W USA Demokraci walczą o prawo do wyborczych oszustw

W prawie wyborczym w USA panuje bałagan. Wybory podlegają stanom, a każdy stan ma inne przepisy dotyczące wyborów.
Kapitol. Waszyngton. USA
Kapitol. Waszyngton. USA / Wikipedia domena publiczna

Co musisz wiedzieć:

  • Izba Reprezentantów przyjęła ustawę „SAVE Act”, która wprowadza obowiązek potwierdzenia obywatelstwa przy pierwszym głosowaniu oraz okazywania dokumentu tożsamości ze zdjęciem przy każdym głosie.
  • Projekt dzieli scenę polityczną – poparła go większość Partii Republikańskiej, natomiast niemal wszyscy przedstawiciele Partii Demokratycznej byli przeciw.
  • Debata dotyczy bezpieczeństwa wyborów vs. dostępu do głosowania, a ustawa musi jeszcze przejść przez Senat i uzyskać podpis prezydenta, by wejść w życie.

 

11 lutego Izba Reprezentantów USA uchwaliła ustawę wprowadzającą dwie rewolucyjne zmiany w dotychczasowych zasadach wyborczych. Rewolucyjne w Ameryce. W Europie to normalność.

 

Wykazać obywatelstwo i tożsamość

Po pierwsze, każdy wyborca, ma - gdy głosuje pierwszy raz - przedstawić dokument potwierdzający obywatelstwo. Czyli np. paszport, albo świadectwo urodzenia (kto urodził się w Stanach, jest obywatelem), lub świadectwo naturalizacji (legalny imigrant może zostać obywatelem po pięciu latach pobytu w USA).

Po drugie, wyborca - zawsze, gdy głosuje - ma okazać dokument ze zdjęciem, potwierdzający, że jest tym, za kogo się podaje. Polskim wyborcom trudno uwierzyć, że w wielu stanach USA (zwłaszcza rządzonych przez Demokratów) nikt z komisji wyborczej nie ma prawa prosić wyborcę o okazanie jakiegokolwiek dokumentu. Skoro mówi, że nazywa się np. Peter Johnson i podaje swój adres, to znaczy, że jest Peterem Johnsonem. Komisja wyborcza musi to zaakceptować.

 

Koniec z zaufaniem

Na przykład w Kalifornii, na wyborczym formularzu rejestracyjnym należy stwierdzić, że jest się obywatelem i poświadczyć to popisem. Poświadczenie nieprawdy jest przestępstwem. Ten podpis jest wystarczającą podstawą do wpisania na listę wyborców. Istnieją metody weryfikacji, ale stosuje się je rzadko, bo obywatelowi z zasady się wierzy.
 
Taki system funkcjonuje znakomicie, gdy ludzie są uczciwi. A obecne społeczeństwo amerykańskie już takie nie jest. Do Stanów napłynęło w ostatnich dekadach, szczególnie w ostatnich latach, wiele milionów nielegalnych imigrantów. Powstał potężny czarny rynek fałszywych dokumentów, które umożliwiają podjęcie pracy, uzyskanie świadczeń i także oszukańczą rejestrację do wyborów. Jednocześnie, coraz bardziej popularne jest głosowanie korespondencyjne. To wszystko sprzyja oszustwom wyborczym.

 

Republikanie za. Demokraci przeciw

Ustawa "SAVE Act" jest więc zdecydowanie zdroworozsądkowa. Jej celem jest eliminacja z list wyborców ludzi, którzy nie mają obywatelstwa oraz zapewnienie, że nikt nie będzie głosował za kogoś. Ustawę poparli wszyscy Republikanie. Natomiast Demokraci, z wyjątkiem czterech, byli przeciw. Dlaczego Demokraci nie chcą, żeby zaprowadzić porządek w procesie wyborczym? Dlaczego nie chcą zezwolić na sprawdzenie tożsamości wyborcy?

Dziwna argumentacja

Oficjalnie, Demokraci sprzeciwiają się ustawie z troski o wyborców: martwią się o kobiety, które wyszły za mąż i zmieniły nazwisko. O ludzi, którzy zmienili płeć. O wyborców, którzy zgubili dokumenty poświadczające obywatelstwo. O mniejszości rasowe, które - rasistowskim zdaniem Demokratów - mogą się w tym wszystkim nie połapać. Ale przecież na świadectwie ślubu jest panieńskie nazwisko kobiety. Osoby, które zmieniły płeć, mają dokument o zmianie imienia. Ci, którzy zgubili dokumenty, powinni i tak wystąpić o duplikat. Dlaczego więc tak dziwna i nieprzekonująca argumentacja Demokratów? Co się za nią kryje?

Będą bronić bałaganu. Sprzyja im

Odpowiedź jest banalnie prosta. Demokraci najwyraźniej wierzą - choć tego nigdy nie powiedzą głośno! - że ci, którzy oszukują w wyborach, głosują na Demokratów. Im większy bałagan i brak jasnych reguł w procesie wyborczym, tym lepiej dla nich, bo lepsze warunki do oszustwa. Dlatego są tak zdeterminowani i - ponieważ niekorzystny dla nich rozkład głosów w Senacie wróży im przegraną - zapowiadają proceduralną walkę na śmierć i życie. Zastosują obstrukcję parlamentarną (filibuster).

To gra o wielką stawkę w polityce zarówno europejskiej jak i amerykańskiej. Postawa przesuwających się coraz bardziej na lewo Demokratów jest symptomem większego, poważniejszego zjawiska.

 

Głosy imigrantów przeważą szalę

Politycy lewicowi widzą w masowej, nielegalnej imigracji szansę dla siebie. Gdy pozwoli się napłynąć na Zachód milionom ludzi z innych kultur, ich naturalnym wyborem będzie partia "państwa opiekuńczego", więc ich udział w wyborach przeważy szalę wyborczej wagi, kierując ją na lewo. Obecna zlewaczała partia demokratyczna właśnie w tak to postrzega.

Dlatego Demokraci bronią nielegalnych imigrantów przed deportacją i zwalczają wszelkie próby takich zmian reguł wyborczych, które utrudniałyby manipulowanie wyborami. To przecież ich przyszli legalni wyborcy. Ale nim otrzymają prawo pobytu i obywatelstwo - ich nielegalni wyborcy.

Podobne zjawisko pojawia się w Europie. Tu nielegalna imigracja już za chwilę będzie wykorzystywana do zdobywania głosów. Hiszpański lewicowy rząd podjął decyzję o przyznaniu prawa do legalnego pobytu 500 tysiącom nielegalnych imigrantów. Na wieść o tym, Irene Montero, eurodeputowana hiszpańskiej lewicowej partii Podemos, powiedziała wprost: "Po zalegalizowaniu pobytu imigrantów, chcemy nadać im obywatelstwo, aby mogli głosować w wyborach".

 

Samoczynny mechanizm

Zjawisko nielegalnej imigracji to dar z nieba dla polityków lewej strony. Nie wymaga od nich żadnego wysiłku. Wszystko dzieje się automatycznie. Ludzie z Azji, Afryki i Ameryki Południowej sami starają się - z powodów ekonomicznych - przedostać nielegalnie do USA i Europy. "Handlarze ludźmi" - zarabiający miliony na przemycie - są sprzymierzeńcami polityków. Również wszystkie organizacje humanitarne, pomagające imigrantom. Całość wymaga tylko ogólnego nadzoru propagandowego. Przede wszystkim szantażu moralnego wobec przeciwników nielegalnej imigracji. Do walki z nimi potrzebne jest chwytliwe hasło. Np. "Nie ma ludzi nielegalnych" - idealne dla naiwnych. Mechanizm sam się napędza i zgodność interesów wszystkich zainteresowanych stron jest jego paliwem.

Bezczelni Republikanie

A teraz przychodzą Republikanie i chcą wszystko zepsuć swoją ustawą. Mają czelność zadbać o praworządność wyborów. Nie po to prezydenci partii demokratycznej, Obama i Biden tylko udawali, że walczą z nielegalną imigracją. Nie po to ją de facto ułatwiali, żeby Demokraci zezwolili teraz na skrupulatne sprawdzanie, kto głosuje. 

Walka Demokratów o prawo do wyborczych oszustw będzie więc trwała nadal.


 

POLECANE
Pięciu Polaków, w tym znany polski youtuber, zatrzymanych w Iraku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela? z ostatniej chwili
Pięciu Polaków, w tym znany polski youtuber, zatrzymanych w Iraku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela?

Według doniesień medialnych w Iraku zatrzymano pięciu obywateli Polski pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela. Według nieoficjalnych doniesień wśród zatrzymanych może być popularny youtuber podróżniczy Dawid Fazowski. Informacje na razie nie zostały oficjalnie potwierdzone przez polskie władze.

Wiceszef irańskiego MSZ grozi Europejczykom: Będą uzasadnionym celem, jeśli dołączą się do wojny z ostatniej chwili
Wiceszef irańskiego MSZ grozi Europejczykom: "Będą uzasadnionym celem, jeśli dołączą się do wojny"

W wywiadzie dla FRANCE 24 wiceminister spraw zagranicznych Iranu Majid Takht-Ravanchi powiedział, że Teheran „poinformował już Europejczyków i wszystkich innych, że powinni uważać, aby nie angażować się w tę wojnę agresywną przeciwko Iranowi". Ostrzegł, że jeśli jakikolwiek kraj „dołączy do Ameryki i Izraela w agresji na Iran, będą one również uzasadnionym celem odwetu ze strony Iranu”.

Polski sprinter nie do zatrzymania. Najlepszy wynik na świecie w tym sezonie Wiadomości
Polski sprinter nie do zatrzymania. Najlepszy wynik na świecie w tym sezonie

Jakub Szymański poprawił rekord Polski w biegu na 60 m przez płotki podczas mityngu w Berlinie. Polak wygrał z czasem 7,37 sekundy, co jest najlepszym wynikiem na świecie w tym sezonie i drugim w historii Europy na tym dystansie.

Szef węgierskiego MSZ: Możliwe powiązania zatrzymanego konwoju z ukraińską mafią wojenną z ostatniej chwili
Szef węgierskiego MSZ: Możliwe powiązania zatrzymanego konwoju z ukraińską mafią wojenną

„Żądamy natychmiastowych odpowiedzi od Kijowa w sprawie dużych transportów gotówki przechodzących przez Węgry, które rodzą poważne pytania o możliwe powiązania z ukraińską mafią wojenną” - napisał na platformie X szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto.

Trump: Iran musi osiągnąć „bezwarunkową kapitulację” Wiadomości
Trump: Iran musi osiągnąć „bezwarunkową kapitulację”

Prezydent USA Donald Trump powiedział w piątek portalowi Axios, że za „bezwarunkową kapitulację” Iranu uzna moment, w którym Teheran nie będzie już w stanie walczyć, bo nie będzie miał ani personelu ani uzbrojenia.

Agencja AP: Rosja próbuje zaangażować się w konflikt na Bliskim Wschodzie z ostatniej chwili
Agencja AP: Rosja próbuje zaangażować się w konflikt na Bliskim Wschodzie

Doniesienia o możliwym przekazywaniu przez Rosję stronie irańskiej danych o amerykańskich celach na Bliskim Wschodzie to pierwszy sygnał, który może świadczyć o tym, że Moskwa próbuje zaangażować się w trwający tam od niemal tygodnia konflikt zbrojny - napisała w piątek agencja AP.

Tȟašúŋke Witkó: Na Kremlu bez zmian tylko u nas
Tȟašúŋke Witkó: Na Kremlu bez zmian

Nieco ponad osiem dekad temu, 22 lutego 1946 roku, George Frost Kennan – amerykański dyplomata, znawca meandrów „rosyjskiej duszy” i człek, który wylał teoretyczne fundamenty pod „zimną wojnę” – z palcówki w Moskwie wysłał do swoich pryncypałów dokument, dziś nazwany „długim telegramem”

Na salach rozpraw mają być eksponowane flagi UE? Szefowa KRS nie wytrzymała z ostatniej chwili
Na salach rozpraw mają być eksponowane flagi UE? Szefowa KRS nie wytrzymała

Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka krytycznie odniosła się do pomysłu ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, aby na salach rozpraw widniały flagi UE.

Ten serial podbija Netflixa. Nowy hit na szczycie rankingu Wiadomości
Ten serial podbija Netflixa. Nowy hit na szczycie rankingu

Duński dokument kryminalny „Przyjaciel i morderca” szybko zdobył ogromną popularność na Netflixie. Produkcja pojawiła się na platformie 5 marca i niemal od razu trafiła na pierwsze miejsce w zestawieniu najczęściej oglądanych seriali.

Walka z „ubóstwem menstruacyjnym” priorytetem nowej strategii KE z ostatniej chwili
Walka z „ubóstwem menstruacyjnym” priorytetem nowej strategii KE

Komisja Europejska przedstawiła nową Strategię na rzecz równości genderowej na lata 2026–2030. Przewiduje w niej zaostrzenie walki ze wszystkimi przejawami sprzeciwu wobec lewicowej ideologii. Posłużyć do tego ma m.in. Akt o usługach cyfrowych (DSA).

REKLAMA

W USA Demokraci walczą o prawo do wyborczych oszustw

W prawie wyborczym w USA panuje bałagan. Wybory podlegają stanom, a każdy stan ma inne przepisy dotyczące wyborów.
Kapitol. Waszyngton. USA
Kapitol. Waszyngton. USA / Wikipedia domena publiczna

Co musisz wiedzieć:

  • Izba Reprezentantów przyjęła ustawę „SAVE Act”, która wprowadza obowiązek potwierdzenia obywatelstwa przy pierwszym głosowaniu oraz okazywania dokumentu tożsamości ze zdjęciem przy każdym głosie.
  • Projekt dzieli scenę polityczną – poparła go większość Partii Republikańskiej, natomiast niemal wszyscy przedstawiciele Partii Demokratycznej byli przeciw.
  • Debata dotyczy bezpieczeństwa wyborów vs. dostępu do głosowania, a ustawa musi jeszcze przejść przez Senat i uzyskać podpis prezydenta, by wejść w życie.

 

11 lutego Izba Reprezentantów USA uchwaliła ustawę wprowadzającą dwie rewolucyjne zmiany w dotychczasowych zasadach wyborczych. Rewolucyjne w Ameryce. W Europie to normalność.

 

Wykazać obywatelstwo i tożsamość

Po pierwsze, każdy wyborca, ma - gdy głosuje pierwszy raz - przedstawić dokument potwierdzający obywatelstwo. Czyli np. paszport, albo świadectwo urodzenia (kto urodził się w Stanach, jest obywatelem), lub świadectwo naturalizacji (legalny imigrant może zostać obywatelem po pięciu latach pobytu w USA).

Po drugie, wyborca - zawsze, gdy głosuje - ma okazać dokument ze zdjęciem, potwierdzający, że jest tym, za kogo się podaje. Polskim wyborcom trudno uwierzyć, że w wielu stanach USA (zwłaszcza rządzonych przez Demokratów) nikt z komisji wyborczej nie ma prawa prosić wyborcę o okazanie jakiegokolwiek dokumentu. Skoro mówi, że nazywa się np. Peter Johnson i podaje swój adres, to znaczy, że jest Peterem Johnsonem. Komisja wyborcza musi to zaakceptować.

 

Koniec z zaufaniem

Na przykład w Kalifornii, na wyborczym formularzu rejestracyjnym należy stwierdzić, że jest się obywatelem i poświadczyć to popisem. Poświadczenie nieprawdy jest przestępstwem. Ten podpis jest wystarczającą podstawą do wpisania na listę wyborców. Istnieją metody weryfikacji, ale stosuje się je rzadko, bo obywatelowi z zasady się wierzy.
 
Taki system funkcjonuje znakomicie, gdy ludzie są uczciwi. A obecne społeczeństwo amerykańskie już takie nie jest. Do Stanów napłynęło w ostatnich dekadach, szczególnie w ostatnich latach, wiele milionów nielegalnych imigrantów. Powstał potężny czarny rynek fałszywych dokumentów, które umożliwiają podjęcie pracy, uzyskanie świadczeń i także oszukańczą rejestrację do wyborów. Jednocześnie, coraz bardziej popularne jest głosowanie korespondencyjne. To wszystko sprzyja oszustwom wyborczym.

 

Republikanie za. Demokraci przeciw

Ustawa "SAVE Act" jest więc zdecydowanie zdroworozsądkowa. Jej celem jest eliminacja z list wyborców ludzi, którzy nie mają obywatelstwa oraz zapewnienie, że nikt nie będzie głosował za kogoś. Ustawę poparli wszyscy Republikanie. Natomiast Demokraci, z wyjątkiem czterech, byli przeciw. Dlaczego Demokraci nie chcą, żeby zaprowadzić porządek w procesie wyborczym? Dlaczego nie chcą zezwolić na sprawdzenie tożsamości wyborcy?

Dziwna argumentacja

Oficjalnie, Demokraci sprzeciwiają się ustawie z troski o wyborców: martwią się o kobiety, które wyszły za mąż i zmieniły nazwisko. O ludzi, którzy zmienili płeć. O wyborców, którzy zgubili dokumenty poświadczające obywatelstwo. O mniejszości rasowe, które - rasistowskim zdaniem Demokratów - mogą się w tym wszystkim nie połapać. Ale przecież na świadectwie ślubu jest panieńskie nazwisko kobiety. Osoby, które zmieniły płeć, mają dokument o zmianie imienia. Ci, którzy zgubili dokumenty, powinni i tak wystąpić o duplikat. Dlaczego więc tak dziwna i nieprzekonująca argumentacja Demokratów? Co się za nią kryje?

Będą bronić bałaganu. Sprzyja im

Odpowiedź jest banalnie prosta. Demokraci najwyraźniej wierzą - choć tego nigdy nie powiedzą głośno! - że ci, którzy oszukują w wyborach, głosują na Demokratów. Im większy bałagan i brak jasnych reguł w procesie wyborczym, tym lepiej dla nich, bo lepsze warunki do oszustwa. Dlatego są tak zdeterminowani i - ponieważ niekorzystny dla nich rozkład głosów w Senacie wróży im przegraną - zapowiadają proceduralną walkę na śmierć i życie. Zastosują obstrukcję parlamentarną (filibuster).

To gra o wielką stawkę w polityce zarówno europejskiej jak i amerykańskiej. Postawa przesuwających się coraz bardziej na lewo Demokratów jest symptomem większego, poważniejszego zjawiska.

 

Głosy imigrantów przeważą szalę

Politycy lewicowi widzą w masowej, nielegalnej imigracji szansę dla siebie. Gdy pozwoli się napłynąć na Zachód milionom ludzi z innych kultur, ich naturalnym wyborem będzie partia "państwa opiekuńczego", więc ich udział w wyborach przeważy szalę wyborczej wagi, kierując ją na lewo. Obecna zlewaczała partia demokratyczna właśnie w tak to postrzega.

Dlatego Demokraci bronią nielegalnych imigrantów przed deportacją i zwalczają wszelkie próby takich zmian reguł wyborczych, które utrudniałyby manipulowanie wyborami. To przecież ich przyszli legalni wyborcy. Ale nim otrzymają prawo pobytu i obywatelstwo - ich nielegalni wyborcy.

Podobne zjawisko pojawia się w Europie. Tu nielegalna imigracja już za chwilę będzie wykorzystywana do zdobywania głosów. Hiszpański lewicowy rząd podjął decyzję o przyznaniu prawa do legalnego pobytu 500 tysiącom nielegalnych imigrantów. Na wieść o tym, Irene Montero, eurodeputowana hiszpańskiej lewicowej partii Podemos, powiedziała wprost: "Po zalegalizowaniu pobytu imigrantów, chcemy nadać im obywatelstwo, aby mogli głosować w wyborach".

 

Samoczynny mechanizm

Zjawisko nielegalnej imigracji to dar z nieba dla polityków lewej strony. Nie wymaga od nich żadnego wysiłku. Wszystko dzieje się automatycznie. Ludzie z Azji, Afryki i Ameryki Południowej sami starają się - z powodów ekonomicznych - przedostać nielegalnie do USA i Europy. "Handlarze ludźmi" - zarabiający miliony na przemycie - są sprzymierzeńcami polityków. Również wszystkie organizacje humanitarne, pomagające imigrantom. Całość wymaga tylko ogólnego nadzoru propagandowego. Przede wszystkim szantażu moralnego wobec przeciwników nielegalnej imigracji. Do walki z nimi potrzebne jest chwytliwe hasło. Np. "Nie ma ludzi nielegalnych" - idealne dla naiwnych. Mechanizm sam się napędza i zgodność interesów wszystkich zainteresowanych stron jest jego paliwem.

Bezczelni Republikanie

A teraz przychodzą Republikanie i chcą wszystko zepsuć swoją ustawą. Mają czelność zadbać o praworządność wyborów. Nie po to prezydenci partii demokratycznej, Obama i Biden tylko udawali, że walczą z nielegalną imigracją. Nie po to ją de facto ułatwiali, żeby Demokraci zezwolili teraz na skrupulatne sprawdzanie, kto głosuje. 

Walka Demokratów o prawo do wyborczych oszustw będzie więc trwała nadal.



 

Polecane