Państwo prawa nie potrzebuje „ustawionych” sędziów
Co musisz wiedzieć:
- Media ujawniły nieprawidłowości w grafiku dyżurów sędziów Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, które mogą sugerować możliwość ręcznego doboru sędziego do sprawy dotyczącej Zbigniewa Ziobry.
- Sprawa rodzi pytania o niezależność sądów i praworządność, bo ewentualne „dopasowanie” składu sędziowskiego pod konkretną sprawę podważa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości.
- Autor ostrzega, że państwo prawa opiera się na przejrzystości i dowodach, a nie na procedurach naginanych do celów politycznych.
Tymczasem coraz częściej potwierdza się, że zamiast rzetelnych dowodów, spokojnej i przede wszystkim legalnej procedury – mamy do czynienia z polityczną reżyserią.
Zmiana w grafiku sędziów
Telewizja wPolsce24 ujawniła, opierając się na zdobytym listopadowym grafikiem dyżurów sędziów Sądu Rejonowego dla Warszawy - Mokotowa, niepokojące informacje. Jak przekazał dziennikarz stacji Szymon Szereda, z dokumentu ma wynikać możliwość ręcznego wyboru sędziego do sprawy dotyczącej aresztu dla Zbigniewa Ziobry. Wykazane zostało czarno na białym, że sędziowie pełnią dyżury w tygodniowych blokach, a ewentualne zamiany powinny dotyczyć całych cykli. Tymczasem sędzia Łukasz Malinowski miał pełnić dyżur jedynie w weekend 8–9 listopada, poza pełnym tygodniowym porządkiem.
Nie jest to detal techniczny. To pytanie o fundamenty państwa prawa. Jeżeli bowiem dochodzi do sytuacji, w której skład sędziowski można dopasować do konkretnej sprawy i konkretnego podejrzanego, wówczas nie mówimy już o niezależnym sądzie, lecz o mechanizmie podporządkowanym celowi politycznemu.
Kruche "rozliczenia"
Władza broni dziś swojej twierdzy pod hasłem „afer PiS”: opowieści, w której politycy poprzedniego obozu są wyłącznie oszustami i złodziejami, a państwo musi ich bezwzględnie ukarać. Problem w tym, że coraz częściej ta narracja jawi się obywatelom jako wydmuszkowa konstrukcja. Potwierdza to nie tylko brak twardych dowodów w wielu głośnych sprawach, lecz także metody, które — zamiast wzmacniać zaufanie — rodzą podejrzenia o bezprawie.
Jeśli do utrzymania politycznej opowieści potrzebne są nadzwyczajne zabiegi, jeśli zamiast siły argumentów pojawia się siła procedury naginanej do celu, to znaczy, że twierdza „rozliczeń” stoi na kruchym gruncie. Państwo prawa nie potrzebuje „ustawionych” dyżurów. Państwo prawa potrzebuje prawdy, dowodów i bezstronności. Reszta jest tylko scenariuszem.




