Dr. Piotr Łysakowski: Kilka pytań do zapowiadanego Kongresu Historyków bez nadziei na odpowiedź

Zbliża się zapowiadany Kongres Historyków wraz z tym pojawiają się pytania
/ morguefile.com

Kilka słów o Kolegach Historykach, a może nie kilka pytań do Nich (i nie tylko bo zasadniczo będą to uwagi uniwersalne adresowane do „demokratów” wszelakich) zasadniczo bez szczególnej nadziei na jakąkolwiek odpowiedź.

Ostatnio „na blogu” wspominałem o polityce historycznej. Tak się składa, że od co najmniej kilkunastu dni głośno o planowanym na początek listopada „Kongresie Historyków”. Plany przeprowadzenia tego „przedsięwzięcia” sygnuje (jak widziałem) sporo osób / Kolegów których znam, z którymi byłem (jestem) na „Ty”, są tam też nazwiska i tych, którzy mnie w jakiś sposób uczyli lub od których się uczyłem. Generalnie ujmując wiem o jednych i drugich sporo.

Rozumiem też , że planowany Kongres jest w swoim założeniu protestem przeciwko rozprzestrzeniającemu w Polsce „faszyzmowi”.

W rzeczywistości zaś przeciwko realnej różnorodności i wielości badań naukowych: „[...] wielu studentów IH UW, którzy piszą prace z zakresu historii wojskowości dzwonią do mnie i proszą o wskazówki, kiedy polecam im określoną literaturę do wykorzystania w ich pracach, mówią mi, że jeżeli wykażą to, w swojej pracy, to mój promotor nie przepuści tej pracy. Więc proszę się nie dziwić, że dla mnie IH UW nie ma nic wspólnego z prawdziwą nauką.[...]” pisze Lech Kowalski (2009.16 W Polityce w tekście „Część historyków organizuje - wzorem sędziów - konspiracyjny kongres!”) bolesne słowa bo tam kończyłem studia i wydawało się, że nawet (przy wszystkich ograniczeniach i słabościach ludzkich, których było sporo jak pamiętam) za komuny był to bardzo fajny i stosunkowo „wolny” wydział UW.

O motywacjach osobistych Kolegów zaangażowanych w całą akcję nie będę wspominał bo ich po prostu nie znam – choć w wielu przypadkach mogę się ich domyślać i wolałbym nie domyślać się tego czego się domyślam.

W kontekście powyższego może tylko dziwić, że w sytuacji realnego zagrożenia wolności badań (wspominałem o tym w poprzednim tekście) po wysłaniu na Wydział Historyczny UJ kontroli w związku z pracą Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie (wysłała ją Pani Minister Barbara Kudrycka – nie wiem czy z własnej inicjatywy czy na czyjeś polecenie – zasadniczo jednak to nie ma jakiegokolwiek znaczenia – tak czy owak jest to kompletnie dyskredytujące) nie usłyszałem masowych protestów środowiska, nie słyszałem ich także i wtedy, gdy pod adresem Autora wspomnianej książki ( i wobec IPN – Pan Bóg jeden wie z jakiego powodu !?) sypały się groźby z ust osób piastujących najwyższe państwowe funkcje od Premiera po Ministra Spraw Wewnętrznych, to jednak szczegóły bo jak rozumiem jest kilka norm obowiązującej „uczciwości zawodowej” w tym ta dla „demokratów” i ta dla „faszystów”, do których „zapisał się” jakby przy okazji Jan Żaryn człowiek wielkiej wiedzy, uczciwości i kultury (ilu z Was cieszyło się z wywalenia Janka z pracy – pytam bo takie głosy słyszałem nawet wśród Jego współpracowników w IPN). Przy okazji dziękuję Wam Drodzy Koledzy za uświadomienie tego – stary jestem ale uczyć się można całe życie niezależnie od tego ile go tam jeszcze zostało. „Case Zyzak” nie był jedynym „takim” przypadkiem. Było ich co najmniej klikanaście. Zostawmy to jednak.

Przy okazji i od siebie dodam jeszcze, że w „swobodnej atmosferze III RP” co najmniej dwukrotnie groziło mi relegowanie z pracy (jeden z Was akurat mnie przed tym obronił – za co też wielkie Danke Schoen co powinno budzić wśród Was refleksję dotyczącą zagrożonych swobód dziś) za to, że powiedziałem i napisałem o Katyniu to co napisałem i powiedziałem odnosząc to do pewnego „naukowca” rodem z poprzedniej epoki. Muszę się przyznać, że czułem się wtedy jak w głębokim PRL/u – ale to oczywiście mój „prawicowo radykalny” punkt czucia i widzenia daleki do „demokratycznej” wizji otaczającego nas świata pełnego dobroci. Już zupełnie przy okazji dodam, że tematyką zajmowałem się od pierwszej połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku roku nie tak jak wielu po 1989 już wtedy, gdy „było wolno”.

Zwracacie Koledzy uwagę na to, że dziś wśród rządzących jest wielu byłych członków PZPR co zda się gwarantować łagodne przejście od tego co mamy dzisiaj (wg Was to nie demokracja) do łagodnych, a później (może) ostrych form totalitaryzmu. Zniesmacza Was to. Nie razi Was jednak, że są wśród możliwych uczestników „Kongresu” (faktycznie wśród Was) towarzysze, którzy pełnili w latach „Polski Ludowej” wysokie funkcje partyjne w ramach uczelnianej (i różnych innych) organizacji PZPR: „[...] Proszę również zwrócić uwagę jak wyglądają nauki historyczne nie tylko na IH UW, mam na myśli uczelnie w Siedlcach, w Piotrkowie Trybunalskim, w Pułtusku. Na tych i innych uczelniach spotykam wśród wykładowców nazwiska ludzi, na których widok ręce opadają. Można spotkać tam ludzi z byłej Wojskowej Akademii Politycznej, z byłej Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, z Akademii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. To będzie klientela listopadowego kongresu i trzeba zrobić wszystko, aby przed kongresem opisać tych ludzi i ich dokonania naukowe, przypomnieć co robili przed i po 1989 r.[...]” (fragment z cytowanego wyżej tekstu z W Polityce pióra Profesora Ryby) angażujący się w czynną politykę i przenoszący niestety jej „napięcia, sympatie i antypatie” ( z naciskiem na „antypatie”) na płaszczyznę naukowej debaty.

Nie razi Was to, że wśród jeszcze nie tak dawno rządzących byli liczni tajni współpracownicy służb PRL – mnie to akurat mocno obraża, Was może nie ale to kwestia smaku – o osobistej uczciwości nie wspomnę.

Nie razi (i nie raził) Was subiektywizm mediów przez ostatnie 8 lat, gdy teraz mówicie głośno o naruszaniu w tychże „demokratycznych norm”. Jeśli uznajecie za takie ustawianie dyskusji w formacie 2 albo 3 na jednego i „nawalanie” tego „jednego” przez pozostałych bez prawa i szansy udzielenia odpowiedzi to rzeczywiście dzisiejsze media (publiczne) nie są demokratyczne i nie będą nimi nigdy, ale ja jako obywatel nie chcę takich mediów jakie podobają się Wam.

Nie chcę też Sądów twierdzących, że określenie „...polskie obozy ...” nie narusza interesów i dobrego imienia Polaków i Polski – jakoś nie słyszałem grupowych protestów przeciwko temu urągającemu zdrowemu rozsądkowi i prawdzie (także i historycznej) wyrokowi, powinno nas wszystkich to oburzać – powinno a jakoś nie widzę (słyszę), by oburzało.

Nie chcę też Sądów, które w majestacie prawa orzekają, że pensja „x” pln jest niesprawiedliwa „społecznie”, a pensja „x”+300% jest ok tylko dla tego, że „to x+300%” otrzymuje „demokrata”. Dodajmy prawdziwy.

Gdzie byliście protestujący dziś słusznie przeciwko pojedyńczym aktom przemocy wobec obcych, gdy w Polsce zabito z politycznych powodów CZŁOWIEKA. Nie zaobserwowałem fali oburzenia, nie widziałem jej też wcześniej, gdy oddawano mocz na znicze na Krakowskim Przedmieściu i używano przemocy fizycznej wobec modlących się tam osób, a Pan Premier Tusk stwierdzał nonszalancko, że to „happening”. Wiem z „Moherem” można więcej bo to „Moher” właśnie. Tendencyjnie zapytam podwójna miara - czy może (niebezpieczne dla demokracji) rozdwojenie jaźni !?

No to idźmy dalej – odważnie (i jakże słusznie przecież) broniliście Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego przed „nieuczciwymi i niesprawiedliwymi atakami”, a jak było wcześniej w przypadku ŚP Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dobra nie szukajmy za daleko – jasne można nie pamiętać (może nawet nie trzeba) – dawno było. Szukamy więc tego co całkiem nie dawno - nie dalej jak kilka dni temu opluto samochód Andrzeja Dudy – Prezydenta Andrzeja Dudy, była jakaś reakcja (głos oburzenia lub potępienia). Aha za mało czasu było nie zdążyliśmy z reakcją – rozumiem.

Wsadzanie narodowej flagi w psie goowno przez jakichś półgłówków – nie ważne czy sztuczne czy prawdziwe – fajne jest – budzi niepokój taki jak (rzekomy) brak unijnych flag (nb widzieliście te niebiesko złote flagi podczas wizyty Pana Prezydenta Andrzeja Dudy w Bellvue u Prezydenta Joachima Gaucka !?) w polskich gabinetach rządowych czy może właśnie goowno Was to wszystkich obchodzi – bo to tylko polska flaga !?

No to pytamy dalej – sytuacja wcale nie tak rzadka po 2007 roku - jakbyście odnieśli się do sytuacji, w której facet podnoszący wartość zapuszczonej spółki skarbu państwa i chroniący ją przed rozsprzedażą za grosze jest po przyjściu do władzy „demokratów” natychmiast zwalniany i usiłuje się z niego zrobić złodzieja, a jego następcy błyskawicznie rozpoczynają to czemu tenże wcześniej zapobiegł czyli dekapitalizację, a później „parcelację” państwowego (naszego) majątku. Słyszeliście o takich sytuacjach. Nie – no to zapewniam , że są były prawdziwe w 100%.

Tego typu pytania można mnożyć – jest ich po ośmiu latach koalicji PO/PSL dziesiątki, setki nawet. Mnożę je więc nie licząc na jakąkolwiek odpowiedź. Trudno bowiem na nie odpowiedzieć uczciwie nie narażając się na śmieszność, a może po prostu nie deprecjonując samych siebie.

W tym wszystkim jest jeden dramat, a mianowicie, historyk może mieć różne poglądy tego nikt (przy zdrowych zmysłach) nikomu nie będzie zabraniał. Problem w tym, że pisząc / opowiadając o przeszłości musi uwzględnić wszystkie znane fakty i zadać wszystkie możliwe pytania opierając się na znanych (właśnie) faktach. Jeśli tego nie zrobi to (niezależnie od poglądów) jest pajacem a nie historykiem. Mógłbym to określić nieco ostrzej ale po co !? Ta sama reguła obowiązuje w ocenie politycznej rzeczywistości. Chyba, że uważacie tak jak jedna z demokratek z KOD/u :„(…) PiS trzeba wywieźć do Oświęcimia i wytruć […] „(W polityce Marzena Nykiel „Szturm nadciąga...” 25.09.16), tylko nie potraficie się do tego przyznać !?

 

 

 

 

 

 


 

POLECANE
Od stycznia wzrasta opłata abonamentowa za odbiorniki radiowe i telewizyjne pilne
Od stycznia wzrasta opłata abonamentowa za odbiorniki radiowe i telewizyjne

Od stycznia wzrasta opłata abonamentowa za odbiorniki radiowe i telewizyjne. Za radio trzeba będzie zapłacić 9,50 zł miesięcznie (w 2025 r. opłata wynosiła 8,70 zł), za telewizję – 30,50 zł (w 2025 r. – 27,30 zł).

Ekspert: Umowa UE-Mercosur uderzy w całą polską gospodarkę z ostatniej chwili
Ekspert: Umowa UE-Mercosur uderzy w całą polską gospodarkę

„Rolnictwo nie jest problemem polskiej gospodarki. Jest jej ubezpieczeniem” - napisał na Facebooku Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Koszmar na S7. „Dopiero od kilku godzin dochodzę do siebie” gorące
Koszmar na S7. „Dopiero od kilku godzin dochodzę do siebie”

Znana obrończyni życia Kaja Godek napisała na platformie X, jak wyglądały działania służb wobec stojących w korku na S7 ludzi. „Powinna być dymisja za dymisją” – oceniła.

W 2026 r. AI będzie wykorzystywana coraz częściej do oszustw i wyłudzeń. Raport Wiadomości
W 2026 r. AI będzie wykorzystywana coraz częściej do oszustw i wyłudzeń. Raport

Zaawansowane boty AI w 2026 r. będą coraz częściej wykorzystywane do kampanii dezinformacyjnych, oszustw i wyłudzeń – wynika z raportu firmy Eset. Analitycy przewidują też m.in. wzrost aktywności grup cyberprzestępczych w Polsce powiązanych z Białorusią i Rosją.

Internet obiegło zdjęcie pokazujące moment wybuchu pożaru w Crans-Montana z ostatniej chwili
Internet obiegło zdjęcie pokazujące moment wybuchu pożaru w Crans-Montana

Do sieci trafiło zdjęcie pokazujące moment wybuchu pożaru w klubie w szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana.

Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu z ostatniej chwili
Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu

Problemy na kolei w województwie warmińsko-mazurskim. Kilometr przed stacją Sterławki zepsuła się lokomotywa pociągu „Biebrza”, jadącego z Białegostoku do Gdyni Głównej. Z powodu wysokiego śniegu pociąg zatrzymał się w miejscu, z którego pasażerowie nie mogą bezpiecznie opuścić wagonów.

Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje Wiadomości
Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje

Międzynarodowy zespół astronomów, w tym - z Polski, odkrył tzw. planetę swobodną i wyznaczył jej dokładną masę, dostarczając ostatecznego dowodu, że takie obiekty faktycznie istnieją. O „przełomowym pomiarze” w dziedzinie badania planet pozasłonecznych poinformowało „Science”.

Nie żyje najcięższy człowiek świata Wiadomości
Nie żyje najcięższy człowiek świata

Juan Pedro Franco, znany na całym świecie jako najcięższy człowiek świata, zmarł w Wigilię 24 grudnia 2025 roku. Miał 41 lat. Meksykanin odszedł w szpitalu w Aguascalientes w wyniku powikłań związanych z infekcją nerek.

Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona Wiadomości
Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona

Nietypowa interwencja służb miała miejsce w Nowy Rok na Mazowszu. W środę po południu strażacy zostali wezwani do zgłoszenia dotyczącego psa, który znajdował się na tafli lodowej rzeki Bug w rejonie miejscowości Kuligów w powiecie wołomińskim. W działaniach brały udział zastępy OSP RW Ślężany, OSP Kołaków oraz dron ratowniczy.

Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat Wiadomości
Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat

Najbliższe dni przyniosą w Polsce typowo zimową aurę, choć bez tak silnych opadów śniegu jak ostatnio. Przez chwilę do kraju napłynie nieco cieplejsze powietrze, jednak już w weekend i na początku przyszłego tygodnia temperatury ponownie spadną, także w ciągu dnia.

REKLAMA

Dr. Piotr Łysakowski: Kilka pytań do zapowiadanego Kongresu Historyków bez nadziei na odpowiedź

Zbliża się zapowiadany Kongres Historyków wraz z tym pojawiają się pytania
/ morguefile.com

Kilka słów o Kolegach Historykach, a może nie kilka pytań do Nich (i nie tylko bo zasadniczo będą to uwagi uniwersalne adresowane do „demokratów” wszelakich) zasadniczo bez szczególnej nadziei na jakąkolwiek odpowiedź.

Ostatnio „na blogu” wspominałem o polityce historycznej. Tak się składa, że od co najmniej kilkunastu dni głośno o planowanym na początek listopada „Kongresie Historyków”. Plany przeprowadzenia tego „przedsięwzięcia” sygnuje (jak widziałem) sporo osób / Kolegów których znam, z którymi byłem (jestem) na „Ty”, są tam też nazwiska i tych, którzy mnie w jakiś sposób uczyli lub od których się uczyłem. Generalnie ujmując wiem o jednych i drugich sporo.

Rozumiem też , że planowany Kongres jest w swoim założeniu protestem przeciwko rozprzestrzeniającemu w Polsce „faszyzmowi”.

W rzeczywistości zaś przeciwko realnej różnorodności i wielości badań naukowych: „[...] wielu studentów IH UW, którzy piszą prace z zakresu historii wojskowości dzwonią do mnie i proszą o wskazówki, kiedy polecam im określoną literaturę do wykorzystania w ich pracach, mówią mi, że jeżeli wykażą to, w swojej pracy, to mój promotor nie przepuści tej pracy. Więc proszę się nie dziwić, że dla mnie IH UW nie ma nic wspólnego z prawdziwą nauką.[...]” pisze Lech Kowalski (2009.16 W Polityce w tekście „Część historyków organizuje - wzorem sędziów - konspiracyjny kongres!”) bolesne słowa bo tam kończyłem studia i wydawało się, że nawet (przy wszystkich ograniczeniach i słabościach ludzkich, których było sporo jak pamiętam) za komuny był to bardzo fajny i stosunkowo „wolny” wydział UW.

O motywacjach osobistych Kolegów zaangażowanych w całą akcję nie będę wspominał bo ich po prostu nie znam – choć w wielu przypadkach mogę się ich domyślać i wolałbym nie domyślać się tego czego się domyślam.

W kontekście powyższego może tylko dziwić, że w sytuacji realnego zagrożenia wolności badań (wspominałem o tym w poprzednim tekście) po wysłaniu na Wydział Historyczny UJ kontroli w związku z pracą Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie (wysłała ją Pani Minister Barbara Kudrycka – nie wiem czy z własnej inicjatywy czy na czyjeś polecenie – zasadniczo jednak to nie ma jakiegokolwiek znaczenia – tak czy owak jest to kompletnie dyskredytujące) nie usłyszałem masowych protestów środowiska, nie słyszałem ich także i wtedy, gdy pod adresem Autora wspomnianej książki ( i wobec IPN – Pan Bóg jeden wie z jakiego powodu !?) sypały się groźby z ust osób piastujących najwyższe państwowe funkcje od Premiera po Ministra Spraw Wewnętrznych, to jednak szczegóły bo jak rozumiem jest kilka norm obowiązującej „uczciwości zawodowej” w tym ta dla „demokratów” i ta dla „faszystów”, do których „zapisał się” jakby przy okazji Jan Żaryn człowiek wielkiej wiedzy, uczciwości i kultury (ilu z Was cieszyło się z wywalenia Janka z pracy – pytam bo takie głosy słyszałem nawet wśród Jego współpracowników w IPN). Przy okazji dziękuję Wam Drodzy Koledzy za uświadomienie tego – stary jestem ale uczyć się można całe życie niezależnie od tego ile go tam jeszcze zostało. „Case Zyzak” nie był jedynym „takim” przypadkiem. Było ich co najmniej klikanaście. Zostawmy to jednak.

Przy okazji i od siebie dodam jeszcze, że w „swobodnej atmosferze III RP” co najmniej dwukrotnie groziło mi relegowanie z pracy (jeden z Was akurat mnie przed tym obronił – za co też wielkie Danke Schoen co powinno budzić wśród Was refleksję dotyczącą zagrożonych swobód dziś) za to, że powiedziałem i napisałem o Katyniu to co napisałem i powiedziałem odnosząc to do pewnego „naukowca” rodem z poprzedniej epoki. Muszę się przyznać, że czułem się wtedy jak w głębokim PRL/u – ale to oczywiście mój „prawicowo radykalny” punkt czucia i widzenia daleki do „demokratycznej” wizji otaczającego nas świata pełnego dobroci. Już zupełnie przy okazji dodam, że tematyką zajmowałem się od pierwszej połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku roku nie tak jak wielu po 1989 już wtedy, gdy „było wolno”.

Zwracacie Koledzy uwagę na to, że dziś wśród rządzących jest wielu byłych członków PZPR co zda się gwarantować łagodne przejście od tego co mamy dzisiaj (wg Was to nie demokracja) do łagodnych, a później (może) ostrych form totalitaryzmu. Zniesmacza Was to. Nie razi Was jednak, że są wśród możliwych uczestników „Kongresu” (faktycznie wśród Was) towarzysze, którzy pełnili w latach „Polski Ludowej” wysokie funkcje partyjne w ramach uczelnianej (i różnych innych) organizacji PZPR: „[...] Proszę również zwrócić uwagę jak wyglądają nauki historyczne nie tylko na IH UW, mam na myśli uczelnie w Siedlcach, w Piotrkowie Trybunalskim, w Pułtusku. Na tych i innych uczelniach spotykam wśród wykładowców nazwiska ludzi, na których widok ręce opadają. Można spotkać tam ludzi z byłej Wojskowej Akademii Politycznej, z byłej Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, z Akademii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. To będzie klientela listopadowego kongresu i trzeba zrobić wszystko, aby przed kongresem opisać tych ludzi i ich dokonania naukowe, przypomnieć co robili przed i po 1989 r.[...]” (fragment z cytowanego wyżej tekstu z W Polityce pióra Profesora Ryby) angażujący się w czynną politykę i przenoszący niestety jej „napięcia, sympatie i antypatie” ( z naciskiem na „antypatie”) na płaszczyznę naukowej debaty.

Nie razi Was to, że wśród jeszcze nie tak dawno rządzących byli liczni tajni współpracownicy służb PRL – mnie to akurat mocno obraża, Was może nie ale to kwestia smaku – o osobistej uczciwości nie wspomnę.

Nie razi (i nie raził) Was subiektywizm mediów przez ostatnie 8 lat, gdy teraz mówicie głośno o naruszaniu w tychże „demokratycznych norm”. Jeśli uznajecie za takie ustawianie dyskusji w formacie 2 albo 3 na jednego i „nawalanie” tego „jednego” przez pozostałych bez prawa i szansy udzielenia odpowiedzi to rzeczywiście dzisiejsze media (publiczne) nie są demokratyczne i nie będą nimi nigdy, ale ja jako obywatel nie chcę takich mediów jakie podobają się Wam.

Nie chcę też Sądów twierdzących, że określenie „...polskie obozy ...” nie narusza interesów i dobrego imienia Polaków i Polski – jakoś nie słyszałem grupowych protestów przeciwko temu urągającemu zdrowemu rozsądkowi i prawdzie (także i historycznej) wyrokowi, powinno nas wszystkich to oburzać – powinno a jakoś nie widzę (słyszę), by oburzało.

Nie chcę też Sądów, które w majestacie prawa orzekają, że pensja „x” pln jest niesprawiedliwa „społecznie”, a pensja „x”+300% jest ok tylko dla tego, że „to x+300%” otrzymuje „demokrata”. Dodajmy prawdziwy.

Gdzie byliście protestujący dziś słusznie przeciwko pojedyńczym aktom przemocy wobec obcych, gdy w Polsce zabito z politycznych powodów CZŁOWIEKA. Nie zaobserwowałem fali oburzenia, nie widziałem jej też wcześniej, gdy oddawano mocz na znicze na Krakowskim Przedmieściu i używano przemocy fizycznej wobec modlących się tam osób, a Pan Premier Tusk stwierdzał nonszalancko, że to „happening”. Wiem z „Moherem” można więcej bo to „Moher” właśnie. Tendencyjnie zapytam podwójna miara - czy może (niebezpieczne dla demokracji) rozdwojenie jaźni !?

No to idźmy dalej – odważnie (i jakże słusznie przecież) broniliście Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego przed „nieuczciwymi i niesprawiedliwymi atakami”, a jak było wcześniej w przypadku ŚP Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dobra nie szukajmy za daleko – jasne można nie pamiętać (może nawet nie trzeba) – dawno było. Szukamy więc tego co całkiem nie dawno - nie dalej jak kilka dni temu opluto samochód Andrzeja Dudy – Prezydenta Andrzeja Dudy, była jakaś reakcja (głos oburzenia lub potępienia). Aha za mało czasu było nie zdążyliśmy z reakcją – rozumiem.

Wsadzanie narodowej flagi w psie goowno przez jakichś półgłówków – nie ważne czy sztuczne czy prawdziwe – fajne jest – budzi niepokój taki jak (rzekomy) brak unijnych flag (nb widzieliście te niebiesko złote flagi podczas wizyty Pana Prezydenta Andrzeja Dudy w Bellvue u Prezydenta Joachima Gaucka !?) w polskich gabinetach rządowych czy może właśnie goowno Was to wszystkich obchodzi – bo to tylko polska flaga !?

No to pytamy dalej – sytuacja wcale nie tak rzadka po 2007 roku - jakbyście odnieśli się do sytuacji, w której facet podnoszący wartość zapuszczonej spółki skarbu państwa i chroniący ją przed rozsprzedażą za grosze jest po przyjściu do władzy „demokratów” natychmiast zwalniany i usiłuje się z niego zrobić złodzieja, a jego następcy błyskawicznie rozpoczynają to czemu tenże wcześniej zapobiegł czyli dekapitalizację, a później „parcelację” państwowego (naszego) majątku. Słyszeliście o takich sytuacjach. Nie – no to zapewniam , że są były prawdziwe w 100%.

Tego typu pytania można mnożyć – jest ich po ośmiu latach koalicji PO/PSL dziesiątki, setki nawet. Mnożę je więc nie licząc na jakąkolwiek odpowiedź. Trudno bowiem na nie odpowiedzieć uczciwie nie narażając się na śmieszność, a może po prostu nie deprecjonując samych siebie.

W tym wszystkim jest jeden dramat, a mianowicie, historyk może mieć różne poglądy tego nikt (przy zdrowych zmysłach) nikomu nie będzie zabraniał. Problem w tym, że pisząc / opowiadając o przeszłości musi uwzględnić wszystkie znane fakty i zadać wszystkie możliwe pytania opierając się na znanych (właśnie) faktach. Jeśli tego nie zrobi to (niezależnie od poglądów) jest pajacem a nie historykiem. Mógłbym to określić nieco ostrzej ale po co !? Ta sama reguła obowiązuje w ocenie politycznej rzeczywistości. Chyba, że uważacie tak jak jedna z demokratek z KOD/u :„(…) PiS trzeba wywieźć do Oświęcimia i wytruć […] „(W polityce Marzena Nykiel „Szturm nadciąga...” 25.09.16), tylko nie potraficie się do tego przyznać !?

 

 

 

 

 

 



 

Polecane