Nie żyje Marian Pilarz, ostatni świadek i ofiara Sprawy Elbląskiej
Co musisz wiedzieć:
- Marian Pilarz, ostatni świadek i represjonowany w tzw. Sprawie Elbląskiej, zmarł 16 stycznia 2026 r. w wieku 95 lat.
- Jako 20-latek został aresztowany przez bezpiekę i przeszedł brutalne śledztwo oraz przymusową pracę w kopalni.
- Sprawa Elbląska zaczęła się po pożarze hali Zamechu w lipcu 1949 r., po którym zatrzymano setki osób.
- Śledztwo od początku prowadzono pod tezę sabotażu i "szpiegostwa".
Nie żyje Marian Pilarz
Informację o śmierci Mariana Pilarza przekazała Grażyna Wosińska, autorka książki poświęconej Sprawie Elbląskiej pt. "Pożar i szpiedzy" i popularyzatorka wiedzy o tragicznych wydarzeniach 1949 r.
"Zmarł ostatni świadek i prześladowany w Sprawie Elbląskiej. Mowa o śp. Marianie Pilarzu, który uniknąłby tragicznego losu, gdyby w 1948 roku pozostał w Paryżu, zamiast jechać do Polski, według PPR raju na ziemi. W wieku dwudziestu lat aresztowany przez bezpiekę. Przeżył prawie dwa lata morderczego śledztwa i dwa lata przymusowej pracy w kopalni" – przekazała.
Marian Pilarz zmarł 16 stycznia 2026 r. przeżywszy 95 lat. Został pochowany na elbląskim cmentarzu Agrykola.
- Wyłączenia prądu w woj. pomorskim. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Ważny komunikat dla mieszkańców Łodzi
- ZUS wydał ważny komunikat
- Komunikat dla mieszkańców Warszawy
- Pilny komunikat Polskiej Agencji Kosmicznej. Chińska rakieta może przelecieć nad Polską
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska
- W Polsce otwiera się największy hotel nad Bałtykiem – Niemcy w panice
- Sztorm Kristin wyrządził szkody na terenie sanktuarium w Fatimie
- Brak przesłanek do zawieszenia? Nauczycielka z Kielna może wrócić do pracy
- Qatargate to przy tej aferze będzie pikuś
- Donald Trump jest nam potrzebny
Sprawa Elbląska – czym była?
Jak opisuje Instytut Pamięci Narodowej, w nocy z 16 na 17 lipca 1949 r. w hali nr A20 Zakładów Mechanicznych Zamech w Elblągu wybuchł pożar. Ogień pojawił się około 2:00 i gaszono go do południa 17 lipca.
Jeszcze zanim akcja gaśnicza dobiegła końca, do sprawy wkroczył Urząd Bezpieczeństwa. Tego samego dnia w Elblągu zatrzymano około 100 osób z załogi liczącej około 4 tys. pracowników, a w kolejnych tygodniach i miesiącach skala represji rosła. Łącznie aresztowano co najmniej 220 osób – wiele z nich brutalnie przesłuchiwano.
Śledztwo od początku ukierunkowano na wersję o sabotażu, łącząc pożar z rzekomą działalnością wywiadu francuskiego. Głównymi podejrzanymi zostali reemigranci z Francji. Biegli mieli w praktyce potwierdzić z góry założoną tezę, a część zatrzymanych – pod groźbami i przemocą – przyznawała się do wymyślonych zarzutów.
W procesie głównym skazano 9 osób: zapadły trzy wyroki śmierci (później zamienione na dożywocie), jeden wyrok dożywocia, a pozostali usłyszeli wyroki długoletniego więzienia – nawet do piętnastu lat.
Nie były to jednak jedyne akty oskarżenia, jakie trafiły do sądu. Łącznie skazanych w Sprawie Elbląskiej zostało 31 osób. Nie wszyscy opuścili zakłady karne. Według oficjalnej wersji wydarzeń, dwie osoby popełniły samobójstwo w więzieniu. To jedna z największych tragedii w powojennej historii Elbląga.




