[Tylko u nas] Prof. Marek Jan Chodakiewicz: Tańczący chłopcy do dziś

Opisywane przez nas zwyczaje homoseksualne trwały i trwają do dzisiaj. I nadal dotyczy to dzieci.
/ Foto M. Żegliński


Oficjalna nazwa „tańczącego chłopca” w dari to „bacza bazi” (dosłownie: preferencja dla dzieciaków; umownie: chłopiec zabawka, boy play). Po arabsku to „dhakar binta” (samiec dziewczynka, male girl). Po turecku tańczący chłopcy to al-dżink (al-jink). Porwanych, kupionych bądź podarowanych chłopców przed rozkwitnięciem przebiera się za dziewczynki. Ich zadanie to taniec zarówno publicznie, jak i prywatnie. Wielu przedstawicieli elity trzymało takowych dla rozrywki oraz zabaw lubieżnych. Tubylcy traktują takie sprawy jako normę. Chociaż nie wszyscy na to się zgadzają. Jest to bowiem forma niewolnictwa seksualnego i prostytucji dziecięcej.

Jest to prawdziwa plaga. Zob. „Child Sexual Assault in Afghanistan: Implementation of Leahy Laws and Reports of Assault by Afghan Security Forces”, Special Inspector General for Afghanistan Reconstruction, (U) SIGAR, 17-47-IP, czerwiec 2017, https://sigar.mil/pdf/inspections/SIGAR%2017-47-IP.pdf; Rod Nordland, „Afghan Pedophiles Get Free Pass from U.S. Military, Report Says”, New York Times, 23 stycznia 2018; Christine Hauser, „Green Beret Who Beat Up Afghan Officer for Raping Boy Can Stay in Army”, New York Times, 29 kwietnia 2016; Joseph Goldstein, „U.S. Soldiers Told to Ignore Sexual Abuse of Abuse of Boys by Afghan Allies”, New York Times, 20 września 2015; Roshni Kapur, „Bacha Bazi: The Tragedy of Afghanistan’s Dancing Boys”, The Diplomat, 23 sierpnia 2014, http://thediplomat.cocm/2014/08/bacha-bazi-the-tragedy-of-afghanistans-dancing-boys; oraz „Afghanistan: Don’t Prosecute Sexually Assaulted Children”, Human Rights Watch, 9 lutego 2013, https://www.hrw.org/news/2013/02/09/afghanistan-dont-prosecute-sexually-assaulted-children.

Latem 2011 r. w prowincji Kunduz amerykański sierżant komandoskich „zielonych beretów” Charles Martland sprzeciwił się gwałceniu dziecka przez miejscowego sojusznika, komendanta Abdulę Rahmana. Rahman porwał od rodziców, a potem trzymał kilkuletniego chłopca przykutego do łóżka na łańcuchu i stale go gwałcił. Martland i jego dowódca kapitan Dan Quinn przerwali serię gwałtów. Pobili Afgańczyka i uwolnili jego niewolnika seksualnego. Sprzeciw ich miał podłoże chrześcijańskie, co wprost oznajmili. Obu władze wojskowe amerykańskie odwołały z tej bazy, odesłały do USA i starały się pozbyć z armii. Okazało się, że dobroczyńcy naruszyli rozkazy przełożonych, które zakazywały stawać w obronie gwałconych. W tamtych stronach porywanie dzieci i pedofilia są rzeczą powszechną, a ludzi, którzy ją praktykują, eufemistycznie nazywa się „bólem zęba”.

W Afganistanie i okolicach posiadanie „tańczących chłopców” jest oznaką potęgi i władzy, które zwykle idą w parze z zamożnością. Gwałt jest również znakiem dominacji i hierarchii. Pośledniejsi „tańczący chłopcy” trafiają również do biedniejszych Afgańczyków. Często taniej jest utrzymywać takiego kompana, niż zapłacić porządny posag za dziewczynę. I rozwiązuje to sprawę potrzeb seksualnych. A jak się mają do tego stosunki homoseksualne między dorosłymi?

Zasadniczo amerykańscy dowódcy mają przykazane przez polityków, aby nie mieszać się, ponieważ takie praktyki to „miejscowa kultura”. Tylko tyle udało się załatwić po latach, że spadochroniarze (airborn rangers) dostali „gwizdki antygwałtowe” (rape whistles). Bynajmniej nie po to, aby gwizdać na widok gwałtu, ale po to, aby świstać, jak ktoś będzie chciał ich gwałcić. I gwizdków tych nie dostały dziewczyny-żołnierze, a chłopaki, którzy przebywają w warunkach polowych z tubylczymi sojusznikami.

W Iraku było podobnie. Na przykład wiemy, że w irackiej części pewnej wspólnej bazy wojskowej miejscowi arabscy alianci zapalali czerwone światło przed swoimi kwaterami. Był to znak do seksu homoseksualnego. Młodzi desantowcy i żołnierze amerykańscy myśleli, że to zaproszenie na pogaduszki czy grę w karty. Wynikało z tego wiele awantur, aż w końcu nieformalnie zakazano amerykańskim chłopakom odwiedzin w takich warunkach. „Dlaczego palą te światła w czwartek?”. Odpowiedź: „Bo w piątek się modlą”.

W Riyadh w Arabii Saudyjskiej do spacerujących chłopaków z amerykańskich sił specjalnych podjeżdżały luksusowe samochody, a okutani w burnusy kierowcy cmokali do nich obleśnie i proponowali seks. Sprawy takie przeszkadzają w sojuszniczej integracji i współdziałaniu. Są to różnice kulturowe właściwie nie do przeskoczenia.

Takie kwestie zaczęliśmy sobie stawiać ponownie po zamachu na klub wesołkowaty w Orlando 12 czerwca 2016 r., gdy okazało się, że masowy morderca Omar Mateen był stałym bywalcem tej dyskoteki. Pojawiły się sprzeczne raporty dotyczące jego rzekomego homoseksualizmu, odezwali się prawdziwi, czy wydumani, kochankowie bądź osoby, które Omar usiłował sobie rzekomo przygruchać. FBI w końcu stwierdziła, że nie ma dowodów na „homoseksualną działalność” Mateena. W USA chcieliśmy prostej odpowiedzi, ale przecież w kulturze pasztuńskiej, z której wywodzi się zamachowiec, nie ma jednoznacznego i jednorodnego podejścia do homoseksualizmu. To samo dotyczy islamu. Ponadto dochodzi do tego sprawa kultury plemiennej.

Wśród Pasztunów sprawy komplikują się, ponieważ większość z nich nie zna arabskiego. Nie mogą sami zapoznać się z Koranem ani z hadisami. Do tego dochodzi duży stopień analfabetyzmu. Ludzie polegają więc na przewodnikach duchownych: imamach, mułłach, kadich czy „seminarzystach” (talibach). Ci – szczególnie na niższym poziomie społecznym – są często słabo obeznani z arkanami własnej wiary. Ponadto interpretują religijne przykazania tak, jak im się podoba, czyli według szkoły, jaką wyznają. I w ziemiach pasztuńskich dochodzi do tego dostosowanie się do kultury plemiennej. A kultura, jak wspomnieliśmy, jest raczej permisywna, pełna homoerotyzmu. Zasadniczo jednak w Afganistanie, w tym wśród Pasztunów, istnieje przeświadczenie, że homoseksualizm jest złem, a homoseksualistom należy się jakaś kara.

Czyli pełna niekonsekwencji postawa, wręcz schizoidalna. Jest to jasne w świetle badań Human Terrain Team (HTT). W projekcie tym (i innych z pola antropologii kulturowej) brali udział nasi studenci. Opieramy się więc na ich ustaleniach (zob. Human Terrain Team (HTT), „Pashtun Sexuality”, 2009, PublicIntelligence.net, https://publicinteligence.net/afghanistan-human-terrain-team-pashtun-homosexuality-report/).

Wśród Pasztunów przyjęło się, że homoseksualizm to miłość do innego mężczyzny: duchowa i fizyczna. Natomiast bez miłości takowej – upierają się – nie możemy mówić o homoseksualizmie, a jedynie o penetracji, kolegowaniu się itp. Bez miłości zarówno penetrujący i penetrowany nie są homoseksualistami. Faceci bzykają się dla sportu, ale żenią się z kobietami. Seks z mężczyznami jest nagminny i nie niesie za sobą żadnych kłopotów. Seks z kobietami oznacza zwykle surowe kary, aż do kary śmierci włącznie. Często może to spowodować całą serię zabójstw „honorowych”, a krwawe zemsty ciągną się przez lata. Ponadto kobiety żyją w separacji od mężczyzn. Jak je spotkać?

Faceci w różnym wieku trzymają się razem, pracują, walczą, bawią się. Większości młodych chłopaków nie stać na posag. I dlatego do małżeństwa co najmniej uprawiają seks z innymi mężczyznami. A jakże często z małymi chłopcami, co dzieje się zupełnie bezkarnie. Seks poza małżeństwem jest bardzo ostro prawnie karany w Afganistanie. Ale okazuje się, że często nie dotyczy to seksu homoseksualnego, w tym pedofilii.

W stanie świadomości Pasztunów nie ma miejsca na „wesołkowatość” czy zwykły homoseksualizm. Odrzucają jako potwarz próby logicznego łączenia aktów homoseksualnych z homoseksualizmem.

Na przykład przed 2009 r. amerykańscy felczerzy wojskowi leczyli rzeżączkę u tłumaczy przydzielonych do oddziałów okupacyjnych. Ognisko choroby znajdowało się w odbytnicach. Zarażenie nastąpiło z powodu uprawiania seksu analnego. Gdy felczerowie starali się wytłumaczyć, w jaki sposób rzeżączka pojawiła się w ich organizmach, Pasztuni zaprzeczyli, że są homoseksualistami, a więc choroby nie mogli byli nabyć poprzez akty homoseksualne. Tłumaczyli, że nabawili się rzeżączki, ponieważ pomieszali liście zielone i czarne, aby zaparzyć herbatę. Homoseksualiści są przecież źli.

I tutaj mamy islamski, a w tym wypadku pasztuński paradoks. Można być homofobem, a jednocześnie uprawiać seks analny pasywnie bądź aktywnie. Jak dozwoli Allah.


Waszyngton, DC, 20 czerwca 2022 r.

Intel z DC

 

 

 


 

POLECANE
Waszyngton: pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Min. Przydacz zabrał głos polityka
Waszyngton: pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Min. Przydacz zabrał głos

Minęło pierwsze posiedzenie Rady Pokoju w Waszyngtonie. Polskę reprezentował w roli obserwatora Marcin Przydacz, który podkreślił znaczenie budowania relacji z partnerami także poza Europą Wschodnią. "Czego NIE BYŁO, a czym próbowano dezinformować opinię publiczną w Polsce: oczekiwania 1 mld dolarów, oczekiwania wysłania wojsk, obecności Putina i Łukaszenki" - napisał w mediach społecznościowych prezydencki minister.

Koniec anarchii w togach? Ustawa, która mogłaby zamknąć spór o status sędziów tylko u nas
Koniec anarchii w togach? Ustawa, która mogłaby zamknąć spór o status sędziów

Dziś Prezydent RP złożył projekt ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Sam tytuł brzmi koncyliacyjnie.

Nowacka: Rząd nie sfinansuje dodatkowych lekcji religii Wiadomości
Nowacka: Rząd nie sfinansuje dodatkowych lekcji religii

Minister edukacji Barbara Nowacka zapowiedziała, że samorządy, które zdecydują się organizować dodatkowe lekcje religii ponad ustawowy wymiar, nie otrzymają z budżetu państwa żadnych rekompensat. Od września w szkołach obowiązuje jedna godzina religii lub etyki tygodniowo.

Aktywiści usiłują oswajać z tzw. etyczną pedofilią tylko u nas
Aktywiści usiłują oswajać z tzw. "etyczną pedofilią"

Dzieci trzeba chronić przed wykorzystaniem seksualnym – zgodzi się z tym praktycznie każdy. Innego zdania są jednak niektórzy aktywiści gender z Ameryki, którzy zorganizowali w Seattle akcję promującą normalizację tego typu zachowań

Kurs dolara w górę. Regres w przemyśle ciągnie złotego w dół pilne
Kurs dolara w górę. Regres w przemyśle ciągnie złotego w dół

Złoty znalazł się pod wyraźną presją. Kurs dolara zbliżył się do 3,60 zł po rozczarowujących danych o produkcji przemysłowej. Jak opisuje money.pl, impulsem do wyprzedaży polskiej waluty stały się czwartkowe dane Głównego Urzędu Statystycznego.

Muszle pod 500 m lodu. Niezwykłe dane z odwiertu na Antarktydzie Wiadomości
Muszle pod 500 m lodu. Niezwykłe dane z odwiertu na Antarktydzie

Pod ponad 500-metrową warstwą lodu na Antarktydzie odkryto ślady dawnego, otwartego oceanu. Wstępne dane wskazują, że warstwy osadów w rdzeniu obejmują ostatnie 23 miliony lat, w tym okresy, w których średnia globalna temperatura Ziemi była znacznie wyższa od temperatury sprzed epoki przemysłowej.

TOPR przerywa akcję ratunkową. Poszukiwania turysty w Tatrach zawieszone Wiadomości
TOPR przerywa akcję ratunkową. Poszukiwania turysty w Tatrach zawieszone

Kolejny dzień poszukiwań 30-letniego turysty w Tatrach nie przyniósł rezultatu. Ratownicy w czwartek wstrzymali działania z uwagi na pogarszające się warunki i wzrost zagrożenia lawinowego do trzeciego stopnia.

Komunikat dla mieszkańców woj. łódzkiego Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców woj. łódzkiego

Po zderzeniu busa z ciężarówką autostrada A2 jest zablokowana w kierunku Poznania koło Wartkowic (Łódzkie). Według dyżurnego GDDKiA w Łodzi, 4 osoby zostały ranne.

Żurek reaguje na prezydenckie weto ws. KRS: Nie ustąpię, mamy plan B gorące
Żurek reaguje na prezydenckie weto ws. KRS: "Nie ustąpię, mamy plan B"

Prezydent Karol Nawrocki zablokował zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa i powiązaną nowelizację Kodeksu wyborczego. Zapowiedział też własny projekt ustawowy oraz możliwość referendum, jeśli jego propozycje dialogu zostaną odrzucone. Na decyzję głowy państwa ostro zareagował minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Żałoba w siedleckiej policji. Nie żyje wieloletni funkcjonariusz i radny Wiadomości
Żałoba w siedleckiej policji. Nie żyje wieloletni funkcjonariusz i radny

W Siedlcach panuje żałoba po śmierci asp. Janusza Cabaja, wieloletniego funkcjonariusza miejscowej policji i radnego miasta. Po przejściu na emeryturę nie zakończył swojej działalności, angażując się w rozmaite, prospołeczne inicjatywy.

REKLAMA

[Tylko u nas] Prof. Marek Jan Chodakiewicz: Tańczący chłopcy do dziś

Opisywane przez nas zwyczaje homoseksualne trwały i trwają do dzisiaj. I nadal dotyczy to dzieci.
/ Foto M. Żegliński


Oficjalna nazwa „tańczącego chłopca” w dari to „bacza bazi” (dosłownie: preferencja dla dzieciaków; umownie: chłopiec zabawka, boy play). Po arabsku to „dhakar binta” (samiec dziewczynka, male girl). Po turecku tańczący chłopcy to al-dżink (al-jink). Porwanych, kupionych bądź podarowanych chłopców przed rozkwitnięciem przebiera się za dziewczynki. Ich zadanie to taniec zarówno publicznie, jak i prywatnie. Wielu przedstawicieli elity trzymało takowych dla rozrywki oraz zabaw lubieżnych. Tubylcy traktują takie sprawy jako normę. Chociaż nie wszyscy na to się zgadzają. Jest to bowiem forma niewolnictwa seksualnego i prostytucji dziecięcej.

Jest to prawdziwa plaga. Zob. „Child Sexual Assault in Afghanistan: Implementation of Leahy Laws and Reports of Assault by Afghan Security Forces”, Special Inspector General for Afghanistan Reconstruction, (U) SIGAR, 17-47-IP, czerwiec 2017, https://sigar.mil/pdf/inspections/SIGAR%2017-47-IP.pdf; Rod Nordland, „Afghan Pedophiles Get Free Pass from U.S. Military, Report Says”, New York Times, 23 stycznia 2018; Christine Hauser, „Green Beret Who Beat Up Afghan Officer for Raping Boy Can Stay in Army”, New York Times, 29 kwietnia 2016; Joseph Goldstein, „U.S. Soldiers Told to Ignore Sexual Abuse of Abuse of Boys by Afghan Allies”, New York Times, 20 września 2015; Roshni Kapur, „Bacha Bazi: The Tragedy of Afghanistan’s Dancing Boys”, The Diplomat, 23 sierpnia 2014, http://thediplomat.cocm/2014/08/bacha-bazi-the-tragedy-of-afghanistans-dancing-boys; oraz „Afghanistan: Don’t Prosecute Sexually Assaulted Children”, Human Rights Watch, 9 lutego 2013, https://www.hrw.org/news/2013/02/09/afghanistan-dont-prosecute-sexually-assaulted-children.

Latem 2011 r. w prowincji Kunduz amerykański sierżant komandoskich „zielonych beretów” Charles Martland sprzeciwił się gwałceniu dziecka przez miejscowego sojusznika, komendanta Abdulę Rahmana. Rahman porwał od rodziców, a potem trzymał kilkuletniego chłopca przykutego do łóżka na łańcuchu i stale go gwałcił. Martland i jego dowódca kapitan Dan Quinn przerwali serię gwałtów. Pobili Afgańczyka i uwolnili jego niewolnika seksualnego. Sprzeciw ich miał podłoże chrześcijańskie, co wprost oznajmili. Obu władze wojskowe amerykańskie odwołały z tej bazy, odesłały do USA i starały się pozbyć z armii. Okazało się, że dobroczyńcy naruszyli rozkazy przełożonych, które zakazywały stawać w obronie gwałconych. W tamtych stronach porywanie dzieci i pedofilia są rzeczą powszechną, a ludzi, którzy ją praktykują, eufemistycznie nazywa się „bólem zęba”.

W Afganistanie i okolicach posiadanie „tańczących chłopców” jest oznaką potęgi i władzy, które zwykle idą w parze z zamożnością. Gwałt jest również znakiem dominacji i hierarchii. Pośledniejsi „tańczący chłopcy” trafiają również do biedniejszych Afgańczyków. Często taniej jest utrzymywać takiego kompana, niż zapłacić porządny posag za dziewczynę. I rozwiązuje to sprawę potrzeb seksualnych. A jak się mają do tego stosunki homoseksualne między dorosłymi?

Zasadniczo amerykańscy dowódcy mają przykazane przez polityków, aby nie mieszać się, ponieważ takie praktyki to „miejscowa kultura”. Tylko tyle udało się załatwić po latach, że spadochroniarze (airborn rangers) dostali „gwizdki antygwałtowe” (rape whistles). Bynajmniej nie po to, aby gwizdać na widok gwałtu, ale po to, aby świstać, jak ktoś będzie chciał ich gwałcić. I gwizdków tych nie dostały dziewczyny-żołnierze, a chłopaki, którzy przebywają w warunkach polowych z tubylczymi sojusznikami.

W Iraku było podobnie. Na przykład wiemy, że w irackiej części pewnej wspólnej bazy wojskowej miejscowi arabscy alianci zapalali czerwone światło przed swoimi kwaterami. Był to znak do seksu homoseksualnego. Młodzi desantowcy i żołnierze amerykańscy myśleli, że to zaproszenie na pogaduszki czy grę w karty. Wynikało z tego wiele awantur, aż w końcu nieformalnie zakazano amerykańskim chłopakom odwiedzin w takich warunkach. „Dlaczego palą te światła w czwartek?”. Odpowiedź: „Bo w piątek się modlą”.

W Riyadh w Arabii Saudyjskiej do spacerujących chłopaków z amerykańskich sił specjalnych podjeżdżały luksusowe samochody, a okutani w burnusy kierowcy cmokali do nich obleśnie i proponowali seks. Sprawy takie przeszkadzają w sojuszniczej integracji i współdziałaniu. Są to różnice kulturowe właściwie nie do przeskoczenia.

Takie kwestie zaczęliśmy sobie stawiać ponownie po zamachu na klub wesołkowaty w Orlando 12 czerwca 2016 r., gdy okazało się, że masowy morderca Omar Mateen był stałym bywalcem tej dyskoteki. Pojawiły się sprzeczne raporty dotyczące jego rzekomego homoseksualizmu, odezwali się prawdziwi, czy wydumani, kochankowie bądź osoby, które Omar usiłował sobie rzekomo przygruchać. FBI w końcu stwierdziła, że nie ma dowodów na „homoseksualną działalność” Mateena. W USA chcieliśmy prostej odpowiedzi, ale przecież w kulturze pasztuńskiej, z której wywodzi się zamachowiec, nie ma jednoznacznego i jednorodnego podejścia do homoseksualizmu. To samo dotyczy islamu. Ponadto dochodzi do tego sprawa kultury plemiennej.

Wśród Pasztunów sprawy komplikują się, ponieważ większość z nich nie zna arabskiego. Nie mogą sami zapoznać się z Koranem ani z hadisami. Do tego dochodzi duży stopień analfabetyzmu. Ludzie polegają więc na przewodnikach duchownych: imamach, mułłach, kadich czy „seminarzystach” (talibach). Ci – szczególnie na niższym poziomie społecznym – są często słabo obeznani z arkanami własnej wiary. Ponadto interpretują religijne przykazania tak, jak im się podoba, czyli według szkoły, jaką wyznają. I w ziemiach pasztuńskich dochodzi do tego dostosowanie się do kultury plemiennej. A kultura, jak wspomnieliśmy, jest raczej permisywna, pełna homoerotyzmu. Zasadniczo jednak w Afganistanie, w tym wśród Pasztunów, istnieje przeświadczenie, że homoseksualizm jest złem, a homoseksualistom należy się jakaś kara.

Czyli pełna niekonsekwencji postawa, wręcz schizoidalna. Jest to jasne w świetle badań Human Terrain Team (HTT). W projekcie tym (i innych z pola antropologii kulturowej) brali udział nasi studenci. Opieramy się więc na ich ustaleniach (zob. Human Terrain Team (HTT), „Pashtun Sexuality”, 2009, PublicIntelligence.net, https://publicinteligence.net/afghanistan-human-terrain-team-pashtun-homosexuality-report/).

Wśród Pasztunów przyjęło się, że homoseksualizm to miłość do innego mężczyzny: duchowa i fizyczna. Natomiast bez miłości takowej – upierają się – nie możemy mówić o homoseksualizmie, a jedynie o penetracji, kolegowaniu się itp. Bez miłości zarówno penetrujący i penetrowany nie są homoseksualistami. Faceci bzykają się dla sportu, ale żenią się z kobietami. Seks z mężczyznami jest nagminny i nie niesie za sobą żadnych kłopotów. Seks z kobietami oznacza zwykle surowe kary, aż do kary śmierci włącznie. Często może to spowodować całą serię zabójstw „honorowych”, a krwawe zemsty ciągną się przez lata. Ponadto kobiety żyją w separacji od mężczyzn. Jak je spotkać?

Faceci w różnym wieku trzymają się razem, pracują, walczą, bawią się. Większości młodych chłopaków nie stać na posag. I dlatego do małżeństwa co najmniej uprawiają seks z innymi mężczyznami. A jakże często z małymi chłopcami, co dzieje się zupełnie bezkarnie. Seks poza małżeństwem jest bardzo ostro prawnie karany w Afganistanie. Ale okazuje się, że często nie dotyczy to seksu homoseksualnego, w tym pedofilii.

W stanie świadomości Pasztunów nie ma miejsca na „wesołkowatość” czy zwykły homoseksualizm. Odrzucają jako potwarz próby logicznego łączenia aktów homoseksualnych z homoseksualizmem.

Na przykład przed 2009 r. amerykańscy felczerzy wojskowi leczyli rzeżączkę u tłumaczy przydzielonych do oddziałów okupacyjnych. Ognisko choroby znajdowało się w odbytnicach. Zarażenie nastąpiło z powodu uprawiania seksu analnego. Gdy felczerowie starali się wytłumaczyć, w jaki sposób rzeżączka pojawiła się w ich organizmach, Pasztuni zaprzeczyli, że są homoseksualistami, a więc choroby nie mogli byli nabyć poprzez akty homoseksualne. Tłumaczyli, że nabawili się rzeżączki, ponieważ pomieszali liście zielone i czarne, aby zaparzyć herbatę. Homoseksualiści są przecież źli.

I tutaj mamy islamski, a w tym wypadku pasztuński paradoks. Można być homofobem, a jednocześnie uprawiać seks analny pasywnie bądź aktywnie. Jak dozwoli Allah.


Waszyngton, DC, 20 czerwca 2022 r.

Intel z DC

 

 

 



 

Polecane