"Bezczelność polskich Żydów" i "polski antysemityzm". Antypolska propaganda Republiki Weimarskiej

Po I wojnie światowej Niemcy prowadziły szeroko zakrojoną kampanię propagandową przeciwko Polsce. Artykuły w zagranicznej prasie, sponsorowane książki, „wycieczki studyjne” dla dziennikarzy i polityków czy filmy wyświetlane w tysiącach kin – wszystko to miało przekonać świat, że granice ustalone po Traktacie Wersalskim są niesprawiedliwe. Jak działała ta propaganda w czasach Republika Weimarska i jak próbowała kształtować międzynarodową opinię o Polsce?
Paul von Hindenburg - prezydent Republiki Weimarskiej i III Rzeszy
Paul von Hindenburg - prezydent Republiki Weimarskiej i III Rzeszy / Wikipedia CC BY-SA 3,0 de Bundesarchiv

Co musisz wiedzieć:

  • W okresie Republika Weimarska Niemcy prowadziły szeroko zakrojoną kampanię propagandową przeciwko Polsce, której celem było podważenie granic ustalonych po Traktat Wersalski.
  • Propaganda obejmowała artykuły w zagranicznej prasie, sponsorowane książki, filmy, materiały dyplomatyczne oraz specjalne „wycieczki studyjne” dla dziennikarzy, polityków i naukowców z różnych krajów.
  • Według badań historyka Janusza Sobczaka działania te miały przekonać opinię publiczną na świecie, że Polska jest państwem niestabilnym, agresywnym lub niesprawiedliwie traktującym mniejszości.

 

„Niemiecki konsul generalny z Singapuru z zadowoleniem wysłał meldunek do Berlina, jakoby na Malajach krajem najmniej obok Ameryki lubianym była Polska”. - Działo się to w czasach Republiki Weimarskiej (1918-1933), i było skutkiem zagranicznej propagandy tego kraju wobec Polski. Propagandy, która miała przekonać świat, że istnienie Polski w granicach określonych przez Traktat Wersalski to wyłącznie niemiecka krzywda i trzeba to natychmiast zrewidować [Cytaty i treści omówione w tym artykule pochodzą z książki dr. Janusza Sobczaka „Propaganda zagraniczna Niemiec weimarskich wobec Polski”, Poznań Instytut Zachodni, 1973 r.].

Skala, zasięg i instrumenty propagandy niemieckiej przeciwko Polsce, a także skuteczność koordynacji różnych działań w jej służbie powalają na kolana.

 

Rola niemieckiego MSZ w koordynowaniu działań informacyjnych za granicą

Ich całością kierowało niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych (AA), które inspirowało i ogromnymi kwotami finansowało powstawanie artykułów, książek, broszur, filmów, map, plakatów, a nawet… pocztówek czy kolportowanie na świecie zmyślonych meldunków o polskim militaryzmie albo rzekomych polskich atakach na Niemcy. W machinę propagandową włączone były jednak także inne instytucje państwowe, jak ministerstwo komunikacji, ministerstwo poczty, Pruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Kancelaria Rzeszy. Każdy kanclerz dysponował własnym tajnym budżetem, z którego krocie przeznaczał „na tzw. fundusz gadzinowy (Reptilienfonds), dla odpowiedniego urabiania i ukierunkowywania prasy”. W 1927 roku wynosił on blisko 400 tysięcy marek, z czego ponad trzy czwarte przeznaczono na ten cel. W swoich działaniach

Niemcy pilnie monitorowali również debatę intelektualną w Polsce. I tak za pieniądze z MSW Rzeszy w 1932 roku utworzono Ośrodek Wydawniczy przy Pruskim Tajnym Archiwum Państwowym. Jego zadaniem było „udostępniać nauce i propagandzie niemieckiej tłumaczone teksty polskich wydawnictw, prowadzić kartotekę polskich naukowców i bibliografię ich prac”.

 

Sieć organizacji i instytucji wspierających niemiecką narrację o Polsce

W działania propagandowe wymierzone w Polskę zaprzęgnięto jednak nie tylko aparat państwa. Warto by opisać sieć instytucji, które ją tworzyły, kolportowały, inspirowały i utrwalały – jak wydawnictwa, instytucje, instytuty naukowe, placówki badawcze, fundacje, stowarzyszenia czy organizacje społeczne albo „upozorowane na społeczne organizacje specjalne, powołane i finansowane w tym celu przez rząd niemiecki i kapitał państwowo-monopolistyczny”. Niestety po prostu nie da się tego zrobić… Ich liczba bowiem szła w setki, jeśli nie tysiące. Przypomnijmy tu choćby fakt, że na początku lat trzydziestych same tylko niemieckie organizacje rewizjonistyczne liczyły sobie 12 mln członków. Była to potężna armia ludzi i instytucji, a my skupimy się na kluczowej z nich, by pokazać potężne instrumentarium soft power, stosowane przez Niemcy weimarskie na kilkadziesiąt lat przed narodzinami tego terminu.

Towarzystwo do Spraw Gospodarczo-Politycznych (WPG) utworzono w tym właśnie celu na początku 1922 roku w Berlinie, a do jego członków założycieli czy podmiotów finansujących należały wielkie koncerny niemieckie, jak Fritz Thyssen czy IG Farbenindustrie. Głównymi obszarami propagandowego działania WPG były Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Skandynawia, Holandia, Francja, ale nie zaniedbywano i reszty świata. I tak na przykład „WPG docierało ze swoim biuletynem prasowym do Środkowej i Południowej Ameryki, do Wschodniej i Południowej Azji, a w tym do części prasy indyjskiej”.

Do najważniejszych zadań tej organizacji, z których wiele finansował bezpośrednio niemiecki resort spraw zagranicznych, należały: „oddziaływanie na prasę zagraniczną, inspirowanie, zamawianie, redagowanie i wydawanie książek w językach obcych” oraz tłumaczenie książek niemieckich na inne języki, „dostarczanie materiałów naukowcom i publicystom zagranicznym”, organizacja staży naukowych dla studentów z zagranicy czy organizacja i finansowanie specjalnych podróży po Niemczech i pograniczu z Polską. Zapraszano na nie Niemców i cudzoziemców – dyplomatów, polityków, dziennikarzy, działaczy społecznych i religijnych oraz innych przedstawicieli środowisk opiniotwórczych, a także studentów. Poza tym WPG organizowało wykłady i odczyty niemieckich naukowców za granicą, a także prelekcje wybranych zagranicznych naukowców w Niemczech – w 1927 roku w dokumentacji „Towarzystwa” widniało 700 nazwisk takich osób, które utrzymywały z nim kontakty i otrzymywały od niego materiały propagandowe.

 

Podróże studyjne dla dziennikarzy jako narzędzie wpływu na opinię publiczną

Jedną z najważniejszych metod oddziaływania były wycieczki na pogranicze polsko-niemieckie, organizowane dla dziennikarzy, polityków itd. Już w 1919 roku Urząd Prasowy MSZ Rzeszy opracował specjalne instrukcje, jak takie „podróże studyjne” powinny wyglądać. Katalog był długi i konkretny. I tak zalecało się między innymi:

  • zwiedzanie zamków krzyżackich i kontaktowanie podróżników z osiadłymi w okolicach rodami niemieckimi („zaprosić do nich dziennikarzy brytyjskich i amerykańskich”),
  • przytaczanie statystyk dotyczących pijaństwa czy przestępczości, o ile „zestawienia takie przemawiają na korzyść Niemców”,
  • przedstawianie wyższości kulturalnej Niemców nad Polakami („podać i przeciwstawić dane statystyczne dotycząc liczby wydawanych książek, teatrów, organizacji robotniczych i opieki nad robotnikami”).
  • Ostatni punkt nakazywał „postarać się o dowody stosowania w Polsce ucisku wobec Niemców i innych narodowości”.

Podobne „wycieczki” dla Niemców i cudzoziemców organizowały też inne organizacje o zbliżonym profilu, na przykład Komisja Oświatowa w Hamburgu (AAH), finansowana przez niemieckie banki, koncerny czy armatorów. Ich skala była porażająca: w 1928 roku pogranicze odwiedziło w ten sposób 1200 osób, w latach 1931 i 1932 – po 5000 osób.

Jak propaganda trafiała do prasy w Wielkiej Brytanii i USA

Co ważniejszych gości na dworcu witał osobiście i podejmował konsul niemiecki, a po takiej „wycieczce” niektórzy uczestnicy konsultowali się z niemieckim referentem ministerstwa spraw zagranicznych, by następnie swoje artykuły przychylne dla Niemiec i nieprzychylne dla Polski publikować w prasie kraju, z którego przyjechali. Było tak np. w przypadku dwóch dziennikarzy brytyjskich – z „Daily Chronicle” i „Daily Herald”, ale podobne teksty zdarzały się też w „Daily Observer”, „Westminster Gazette” czy „Daily Telegraph”.

W USA propaganda antypolska trafiała między innymi na łamy „New York Sun”, „New York Harald Tribune”, „Vogue” czy „Chicago Tribune”; kolportowały ją także wydawnictwa kryptoniemieckie, jak „American Monthly”. Zasięg starań propagandowych był tak ogromny, że w 1932 roku WPG ściągnęła na pogranicze nawet Japończyków – wojskowych, inżynierów, lekarzy i dyplomatów. W rezultacie jeden z prominentnych uczestników udzielił wywiadu dla prasy niemieckiej w tonie tak ostrym wobec Polski, że polski MSZ wystosował protest do ambasady japońskiej.

 

Próby wpływania na zagranicznych publicystów i środowiska opiniotwórcze

Niemcy wyszukiwali też publicystów przychylnie nastawionych do Polski i Polaków, by odwieść ich od tego nastawienia i pozyskać dla niemieckiego rewizjonizmu. Bywało też, że zagraniczni dziennikarze czy pisarze działający w charakterze publicity agents Niemiec otrzymywali z ministerstwa już całkowicie gotowe materiały propagandowe.

„Strona niemiecka przywiązywała szczególną wagę do tego sposobu oddziaływania na opinię brytyjską, ponieważ wyręczanie się autorem brytyjskim ułatwiało odwracanie podejrzeń i pomówień o prowadzenie propagandy w interesie państwa niemieckiego”. Publikacje stylizowano na obiektywne. Na ogół też Niemcy bardzo sowicie wynagradzali aktywność swoich publicity agents, a „pieniądze ułatwiały i umożliwiały dotarcie i zamieszczenie materiałów WPG nie tylko na łamach prasy brytyjskiej, lecz również amerykańskiej, holenderskiej i skandynawskiej”.

Rezultaty tej działalności były tak obfite, że w latach 1925-1928 berlińska placówka WPG zgromadziła 16 segregatorów, z których każdy zawierał średnio do 300 wycinków z artykułów zamieszczonych na łamach prasy w samej tylko Wielkiej Brytanii.

 

Książki i publikacje wspierające niemiecką narrację o granicach po I wojnie światowej

Na zlecenie niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych WPG „zamawiało także publikacje zagraniczne o treści przychylnej dla Niemiec” – w formie książek. Było tak w przypadku dzieła "The Truth is Only Hope", której autorzy starali się przekonać świat, że to nie Niemcy odpowiadali za rozpętanie pierwszej wojny światowej. Na podobnej zasadzie we Francji wyszła antypolska książka "Pologne, Pologne", ale największym sukcesem WPG było wydanie w Wielkiej Brytanii dzieła Sir Roberta Donalda "The Polish Corridor and its Consequences". Do gremium redagującego książkę wszedł między innymi konsul generalny w Wolnym Mieście Gdańsku, a rozdział ostatni, zawierający konkluzje, Sir Donald - ułatwiając wszystkim życie - pozostawił po prostu do napisania „Wydziałowi IV niemieckiego MSZ”. Warto tu też wspomnieć, że prowadząc swoją działalność „redakcyjną” ministerstwo pragnęło ukryć polskie racje tak głęboko, że niekiedy zalecało swoim autorom zamieszczać je tylko w przypisach.

W propagandę antypolską angażowały się także pełną parą gęsta sieć niemieckich korespondentów na świecie, niemieckie stacje nadawcze i agencje prasowe, które przed ważnymi wydarzeniami międzynarodowymi, jak posiedzenia Ligi Narodów, kolportowały nieprawdziwe informacje o rzekomych „agresywnych zamiarach Polski” i oburzeniu, jakie wywołują one na świecie. W ten sposób aparat puszczał w obieg, a następnie rozpowszechniał, by na końcu skomentować nieprawdziwe zarzuty wobec Polski. Jako sposobienie się przez Polaków do wojny przedstawiano na przykład zdjęcia z ćwiczeń polskich harcerzy z pierwszej pomocy czy podobne ćwiczenia PCK.

 

Dyplomacja i materiały wizualne w służbie propagandy

Niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych aktywnie tworzyło i kolportowało antypolskie materiały propagandowe także za pośrednictwem swoich placówek dyplomatycznych w krajach urzędowania. Były to na przykład plakaty i mapy o wymierzonej w Polskę treści rewizjonistycznej, a czasem „składanki” – plakaty czy pocztówki, wymowne i poręczne do serwowania gościom niemieckich dyplomatów.

„Składanka” taka składała się z dwóch części – pierwsza przedstawiała mapę z „polskim korytarzem”, przyczyną „krwawiącej granicy” niemieckiej, druga zaś stanowiła ilustrację wyimaginowanego analogicznego podziału danego państwa czy regionu. I tak np. stan Nowy York brutalnie przecinał „korytarz” kanadyjski. Napis pod całością zaś głosił: „Co by Pan/i powiedział/a, gdyby USA zostały tak potraktowane i wyglądały, jak Niemcy na załączonej mapie? Czy Stany Zjednoczone zgodziłyby się na taką granicę?” Wyimaginowane „korytarze” dotyczyły najróżniejszych części świata, a ich plastyczne formy miały przemawiać nawet do analfabetów. „Absurdu dopełniały korytarze afgański i tybetański” – biegnące przez Indie.

 

Film, literatura i kultura jako narzędzia oddziaływania na opinię publiczną

Temu samemu celowi służyły inne formuły działań: zjazdy, wiece, prelekcje, ale także działalność kulturalna: literatura, teatr czy film. I tak niemiecka filia wytwórni Metro-Goldwyn-Mayer w porozumieniu z resortem spraw zagranicznych Niemiec nakręciła dwa filmy krótkometrażowe o tematyce rewizjonistycznej, a mianowicie „Schlesien” i „Danzig”, które w samej Ameryce wyświetlono następnie w dziesięciu tysiącach kin! AA kierowało się przy tym celem, by „w sposób możliwie dyskretny zwrócić uwagę i pozyskać poparcie społeczeństwa amerykańskiego dla niemieckiej polityki wschodniej”. Poza tym przy współpracy z niemieckimi władzami państwowymi nakręcono jeszcze cztery inne filmy rewizjonistyczne o terenach, które po I wojnie światowej wróciły do Polski. „Szczególnie zjadliwy i tendencyjny był wyświetlany w 1927 roku antypolski film o Śląsku pt. „Kraj pod krzyżem”, w związku z którym Polska wystosowała do Niemiec notę protestacyjną – bez skutku.

„Polem transmisyjnym antypolskiej propagandy za granicą była również część zaangażowanej politycznie literatury niemieckiej”. Miejscem akcji takich dzieł były na ogół tereny stanowiące przedmiot roszczeń terytorialnych Republiki Weimarskiej, a za siebie mówiły już same ich tytuły, jak „Gdańsk w niebezpieczeństwie”, „Cierpienia Niemców w Polsce”, „Naród na krzyżu” (oczywiście naród – niemiecki). Ważne miejsce w literaturze tego rodzaju i okresu zajmowały też mity o rzekomej „misji cywilizacyjnej Niemiec i Niemców ze Wschodu (Kulturträger)” czy ich rzekomych prześladowaniach przez „polski terror” lub „bandy Korfantego”.

 

Jak propaganda przedstawiała Polskę i Polaków w zagranicznej debacie

Propagowano w nich tezę o niższej wartości Polaków, o polnische Wirtschaft, „polskiej zachłanności” czy „wschodniej akulturze”, o „zacofaniu Polaków”, „ciemnocie polskich nauczycieli”, a także o „zalewie i bezczelności polskich Żydów”. Jednocześnie jednym z wątków antypolskiej propagandy, ochoczo kolportowanym przez Niemców na świecie, był „polski antysemityzm”.

Propaganda niemiecka chętnie korzystała z tego narzędzia przed wizytami zagranicznymi ważnych polskich polityków. „Tak na przykład w związku z planowaną podróżą ministra Skrzyńskiego do Stanów Zjednoczonych ambasady niemieckie w Londynie i Waszyngtonie znacznie wcześniej otrzymały z Berlina odpowiednie materiały i wskazówki, jak zawczasu przeciwdziałać propagandowo ewentualnemu wzrostowi propolskich sympatii. Berlin zalecał przede wszystkim kolportowanie materiałów i wypowiedzi na temat ‘polskiego antysemityzmu oraz słabych podstaw polskiej gospodarki i waluty’, by zrazić Amerykanów i zniechęcić ich do zwiększania kwot eksportowych i inwestycyjnych dla Polski”.

 

Wpływanie na młodzież i środowiska akademickie

Niemiecka propaganda wymierzona w Polskę nie ograniczała się jednak tylko do wielkich tego świata. Równie gorliwie walczyła o pozyskanie sympatii (i antypatii do Polaków) wśród zagranicznej młodzieży. Zabiegi te świetnie ilustruje historia dwunastu skautów z Wielkiej Brytanii, zaproszonych w 1932 roku do Polski przez Związek Harcerstwa Polskiego na międzynarodowy obóz młodzieżowy. Skauci z Niemiec i Austrii odrzucili zaproszenie, brytyjscy zaś odbywali podróż pociągiem i po drodze zatrzymali się w Kolonii, gdzie już czekali na nich współpracownicy WPG. „Oni to przygotowali dla młodych Anglików kwatery w Berlinie, o które rzekomo postarali się harcerze niemieccy. 3 i 4 sierpnia brytyjscy skauci zwiedzali Berlin i Poczdam.

W stolicy gospodarze zgotowali przechwyconym gościom miłą niespodziankę. Podczas zwiedzania lotniska berlińskiego Tempelhof okazało się, iż stał tam już przygotowany do startu samolot Lufthansy, którym harcerze odbyli za darmo lot nad Berlinem”. Wieczorem z kolei gospodarze uraczyli ich kolacją w domu studenckim, którą w sekrecie sfinansowało WPG. Po posiłku dyrektor ośrodka wygłosił do skautów pogadankę po angielsku na temat Gdańska i niemieckich kwestii wschodnich. W rezultacie Brytyjczycy „stali się znacznie ostrożniejsi w zajmowaniu stanowiska wobec perspektywy spędzenia obozu harcerskiego w Polsce”, a w meldunku WPG do ministerstwa spraw zagranicznych na ten temat wyrażono „pełne zadowolenie z przebiegu tej akcji”.

 

Rola niemieckiej emigracji w rozpowszechnianiu przekazu

Ważnym obiektem działań propagandowych Republiki Weimarskiej wobec Polski byli też sami Niemcy, w kraju, ale i za granicą, w Polsce i na terenach pogranicza. Akcje takie, prowadzone pod przykrywką „kultywowania niemczyzny” czy „pracy dla niemczyzny”, na które tylko w 1929 roku władze Rzeszy przeznaczyły 17 mln marek, służyły „do urabiania i przysposabiania mniejszości niemieckich do roli kolporterów antypolskich haseł rewizjonistycznych”, a pośrednio lub bezpośrednio włączono do nich między innymi setki organizacji ziomkowskich.

Niebagatelne znaczenie miała tu też pomoc gospodarcza dla Gdańska, czy terenów, które pozostały niemieckie, na przykład preferencyjne kredyty dla stoczni w Elblągu czy właśnie Gdańsku. Pozostawało to w zgodzie z zapewnieniami ministra Gustava Stresemanna, że „rząd Rzeszy, a w szczególności AA, czyni wszystko, zwłaszcza poprzez pomoc finansową, by zapobiec polonizacji Gdańska”. W istocie Rzesza ogromnymi kwotami finansowała instytucje niemieckie w Polsce – od żłobków po teatry czy domy akademickie. Ale walka o „niemczyznę” w sprawie przeciwko Polsce nie ograniczała się do Gdańska czy pogranicza. I tak „ambasada niemiecka w Londynie zawsze posiadała na składzie i systematycznie uzupełniała (…) drukowane po niemiecku i angielsku wydawnictwa propagandowe”, które jednak „starała się w zdecydowanej większości przypadków kolportować nie bezpośrednio, lecz poprzez osoby lub instytucje trzecie”, posługując się przy tym „wszystkimi prawie Niemcami osiadłymi w Anglii bądź też przebywającymi tam czasowo”, na przykład młodzieżą studencką.

 

Jak Polska reagowała na działania propagandowe Niemiec

Co zaskakujące, summa summarum wszystkie te propagandowe zabiegi przynosiły stosunkowo niewielkie owoce. Świat żył swoimi sprawami, nie bardzo ufał Niemcom i koniec końców nie opowiedział się za rewizją polskiej granicy. Duże znaczenie w kontrowaniu antypolskich nastrojów mieli wybitni Polacy, którzy swoją postawą utrudniali życie propagandzie niemieckiej. Kiedy w 1932 roku w Stanach Zjednoczonych przez cztery miesiące koncertował Ignacy Jan Paderewski, niemieckie „przedstawicielstwa dyplomatyczne – mimo wielu drobiazgowych przygotowań – były wręcz w kłopotliwej sytuacji, ponieważ właściwie nic z tego, czego by berlińska centrala oczekiwała, nie mogły zameldować”.

A jak jest dzisiaj? Dzisiaj Niemcy zajmują 6. miejsce w światowym rankingu soft power, Polska zaś 32. Na pewno z międzynarodową opinią publiczną pozostał legendarny już, rzekomy „polski antysemityzm”. I na pewno potrzebujemy więcej Paderewskich.

[Anonimowy Dyplomata jest autentycznym dyplomatą pragnącym zachować anonimowość]

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Jakie to ma znaczenie dla współczesnej Polski", FAQ i śródtytuły od Redakcji]

 

Jakie to ma znaczenie dla współczesnej Polski

  • Walka o wizerunek państwa nadal ma znaczenie strategiczne. Współczesne relacje międzynarodowe w dużej mierze opierają się na tzw. soft power – wpływie poprzez media, kulturę i debatę publiczną. Państwa, które skuteczniej kształtują narrację o sobie i innych, mogą silniej oddziaływać na opinię międzynarodową.
  • Debata o historii i odpowiedzialności za wydarzenia XX wieku wciąż wpływa na relacje polsko-niemieckie. Spory dotyczą m.in. interpretacji skutków II wojna światowa, kwestii pamięci historycznej czy dyskusji o odszkodowaniach. Narracje pojawiające się w zagranicznych mediach mogą wpływać na sposób postrzegania Polski w Europie i na świecie.
  • Dlatego coraz większą rolę odgrywa własna polityka informacyjna i dyplomacja publiczna. Państwa inwestują w promocję kultury, historii i wizerunku za granicą – podobnie jak robią to inne kraje europejskie.

 

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

  1. Na czym polegała antypolska propaganda Niemiec w okresie Republiki Weimarskiej? Była to szeroko zakrojona kampania informacyjna prowadzona przez instytucje państwowe i organizacje wspierane przez rząd niemiecki w czasie Republiki Weimarskiej. Jej celem było przekonanie opinii publicznej na świecie, że granice ustalone po Traktat Wersalski są niesprawiedliwe i powinny zostać zmienione.
  2. Jakie narzędzia wykorzystywano w tej propagandzie? W działaniach wykorzystywano artykuły w zagranicznej prasie, książki, filmy, plakaty, mapy oraz podróże studyjne dla dziennikarzy i polityków. Materiały często przygotowywano we współpracy z niemieckim ministerstwem spraw zagranicznych i siecią organizacji wpływu.
  3. Dlaczego propaganda była kierowana głównie do zagranicznej opinii publicznej? Celem było uzyskanie międzynarodowego poparcia dla rewizji granic i osłabienie pozycji Polski w Europie. Szczególną wagę przykładano do wpływania na media w krajach takich jak Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone.
  4. Czy propaganda dotyczyła także kwestii mniejszości i antysemityzmu? Tak. W niektórych przekazach pojawiały się narracje dotyczące rzekomego prześladowania mniejszości w Polsce lub podkreślające problem antysemityzmu, aby osłabić międzynarodową sympatię dla państwa polskiego.
  5. Jak Polska próbowała przeciwdziałać tym działaniom? Polska reagowała m.in. poprzez działania dyplomatyczne, protesty wobec publikacji czy aktywność wybitnych postaci życia publicznego. Dużą rolę w budowaniu pozytywnego wizerunku kraju za granicą odegrał np. pianista i polityk Ignacy Jan Paderewski, który dzięki swojej międzynarodowej renomie wpływał na opinię publiczną w Stanach Zjednoczonych i Europie.

 

POLECANE
Strzały w kierunku liceum w Warszawie. Sąd aresztował 43-latka Wiadomości
Strzały w kierunku liceum w Warszawie. Sąd aresztował 43-latka

Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na okres trzech miesięcy 43-letniego mężczyzny, który w środę rano ostrzelał z wiatrówki budynek liceum przy ulicy Marszałkowskiej - poinformowała w sobotę na portalu X Komenda Stołeczna Policji.

Wszystko mnie boli. Niepokojące słowa przed „Tańcem z gwiazdami” Wiadomości
"Wszystko mnie boli". Niepokojące słowa przed „Tańcem z gwiazdami”

Sebastian Fabijański bierze udział w 18. edycji programu Taniec z gwiazdami. Aktor tworzy taneczny duet z Julią Suryś. Po dwóch odcinkach show przekazał jednak niepokojące informacje o swoim stanie zdrowia.

PiS chce wycofać Polskę z systemu ETS. Będzie projekt ustawy z ostatniej chwili
PiS chce wycofać Polskę z systemu ETS. Będzie projekt ustawy

Zamierzamy złożyć projekt ustawy o wycofaniu przepisów wprowadzających ETS z obiegu prawnego – zapowiedział w sobotę poseł PiS Jacek Sasin podczas konferencji o propozycjach PiS dla energetyki. Podkreślał jednocześnie, że jako Polska "musimy posiadać zrównoważony mix energetyczny".

Gdańskie zoo przekazało radosną nowinę Wiadomości
Gdańskie zoo przekazało radosną nowinę

W Gdańskim Ogrodzie Zoologicznym przyszła na świat samiczka hipopotamka karłowatego – jednego z najrzadszych i najbardziej zagrożonych gatunków ssaków na świecie. To córka 15-letniego Sapo i 9-letniej Maleli.

Czarnek odpowiada Tuskowi: Polacy już wiedzą z ostatniej chwili
Czarnek odpowiada Tuskowi: Polacy już wiedzą

Spór o unijny program SAFE znów się zaostrza. Na sobotni wpis Donalda Tuska zareagował natychmiastowo Przemysław Czarnek.

Bezczelność polskich Żydów i polski antysemityzm. Antypolska propaganda Republiki Weimarskiej tylko u nas
"Bezczelność polskich Żydów" i "polski antysemityzm". Antypolska propaganda Republiki Weimarskiej

Po I wojnie światowej Niemcy prowadziły szeroko zakrojoną kampanię propagandową przeciwko Polsce. Artykuły w zagranicznej prasie, sponsorowane książki, „wycieczki studyjne” dla dziennikarzy i polityków czy filmy wyświetlane w tysiącach kin – wszystko to miało przekonać świat, że granice ustalone po Traktacie Wersalskim są niesprawiedliwe. Jak działała ta propaganda w czasach Republika Weimarska i jak próbowała kształtować międzynarodową opinię o Polsce?

Brutalny napad na Podkarpaciu: Skrępowali, torturowali i polewali wrzątkiem. Ukraińcy trafili do aresztu z ostatniej chwili
Brutalny napad na Podkarpaciu: Skrępowali, torturowali i polewali wrzątkiem. Ukraińcy trafili do aresztu

Brutalny napad w Soninie przez wiele miesięcy pozostawał niewyjaśniony. Teraz policja poinformowała o zatrzymaniu trzech obywateli Ukrainy.

Szwedzka nauczycielka przerażona polskim podręcznikiem do geografii. Przesiąknięty nacjonalizmem z ostatniej chwili
Szwedzka nauczycielka przerażona polskim podręcznikiem do geografii. "Przesiąknięty nacjonalizmem"

Szwedzka nauczycielka po wizycie w Krakowie nie kryła zaskoczenia polskim podręcznikiem do geografii.

Dwie Heleny Wolińskie. Operacja ocieplania wizerunku komunistycznego potwora tylko u nas
Dwie Heleny Wolińskie. Operacja ocieplania wizerunku komunistycznego potwora

Jedna Helena Wolińska to ta, która jest bohaterką – razem z mężem Włodzimierzem Brusem - wydanej właśnie książki „Stygmat”. Osoba ciepła, kochająca, rodzinna, w końcu – co najważniejsze - ofiara komunizmu. Druga Helena Wolińska to stalinowska prokurator wojskowa, potwór w mundurze, inkwizytorka, bestia.

Polacy krytycznie oceniają Tuska. Sondaż nie pozostawia złudzeń z ostatniej chwili
Polacy krytycznie oceniają Tuska. Sondaż nie pozostawia złudzeń

Najnowsze badanie pracowni IBRiS dla Onetu pokazuje wyraźny problem wizerunkowy premiera Donalda Tuska – w ocenie respondentów dominują odpowiedzi krytyczne.

REKLAMA

"Bezczelność polskich Żydów" i "polski antysemityzm". Antypolska propaganda Republiki Weimarskiej

Po I wojnie światowej Niemcy prowadziły szeroko zakrojoną kampanię propagandową przeciwko Polsce. Artykuły w zagranicznej prasie, sponsorowane książki, „wycieczki studyjne” dla dziennikarzy i polityków czy filmy wyświetlane w tysiącach kin – wszystko to miało przekonać świat, że granice ustalone po Traktacie Wersalskim są niesprawiedliwe. Jak działała ta propaganda w czasach Republika Weimarska i jak próbowała kształtować międzynarodową opinię o Polsce?
Paul von Hindenburg - prezydent Republiki Weimarskiej i III Rzeszy
Paul von Hindenburg - prezydent Republiki Weimarskiej i III Rzeszy / Wikipedia CC BY-SA 3,0 de Bundesarchiv

Co musisz wiedzieć:

  • W okresie Republika Weimarska Niemcy prowadziły szeroko zakrojoną kampanię propagandową przeciwko Polsce, której celem było podważenie granic ustalonych po Traktat Wersalski.
  • Propaganda obejmowała artykuły w zagranicznej prasie, sponsorowane książki, filmy, materiały dyplomatyczne oraz specjalne „wycieczki studyjne” dla dziennikarzy, polityków i naukowców z różnych krajów.
  • Według badań historyka Janusza Sobczaka działania te miały przekonać opinię publiczną na świecie, że Polska jest państwem niestabilnym, agresywnym lub niesprawiedliwie traktującym mniejszości.

 

„Niemiecki konsul generalny z Singapuru z zadowoleniem wysłał meldunek do Berlina, jakoby na Malajach krajem najmniej obok Ameryki lubianym była Polska”. - Działo się to w czasach Republiki Weimarskiej (1918-1933), i było skutkiem zagranicznej propagandy tego kraju wobec Polski. Propagandy, która miała przekonać świat, że istnienie Polski w granicach określonych przez Traktat Wersalski to wyłącznie niemiecka krzywda i trzeba to natychmiast zrewidować [Cytaty i treści omówione w tym artykule pochodzą z książki dr. Janusza Sobczaka „Propaganda zagraniczna Niemiec weimarskich wobec Polski”, Poznań Instytut Zachodni, 1973 r.].

Skala, zasięg i instrumenty propagandy niemieckiej przeciwko Polsce, a także skuteczność koordynacji różnych działań w jej służbie powalają na kolana.

 

Rola niemieckiego MSZ w koordynowaniu działań informacyjnych za granicą

Ich całością kierowało niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych (AA), które inspirowało i ogromnymi kwotami finansowało powstawanie artykułów, książek, broszur, filmów, map, plakatów, a nawet… pocztówek czy kolportowanie na świecie zmyślonych meldunków o polskim militaryzmie albo rzekomych polskich atakach na Niemcy. W machinę propagandową włączone były jednak także inne instytucje państwowe, jak ministerstwo komunikacji, ministerstwo poczty, Pruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Kancelaria Rzeszy. Każdy kanclerz dysponował własnym tajnym budżetem, z którego krocie przeznaczał „na tzw. fundusz gadzinowy (Reptilienfonds), dla odpowiedniego urabiania i ukierunkowywania prasy”. W 1927 roku wynosił on blisko 400 tysięcy marek, z czego ponad trzy czwarte przeznaczono na ten cel. W swoich działaniach

Niemcy pilnie monitorowali również debatę intelektualną w Polsce. I tak za pieniądze z MSW Rzeszy w 1932 roku utworzono Ośrodek Wydawniczy przy Pruskim Tajnym Archiwum Państwowym. Jego zadaniem było „udostępniać nauce i propagandzie niemieckiej tłumaczone teksty polskich wydawnictw, prowadzić kartotekę polskich naukowców i bibliografię ich prac”.

 

Sieć organizacji i instytucji wspierających niemiecką narrację o Polsce

W działania propagandowe wymierzone w Polskę zaprzęgnięto jednak nie tylko aparat państwa. Warto by opisać sieć instytucji, które ją tworzyły, kolportowały, inspirowały i utrwalały – jak wydawnictwa, instytucje, instytuty naukowe, placówki badawcze, fundacje, stowarzyszenia czy organizacje społeczne albo „upozorowane na społeczne organizacje specjalne, powołane i finansowane w tym celu przez rząd niemiecki i kapitał państwowo-monopolistyczny”. Niestety po prostu nie da się tego zrobić… Ich liczba bowiem szła w setki, jeśli nie tysiące. Przypomnijmy tu choćby fakt, że na początku lat trzydziestych same tylko niemieckie organizacje rewizjonistyczne liczyły sobie 12 mln członków. Była to potężna armia ludzi i instytucji, a my skupimy się na kluczowej z nich, by pokazać potężne instrumentarium soft power, stosowane przez Niemcy weimarskie na kilkadziesiąt lat przed narodzinami tego terminu.

Towarzystwo do Spraw Gospodarczo-Politycznych (WPG) utworzono w tym właśnie celu na początku 1922 roku w Berlinie, a do jego członków założycieli czy podmiotów finansujących należały wielkie koncerny niemieckie, jak Fritz Thyssen czy IG Farbenindustrie. Głównymi obszarami propagandowego działania WPG były Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Skandynawia, Holandia, Francja, ale nie zaniedbywano i reszty świata. I tak na przykład „WPG docierało ze swoim biuletynem prasowym do Środkowej i Południowej Ameryki, do Wschodniej i Południowej Azji, a w tym do części prasy indyjskiej”.

Do najważniejszych zadań tej organizacji, z których wiele finansował bezpośrednio niemiecki resort spraw zagranicznych, należały: „oddziaływanie na prasę zagraniczną, inspirowanie, zamawianie, redagowanie i wydawanie książek w językach obcych” oraz tłumaczenie książek niemieckich na inne języki, „dostarczanie materiałów naukowcom i publicystom zagranicznym”, organizacja staży naukowych dla studentów z zagranicy czy organizacja i finansowanie specjalnych podróży po Niemczech i pograniczu z Polską. Zapraszano na nie Niemców i cudzoziemców – dyplomatów, polityków, dziennikarzy, działaczy społecznych i religijnych oraz innych przedstawicieli środowisk opiniotwórczych, a także studentów. Poza tym WPG organizowało wykłady i odczyty niemieckich naukowców za granicą, a także prelekcje wybranych zagranicznych naukowców w Niemczech – w 1927 roku w dokumentacji „Towarzystwa” widniało 700 nazwisk takich osób, które utrzymywały z nim kontakty i otrzymywały od niego materiały propagandowe.

 

Podróże studyjne dla dziennikarzy jako narzędzie wpływu na opinię publiczną

Jedną z najważniejszych metod oddziaływania były wycieczki na pogranicze polsko-niemieckie, organizowane dla dziennikarzy, polityków itd. Już w 1919 roku Urząd Prasowy MSZ Rzeszy opracował specjalne instrukcje, jak takie „podróże studyjne” powinny wyglądać. Katalog był długi i konkretny. I tak zalecało się między innymi:

  • zwiedzanie zamków krzyżackich i kontaktowanie podróżników z osiadłymi w okolicach rodami niemieckimi („zaprosić do nich dziennikarzy brytyjskich i amerykańskich”),
  • przytaczanie statystyk dotyczących pijaństwa czy przestępczości, o ile „zestawienia takie przemawiają na korzyść Niemców”,
  • przedstawianie wyższości kulturalnej Niemców nad Polakami („podać i przeciwstawić dane statystyczne dotycząc liczby wydawanych książek, teatrów, organizacji robotniczych i opieki nad robotnikami”).
  • Ostatni punkt nakazywał „postarać się o dowody stosowania w Polsce ucisku wobec Niemców i innych narodowości”.

Podobne „wycieczki” dla Niemców i cudzoziemców organizowały też inne organizacje o zbliżonym profilu, na przykład Komisja Oświatowa w Hamburgu (AAH), finansowana przez niemieckie banki, koncerny czy armatorów. Ich skala była porażająca: w 1928 roku pogranicze odwiedziło w ten sposób 1200 osób, w latach 1931 i 1932 – po 5000 osób.

Jak propaganda trafiała do prasy w Wielkiej Brytanii i USA

Co ważniejszych gości na dworcu witał osobiście i podejmował konsul niemiecki, a po takiej „wycieczce” niektórzy uczestnicy konsultowali się z niemieckim referentem ministerstwa spraw zagranicznych, by następnie swoje artykuły przychylne dla Niemiec i nieprzychylne dla Polski publikować w prasie kraju, z którego przyjechali. Było tak np. w przypadku dwóch dziennikarzy brytyjskich – z „Daily Chronicle” i „Daily Herald”, ale podobne teksty zdarzały się też w „Daily Observer”, „Westminster Gazette” czy „Daily Telegraph”.

W USA propaganda antypolska trafiała między innymi na łamy „New York Sun”, „New York Harald Tribune”, „Vogue” czy „Chicago Tribune”; kolportowały ją także wydawnictwa kryptoniemieckie, jak „American Monthly”. Zasięg starań propagandowych był tak ogromny, że w 1932 roku WPG ściągnęła na pogranicze nawet Japończyków – wojskowych, inżynierów, lekarzy i dyplomatów. W rezultacie jeden z prominentnych uczestników udzielił wywiadu dla prasy niemieckiej w tonie tak ostrym wobec Polski, że polski MSZ wystosował protest do ambasady japońskiej.

 

Próby wpływania na zagranicznych publicystów i środowiska opiniotwórcze

Niemcy wyszukiwali też publicystów przychylnie nastawionych do Polski i Polaków, by odwieść ich od tego nastawienia i pozyskać dla niemieckiego rewizjonizmu. Bywało też, że zagraniczni dziennikarze czy pisarze działający w charakterze publicity agents Niemiec otrzymywali z ministerstwa już całkowicie gotowe materiały propagandowe.

„Strona niemiecka przywiązywała szczególną wagę do tego sposobu oddziaływania na opinię brytyjską, ponieważ wyręczanie się autorem brytyjskim ułatwiało odwracanie podejrzeń i pomówień o prowadzenie propagandy w interesie państwa niemieckiego”. Publikacje stylizowano na obiektywne. Na ogół też Niemcy bardzo sowicie wynagradzali aktywność swoich publicity agents, a „pieniądze ułatwiały i umożliwiały dotarcie i zamieszczenie materiałów WPG nie tylko na łamach prasy brytyjskiej, lecz również amerykańskiej, holenderskiej i skandynawskiej”.

Rezultaty tej działalności były tak obfite, że w latach 1925-1928 berlińska placówka WPG zgromadziła 16 segregatorów, z których każdy zawierał średnio do 300 wycinków z artykułów zamieszczonych na łamach prasy w samej tylko Wielkiej Brytanii.

 

Książki i publikacje wspierające niemiecką narrację o granicach po I wojnie światowej

Na zlecenie niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych WPG „zamawiało także publikacje zagraniczne o treści przychylnej dla Niemiec” – w formie książek. Było tak w przypadku dzieła "The Truth is Only Hope", której autorzy starali się przekonać świat, że to nie Niemcy odpowiadali za rozpętanie pierwszej wojny światowej. Na podobnej zasadzie we Francji wyszła antypolska książka "Pologne, Pologne", ale największym sukcesem WPG było wydanie w Wielkiej Brytanii dzieła Sir Roberta Donalda "The Polish Corridor and its Consequences". Do gremium redagującego książkę wszedł między innymi konsul generalny w Wolnym Mieście Gdańsku, a rozdział ostatni, zawierający konkluzje, Sir Donald - ułatwiając wszystkim życie - pozostawił po prostu do napisania „Wydziałowi IV niemieckiego MSZ”. Warto tu też wspomnieć, że prowadząc swoją działalność „redakcyjną” ministerstwo pragnęło ukryć polskie racje tak głęboko, że niekiedy zalecało swoim autorom zamieszczać je tylko w przypisach.

W propagandę antypolską angażowały się także pełną parą gęsta sieć niemieckich korespondentów na świecie, niemieckie stacje nadawcze i agencje prasowe, które przed ważnymi wydarzeniami międzynarodowymi, jak posiedzenia Ligi Narodów, kolportowały nieprawdziwe informacje o rzekomych „agresywnych zamiarach Polski” i oburzeniu, jakie wywołują one na świecie. W ten sposób aparat puszczał w obieg, a następnie rozpowszechniał, by na końcu skomentować nieprawdziwe zarzuty wobec Polski. Jako sposobienie się przez Polaków do wojny przedstawiano na przykład zdjęcia z ćwiczeń polskich harcerzy z pierwszej pomocy czy podobne ćwiczenia PCK.

 

Dyplomacja i materiały wizualne w służbie propagandy

Niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych aktywnie tworzyło i kolportowało antypolskie materiały propagandowe także za pośrednictwem swoich placówek dyplomatycznych w krajach urzędowania. Były to na przykład plakaty i mapy o wymierzonej w Polskę treści rewizjonistycznej, a czasem „składanki” – plakaty czy pocztówki, wymowne i poręczne do serwowania gościom niemieckich dyplomatów.

„Składanka” taka składała się z dwóch części – pierwsza przedstawiała mapę z „polskim korytarzem”, przyczyną „krwawiącej granicy” niemieckiej, druga zaś stanowiła ilustrację wyimaginowanego analogicznego podziału danego państwa czy regionu. I tak np. stan Nowy York brutalnie przecinał „korytarz” kanadyjski. Napis pod całością zaś głosił: „Co by Pan/i powiedział/a, gdyby USA zostały tak potraktowane i wyglądały, jak Niemcy na załączonej mapie? Czy Stany Zjednoczone zgodziłyby się na taką granicę?” Wyimaginowane „korytarze” dotyczyły najróżniejszych części świata, a ich plastyczne formy miały przemawiać nawet do analfabetów. „Absurdu dopełniały korytarze afgański i tybetański” – biegnące przez Indie.

 

Film, literatura i kultura jako narzędzia oddziaływania na opinię publiczną

Temu samemu celowi służyły inne formuły działań: zjazdy, wiece, prelekcje, ale także działalność kulturalna: literatura, teatr czy film. I tak niemiecka filia wytwórni Metro-Goldwyn-Mayer w porozumieniu z resortem spraw zagranicznych Niemiec nakręciła dwa filmy krótkometrażowe o tematyce rewizjonistycznej, a mianowicie „Schlesien” i „Danzig”, które w samej Ameryce wyświetlono następnie w dziesięciu tysiącach kin! AA kierowało się przy tym celem, by „w sposób możliwie dyskretny zwrócić uwagę i pozyskać poparcie społeczeństwa amerykańskiego dla niemieckiej polityki wschodniej”. Poza tym przy współpracy z niemieckimi władzami państwowymi nakręcono jeszcze cztery inne filmy rewizjonistyczne o terenach, które po I wojnie światowej wróciły do Polski. „Szczególnie zjadliwy i tendencyjny był wyświetlany w 1927 roku antypolski film o Śląsku pt. „Kraj pod krzyżem”, w związku z którym Polska wystosowała do Niemiec notę protestacyjną – bez skutku.

„Polem transmisyjnym antypolskiej propagandy za granicą była również część zaangażowanej politycznie literatury niemieckiej”. Miejscem akcji takich dzieł były na ogół tereny stanowiące przedmiot roszczeń terytorialnych Republiki Weimarskiej, a za siebie mówiły już same ich tytuły, jak „Gdańsk w niebezpieczeństwie”, „Cierpienia Niemców w Polsce”, „Naród na krzyżu” (oczywiście naród – niemiecki). Ważne miejsce w literaturze tego rodzaju i okresu zajmowały też mity o rzekomej „misji cywilizacyjnej Niemiec i Niemców ze Wschodu (Kulturträger)” czy ich rzekomych prześladowaniach przez „polski terror” lub „bandy Korfantego”.

 

Jak propaganda przedstawiała Polskę i Polaków w zagranicznej debacie

Propagowano w nich tezę o niższej wartości Polaków, o polnische Wirtschaft, „polskiej zachłanności” czy „wschodniej akulturze”, o „zacofaniu Polaków”, „ciemnocie polskich nauczycieli”, a także o „zalewie i bezczelności polskich Żydów”. Jednocześnie jednym z wątków antypolskiej propagandy, ochoczo kolportowanym przez Niemców na świecie, był „polski antysemityzm”.

Propaganda niemiecka chętnie korzystała z tego narzędzia przed wizytami zagranicznymi ważnych polskich polityków. „Tak na przykład w związku z planowaną podróżą ministra Skrzyńskiego do Stanów Zjednoczonych ambasady niemieckie w Londynie i Waszyngtonie znacznie wcześniej otrzymały z Berlina odpowiednie materiały i wskazówki, jak zawczasu przeciwdziałać propagandowo ewentualnemu wzrostowi propolskich sympatii. Berlin zalecał przede wszystkim kolportowanie materiałów i wypowiedzi na temat ‘polskiego antysemityzmu oraz słabych podstaw polskiej gospodarki i waluty’, by zrazić Amerykanów i zniechęcić ich do zwiększania kwot eksportowych i inwestycyjnych dla Polski”.

 

Wpływanie na młodzież i środowiska akademickie

Niemiecka propaganda wymierzona w Polskę nie ograniczała się jednak tylko do wielkich tego świata. Równie gorliwie walczyła o pozyskanie sympatii (i antypatii do Polaków) wśród zagranicznej młodzieży. Zabiegi te świetnie ilustruje historia dwunastu skautów z Wielkiej Brytanii, zaproszonych w 1932 roku do Polski przez Związek Harcerstwa Polskiego na międzynarodowy obóz młodzieżowy. Skauci z Niemiec i Austrii odrzucili zaproszenie, brytyjscy zaś odbywali podróż pociągiem i po drodze zatrzymali się w Kolonii, gdzie już czekali na nich współpracownicy WPG. „Oni to przygotowali dla młodych Anglików kwatery w Berlinie, o które rzekomo postarali się harcerze niemieccy. 3 i 4 sierpnia brytyjscy skauci zwiedzali Berlin i Poczdam.

W stolicy gospodarze zgotowali przechwyconym gościom miłą niespodziankę. Podczas zwiedzania lotniska berlińskiego Tempelhof okazało się, iż stał tam już przygotowany do startu samolot Lufthansy, którym harcerze odbyli za darmo lot nad Berlinem”. Wieczorem z kolei gospodarze uraczyli ich kolacją w domu studenckim, którą w sekrecie sfinansowało WPG. Po posiłku dyrektor ośrodka wygłosił do skautów pogadankę po angielsku na temat Gdańska i niemieckich kwestii wschodnich. W rezultacie Brytyjczycy „stali się znacznie ostrożniejsi w zajmowaniu stanowiska wobec perspektywy spędzenia obozu harcerskiego w Polsce”, a w meldunku WPG do ministerstwa spraw zagranicznych na ten temat wyrażono „pełne zadowolenie z przebiegu tej akcji”.

 

Rola niemieckiej emigracji w rozpowszechnianiu przekazu

Ważnym obiektem działań propagandowych Republiki Weimarskiej wobec Polski byli też sami Niemcy, w kraju, ale i za granicą, w Polsce i na terenach pogranicza. Akcje takie, prowadzone pod przykrywką „kultywowania niemczyzny” czy „pracy dla niemczyzny”, na które tylko w 1929 roku władze Rzeszy przeznaczyły 17 mln marek, służyły „do urabiania i przysposabiania mniejszości niemieckich do roli kolporterów antypolskich haseł rewizjonistycznych”, a pośrednio lub bezpośrednio włączono do nich między innymi setki organizacji ziomkowskich.

Niebagatelne znaczenie miała tu też pomoc gospodarcza dla Gdańska, czy terenów, które pozostały niemieckie, na przykład preferencyjne kredyty dla stoczni w Elblągu czy właśnie Gdańsku. Pozostawało to w zgodzie z zapewnieniami ministra Gustava Stresemanna, że „rząd Rzeszy, a w szczególności AA, czyni wszystko, zwłaszcza poprzez pomoc finansową, by zapobiec polonizacji Gdańska”. W istocie Rzesza ogromnymi kwotami finansowała instytucje niemieckie w Polsce – od żłobków po teatry czy domy akademickie. Ale walka o „niemczyznę” w sprawie przeciwko Polsce nie ograniczała się do Gdańska czy pogranicza. I tak „ambasada niemiecka w Londynie zawsze posiadała na składzie i systematycznie uzupełniała (…) drukowane po niemiecku i angielsku wydawnictwa propagandowe”, które jednak „starała się w zdecydowanej większości przypadków kolportować nie bezpośrednio, lecz poprzez osoby lub instytucje trzecie”, posługując się przy tym „wszystkimi prawie Niemcami osiadłymi w Anglii bądź też przebywającymi tam czasowo”, na przykład młodzieżą studencką.

 

Jak Polska reagowała na działania propagandowe Niemiec

Co zaskakujące, summa summarum wszystkie te propagandowe zabiegi przynosiły stosunkowo niewielkie owoce. Świat żył swoimi sprawami, nie bardzo ufał Niemcom i koniec końców nie opowiedział się za rewizją polskiej granicy. Duże znaczenie w kontrowaniu antypolskich nastrojów mieli wybitni Polacy, którzy swoją postawą utrudniali życie propagandzie niemieckiej. Kiedy w 1932 roku w Stanach Zjednoczonych przez cztery miesiące koncertował Ignacy Jan Paderewski, niemieckie „przedstawicielstwa dyplomatyczne – mimo wielu drobiazgowych przygotowań – były wręcz w kłopotliwej sytuacji, ponieważ właściwie nic z tego, czego by berlińska centrala oczekiwała, nie mogły zameldować”.

A jak jest dzisiaj? Dzisiaj Niemcy zajmują 6. miejsce w światowym rankingu soft power, Polska zaś 32. Na pewno z międzynarodową opinią publiczną pozostał legendarny już, rzekomy „polski antysemityzm”. I na pewno potrzebujemy więcej Paderewskich.

[Anonimowy Dyplomata jest autentycznym dyplomatą pragnącym zachować anonimowość]

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Jakie to ma znaczenie dla współczesnej Polski", FAQ i śródtytuły od Redakcji]

 

Jakie to ma znaczenie dla współczesnej Polski

  • Walka o wizerunek państwa nadal ma znaczenie strategiczne. Współczesne relacje międzynarodowe w dużej mierze opierają się na tzw. soft power – wpływie poprzez media, kulturę i debatę publiczną. Państwa, które skuteczniej kształtują narrację o sobie i innych, mogą silniej oddziaływać na opinię międzynarodową.
  • Debata o historii i odpowiedzialności za wydarzenia XX wieku wciąż wpływa na relacje polsko-niemieckie. Spory dotyczą m.in. interpretacji skutków II wojna światowa, kwestii pamięci historycznej czy dyskusji o odszkodowaniach. Narracje pojawiające się w zagranicznych mediach mogą wpływać na sposób postrzegania Polski w Europie i na świecie.
  • Dlatego coraz większą rolę odgrywa własna polityka informacyjna i dyplomacja publiczna. Państwa inwestują w promocję kultury, historii i wizerunku za granicą – podobnie jak robią to inne kraje europejskie.

 

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

  1. Na czym polegała antypolska propaganda Niemiec w okresie Republiki Weimarskiej? Była to szeroko zakrojona kampania informacyjna prowadzona przez instytucje państwowe i organizacje wspierane przez rząd niemiecki w czasie Republiki Weimarskiej. Jej celem było przekonanie opinii publicznej na świecie, że granice ustalone po Traktat Wersalski są niesprawiedliwe i powinny zostać zmienione.
  2. Jakie narzędzia wykorzystywano w tej propagandzie? W działaniach wykorzystywano artykuły w zagranicznej prasie, książki, filmy, plakaty, mapy oraz podróże studyjne dla dziennikarzy i polityków. Materiały często przygotowywano we współpracy z niemieckim ministerstwem spraw zagranicznych i siecią organizacji wpływu.
  3. Dlaczego propaganda była kierowana głównie do zagranicznej opinii publicznej? Celem było uzyskanie międzynarodowego poparcia dla rewizji granic i osłabienie pozycji Polski w Europie. Szczególną wagę przykładano do wpływania na media w krajach takich jak Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone.
  4. Czy propaganda dotyczyła także kwestii mniejszości i antysemityzmu? Tak. W niektórych przekazach pojawiały się narracje dotyczące rzekomego prześladowania mniejszości w Polsce lub podkreślające problem antysemityzmu, aby osłabić międzynarodową sympatię dla państwa polskiego.
  5. Jak Polska próbowała przeciwdziałać tym działaniom? Polska reagowała m.in. poprzez działania dyplomatyczne, protesty wobec publikacji czy aktywność wybitnych postaci życia publicznego. Dużą rolę w budowaniu pozytywnego wizerunku kraju za granicą odegrał np. pianista i polityk Ignacy Jan Paderewski, który dzięki swojej międzynarodowej renomie wpływał na opinię publiczną w Stanach Zjednoczonych i Europie.


 

Polecane