Krysztopa: Petru, Żakowski, Ziemkiewicz, Jastrzębowski jednym głosem przeciwko wolnym niedzielom. Ciekawe

Muszę powiedzieć, że nie spodziewałem się, że Panowie Ziemkiewicz, Jastrzębowski i Warzecha (niech mi wybaczy, że nie zmieścił się w tytule) zaczną używać podobnych argumentów jak Ryszard Petru czy Jacek Żakowski. Pewne stereotypy i uproszczenia muszą jednak być dla liberalnej Księgi Czarów wspólne.
/ morguefile.com
Po pierwsze zacznijmy od określenia "Zakaz handlu w niedzielę". Na Twitterze funkcjonuje nawet hasztag #ZakazHandlu. Jest to określenie kłamliwe i mające cechy manipulacji. Nikt, a przynajmniej "Solidarność", nie mówi ZAKAZIE handlu w niedziele, tylko o jego OGRANICZENIU, I to ograniczeniu, które miałoby dotyczyć głównie handlu wielkopowierzchniowego.

Po drugie trzeba zrozumieć i wydawało mi się, że to zrozumienie jest dość powszechne, musiałem się mylić, że zagraniczne korporacje handlowe skolonizowały Polskę za pozwoleniem rządzących nami po 1989 roku. Stały się farmami uprawniania ludzi. Uprawiaja nas na dwa główne sposoby. Raz, służąc transferowi wypracowanego przez nas kapitału za granicę (chyba nie trzeba tłumaczyć jak to się robi, dość wspomnieć wysokie opłaty za możliwość korzystania z logo spółki matki przez spółkę córkę, czy unikanie płacenia podatków za pomocą tzw. "optymalizacji") po to żeby kapitał ów służył budwie dobrobytu Niemców, Francuzów, Portugalczyków itp. a nie Polaków. Dwa, uprawia się nas sprowadzając do roli zasobu, takiego jak park maszynowy, lub nawet mniej istotne, ponieważ łatwiej i taniej wymienialnego.

Tu dochodzimy do punktu trzeciego. Oóż Panowie Redaktorzy (nie piszę do Ryszarda Petru, ponieważa skoro zbanował mnie na TT, to może sobie tego nie życzyć), sytuacja prownika firmy dziesięcioosobowej trochę różni się od pracownika firmy zatrudniającej tysiące. W pierwszym przypadku być może istnieje jeszcze jakaś realna płaszczyzna negocjacji. Pracownik może być na tyle niezastąpiony, że jakkolwiek zawsze będzie miał pozycję niższą od pracodawcy, ma pewne argumenty w dyskusji. W firmach zatrudniających tysiące, nie tylko w hipeermarketach, realnej możliwości negocjacji nie ma. Dlatego proszę nie opowiadać, że "pracownicy pracują w niedzielę bo chcą, a jeśli nie chcą to niech nie pracują". Jakąś szansę na rozmowę daje samoorganizacja pracowników, na przykłąd w formie związków zawodowych. Z takim ciałem pracodawc może już chcieć rozmawiać.

Po czwarte - "Skoro nie możemy dać wolnych niedziel wszystkim to nie dawajmy pracownikom handlu". Manipulacja. To, że nie można pomóc wszystkim nie oznacza, że nie warto pomóc nikomu. Rzeczywiście są zawody których praca jest w niedziele niezbędna, ale handel w niedziele, tym bardziej, że przecież tylko ograniczony, naprawę nie jest niezbędny, czego dowodzi choćby przykład Niemiec. Gdyby ten argument miał sens i trzeba by założyć, że wolne niedziele dla pracowników handlu są czymś niesprawiedliwym, to warto by ten argument odwrócić i zażądać pracujących niedziel dla wszystkich, ponieważ i dzisiaj przecież tak jest, że jedni w niedzielę pracują a inni nie.

Po piąte, argument o "niszczeniu miejsc pracy" przypomina mi tak samo "wiarygodny" argument o pt. "jeśli obłożymy banki podatkami to staną się straszne rzeczy i banki podniosą ceny usług". Banki wcześniej unikające płacenia podatków zostały obłożone bardzej skutecznym podatkiem i co się stało? Czy Panów banki posniosły ceny? Mój nie. Czy system bankowy się zawalił? Podobnie byłoby w przypadku ograniczenia handlu w niedziele. Mamy niskie bezrobocie, damy sobie radę. A jesli ucierpią, w co nie wierzę, zyski hipermarketów, to naprawdę, choćby biorąc pod uwagę to, że mogą zyskać mniejsze sklepy, nie ma nad czym załamywać rąk.

A teraz Panowie ustawcie się w kolejkę

Ryszard Petru: Pan Ryszard Petru znany jest z zamiłowania do zaskakujących konstrukcji logicznych. Według niego zapewne działalność związków zawodowych jako dbających o warunki pracy pracownika zawsze jest "niszczeniem miejsc pracy". Natomiast jeżeli tak jest zawsze i jest to logicznie przypisane związkom zawodowym, to daczego "Solidarność" nie różniąc się w tym zakresie od innych, miałaby nie być godna tak się nazywać? Dalibóg, zastanawiam się nad tym pasjonującym zagadnieniem od wczora i jeszcze niczego nie wymyśliłem.

Jacek Żakowski [w TOK FM]:

Uda się chyba zamknąć sklepy, na razie w co drugą niedzielę, potem w każdą, potem może także w poniedziałek, wtorek, środę. No i wtedy moglibyśmy wrócić do tej pięknej polskiej tradycji, kiedy ludność odbiera żywność w magazynach parafialnych, nie kłopocząc wielkich, globalnych korporacji handlowych.


Fajny "guru lewicy", który występuje w obronie globalnych korporacji handlowych, przeciwko prawom pracowniczym, a jedyne co go naprawdę irytuje to parafie.

Rafał Ziemkiewicz: O, ciekawe, całkiem podobnie do Żakowskiego Z całym szacunkiem, to nieprawda. To znaczy zapewne są i takie osoby, ale proszę poczytać opinie samych pracowników hipermarketów, myślę, że lepiej ode mnie wyjaśnią do jakiego stopnia praca w niedziele jest przedmiotem ich "suwerennej decyzji". Myślę też, że biorąc pod uwagę stopień emocji jakie wiążą się z tą kwestią, lepiej żeby pracownicy tzw. "handlu wielkopowierzchniowego" nie mieli okazji tłumaczyć tego osobiście.

Sławomir Jastrzębowski
  No właśnie, szok Panie Redaktorze

PiS-ie! Odczep się od moich niedziel! Pracuję w niedzielę, bo w poniedziałek ludzie chcą przeczytać gazetę. Wielu dziennikarzy pracuje w niedzielę, bo ludzie potrzebują informacji. Wiele zawodów wymaga pracy w niedzielę. Jak się komuś nie podoba praca w niedzielę, zawsze może próbować zmienić pracę. Nie w każdą niedzielę pracuję. Czasem tylko niedziela jest dla mnie i dla milionów Polaków dniem, w którym mogę pójść na zakupy. A tu widzę, że część PiS-owców chce mi tego zabronić


- pisze Sławomir Jastrzębowski na SE.pl

Otóż szanowny Panie Redaktorze, być może całe życie pracował Pan jako redaktor naczelny i nie wie Pan, że pozycja Pana Redaktora trochę różni się od pozycji kasjerki w hipermarkecie, która zsikała się, ponieważ kierowniczka nie pozwoliła jej wyjść do toalety. Liberalne zaklęcia zawsze fajnie brzmią, ale tak jak te o tym, że "prywatyzacja jest dobra na wszystko" czy "ekonomia to nauka ścisła" zwykle nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Ja jestem zwolennikiem pewnej ergonomii działania państwa, którą można również nazywać, jeśli ktoś się nie brzydzi, liberalizmem, ale na Boga, nie zastępujmy jednych manipulacji, uproszczeń i stereotypów, innymi.

OGRANICZENIE handlu w niedzielę nie służy oczywiście ograniczaniu Pana prawa o konsumpcji, służy przwróceniu części człowieczeństwa niewolnikom korporacji. I proszę wybaczyć, ale jeśli mam zwrócić im przynajmniej część wolności, kosztem części Pana wolności do konsumowania, to chcę żeby tak się właśnie stało.

Łukasz Warzecha

Pomijam tu kwestię mojej osobistej niechęci do zawodowych związkowców, a w istocie po prostu pasożytów w rodzaju Piotra Dudy, którzy od lat nie przepracowali uczciwie jednego dnia, tucząc się na związkowych składkach i celując w populizmie, byle uzasadnić swoją wygodną pozycję.


- pisze Łukasz Warzecha na DoRzeczy.pl

Bardzo merytoryczne argumenty Panie Redaktorze. Bardzo merytoryczne. Ja bym się zastanowił nad drogą sądową, ale to sprawa Piotra Dudy. Poza tym z grubsza Łukasz Warzecha powtarza wszystkie wymienione już przeze mnie i omówione argumeny.

Reasumując. Można oczywiście traktować państwo wyłącznie jako opresyjną wobec obywatela strukturę. I ono rzeczywiście takie dziś w dużym stopniu jest. Jest przeładowane biurokracją, niewydolne i obwieszone różnego rodzaju pasożytami, których po ostatnich wyborach trochę odpadło, ale ciągle jeszcze sporo wisi. Natomiast docelowo powinno być takim rodzajem umowy społecznej, która przy zachowaniu ergonomii działania, powinna dbać o maksymalny pożytek z wykorzystania potencjałów swoich obywateli, którzy są jego największym zasobem. Dzięki temu więcej z nich zapłaci podatki, będzie żołnierzami, lekarzami, przedsiębiorcami i robotnikami, zamiast złodziejami, alkoholikami i bezdomnymi. Dlatego państwo powinno również chronić swoich obywateli przed nadmierną i rabunkową eksploatacją przez struktury takich pasożytniczych organizmów jak międzynarodowe korporacje handlowe. Również za taką ochronę, uważam, obywatele państwu płacą. Również dzięki temu naród i państwo mogą się lepiej rozwijać. I co zdaje się PiS, który przed wyborami składa projekt ograniczenia handlu w niedzielę, po wyborach przestał rozumieć.

A teraz zobaczmy co o OGRANICZENIU handlu w niedzielę sądzą inni. Rafał Ziemkiewicz twierdzi, że PiS miałby na takim rozwiązaniu stracić Czyżby? Oto nasza sonda. Głosowanie trwa, można w nim uczestniczyć, zachęcamy do uczestnictwa ludzi o różnych poglądach. Oczywiście sondy internetowe nie są sondażami, ale próba kilkuset osób po trzech godzinach, to już coś Dla tych, którzy nie mają Twittera:



Ktoś powie, sondaże wykazały. że Polacy nie chcą zakazu handlu w niedzielę i będzie miał rację. Natomiast warto też zauważyć, że pytano ich o ZAKAZ ponieważ dokładnie takie wyniki chciano uzyskać. Polacy nie wiedzą o tym, że mowa jest o OGRANICZENIU handlu w niedzielę, ponieważ opowiadający im o tym w większości stają w tej sprawie po stronie interesów zagranicznych korporacji handlowych, a nie prawa Polaków do wolnej niedzieli. I w tych wszystkich argumentach o "wolności",o "niszczeniu miejsc pracy", o tym "czego chcą sami pracownicy", chodzi moim zdaniem o obronę interesów pasożytniczych korporacji.

Możecie nazwać mnie lewakiem, choć za takiego się nie uważam, ale ja w sytuacji konfliktu interesów pomiędzy pasozytniczymi korporacjami a Polakami, staję zdecydowanie po stronie tych drugich.

Cezary Krysztopa

 

POLECANE
Potężny marsz poparcia dla Viktora Orbana w Budapeszcie Wiadomości
Potężny marsz poparcia dla Viktora Orbana w Budapeszcie

Dziesiątki tysięcy osób dołączyło w niedzielę do organizowanego w Budapeszcie przez premiera Węgier Viktora Orbana „Marszu Pokoju”. Węgrzy obchodzą tego dnia Święto Narodowe, upamiętniające rewolucję z 1848 roku.

Mieszkaniec woj. mazowieckiego stracił ogromne pieniądze. Pilny komunikat z ostatniej chwili
Mieszkaniec woj. mazowieckiego stracił ogromne pieniądze. Pilny komunikat

54-latek z Siedlec stracił blisko 59 tys. zł po kliknięciu reklamy fałszywej inwestycji w mediach społecznościowych. Policja ostrzega przed oszustami.

Gdzie żyje się najlepiej w Polsce? Nowy ranking przyniósł niespodzianki Wiadomości
Gdzie żyje się najlepiej w Polsce? Nowy ranking przyniósł niespodzianki

Dwa miasta znalazły się na szczycie najnowszego zestawienia dotyczącego jakości życia w Polsce. Ranking przygotowany przez Business Insider pokazał, że w tym roku najwyżej oceniono Poznań oraz Rzeszów, które zdobyły identyczną liczbę punktów.

Ekspert: Skąd ten pośpiech w parlamentarnej procedurze wyboru sędziów do KRS? tylko u nas
Ekspert: Skąd ten pośpiech w parlamentarnej procedurze wyboru sędziów do KRS?

Wokół wyboru sędziów do Krajowa Rada Sądownictwa pojawiły się pytania dotyczące przebiegu procedury w Sejmie. Według ekspertów tempo prac komisji oraz sposób przedstawienia jej stanowiska mogą budzić wątpliwości co do przejrzystości całego procesu.

Niemcy w szoku. Kolejny brutalny atak w biały dzień z ostatniej chwili
Niemcy w szoku. Kolejny brutalny atak w biały dzień

Dwóch kontrolerów biletów zostało zaatakowanych w Pforzheim. Jak podaje Apollo News, sprawcy użyli gazu pieprzowego i zadawali ciosy pięściami, po czym uciekli.

Tusk znów straszy Polexitem. Od lat ta sama śpiewka z ostatniej chwili
Tusk znów straszy Polexitem. "Od lat ta sama śpiewka"

Premier Donald Tusk opublikował w niedzielę wpis, w którym stwierdził, że "Polexit to dzisiaj realne zagrożenie". Przypomniano mu, że narracja o "wyjściu Polski z Europy" towarzyszy mu od lat.

Trauma warunkowości po KPO. Weto ws. SAFE to nie koniec tylko u nas
Trauma "warunkowości" po KPO. Weto ws. SAFE to nie koniec

Weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy dotyczącej programu SAFE nie zamyka politycznego sporu. W Polsce debata wokół projektu została dodatkowo wzmocniona doświadczeniem konfliktu z instytucjami Unii Europejskiej w sprawie środków z KPO.

Kuba ugnie się przed USA? Rozpoczęto rozmowy z ostatniej chwili
Kuba ugnie się przed USA? Rozpoczęto rozmowy

– Kuba rozpoczęła rozmowy z rządem Stanów Zjednoczonych – poinformował w piątek prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel.

Zełenski: Potrzebne jest moje spotkanie z Trumpem z ostatniej chwili
Zełenski: Potrzebne jest moje spotkanie z Trumpem

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że potrzebne jest jego spotkanie z prezydentem USA, gdyż "wiele spraw stoi w miejscu" – podała w niedzielę agencja Interfax-Ukraina, powołując się na sobotnią rozmowę szefa państwa z dziennikarzami.

Trela szokuje: Sędziowie odbiorą ślubowanie od... Czarzastego. Nie wskazał jednak podstawy prawnej z ostatniej chwili
Trela szokuje: "Sędziowie odbiorą ślubowanie od... Czarzastego". Nie wskazał jednak podstawy prawnej

Konstytucjonaliści wskazują, że bez udziału prezydenta Karola Nawrockiego wybrani przez Sejm sędziowie nie mogą formalnie rozpocząć pracy w Trybunale Konstytucyjnym. Tymczasem poseł Tomasz Trela stwierdził, że sędziowie mogą odebrać ślubowanie od... Włodzimierza Czarzastego.

REKLAMA

Krysztopa: Petru, Żakowski, Ziemkiewicz, Jastrzębowski jednym głosem przeciwko wolnym niedzielom. Ciekawe

Muszę powiedzieć, że nie spodziewałem się, że Panowie Ziemkiewicz, Jastrzębowski i Warzecha (niech mi wybaczy, że nie zmieścił się w tytule) zaczną używać podobnych argumentów jak Ryszard Petru czy Jacek Żakowski. Pewne stereotypy i uproszczenia muszą jednak być dla liberalnej Księgi Czarów wspólne.
/ morguefile.com
Po pierwsze zacznijmy od określenia "Zakaz handlu w niedzielę". Na Twitterze funkcjonuje nawet hasztag #ZakazHandlu. Jest to określenie kłamliwe i mające cechy manipulacji. Nikt, a przynajmniej "Solidarność", nie mówi ZAKAZIE handlu w niedziele, tylko o jego OGRANICZENIU, I to ograniczeniu, które miałoby dotyczyć głównie handlu wielkopowierzchniowego.

Po drugie trzeba zrozumieć i wydawało mi się, że to zrozumienie jest dość powszechne, musiałem się mylić, że zagraniczne korporacje handlowe skolonizowały Polskę za pozwoleniem rządzących nami po 1989 roku. Stały się farmami uprawniania ludzi. Uprawiaja nas na dwa główne sposoby. Raz, służąc transferowi wypracowanego przez nas kapitału za granicę (chyba nie trzeba tłumaczyć jak to się robi, dość wspomnieć wysokie opłaty za możliwość korzystania z logo spółki matki przez spółkę córkę, czy unikanie płacenia podatków za pomocą tzw. "optymalizacji") po to żeby kapitał ów służył budwie dobrobytu Niemców, Francuzów, Portugalczyków itp. a nie Polaków. Dwa, uprawia się nas sprowadzając do roli zasobu, takiego jak park maszynowy, lub nawet mniej istotne, ponieważ łatwiej i taniej wymienialnego.

Tu dochodzimy do punktu trzeciego. Oóż Panowie Redaktorzy (nie piszę do Ryszarda Petru, ponieważa skoro zbanował mnie na TT, to może sobie tego nie życzyć), sytuacja prownika firmy dziesięcioosobowej trochę różni się od pracownika firmy zatrudniającej tysiące. W pierwszym przypadku być może istnieje jeszcze jakaś realna płaszczyzna negocjacji. Pracownik może być na tyle niezastąpiony, że jakkolwiek zawsze będzie miał pozycję niższą od pracodawcy, ma pewne argumenty w dyskusji. W firmach zatrudniających tysiące, nie tylko w hipeermarketach, realnej możliwości negocjacji nie ma. Dlatego proszę nie opowiadać, że "pracownicy pracują w niedzielę bo chcą, a jeśli nie chcą to niech nie pracują". Jakąś szansę na rozmowę daje samoorganizacja pracowników, na przykłąd w formie związków zawodowych. Z takim ciałem pracodawc może już chcieć rozmawiać.

Po czwarte - "Skoro nie możemy dać wolnych niedziel wszystkim to nie dawajmy pracownikom handlu". Manipulacja. To, że nie można pomóc wszystkim nie oznacza, że nie warto pomóc nikomu. Rzeczywiście są zawody których praca jest w niedziele niezbędna, ale handel w niedziele, tym bardziej, że przecież tylko ograniczony, naprawę nie jest niezbędny, czego dowodzi choćby przykład Niemiec. Gdyby ten argument miał sens i trzeba by założyć, że wolne niedziele dla pracowników handlu są czymś niesprawiedliwym, to warto by ten argument odwrócić i zażądać pracujących niedziel dla wszystkich, ponieważ i dzisiaj przecież tak jest, że jedni w niedzielę pracują a inni nie.

Po piąte, argument o "niszczeniu miejsc pracy" przypomina mi tak samo "wiarygodny" argument o pt. "jeśli obłożymy banki podatkami to staną się straszne rzeczy i banki podniosą ceny usług". Banki wcześniej unikające płacenia podatków zostały obłożone bardzej skutecznym podatkiem i co się stało? Czy Panów banki posniosły ceny? Mój nie. Czy system bankowy się zawalił? Podobnie byłoby w przypadku ograniczenia handlu w niedziele. Mamy niskie bezrobocie, damy sobie radę. A jesli ucierpią, w co nie wierzę, zyski hipermarketów, to naprawdę, choćby biorąc pod uwagę to, że mogą zyskać mniejsze sklepy, nie ma nad czym załamywać rąk.

A teraz Panowie ustawcie się w kolejkę

Ryszard Petru: Pan Ryszard Petru znany jest z zamiłowania do zaskakujących konstrukcji logicznych. Według niego zapewne działalność związków zawodowych jako dbających o warunki pracy pracownika zawsze jest "niszczeniem miejsc pracy". Natomiast jeżeli tak jest zawsze i jest to logicznie przypisane związkom zawodowym, to daczego "Solidarność" nie różniąc się w tym zakresie od innych, miałaby nie być godna tak się nazywać? Dalibóg, zastanawiam się nad tym pasjonującym zagadnieniem od wczora i jeszcze niczego nie wymyśliłem.

Jacek Żakowski [w TOK FM]:

Uda się chyba zamknąć sklepy, na razie w co drugą niedzielę, potem w każdą, potem może także w poniedziałek, wtorek, środę. No i wtedy moglibyśmy wrócić do tej pięknej polskiej tradycji, kiedy ludność odbiera żywność w magazynach parafialnych, nie kłopocząc wielkich, globalnych korporacji handlowych.


Fajny "guru lewicy", który występuje w obronie globalnych korporacji handlowych, przeciwko prawom pracowniczym, a jedyne co go naprawdę irytuje to parafie.

Rafał Ziemkiewicz: O, ciekawe, całkiem podobnie do Żakowskiego Z całym szacunkiem, to nieprawda. To znaczy zapewne są i takie osoby, ale proszę poczytać opinie samych pracowników hipermarketów, myślę, że lepiej ode mnie wyjaśnią do jakiego stopnia praca w niedziele jest przedmiotem ich "suwerennej decyzji". Myślę też, że biorąc pod uwagę stopień emocji jakie wiążą się z tą kwestią, lepiej żeby pracownicy tzw. "handlu wielkopowierzchniowego" nie mieli okazji tłumaczyć tego osobiście.

Sławomir Jastrzębowski
  No właśnie, szok Panie Redaktorze

PiS-ie! Odczep się od moich niedziel! Pracuję w niedzielę, bo w poniedziałek ludzie chcą przeczytać gazetę. Wielu dziennikarzy pracuje w niedzielę, bo ludzie potrzebują informacji. Wiele zawodów wymaga pracy w niedzielę. Jak się komuś nie podoba praca w niedzielę, zawsze może próbować zmienić pracę. Nie w każdą niedzielę pracuję. Czasem tylko niedziela jest dla mnie i dla milionów Polaków dniem, w którym mogę pójść na zakupy. A tu widzę, że część PiS-owców chce mi tego zabronić


- pisze Sławomir Jastrzębowski na SE.pl

Otóż szanowny Panie Redaktorze, być może całe życie pracował Pan jako redaktor naczelny i nie wie Pan, że pozycja Pana Redaktora trochę różni się od pozycji kasjerki w hipermarkecie, która zsikała się, ponieważ kierowniczka nie pozwoliła jej wyjść do toalety. Liberalne zaklęcia zawsze fajnie brzmią, ale tak jak te o tym, że "prywatyzacja jest dobra na wszystko" czy "ekonomia to nauka ścisła" zwykle nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Ja jestem zwolennikiem pewnej ergonomii działania państwa, którą można również nazywać, jeśli ktoś się nie brzydzi, liberalizmem, ale na Boga, nie zastępujmy jednych manipulacji, uproszczeń i stereotypów, innymi.

OGRANICZENIE handlu w niedzielę nie służy oczywiście ograniczaniu Pana prawa o konsumpcji, służy przwróceniu części człowieczeństwa niewolnikom korporacji. I proszę wybaczyć, ale jeśli mam zwrócić im przynajmniej część wolności, kosztem części Pana wolności do konsumowania, to chcę żeby tak się właśnie stało.

Łukasz Warzecha

Pomijam tu kwestię mojej osobistej niechęci do zawodowych związkowców, a w istocie po prostu pasożytów w rodzaju Piotra Dudy, którzy od lat nie przepracowali uczciwie jednego dnia, tucząc się na związkowych składkach i celując w populizmie, byle uzasadnić swoją wygodną pozycję.


- pisze Łukasz Warzecha na DoRzeczy.pl

Bardzo merytoryczne argumenty Panie Redaktorze. Bardzo merytoryczne. Ja bym się zastanowił nad drogą sądową, ale to sprawa Piotra Dudy. Poza tym z grubsza Łukasz Warzecha powtarza wszystkie wymienione już przeze mnie i omówione argumeny.

Reasumując. Można oczywiście traktować państwo wyłącznie jako opresyjną wobec obywatela strukturę. I ono rzeczywiście takie dziś w dużym stopniu jest. Jest przeładowane biurokracją, niewydolne i obwieszone różnego rodzaju pasożytami, których po ostatnich wyborach trochę odpadło, ale ciągle jeszcze sporo wisi. Natomiast docelowo powinno być takim rodzajem umowy społecznej, która przy zachowaniu ergonomii działania, powinna dbać o maksymalny pożytek z wykorzystania potencjałów swoich obywateli, którzy są jego największym zasobem. Dzięki temu więcej z nich zapłaci podatki, będzie żołnierzami, lekarzami, przedsiębiorcami i robotnikami, zamiast złodziejami, alkoholikami i bezdomnymi. Dlatego państwo powinno również chronić swoich obywateli przed nadmierną i rabunkową eksploatacją przez struktury takich pasożytniczych organizmów jak międzynarodowe korporacje handlowe. Również za taką ochronę, uważam, obywatele państwu płacą. Również dzięki temu naród i państwo mogą się lepiej rozwijać. I co zdaje się PiS, który przed wyborami składa projekt ograniczenia handlu w niedzielę, po wyborach przestał rozumieć.

A teraz zobaczmy co o OGRANICZENIU handlu w niedzielę sądzą inni. Rafał Ziemkiewicz twierdzi, że PiS miałby na takim rozwiązaniu stracić Czyżby? Oto nasza sonda. Głosowanie trwa, można w nim uczestniczyć, zachęcamy do uczestnictwa ludzi o różnych poglądach. Oczywiście sondy internetowe nie są sondażami, ale próba kilkuset osób po trzech godzinach, to już coś Dla tych, którzy nie mają Twittera:



Ktoś powie, sondaże wykazały. że Polacy nie chcą zakazu handlu w niedzielę i będzie miał rację. Natomiast warto też zauważyć, że pytano ich o ZAKAZ ponieważ dokładnie takie wyniki chciano uzyskać. Polacy nie wiedzą o tym, że mowa jest o OGRANICZENIU handlu w niedzielę, ponieważ opowiadający im o tym w większości stają w tej sprawie po stronie interesów zagranicznych korporacji handlowych, a nie prawa Polaków do wolnej niedzieli. I w tych wszystkich argumentach o "wolności",o "niszczeniu miejsc pracy", o tym "czego chcą sami pracownicy", chodzi moim zdaniem o obronę interesów pasożytniczych korporacji.

Możecie nazwać mnie lewakiem, choć za takiego się nie uważam, ale ja w sytuacji konfliktu interesów pomiędzy pasozytniczymi korporacjami a Polakami, staję zdecydowanie po stronie tych drugich.

Cezary Krysztopa


 

Polecane