłomni, bo zachowali się jak trzeba. My wszyscy - spróbujmy być tacy, jak Oni: Wyklęci przez komunę Żołnierze Niezłomni.
Tadeusz Płużański
[Śródtytuły, lead i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




