Tȟašúŋke Witkó: Polityczne niepokoje Friedricha Merza
Tam – co pokazał wybór „AKK”, jak nazywana jest skrótowo Kramp-Karrenbauer – wciąż niepodzielnie panuje duch „Żelaznej Angeli”, o czym Merz doskonale wie. Większym problemem kanclerza są pomruki niezadowolenia dobiegające od strony przedsiębiorców, a nad Sprewą z tą siłą musi liczyć się każdy.
Mglisty „Drang nach Osten”
Teutońscy przedsiębiorcy doskonale wiedzą, że duże pieniądze – co prawda te zamrożone, rosyjskie, ale przecież nikomu to nie przeszkadza – miały zostać uruchomione, jako finansowanie pomocy wysyłanej nad Dniepr. I właśnie owe „euroruble”, w zakusach niemieckich biznesmenów, winny szerokim strumieniem popłynąć do ich szkatuł, za produkcję i usługi świadczone na rzecz walczącego Kijowa. Problem w tym, że Merz nie był w stanie wymusić na forum europejskim decyzji, by kredyt dla Ukrainy sfinansować z aktywów Moskwy, a to pozbawi niemiecką gospodarkę niezbędnego bodźca rozwojowego. Poza tym, wszyscy niecierpliwie oczekują zakończenia wojny, licząc na intratne umowy przy odbudowie zniszczonych, dziś zbrojnie ścierających się państw, a teraźniejsze uchwycenie „przyczółka” biznesowego na Ukrainie w przyszłości dałoby Niemcom znakomitą pozycję do ekonomicznej ekspansji na tereny Europy Wschodniej. Niestety, niezgułowaty kanclerz nic w Brukseli nie wskórał, toteż kolejny „Drang nach Osten” zamienił się w bardzo niepewną i mglistą perspektywę. Każdy Teuton jest przekonany, że Merkel ową rzecz załatwiłaby koncertowo, więc tęsknota za jej rządami staje się w środowisku ludzi interesu coraz bardziej żywa, czemu trudno się dziwić.
Pampa a sprawa francuska
Rolnicy we Francji protestują przeciwko umowie Unii Europejskiej z krajami Mercosur, tej mającej przynieść kokosy Niemcom. Wcześniej, zdecydowanie sprzeciwił się temu francuski parlament, a Emmanuel Jean-Michel Frédéric Macron, mimo pierwotnie neutralnej postawy, obecnie podzielił stanowisko Zgromadzenia Narodowego i jawnie neguje zapisy porozumienia. Ja osobiście pragnę zwrócić uwagę Czytelników na fakt, że tym razem wokół prezydenta V Republiki, po jego oporze wobec pomysłów Berlina, nie wybuchł żaden skandal.
O czym piszę, zapytacie Państwo? Ano o tym, że wcześniej – jak choćby w roku 2018 – Alexandre Benalla, bliski współpracownik Macrona, nagle uciekł do Wielkiej Brytanii i stamtąd groził, iż ujawni jakieś „sekrety” głównego lokatora Pałacu Elizejskiego, co szerokim echem odbiło się w europejskich środkach masowego przekazu. Przy okazji tego zamieszania, prasa – głównie niemiecka – przypominała również, że latem tego samego, 2018 roku, Macron zaprzeczał, że jego były ochroniarz często odwiedzał go w alkowie w celach wyłącznie towarzyskich. Generalnie, o pierwszym obywatelu Francji zawsze wiele mówiło się w obszarze szeroko rozumianej obyczajowości, a największe natężenie plotek przypadało na czas rządów w Niemczech Angeli Merkel. I, jeśli dobrze przyjrzeć się tamtym czasom, Paryż maszerował wówczas dziarsko tuż za Berlinem, pokornie akceptując jego hegemonię. Dziś jest inaczej, bowiem nawet afera z publicznym spoliczkowaniem Macrona przez jego żonę nie była w stanie wpłynąć na Francuza, by zaakceptował on import wołowiny pozyskanej z krów wykarmionych na argentyńskich pampach. Należy dodać, że Paryż jakoś radykalnie się nie wzmocnił; to raczej Berlin, a dokładniej urząd kanclerski, poważnie osłabł. Osobiście jestem bardzo niechętny wsłuchiwaniu się w jakieś teorie o spiskach międzynarodowych, ale nadwątloną pozycję Berlina nawet ja intuicyjnie wiążę z odejściem na emeryturę byłej działaczki enerdowskiej Wolnej Młodzieży Niemieckiej. Ciąg dalszy rozgrywki za Odrą poznamy już wkrótce, uważnie obserwując kolejne przesilenia, powodujące niepokoje Merza.
Tȟašúŋke Witkó, 2 stycznia 2026 r.
[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]




