[Tylko u nas] Marcin Bąk: Poglądy to zaburzenia a zaburzenia – poglądy

Dzień 21 listopada 1891 roku to umowna data rozpoczęcia działalności przez zakład leczniczy dla nerwowo i psychicznie chorych w Tworkach pod Warszawą. To dobra okazja do refleksji nad tym, jak przez ostatnie stulecie zmieniło się podejście do kwestii zdrowia psychicznego.
szaleństwo, choroba psychiczna
szaleństwo, choroba psychiczna / Pixabay.com

Miejsce osób cierpiących na zaburzenia psychiczne bywało różne w różnych społecznościach i różnych epokach. Badacze kultur pierwotnych wskazują na duże zróżnicowanie podejście do takich „nietypowych” członków wspólnoty. Mieliśmy do czynienia z dwoma skrajnymi postawami oraz całą gamą zachować pośrednich. Na jednym z biegunów znajdowało się traktowanie chorych psychicznie jak osób niebezpiecznych,  nawiedzonych przez złe moce, izolowanie lub wręcz zabijanie.  Drugie extremum to z kolei przekonanie, że są to wysłannicy bogów, posiadający wyjątkowy dar kontaktowania z mocami nadprzyrodzonymi  i widzenia rzeczy ukrytych. Stawali się zatem prorokami i wyroczniami bóstwa.

W dziejach naszej zachodniej cywilizacji bywało z chorymi psychicznie różnie, najczęściej jednak – nie najlepiej. Traktowano ich często jako opętanych przez diabła i próbowano stosować egzorcyzmy. Bywali zamykani w miejscach odosobnienia jak przestępcy czy przykuwani do ściany łańcuchem, by nie zrobili krzywdy sobie lub innym. Przez długie wieki nie rozumiano natury ich dziwnego zachowania, nie potrafiono skutecznie nieść pomocy. Jedną z pierwszych organizacji, która zmieniła nastawienie do osób cierpiących na choroby psychiczne był zakon Ojców Bonifratrów. Bonifratrzy traktowali tych, których nazywano wariatami, jako osoby cierpiące, chore i starali się nieść im ulgę w cierpieniu. Te działania były początkowo bardzo skromne, bo i skromny był stan wiedzy o przyczynach i przebiegu różnych zaburzeń psychicznych. Podawano mieszanki ziołowe, powodujące zmniejszenie napięcia nerwowego i ogólne uspokojenie. Były to wiec początki leczenia farmakologicznego.

XIX wiek to czasy rozwoju psychiatrii, formułowania nowych teorii i szukania sposobów leczenia chorych. Nikt już nie przykuwał cierpiących łańcuchem do ściany, chociaż niektóre metody stosowane jeszcze pod koniec stulecia mogą nas dzisiaj szokować. Wspomniany szpital w podwarszawskich Tworkach był pierwszą tego rodzaju, nowoczesną placówką na terenach ziem polskich (w zaborze rosyjskim). Trafiały tam osoby cierpiące na różne dolegliwości związane z systemem nerwowym i psychicznym, którym starano się pomóc. Tworki były generalnie miejscem, gdzie leczono osoby z „lepszego towarzystwa”. Zakład wszedł na stałe do języka polskiego jako symbol zaburzeń psychicznych. Smutną stroną tego zjawiska są liczne tzw. „kawały o wariatach”, będące jedną z form, niechlubną,  traktowania przez społeczeństwo osób z zaburzeniami.  Co jednak istotne – w wieku XIX i XX upowszechniło się pojęcie choroby psychicznej i samo traktowanie osób nią dotkniętych jako pacjentów a nie przestępców.

Wiek XX przyniósł jednak dwa inne zjawiska na styku psychiatrii i ideologii, których kontynuacje możemy obserwować również dzisiaj. Pierwszym z nich była psychiatria represyjna w Związku Radzieckim. Kto czytał „Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa lub dzieła Wieniedikta Jerofiejewa doskonale wie o co chodzi. System represji ZSSR był bardzo dobrze rozwinięty i w większości przypadków radził sobie z prawdziwymi lub domniemanymi wrogami komunizmu reagując „na twardo”. Temu służyła policja polityczna, więzienia, przesłuchania, system GUŁAG, w ostateczności – „towarzysz Mauser” w ręku kata.  Jednak dla części osób niewygodnych miał system komunistyczny inną receptę. Były nią osławione psychuszki, czyli szpitale psychiatryczne, do których kierowano artystów, naukowców, pisarzy, którzy nie popierali wystarczająco entuzjastycznie najlepszego z możliwych ustrojów na ziemi. To było też wysłanie jasnego komunikatu do społeczeństwa – widzicie, ktoś, kto nie popiera bezdyskusyjnie komunizmu musi być osobą zaburzoną, cierpi na chorobę psychiczną. Iluż to ludzi, całkiem zdrowych, trafiło w Sowietach na długie lata do szpitali psychiatrycznych, z których wychodzili już faktycznie będąc ludzkimi wrakami…

W drugiej połowie XX wieku w Europie Zachodniej i USA pojawił się ciekawy kierunek, noszący nazwę antypsychiatrii. Okres jego najważniejszego rozwoju przypadał na lata sześćdziesiąte ale jego korzeni można szukać w pracach wcześniejszych psychologów, psychiatrów oraz filozofów. Antypsychiatria usuwała pojęcie choroby psychicznej czy zaburzenia psychicznego, twierdząc, że osoby przebywające w szpitalach psychiatrycznych wcale nie są chore a tylko odrzucają sztywne normy opresyjnego społeczeństwa. To społeczeństwo wraz z kulturą są odpowiedzialne za problemy psychiczne. Tak zwani chorzy psychicznie to w rzeczywistości najzdrowsze jednostki, które jednak będąc wrażliwymi na przejawy cywilizacyjnej opresji, wchodzą stale w kolizję z normami społecznymi i trafiają na leczenie do zakładów. Tezy antypsychiatrii doskonale współgrały z ideologią neomarksizmu wypracowaną w tzw. szkole frankfurckiej, zresztą zarówno antypsychiatria jak i teoria krytyczna wzajemnie czerpały od siebie. Najbardziej wpływowy przedstawiciel tego nurtu, Thomas Szasz, odrzucił w ogóle pojęcie normy zdrowia psychicznego i normy jako takiej.

Antypsychiatria rozwijała się najlepiej w latach sześćdziesiątych, później znajdowała coraz mniej wyznawców w świecie naukowym. Jej twierdzeń na dało się udowodnić naukowymi metodami a niektóre tezy zostały wręcz obalone. Postępy neurologii, badania nad mózgiem, wykazały zależność między niektórymi zaburzeniami a funkcjonowaniem tego organu. Część zaburzeń psychicznych ma na pewno przyczynę w uszkodzeniach mózgu, nie da się więc utrzymać twierdzenia, że są one wyłącznie wynikiem niedostosowania wrażliwej jednostki do opresyjnych norm społecznych.

Nie zniknęło jednak podejście typowe dla antypsychiatrii z przestrzeni publicznej, w ostatnich latach mamy nawet do czynienia z nasileniem narracji, podważającej istnienie norm. I znów, tak jak w latach sześćdziesiątych, progresywna lewica dowolnie żongluje pojęciami prawdy, zdrowia, psychiki, poglądów. Osoba mająca fizyczne cechy męskie ale uważająca się za kobietę wyraża swój pogląd i wszyscy, którzy ten pogląd podzielają są w jak najlepszym porządku. Z drugiej strony słyszymy wciąż o różnych „fobiach”, które nie wiedzieć czemu dotykają wyłącznie konserwatystów. Fobia, to rodzaj zaburzenia, nieuzasadniony lęk przed jakąś rzeczą, osobą, wydarzeniem. Osoby wyrażające się krytycznie o możliwości adoptowania dzieci przez pary homoseksualistów cierpią zdaniem lewicy na „homofobię”. Na razie nie są jeszcze wysyłane przymusowo do psychuszek ale słyszeliśmy już nie raz slogan – „Homofobię da się wyleczyć”. Wszystko więc dopiero przed nami!

Mamy obłędną sytuację, gdy zaburzenia nazywane są poglądami a poglądy uchodzą za zaburzenia.


 

POLECANE
Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu z ostatniej chwili
Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu

Problemy na kolei w województwie warmińsko-mazurskim. Kilometr przed stacją Sterławki zepsuła się lokomotywa pociągu „Biebrza”, jadącego z Białegostoku do Gdyni Głównej. Z powodu wysokiego śniegu pociąg zatrzymał się w miejscu, z którego pasażerowie nie mogą bezpiecznie opuścić wagonów.

Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje Wiadomości
Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje

Międzynarodowy zespół astronomów, w tym - z Polski, odkrył tzw. planetę swobodną i wyznaczył jej dokładną masę, dostarczając ostatecznego dowodu, że takie obiekty faktycznie istnieją. O „przełomowym pomiarze” w dziedzinie badania planet pozasłonecznych poinformowało „Science”.

Nie żyje najcięższy człowiek świata Wiadomości
Nie żyje najcięższy człowiek świata

Juan Pedro Franco, znany na całym świecie jako najcięższy człowiek świata, zmarł w Wigilię 24 grudnia 2025 roku. Miał 41 lat. Meksykanin odszedł w szpitalu w Aguascalientes w wyniku powikłań związanych z infekcją nerek.

Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona Wiadomości
Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona

Nietypowa interwencja służb miała miejsce w Nowy Rok na Mazowszu. W środę po południu strażacy zostali wezwani do zgłoszenia dotyczącego psa, który znajdował się na tafli lodowej rzeki Bug w rejonie miejscowości Kuligów w powiecie wołomińskim. W działaniach brały udział zastępy OSP RW Ślężany, OSP Kołaków oraz dron ratowniczy.

Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat Wiadomości
Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat

Najbliższe dni przyniosą w Polsce typowo zimową aurę, choć bez tak silnych opadów śniegu jak ostatnio. Przez chwilę do kraju napłynie nieco cieplejsze powietrze, jednak już w weekend i na początku przyszłego tygodnia temperatury ponownie spadną, także w ciągu dnia.

Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Podano nowe ustalenia Wiadomości
Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Podano nowe ustalenia

Większość osób rannych wskutek pożaru w Crans-Montana w Szwajcarii ma od 16 do 26 lat - podała w czwartek stacja BBC, powołując się na władze jednego ze szwajcarskich szpitali.

Fascynująca rozmowa z Anonimowym Niemcem: kilka miesięcy temu odebrałem polskie obywatelstwo tylko u nas
Fascynująca rozmowa z Anonimowym Niemcem: kilka miesięcy temu odebrałem polskie obywatelstwo

- Polski deep state, jeśli ma kiedykolwiek powstać, nie może być partyjny ani represyjny. Musi być oparty na jasnej racji stanu, na własnych punktach odniesienia cywilizacyjnych i na lojalności wobec państwa jako dobra wspólnego, a nie wobec ideologii czy obcych struktur. Bez tego Polska zawsze będzie polem gry cudzych deep states - mówi w rozmowie z Cezarym Krysztopą świetnie wykształcony i biegły z zakresie zbiorowej psychologii własnego narodu, jednak proszący o zachowanie anonimowości Niemiec. Ciąg dalszy nastapi.

Samuel Pereira: Na Nowy Rok tylko u nas
Samuel Pereira: Na Nowy Rok

Końcówka roku ma tę dziwną właściwość, że rzeczywistość lubi dopisać własny, ironiczny scenariusz. Gdy premier zapewnia, że „pokój na Ukrainie jest możliwy”, choć sam nie uczestniczył w kluczowych rozmowach i bazuje na relacjach pośredników, w kraju trwa kolejny pokaz chaosu i improwizacji.

Coraz więcej migrantów przeprawia się przez kanał La Manche z ostatniej chwili
Coraz więcej migrantów przeprawia się przez kanał La Manche

Według statystyk brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych (Home Office) 41 472 migrantów pokonało w 2025 roku nielegalnie kanał La Manche na łodziach i pontonach, docierając do Anglii. To o 13 proc. więcej w porównaniu z rokiem 2024 i o 41 proc. więcej niż w 2023 roku.

Wyrwa w wale na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pola, służby w akcji z ostatniej chwili
Wyrwa w wale na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pola, służby w akcji

We wsi Komorowo Żuławskie pod Elblągiem doszło do uszkodzenia wału przeciwpowodziowego na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pobliskie pola, a na miejscu pracują strażacy, którzy zabezpieczają wyrwę i monitorują sytuację hydrologiczną po ostatnich dniach cofki.

REKLAMA

[Tylko u nas] Marcin Bąk: Poglądy to zaburzenia a zaburzenia – poglądy

Dzień 21 listopada 1891 roku to umowna data rozpoczęcia działalności przez zakład leczniczy dla nerwowo i psychicznie chorych w Tworkach pod Warszawą. To dobra okazja do refleksji nad tym, jak przez ostatnie stulecie zmieniło się podejście do kwestii zdrowia psychicznego.
szaleństwo, choroba psychiczna
szaleństwo, choroba psychiczna / Pixabay.com

Miejsce osób cierpiących na zaburzenia psychiczne bywało różne w różnych społecznościach i różnych epokach. Badacze kultur pierwotnych wskazują na duże zróżnicowanie podejście do takich „nietypowych” członków wspólnoty. Mieliśmy do czynienia z dwoma skrajnymi postawami oraz całą gamą zachować pośrednich. Na jednym z biegunów znajdowało się traktowanie chorych psychicznie jak osób niebezpiecznych,  nawiedzonych przez złe moce, izolowanie lub wręcz zabijanie.  Drugie extremum to z kolei przekonanie, że są to wysłannicy bogów, posiadający wyjątkowy dar kontaktowania z mocami nadprzyrodzonymi  i widzenia rzeczy ukrytych. Stawali się zatem prorokami i wyroczniami bóstwa.

W dziejach naszej zachodniej cywilizacji bywało z chorymi psychicznie różnie, najczęściej jednak – nie najlepiej. Traktowano ich często jako opętanych przez diabła i próbowano stosować egzorcyzmy. Bywali zamykani w miejscach odosobnienia jak przestępcy czy przykuwani do ściany łańcuchem, by nie zrobili krzywdy sobie lub innym. Przez długie wieki nie rozumiano natury ich dziwnego zachowania, nie potrafiono skutecznie nieść pomocy. Jedną z pierwszych organizacji, która zmieniła nastawienie do osób cierpiących na choroby psychiczne był zakon Ojców Bonifratrów. Bonifratrzy traktowali tych, których nazywano wariatami, jako osoby cierpiące, chore i starali się nieść im ulgę w cierpieniu. Te działania były początkowo bardzo skromne, bo i skromny był stan wiedzy o przyczynach i przebiegu różnych zaburzeń psychicznych. Podawano mieszanki ziołowe, powodujące zmniejszenie napięcia nerwowego i ogólne uspokojenie. Były to wiec początki leczenia farmakologicznego.

XIX wiek to czasy rozwoju psychiatrii, formułowania nowych teorii i szukania sposobów leczenia chorych. Nikt już nie przykuwał cierpiących łańcuchem do ściany, chociaż niektóre metody stosowane jeszcze pod koniec stulecia mogą nas dzisiaj szokować. Wspomniany szpital w podwarszawskich Tworkach był pierwszą tego rodzaju, nowoczesną placówką na terenach ziem polskich (w zaborze rosyjskim). Trafiały tam osoby cierpiące na różne dolegliwości związane z systemem nerwowym i psychicznym, którym starano się pomóc. Tworki były generalnie miejscem, gdzie leczono osoby z „lepszego towarzystwa”. Zakład wszedł na stałe do języka polskiego jako symbol zaburzeń psychicznych. Smutną stroną tego zjawiska są liczne tzw. „kawały o wariatach”, będące jedną z form, niechlubną,  traktowania przez społeczeństwo osób z zaburzeniami.  Co jednak istotne – w wieku XIX i XX upowszechniło się pojęcie choroby psychicznej i samo traktowanie osób nią dotkniętych jako pacjentów a nie przestępców.

Wiek XX przyniósł jednak dwa inne zjawiska na styku psychiatrii i ideologii, których kontynuacje możemy obserwować również dzisiaj. Pierwszym z nich była psychiatria represyjna w Związku Radzieckim. Kto czytał „Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa lub dzieła Wieniedikta Jerofiejewa doskonale wie o co chodzi. System represji ZSSR był bardzo dobrze rozwinięty i w większości przypadków radził sobie z prawdziwymi lub domniemanymi wrogami komunizmu reagując „na twardo”. Temu służyła policja polityczna, więzienia, przesłuchania, system GUŁAG, w ostateczności – „towarzysz Mauser” w ręku kata.  Jednak dla części osób niewygodnych miał system komunistyczny inną receptę. Były nią osławione psychuszki, czyli szpitale psychiatryczne, do których kierowano artystów, naukowców, pisarzy, którzy nie popierali wystarczająco entuzjastycznie najlepszego z możliwych ustrojów na ziemi. To było też wysłanie jasnego komunikatu do społeczeństwa – widzicie, ktoś, kto nie popiera bezdyskusyjnie komunizmu musi być osobą zaburzoną, cierpi na chorobę psychiczną. Iluż to ludzi, całkiem zdrowych, trafiło w Sowietach na długie lata do szpitali psychiatrycznych, z których wychodzili już faktycznie będąc ludzkimi wrakami…

W drugiej połowie XX wieku w Europie Zachodniej i USA pojawił się ciekawy kierunek, noszący nazwę antypsychiatrii. Okres jego najważniejszego rozwoju przypadał na lata sześćdziesiąte ale jego korzeni można szukać w pracach wcześniejszych psychologów, psychiatrów oraz filozofów. Antypsychiatria usuwała pojęcie choroby psychicznej czy zaburzenia psychicznego, twierdząc, że osoby przebywające w szpitalach psychiatrycznych wcale nie są chore a tylko odrzucają sztywne normy opresyjnego społeczeństwa. To społeczeństwo wraz z kulturą są odpowiedzialne za problemy psychiczne. Tak zwani chorzy psychicznie to w rzeczywistości najzdrowsze jednostki, które jednak będąc wrażliwymi na przejawy cywilizacyjnej opresji, wchodzą stale w kolizję z normami społecznymi i trafiają na leczenie do zakładów. Tezy antypsychiatrii doskonale współgrały z ideologią neomarksizmu wypracowaną w tzw. szkole frankfurckiej, zresztą zarówno antypsychiatria jak i teoria krytyczna wzajemnie czerpały od siebie. Najbardziej wpływowy przedstawiciel tego nurtu, Thomas Szasz, odrzucił w ogóle pojęcie normy zdrowia psychicznego i normy jako takiej.

Antypsychiatria rozwijała się najlepiej w latach sześćdziesiątych, później znajdowała coraz mniej wyznawców w świecie naukowym. Jej twierdzeń na dało się udowodnić naukowymi metodami a niektóre tezy zostały wręcz obalone. Postępy neurologii, badania nad mózgiem, wykazały zależność między niektórymi zaburzeniami a funkcjonowaniem tego organu. Część zaburzeń psychicznych ma na pewno przyczynę w uszkodzeniach mózgu, nie da się więc utrzymać twierdzenia, że są one wyłącznie wynikiem niedostosowania wrażliwej jednostki do opresyjnych norm społecznych.

Nie zniknęło jednak podejście typowe dla antypsychiatrii z przestrzeni publicznej, w ostatnich latach mamy nawet do czynienia z nasileniem narracji, podważającej istnienie norm. I znów, tak jak w latach sześćdziesiątych, progresywna lewica dowolnie żongluje pojęciami prawdy, zdrowia, psychiki, poglądów. Osoba mająca fizyczne cechy męskie ale uważająca się za kobietę wyraża swój pogląd i wszyscy, którzy ten pogląd podzielają są w jak najlepszym porządku. Z drugiej strony słyszymy wciąż o różnych „fobiach”, które nie wiedzieć czemu dotykają wyłącznie konserwatystów. Fobia, to rodzaj zaburzenia, nieuzasadniony lęk przed jakąś rzeczą, osobą, wydarzeniem. Osoby wyrażające się krytycznie o możliwości adoptowania dzieci przez pary homoseksualistów cierpią zdaniem lewicy na „homofobię”. Na razie nie są jeszcze wysyłane przymusowo do psychuszek ale słyszeliśmy już nie raz slogan – „Homofobię da się wyleczyć”. Wszystko więc dopiero przed nami!

Mamy obłędną sytuację, gdy zaburzenia nazywane są poglądami a poglądy uchodzą za zaburzenia.



 

Polecane