Dominika Figurska dla "TS": Teatr to nie gabinet psychiatryczny. I nie miejsce na brukania świętości

– Tak powinno być, że nasze prywatne zdanie pozostawiamy w garderobie. W ostatnich czasach polityka zawłaszczyła teatr, a scena stała się wiecem, na którym można zaprezentować swoje poglądy polityczne. Do takich manifestów można zaliczyć spektakl „Klątwa”. Tu trudno mówić o kreowaniu postaci. Czytając, czy oglądając wypowiedzi aktorów, mamy świadomość, że wykorzystują oni teatr do pokazania tego, co myślą, że stają się narzędziem w rękach reżyserów, ale za pełnym ich przyzwoleniem. Ale teatr to nie gabinet psychiatryczny. I nie miejsce na brukania świętości, wartości i wolności drugiego człowieka. Gdzie jest granica wolności artystycznej i każdej innej? – mówi Dominika Figurska, aktorka filmowa i teatralna, w rozmowie z Izabelą Kozłowską.
 Dominika Figurska dla "TS": Teatr to nie gabinet psychiatryczny. I nie miejsce na brukania świętości
/ archiwum aktorki
– Od lat występuje Pani na deskach teatru, a także w serialach i filmach. Jak z perspektywy Pani doświadczenia zmieniał się zawód aktora?
– Wybierając studia aktorskie, kierowało mną przeświadczenie, że będę aktorką teatralną. Wiedziałam, co oznacza ta praca i moim marzeniem było jeździć ze spektaklami po Polsce i świecie. Marzyła mi się praca aktora – pielgrzyma. Obecnie przygotowuję także młode osoby do nauki w szkole teatralnej, stąd widzę, jak zmieniło się myślenie o tym zawodzie. Wiele osób w ogóle nie bierze pod uwagę możliwości występowania w teatrze. Nastawiają się głównie na grę w serialach i filmach. Mam wrażenie, że dzisiaj niewiele trzeba potrafić, aby być aktorem. Wypaczona została wartość słowa. Bardzo łatwo można to zweryfikować w sztukach klasycznych, gdzie operuje się techniką mówienia wiersza, czyli średniówką, klauzulą. Jest przepaść między aktorami młodego pokolenia i tymi starszymi.

– Problem tkwi w kształceniu aktorów?
– Rozmawiamy na ten temat z kolegami, którzy są wykładowcami w szkołach teatralnych. Często głośno zastanawiamy się, jak to jest możliwe, że dana osoba w ogóle się znalazła w tej szkole. Za naszych czasów nie miałaby szans i odpadłaby w pierwszym etapie. Wielu brakuje fundamentów do uprawiania zawodu, czyli głosu i dykcji. Odpowiedź, jaką często słyszymy, jest prosta: profesorowie potrzebują etatów, odpowiedniej ilości studentów. Trudno w to uwierzyć, że spośród dużej grupy zdającej do szkół teatralnych nie można wybrać odpowiednich osób. Z drugiej strony ci najlepsi profesorowie niestety powoli odchodzą i wielu ich zastępujących nie posiada odpowiednich warunków oraz warsztatu, a mimo to uczą innych.

– Teatr jest bardziej wymagający dla aktora? Czym różni się gra w teatrze od odgrywania ról w filmach i serialach?
– W serialu, w filmie może zagrać każdy jedną rolę – siebie. W teatrze już nie. Teatr wymaga warsztatu. Aktorstwo zawodowe dla mnie polega na transformacji. W tej chwili w polskim kinie coraz częściej daje się szansę aktorowi na kreację. To jest fascynujące w tym zawodzie: być kimś, kim w życiu nigdy nie będę. Sedno aktorstwa leży dla mnie w BYCIU, a nie GRANIU danej postaci. Ale, aby być,  trzeba stworzyć cały świat wokół.

– Która rola była dla Pani najtrudniejsza?
– Najtrudniejsza była ta pierwsza. Byłam wówczas na IV roku studiów. Zagrałam Ofelię w Hamlecie W. Shakespeare'a. Nie jest to łatwa rola. Poprzeczka była bardzo wysoko postawiona, grali tam wybitni aktorzy, m.in. Krzysztof Globisz i Anna Dymna. Jednocześnie „Ofelia” jest moją wielką miłością. Często porównuję ją do pierwszej miłości, która przenika nas głęboko i pozostaje na długo. Tak było ze mną i rolą Ofelii.

– Mówi się, że aktorzy jedynie odgrywają kolejne role, a swoje poglądy pozostawiają w garderobach. W ostatnich latach mamy jednak dość często do czynienia z wykorzystywaniem teatru do prezentowania swojego zdania, poglądów czy upodobań politycznych. Czy są granice? Kto je wyznacza?
– Tak powinno być, że nasze prywatne zdanie pozostawiamy w garderobie. W ostatnich czasach polityka zawłaszczyła teatr, a scena stała się wiecem, na którym można zaprezentować swoje poglądy polityczne. Do takich manifestów można zaliczyć spektakl „Klątwa”. Tu trudno mówić o kreowaniu postaci. Czytając, czy oglądając wypowiedzi aktorów, mamy świadomość, że wykorzystują oni teatr do pokazania tego, co myślą, że stają się narzędziem w rękach reżyserów, ale za pełnym ich przyzwoleniem. Ale teatr to nie gabinet psychiatryczny. I nie miejsce na brukania świętości, wartości i wolności drugiego człowieka. Gdzie jest granica wolności artystycznej i każdej innej? Tam gdzie zaczynamy łamać prawo drugiego człowieka, gdzie zaczynamy drugiemu wyrządzać krzywdę. Chciałabym, aby moje dzieci chodziły do teatru, który uwrażliwia widza na świat, na drugiego człowieka, na piękno. Odkrywa tajemnice ludzkiej duszy.

– Otwarcie mówi Pani o swoich poglądach np. w kwestii obrony życia, wiary. Nie obawiała się Pani przyszycia różnych łatek?
– Zawsze znajdzie się ktoś, kto z chęcią taką łatkę przyszyje. Takich określeń o sobie słyszałam już wiele. Nie przejmuję się tymi komentarzami. Nie przynależę do nikogo, czuję się wolnym człowiekiem, który może głośno mówić co myśli, np. w sprawie obrony życia.

– Jak wspomina Pani grę w filmie „Smoleńsk” Antoniego Krauzego?
– Bardzo się cieszę, że mogłam zagrać tym filmie. Mieliśmy na planie poczucie, że robimy coś ważnego. Antoni Krauze z ogromnym wyczuciem i wrażliwością odnosił się do tematu. Dla mnie jest to przejmujący obraz. Miałam okazję poznać wdowę po Władysławie Stasiaku – niezwykła kobieta. Przeszła wiele, a jest chodzącym dobrem. Myśląc o tych ziejących nienawiścią aktorach z „Klątwy”, przychodzą mi na myśl słowa św. Jana Pawła II – człowieka trudno zrozumieć bez Chrystusa.  

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (10/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj

 

POLECANE
Sprzeczka między pilotem, a kontrolerem ruchu lotniczego. Nowe informacje ws. katastrofy F-16 z ostatniej chwili
Sprzeczka między pilotem, a kontrolerem ruchu lotniczego. Nowe informacje ws. katastrofy F-16

Na jaw wychodzą nowe fakty dotyczące katastrofy polskiego F-16 podczas przygotowań do Air Show w Radomiu. Jak ustaliła telewizja Polsat News, przed tragicznym lotem miało dojść do poważnego spięcia między pilotem a wieżą kontroli lotów.

Setki dronów nad Ukrainą. Zełenski: Tak Moskwa wykorzystuje czas przygotowany na spotkanie przywódców z ostatniej chwili
Setki dronów nad Ukrainą. Zełenski: Tak Moskwa wykorzystuje czas przygotowany na spotkanie przywódców

– Moskwa czas na przygotowanie spotkania przywódców wykorzystała na planowanie nowych ataków. Jedyną drogą do ponownego otwarcia możliwości dla dyplomacji są cła wobec finansujących rosyjską armię i skuteczne sankcje bankowe i energetyczne – oświadczył w sobotę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Ważny komunikat dla mieszkańców Krakowa z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Krakowa

Koniec wakacji oznacza powrót do standardowych rozkładów jazdy. W Krakowie od 30 sierpnia zaczęły obowiązywać nowe zasady kursowania autobusów, a od poniedziałku, 1 września, zmiany obejmą także tramwaje.

Patrioty i Starlink dla Ukrainy. Nowa decyzja USA za niemal 1,2 mld dolarów z ostatniej chwili
Patrioty i Starlink dla Ukrainy. Nowa decyzja USA za niemal 1,2 mld dolarów

Departament Stanu USA zgodził się w piątek na sprzedaż Ukrainie sprzętu i usług w celu wsparcia utrzymania systemów obrony powietrznej Patriot oraz łączności satelitarnej Starlink na łączną kwotę 329 mln dolarów - poinformowała w czwartek agencja Pentagonu, Defense Security Cooperation Agency (DSCA). Osobno zatwierdzono sprzedaż amunicji i sprzętu o wartości 825 mln dolarów.

Wiadomości
Pilny apel do Prezydenta ws. "Edukacji Zdrowotnej". Organizacja katolicka domaga się działania

Do Kancelarii Prezydenta RP trafił drugi postulat inicjatywy "Katolicy z Karolem Nawrockim", będący realizacją umowy programowej zawartej 8 maja 2025 r. w Strachocinie. Sygnatariusze domagają się, aby głowa państwa zaapelowała do rodziców o pilne wypisywanie dzieci z kontrowersyjnego przedmiotu "Edukacja Zdrowotna". Czas na złożenie rezygnacji upływa 25 września.

Polska chce wesprzeć Belgię ws. rosyjskich aktywów. Jest deklaracja Sikorskiego z ostatniej chwili
Polska chce wesprzeć Belgię ws. rosyjskich aktywów. Jest deklaracja Sikorskiego

Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oświadczył w sobotę, że Polska jest gotowa do wzięcia udziału w ubezpieczeniu Belgii na wypadek rosyjskich pozwów w związku z wykorzystaniem zamrożonych aktywów rosyjskiego banku centralnego.

Tȟašúŋke Witkó: Koalicja chętnych militarnych golasów tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Koalicja chętnych militarnych golasów

Czy Państwo już widzieli ten krótki, słabej jakości film, na którym BRDM-2, czyli opancerzony pojazd rozpoznawczo-patrolowy ciągnie za sobą na linie nagą, ciężko pobitą i zakrwawioną, młodą kobietę? Ach, zapomniałem dodać, że na burcie owego wojskowego wozu widnieje starannie namalowana białoczerwona flaga, a na wieży umieszczono wizerunek Orła Białego – godła Rzeczypospolitej Polskiej.

Błaszczak ostrzega: MON po prostu zbankrutuje z ostatniej chwili
Błaszczak ostrzega: MON po prostu zbankrutuje

Kilka tygodni temu przedstawiłem korespondencję między Ministerstwem Finansów a MON, gdzie minister finansów zobowiązywał szefa MON do tego, żeby spłacał zobowiązania wyłącznie z części budżetowej MON. Jeżeli tak będzie dalej, to w ciągu trzech, czterech lat MON po prostu zbankrutuje – stwierdził w Polsat News były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Donald Trump chce anulować miliardy dolarów na USAID z ostatniej chwili
Donald Trump chce anulować miliardy dolarów na USAID

Donald Trump chce cofnąć 4,9 mld dolarów z programów pomocy zagranicznej Departamentu Stanu i USAID. W tym celu ma zamiar wykorzystać manewr prawny, który po raz ostatni zastosowano blisko 50 lat temu.

Komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska

Od 31 sierpnia wchodzi jesienna korekta rozkładu Kolei Dolnośląskich – informuje serwis kolejedolnoslaskie.pl.

REKLAMA

Dominika Figurska dla "TS": Teatr to nie gabinet psychiatryczny. I nie miejsce na brukania świętości

– Tak powinno być, że nasze prywatne zdanie pozostawiamy w garderobie. W ostatnich czasach polityka zawłaszczyła teatr, a scena stała się wiecem, na którym można zaprezentować swoje poglądy polityczne. Do takich manifestów można zaliczyć spektakl „Klątwa”. Tu trudno mówić o kreowaniu postaci. Czytając, czy oglądając wypowiedzi aktorów, mamy świadomość, że wykorzystują oni teatr do pokazania tego, co myślą, że stają się narzędziem w rękach reżyserów, ale za pełnym ich przyzwoleniem. Ale teatr to nie gabinet psychiatryczny. I nie miejsce na brukania świętości, wartości i wolności drugiego człowieka. Gdzie jest granica wolności artystycznej i każdej innej? – mówi Dominika Figurska, aktorka filmowa i teatralna, w rozmowie z Izabelą Kozłowską.
 Dominika Figurska dla "TS": Teatr to nie gabinet psychiatryczny. I nie miejsce na brukania świętości
/ archiwum aktorki
– Od lat występuje Pani na deskach teatru, a także w serialach i filmach. Jak z perspektywy Pani doświadczenia zmieniał się zawód aktora?
– Wybierając studia aktorskie, kierowało mną przeświadczenie, że będę aktorką teatralną. Wiedziałam, co oznacza ta praca i moim marzeniem było jeździć ze spektaklami po Polsce i świecie. Marzyła mi się praca aktora – pielgrzyma. Obecnie przygotowuję także młode osoby do nauki w szkole teatralnej, stąd widzę, jak zmieniło się myślenie o tym zawodzie. Wiele osób w ogóle nie bierze pod uwagę możliwości występowania w teatrze. Nastawiają się głównie na grę w serialach i filmach. Mam wrażenie, że dzisiaj niewiele trzeba potrafić, aby być aktorem. Wypaczona została wartość słowa. Bardzo łatwo można to zweryfikować w sztukach klasycznych, gdzie operuje się techniką mówienia wiersza, czyli średniówką, klauzulą. Jest przepaść między aktorami młodego pokolenia i tymi starszymi.

– Problem tkwi w kształceniu aktorów?
– Rozmawiamy na ten temat z kolegami, którzy są wykładowcami w szkołach teatralnych. Często głośno zastanawiamy się, jak to jest możliwe, że dana osoba w ogóle się znalazła w tej szkole. Za naszych czasów nie miałaby szans i odpadłaby w pierwszym etapie. Wielu brakuje fundamentów do uprawiania zawodu, czyli głosu i dykcji. Odpowiedź, jaką często słyszymy, jest prosta: profesorowie potrzebują etatów, odpowiedniej ilości studentów. Trudno w to uwierzyć, że spośród dużej grupy zdającej do szkół teatralnych nie można wybrać odpowiednich osób. Z drugiej strony ci najlepsi profesorowie niestety powoli odchodzą i wielu ich zastępujących nie posiada odpowiednich warunków oraz warsztatu, a mimo to uczą innych.

– Teatr jest bardziej wymagający dla aktora? Czym różni się gra w teatrze od odgrywania ról w filmach i serialach?
– W serialu, w filmie może zagrać każdy jedną rolę – siebie. W teatrze już nie. Teatr wymaga warsztatu. Aktorstwo zawodowe dla mnie polega na transformacji. W tej chwili w polskim kinie coraz częściej daje się szansę aktorowi na kreację. To jest fascynujące w tym zawodzie: być kimś, kim w życiu nigdy nie będę. Sedno aktorstwa leży dla mnie w BYCIU, a nie GRANIU danej postaci. Ale, aby być,  trzeba stworzyć cały świat wokół.

– Która rola była dla Pani najtrudniejsza?
– Najtrudniejsza była ta pierwsza. Byłam wówczas na IV roku studiów. Zagrałam Ofelię w Hamlecie W. Shakespeare'a. Nie jest to łatwa rola. Poprzeczka była bardzo wysoko postawiona, grali tam wybitni aktorzy, m.in. Krzysztof Globisz i Anna Dymna. Jednocześnie „Ofelia” jest moją wielką miłością. Często porównuję ją do pierwszej miłości, która przenika nas głęboko i pozostaje na długo. Tak było ze mną i rolą Ofelii.

– Mówi się, że aktorzy jedynie odgrywają kolejne role, a swoje poglądy pozostawiają w garderobach. W ostatnich latach mamy jednak dość często do czynienia z wykorzystywaniem teatru do prezentowania swojego zdania, poglądów czy upodobań politycznych. Czy są granice? Kto je wyznacza?
– Tak powinno być, że nasze prywatne zdanie pozostawiamy w garderobie. W ostatnich czasach polityka zawłaszczyła teatr, a scena stała się wiecem, na którym można zaprezentować swoje poglądy polityczne. Do takich manifestów można zaliczyć spektakl „Klątwa”. Tu trudno mówić o kreowaniu postaci. Czytając, czy oglądając wypowiedzi aktorów, mamy świadomość, że wykorzystują oni teatr do pokazania tego, co myślą, że stają się narzędziem w rękach reżyserów, ale za pełnym ich przyzwoleniem. Ale teatr to nie gabinet psychiatryczny. I nie miejsce na brukania świętości, wartości i wolności drugiego człowieka. Gdzie jest granica wolności artystycznej i każdej innej? Tam gdzie zaczynamy łamać prawo drugiego człowieka, gdzie zaczynamy drugiemu wyrządzać krzywdę. Chciałabym, aby moje dzieci chodziły do teatru, który uwrażliwia widza na świat, na drugiego człowieka, na piękno. Odkrywa tajemnice ludzkiej duszy.

– Otwarcie mówi Pani o swoich poglądach np. w kwestii obrony życia, wiary. Nie obawiała się Pani przyszycia różnych łatek?
– Zawsze znajdzie się ktoś, kto z chęcią taką łatkę przyszyje. Takich określeń o sobie słyszałam już wiele. Nie przejmuję się tymi komentarzami. Nie przynależę do nikogo, czuję się wolnym człowiekiem, który może głośno mówić co myśli, np. w sprawie obrony życia.

– Jak wspomina Pani grę w filmie „Smoleńsk” Antoniego Krauzego?
– Bardzo się cieszę, że mogłam zagrać tym filmie. Mieliśmy na planie poczucie, że robimy coś ważnego. Antoni Krauze z ogromnym wyczuciem i wrażliwością odnosił się do tematu. Dla mnie jest to przejmujący obraz. Miałam okazję poznać wdowę po Władysławie Stasiaku – niezwykła kobieta. Przeszła wiele, a jest chodzącym dobrem. Myśląc o tych ziejących nienawiścią aktorach z „Klątwy”, przychodzą mi na myśl słowa św. Jana Pawła II – człowieka trudno zrozumieć bez Chrystusa.  

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (10/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj


 

Polecane
Emerytury
Stażowe