„ONZ i Zachód promują w Afryce permisywną edukację seksualną jako prawa człowieka”
Co musisz wiedzieć:
- Pomoc dla Afryki jest bardzo często warunkowana wprowadzaniem lewicowej agendy, w którą wchodzi holistyczna edukacja seksualna.
- Permisywna edukacja seksualn/Kompleksowa Edukacja Seksualna jest wprowadzana pod hasłem praw reprodukcyjnych.
CSE (Comprehensive Sexuality Education/Kompleksowa Edukacja Seksualna), struktura opracowana w 2009 r. przez agencje ONZ i wątpliwie wybraną grupę interesariuszy pozarządowych, umożliwia radykalne nauczanie dzieci o postawach i zachowaniach seksualnych (permisywna edukacja seksualna), twierdząc, że wzmacnia ich pozycję i poprawia ich zdrowie fizyczne, społeczne i emocjonalne. Program CSE został sformułowany bez udziału i poparcia państw członkowskich ONZ. Pomimo braku jasnych podstaw w prawie międzynarodowym, od tego czasu jest on agresywnie promowany na forach wielostronnych i w programach pomocy rozwojowej, szczególnie skierowanych do krajów rozwijających się na Globalnym Południu, w tym do Afryki, pod pozorem prawa człowieka.
- Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców
- ZUS wydał ważny komunikat
- TVN kontra szef Telewizji Republika. Sąd zdecydował
- "Nie ma drugiego takiego w Europie". Polska podpisała umowę na system antydronowy San
- Solidarność będzie protestować we Wrocławiu przeciwko Zielonemu Ładowi i umowie z Mercosur
- Współpraca niemiecko-włoska. Z dużej chmury mały deszcz
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska
- PKP Cargo w ciągu dwóch lat pozbyło się prawie 5 tysięcy pracowników. Od dziś spółka ma nowego prezesa
Sprzeciw wobec CSE
Jak podkreśla portal, w związku z ciągłymi obawami dotyczącymi braku skuteczności i rażąco szkodliwego wpływu programów nauczania CSE na dzieci, rosnąca koalicja rządów na wszystkich kontynentach sprzeciwia się CSE zarówno w kraju, jak i w organizacjach międzynarodowych. Podczas 56. sesji Rady Praw Człowieka (HRC), jednego z głównych organów międzyrządowych ONZ odpowiedzialnych za prawa człowieka, prawie połowa z 47-osobowego organu głosowała przeciwko koncepcji CSE, co oznacza najwyższy poziom sprzeciwu w historii ONZ. Podczas kolejnej sesji Rady Praw Człowieka zróżnicowana koalicja państw zablokowała przyjęcie nowego planu działania w ramach Światowego Programu Edukacji o Prawach Człowieka - skierowanego konkretnie do dzieci i młodzieży - ze względu na promowanie radykalnych programów dotyczących płci i seksualności, w tym CSE.
Warunkowanie pomocy wprowadzaniem CSE
CSE w Afryce to w dużej mierze program kierowany przez zagranicznych darczyńców10 i można go określić jako import ideologiczny promowany pod przykrywką praw człowieka. Na przykład w Afryce Wschodniej i Południowej oraz Afryce Subsaharyjskiej CSE jest w dużej mierze finansowana przez agencje ONZ i ich zachodnich darczyńców lub za ich pośrednictwem, w tym organizacje rządowe, takie jak niemieckie Ministerstwo Współpracy Gospodarczej (BMZ), Plan Awaryjny Prezydenta USA na rzecz Pomocy w AIDS (PEPFAR) oraz rządy Szwajcarii i Szwecji. Pomoc dla krajów afrykańskich jest warunkowana wprowadzaniem lewicowej agendy, w tym właśnie CSE.
Zaangażowanie ideologiczne
I tak, jak przypomina Hungarian Conservative, rząd Szwecji, przy wsparciu agencji ONZ, ogłosił zainwestowanie dodatkowych 42 milionów dolarów w ramach szwedzkiej Strategii na rzecz zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz praw w Afryce na lata 2022–2026, między innymi w celu promowania dostępu do CSE na kontynencie, twierdząc, że taki dostęp „uległ pogorszeniu”.
„Powołując się na 'regres demokratyczny', brak wiedzy i zaangażowania politycznego, niewystarczające finansowanie, i słabych systemów edukacji, rząd Szwecji i jego partnerzy wyraźnie zamierzają dostosować kraje afrykańskie do niezakazanych 'międzynarodowych wytycznych', takich jak ITGSE. Aby przytoczyć inny przykład, agencje ONZ i organizacja pozarządowa Advocates for Youth z siedzibą w USA, która twierdzi, że 'walczy o zdrowie seksualne, prawa i sprawiedliwość', opracowały regionalny moduł szkolenia nauczycieli w zakresie CSE dla Afryki Wschodniej i Południowej, ujawniając, że amerykańskie krajowe standardy przygotowania nauczycieli do uczenia o seksualności w dużym stopniu wpłynęły na strukturę i główne obszary treści tego modułu”
- wylicza portal.
Afryka jest przeciw
Raporty, na które powołuje się Hungarian Conservative, pokazują również, że zagraniczni darczyńcy programów CSE realizują cele i obszary priorytetowe niezgodne z priorytetami krajów. W 2023 r. skłoniło to afrykańskich prawodawców i przywódców religijnych z 15 krajów do wezwania Kongresu USA, aby nie „naruszał [ich] podstawowych przekonań dotyczących życia, rodziny i religii” za pośrednictwem PEPFAR.
„Głębokość sprzeciwu wobec CSE na całym kontynencie afrykańskim widać, gdy obserwuje się opór nie tylko przywódców politycznych i religijnych, ale przede wszystkim społeczności, w tym samych rodziców i nauczycieli, co jeszcze bardziej ujawnia, kto co importuje. Z raportu wynika, że nauczyciele w szkołach odmówili udzielenia informacji na temat wszystkich elementów programów nauczania CSE ze względu na ogromny sprzeciw społeczności; pomijają lub unikają tematów wrażliwych kulturowo i religijnie, takich jak aborcja, różnorodność seksualna, przyjemność seksualna i masturbacja. Zagraniczni zwolennicy CSE skarżyli się, że ‘nauczyciele [w Afryce] nie wdrażali CSE prawidłowo, omawiając seksualność’ i że w konsekwencji ‘jest to sprzeczne z założeniami CSE’. Tam, gdzie nauczyciele dostrzegają napięcia między swoimi wartościami i przekonaniami kulturowymi a treścią programu nauczania CSE, dostosowują treść do norm i wartości społecznych lub przyjmują neutralne podejście w swoim nauczaniu”
- relacjonuje portal.
Jako inny przykład podaje próbę włączenia CSE do nowych programów nauczania dla dzieci w wieku od 5 do 15 lat przez rząd Ghany w 2019 r., rzekomo wykorzystując dotację w wysokości 22 mln dolarów od rządu szwedzkiego. Obawy dotyczące promowania ‘obcych norm seksualnych’ sprawiły jednak, że program spotkał się z ostrą dezaprobatą społeczną, co doprowadziło do wycofania nowego programu nauczania. Podobna dezaprobata społeczna skłoniła coraz większą liczbę krajów afrykańskich do przeglądu i zmiany nazw odpowiednich programów nauczania, odmawiając używania terminu ‘CSE’.
„Dekolonizacja seksualności”
„Często używając terminu ‘dekolonizacja seksualności’, aktywiści LGBT argumentowali, że sprzeciw wobec koncepcji dotyczących ‘orientacji seksualnej i tożsamości płciowej’, ‘praw seksualnych’ i powiązanego z nimi orędownictwa nie jest prawdziwie ‘afrykański’ ze względu na jego rzekome kolonialne korzenie. Chociaż nie można zaprzeczyć, że kolonializm w Afryce wpłynął na normy kulturowe, takie twierdzenia aktywistów LGBT ignorują 1) rzeczywisty przepływ wpływów polityki CSE oraz 2) długo utrzymywane i szczerze wyznawane przekonania kulturowe i religijne oraz obawy wielu społeczności afrykańskich w swoich krajach na ten temat”
- zauważa węgierski portal.
Promocja aborcji
Zwolennicy CSE rozszerzają promocję CSE z programów nauczania w szkole na programy pozaszkolne oraz tzw. kliniki ‘przyjazne młodzieży w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz praw’ kierowane w ramach programów CSE. Dzieci są zapraszane do takich programów pozaszkolnych, których celem jest dotarcie do nich z informacjami CSE w angażujący sposób. Na przykład w Zambii ‘Centra Diw’ zostały założone przez Marie Stopes International (MSI) oraz Fundację Williama i Flory Hewlett we współpracy ze studiem projektowym IDEO.org.
Centra Diw MSI zostały opisane w następujący sposób: ‘Osoba może wejść do centrum diw, założonego w celu służenia młodym kobietom, i uzyskać dostęp do bezpłatnych usług kosmetycznych; edukatorzy rówieśniczy są obecni, aby angażować klientów korzystających z usług i wprowadzać CSE’. Jak podkreśla Hungarian Conservative, MSI to wiodąca firma aborcyjna założona przez Marie Stopes, która w późniejszym życiu skupiła swoją pracę na potrzebach krajów rozwijających się, wierząc w stworzenie superrasy poprzez eugenikę.
„Ponadto w Zambii powstały tzw. ‘Bezpieczne Przestrzenie’ jako miejsca spotkań towarzyskich, do których dzieci przyjeżdżają, aby grać w gry, uprawiać sport i chodzić na siłownię. Otrzymują również szkolenie w zakresie umiejętności technicznych (np. krawiectwa, stylizacji włosów i krawiectwa). Jednakże pracownicy służby zdrowia i doradcy również korzystają z takich przestrzeni, aby dostarczać dzieciom informacji na temat CSE bez wiedzy rodziców”
- alarmuje portal.
Prawo międzynarodowe jest jednoznaczne
Stanowisko krajów afrykańskich i coraz większej liczby państw, takich jak Węgry, które sprzeciwiają się CSE w szkołach publicznych, jest głęboko osadzone w ich zobowiązaniach wynikających z międzynarodowego prawa dotyczącego praw człowieka. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka (UDHR) potwierdza, że „rodzice mają pierwszeństwo w wyborze rodzaju edukacji, jaką należy zapewnić ich dzieciom” (art. 26(3)). Artykuł ten zainspirował dwa powiązane postanowienia Międzynarodowych Paktów Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych, które nakładają na Państwa Strony „obowiązek poszanowania wolności rodziców w celu zapewnienia wychowania religijnego i moralnego swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami” (ICCPR, art. 18 (4) i ICESCR, art. 13(3)).
„Rodzice nie mogą skutecznie korzystać ze swojego wcześniejszego prawa do decydowania o wychowaniu religijnym i moralnym swoich dzieci w środowisku szkolnym, które propaguje jedno rozumienie seksualności i aktywnie sprzeciwia się drugiemu”
- zauważa portal.
Powszechna Deklaracja Praw Człowieka
W ocenie portalu „Travaux préparatoires” art. 26(3) Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i jego kontekst historyczny stanowią mocny argument za ochroną rodziców przed nadmierną i arbitralną ingerencją państwa w edukację ich dzieci. Stanowią one dokument potwierdzający negocjacje, dyskusje i opracowanie ostatecznego tekstu traktatu i mają ogromne znaczenie w świetle Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów, która stanowi w art. 1(1) że „traktat należy interpretować w dobrej wierze, zgodnie ze zwykłym znaczeniem, jakie należy nadać warunkom traktatu, oraz w świetle jego przedmiotu i celu”. W odpowiedzi na ideologiczną propagandę reżimu nazistowskiego w szkołach opracowano art. 26(3): szkoły pod rządami reżimu nazistowskiego stały się głównym miejscem, w którym państwo narzucało uczniom swoje filozofie.
„Twórcy Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ‘doświadczyli lub byli głęboko świadomi, że reżimy wykorzystywały szkoły do zmuszania dzieci do akceptowania filozofii i przekonań diametralnie sprzecznych ze strukturami przekonań, kulturowymi lub religijnymi, ich rodziców, dziadków’. W trakcie procesu opracowywania projektu odbyła się debata na temat tego, kto powinien decydować o charakterze edukacji, jaką otrzymują dzieci i kto jest przede wszystkim odpowiedzialny za edukację dziecka”
- przypomniał portal.
Pierwszeństwo praw rodzicielskich
„Prawo do edukacji nie oznacza, że edukacja państwowa i państwowa edukacja seksualna mają pierwszeństwo przed prawami rodzicielskimi. Konwencja o prawach dziecka (CRC) nie wymaga, aby edukację dziecka zapewniało przede wszystkim państwo, zakładając, że może ono zapewnić ‘lepszą’ edukację (lub edukację seksualną) niż rodzice. Zamiast tego rodzice są uznawani za odpowiedzialnych za ‘wychowanie i rozwój’ swoich dzieci, a rodzina stanowi ‘podstawową jednostkę grupy społecznej i środowisko naturalne dla dobra wszystkich jej członków, zwłaszcza dzieci’.37 Ponadto, Artykuł 29 Konwencji o prawach dziecka stanowi, że państwa-strony zgadzają się, iż edukacja dziecka powinna być również ukierunkowana na rozwijanie szacunku do rodziców dziecka; lektura tekstu Konwencji pokazuje, że jej autorzy chcieli potwierdzić rolę poglądów rodziców w edukacji dzieci”
- zauważa Hungarian Conservative.
Agresywne naciski
Jak podkreśla portal, agresywne naciski między innymi instytucji ONZ i UE na narzucenie CSE, szkodliwego programu, który nie jest ani oparty na międzynarodowym prawie dotyczącym praw człowieka, ani z nim zgodny, na kontynencie afrykańskim, stanowią uderzające naruszenie zasady odpowiedzialności kulturalnej i rozwojowej oraz obrazę tych samych wartości europejskich, które odrzucają nadmierną ingerencję w procesy demokratyczne państw.
„Odrzucając CSE zarówno na poziomie krajowym, jak i wielostronnym, państwa afrykańskie domagają się nie tylko własnej autonomii, ale także stają w obronie wszystkich zainteresowanych ochroną dzieci przed narzucaniem ideologicznym maskowanym jako promocja praw. Wiele krajów afrykańskich napotyka jednak bariery strukturalne uniemożliwiające skuteczne przeciwstawienie się temu programowi ze względu na swoją niestabilność polityczną i gospodarczą. Historie kolonialne, asymetryczne pozycje w gospodarce światowej i zależność od zagranicznych źródeł finansowania poważnie ograniczają ich siłę negocjacyjną i utrudniają ustanowienie sprawiedliwej równowagi sił między partnerami, którzy mają być równi na mocy prawa międzynarodowego. Realia te pozwalają na utrzymanie dynamiki imperialistycznej pod płaszczykiem współpracy międzynarodowej, podważając zdolność Afryki do rzeczywistego samostanowienia”
- konstatuje Hungarian Conservative.
Instytucje ponadnarodowe powinny szanować prawo
W ocenie portalu nie można oczekiwać, że wiele krajów afrykańskich wytrzyma tę ingerencję w izolacji. Solidarność międzyregionalna nie jest opcjonalna, jest niezbędna. Te narody Zachodu, takie jak Węgry i inne, które uznały zagrożenia stwarzane przez CSE za paradygmatyczne coraz bardziej destrukcyjnej dynamiki władzy w dziedzinie praw człowieka, muszą wyjść poza retoryczną opozycję. Muszą wykazać wolę polityczną, sprzeciwiając się temu programowi jednoznacznie także poza swoimi granicami, w tym w ramach organów wielostronnych. W przypadku państw członkowskich UE oznacza to zerwanie z nielegalną dyscypliną blokową UE.
Portal podkreśla, że ze strategicznego punktu widzenia UE dobrze by zrobiła, gdyby zdała sobie sprawę, że ponowna kalibracja współpracy z państwami afrykańskimi w oparciu o wzajemne poszanowanie specyfiki kulturowej, społecznej i religijnej nie jest ustępstwem, ale imperatywem geopolitycznym w coraz bardziej wielobiegunowym porządku globalnym. Niezastosowanie się do tego jedynie przyspieszy zwrot Afryki w stronę alternatywnych partnerów globalnych, którzy w przeciwieństwie do większości Zachodu powstrzymują się od wykorzystywania retoryki dotyczącej praw człowieka jako broni do celów ideologicznych.




