Wyrok TSUE ws. WIBOR. Ekspert tłumaczy co oznacza dla kredytobiorców
Co musisz wiedzieć:
- Wyrok TSUE nie unieważnia WIBOR. Samo oparcie kredytu na regulowanym wskaźniku referencyjnym nie oznacza automatycznie klauzuli niedozwolonej.
- Kluczowa jest transparentność wobec klienta. Bank musi jasno informować o zmiennym oprocentowaniu i ryzyku wzrostu rat, ale nie ma obowiązku tłumaczyć szczegółowej metodologii wskaźnika.
- Każda sprawa będzie oceniana indywidualnie. Podważanie samej konstrukcji WIBOR będzie trudniejsze, ale sądy nadal badają sposób informowania konkretnego kredytobiorcy.
Trybunał jasno wskazał: sam fakt odwołania się w umowie do regulowanego wskaźnika referencyjnego – takiego jak WIBOR – nie czyni klauzuli nieuczciwą ani nie prowadzi automatycznie do „znaczącej nierównowagi” między stronami.
To zdanie może mieć większe znaczenie niż setki stron procesowych analiz.
Nie ma obowiązku tłumaczenia algorytmów
Sednem sprawy był zakres obowiązku informacyjnego banku. Czy instytucja finansowa musi szczegółowo wyjaśniać konsumentowi metodologię ustalania wskaźnika referencyjnego – jego konstrukcję, sposób kalkulacji, mechanikę rynkową?
Odpowiedź TSUE: nie.
Bank musi zapewnić przejrzystość umowy. Kredytobiorca powinien wiedzieć, że:
- oprocentowanie jest zmienne,
- rata może wzrosnąć,
- wysokość zobowiązania zależy od wskaźnika kształtowanego w warunkach rynkowych.
Ale przejrzystość ekonomiczna nie oznacza obowiązku prezentowania technicznej dokumentacji regulacyjnej czy matematycznej metodologii wskaźnika, który funkcjonuje w ramach unijnego systemu nadzoru (rozporządzenie BMR). To istotne rozróżnienie. Ochrona konsumenta nie jest równoznaczna z koniecznością przekazywania mu podręcznika do konstrukcji rynku finansowego.
Regulowany wskaźnik to nie „widzimisię banku”
W sporach „wiborowych” często pojawiał się argument, że wskaźnik referencyjny jest w praktyce narzędziem jednostronnie kształtowanym przez banki. TSUE pośrednio tę narrację osłabił.
Wskaźniki referencyjne podlegają regulacji i nadzorowi w prawie unijnym. Nie są elementem dowolnie ustalanym przez pojedynczego kredytodawcę. Tym samym ich obecność w umowie nie może być z góry traktowana jako przejaw nierównowagi kontraktowej.
Trybunał oddzielił ryzyko rynkowe – naturalne w gospodarce – od rzeczywistej abuzywności.
Co dalej z pozwami?
Wyrok nie zamyka drogi do badania konkretnych przypadków. Sąd krajowy nadal musi ocenić, czy konsument został należycie poinformowany o ryzyku zmiennego oprocentowania. W 2025 roku przedstawiciele rządu szacowali ilość spraw frankowych na 250 tysięcy.
Jednak orzeczenie:
- podważa tezę o systemowej wadliwości WIBOR,
- wzmacnia znaczenie realnej transparentności umowy,
- ogranicza pole do konstruowania sporów opartych wyłącznie na kwestionowaniu samego wskaźnika.
W praktyce może to oznaczać wyhamowanie najbardziej radykalnych prób „unieważniania przez konstrukcję”.
Szerszy kontekst
Sprawa C-471/24 pokazuje coś jeszcze: granice aktywizmu interpretacyjnego w obszarze ochrony konsumenta. Prawo unijne nie służy do eliminowania zmienności gospodarczej ani do przenoszenia całego ryzyka ekonomicznego na jedną stronę umowy.
TSUE przypomniał zasadę elementarną: rynek wiąże się z ryzykiem, a zadaniem prawa jest zapewnienie przejrzystości i równowagi – nie gwarancji niezmienności warunków ekonomicznych.
Dla części uczestników sporów wiborowych to zapewne rozczarowanie. Dla stabilności systemu finansowego – sygnał uspokajający.
[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Świdnicy, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa]
[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć" i "Co to oznacza w praktyce dla kredytobiorcy" od Redakcji]
Co to oznacza w praktyce dla kredytobiorcy
- Nie ma „automatycznego unieważnienia” kredytu. Sam fakt oparcia umowy o WIBOR nie wystarczy do wygrania sprawy z bankiem.
- Znaczenie ma to, jak zostałeś poinformowany przy podpisywaniu umowy. Sąd będzie badał, czy bank jasno wyjaśnił, że oprocentowanie jest zmienne i że rata może istotnie wzrosnąć.
- Strategia procesowa musi być bardziej indywidualna. Trudniejsze będzie kwestionowanie samego wskaźnika, większe znaczenie zyskają konkretne okoliczności zawarcia umowy i dokumentacja informacyjna.
- Nie każda sprawa „wiborowa” upadnie. Wyrok nie zamyka drogi do pozwów, ale zawęża argumentację opartą wyłącznie na wadliwości WIBOR jako takiego.
- Warto przeanalizować swoją umowę przed podjęciem decyzji. Kluczowe będą zapisy dotyczące zmiennego oprocentowania, ryzyka oraz zakres przekazanych informacji.




