100. rocznica PAKP. Geneza autokefalii Prawosławia w Polsce

Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny świętuje 100-lecie swej autokefalii. Dla patriarchy Konstantynopola Grzegorza VII darowanie w 1924 r. tomosu o autokefalii Kościołowi prawosławnemu na terytorium II Rzeczypospolitej, było pierwszym krokiem ku przywróceniu zburzonej przez imperialne działania Rosji, prawosławnej kościelnej normalności na ziemiach polskich.
Jutrznia w soborze św. Marii Magdaleny w Warszawie
Jutrznia w soborze św. Marii Magdaleny w Warszawie / wikimedia.commons CC-BY 4.0/Loraine - Own work

Czym jest autokefalia?

Pojęcie autokefalia pochodzi od dwóch greckich słów: αὐτο – samo, i κεφαλή – głowa. Dosłownie – kierowanie się własną głową. Pojęcie to stosujemy dziś wyłącznie do ustroju Kościołów wschodnich, gdzie oznacza ono pełną samorządność i niezależność w sprawach doczesnych, danego Kościoła narodowego od jakichkolwiek innych struktur Kościelnych. Kościół autokefaliczny sam wybiera swojego zwierzchnika, który ma prawo zwoływać nie tylko sobory biskupie (rozszerzony synod), ale również sobór lokalny, którego postanowienia w najważniejszych sprawach mają pierwszeństwo przed decyzjami zwierzchnika Kościoła.

W sprawach wiary wszystkie siostrzane autokefaliczne Kościoły tworzą jedność, w której miejsce szczególne, współcześnie nazywane prymatem honorowym należy się Patriarchatowi Konstantynopolitańskiemu, który stanowi widzialny symbol jedności prawosławia. A poza tym jest Kościołem-Matką wszystkich narodowych Kościołów lokalnych na całym globie ziemskim z wyjątkiem Afryki i Bliskiego Wschodu. Kościołem-Matką nazywamy Kościół z którego części powstał nowy Kościół obdarzony przez niego autokefalią.

Do tej pory nie stworzono jednoznacznego prawa dotyczącego darowania autokefalii. Konstantynopol dopuszcza darowanie autokefalii przez jego Kościoły-Córki – chodzi tu szczególnie o Patriarchat Moskiewski – ale aby taka autokefalia stała się obowiązująca, musi być potwierdzona przez ekumenicznego patriarchę Konstantynopola. Natomiast autokefalia nadana przez Konstantynopol jest ważna od momentu darowania tomosu, a uznanie jej przez inne Kościoły jest ważne, ale jedynie pod względem pastoralnym, jako braterski gest, gdyż łączność z innymi Kościołami-Siostrami zapewnia patriarcha ekumeniczny.

Czytaj także: Justin Welby, anglikański arcybiskup Canterbury, zrezygnował ze stanowiska

Zwierzchnicy

Zwierzchnik autokefalicznego Kościoła narodowego może być uhonorowany najbardziej zaszczytną we wschodnim chrześcijaństwie godnością patriarchy wraz z tytułem jego świątobliwość. Godność ta, łącznie z tytułem patriarchat dla kierowanej przez niego struktury kościelnej przysługiwała w starożytności jedynie najważniejszym Kościołom tworzącym πενταρχίας (pentarchię, dosłownie pięciowładzę). Przed rozłamem na chrześcijański Wschód i Zachód było to pięć najważniejszych stolic biskupich, aktywnie działających od starożytności: Rzym, Konstantynopol, Aleksandria, Antiochia i Jerozolima, których zwierzchnicy noszą tytuł patriarchy. W Kościele zachodnim, pozostałością po przynależności papieża do pentarchii, był jego tytuł Patriarcha Zachodu, usunięty z tytulatury dopiero przez Benedykta XVI.

Porządek wymieniania poszczególnych  zwierzchników określa aktualnie obowiązujący dyptych konstantynopolitański. Po imionach zwierzchników starożytnych Kościołów w dyptychu wymieniane są imiona zwierzchników Kościołów, którym autokefalię (z wyjątkiem Gruzji, która otrzymała autokefalię w starożytności, w roku 475, z rąk patriarchy antiocheńskiego Juliana), przyznano dopiero w wiekach XIX i XX. Dyptych najpierw wymienia więc imiona zwierzchników Kościołów posiadających godność patriarchatu. Są to kolejno Kościoły: Moskwy, Gruzji, Serbii, Rumunii i Bułgarii. Po nich następuje zwierzchnik starożytnego  Kościoła z tytułem arcybiskupa (Kościół Cypryjski z autokefalią nadaną przez patriarchę Antiochii Filacjusza w roku 341) i zwierzchnicy Kościołów z tytułem metropolity. Grupę tę stanowią Kościoły Prawosławne: Hellady (wydzielony, ale nie do końca, z Patriarchatu Konstantynopolitańskiego w roku 1833), Polski, Albanii, Czech i Słowacji, i jako ostatni Prawosławny Kościół Ukrainy.

Natomiast w dyptychu moskiewskim, którym posługuje się również Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny znajduje się także 15 Kościołów autokefalicznych, ale zamiast Prawosławnego Kościoła Ukraińskiego, który przez Moskwę, a wraz z nią także m. in. przez prawosławną  Warszawę jest nie tylko nie uznawany, ale i z całą determinacją zwalczany, umieszczony został  Kościół Prawosławny Ameryki, któremu autokefalię nadała Moskwa. Nie uznał jej Konstantynopol, ani żaden z Kościołów niezależnych od Moskwy.

Autokefalia Kościoła prawosławnego w przedwojennej Polsce

W okresie I Rzeczypospolitej Kościół prawosławny wchodził w skład metropolii kijowskiej, która podlegała Konstantynopolowi, a od 1685 r. została zmuszona do uznania zwierzchności Patriarchatu Moskiewskiego. Jurysdykcja metropolii kijowskiej, obejmowała wszystkie ziemie ruskie, od Chełma, Przemyśla i Użhorodu, po Niżni Nowogród i Wyspy Sołowieckie.  Po unii lubelskiej (1569 r.) jurysdykcja prawosławnej metropolii kijowskiej została rozszerzona i obejmowała prawosławnych na całym terytorium ówczesnej Rzeczypospolitej jak również północne  Inflanty z Rygą i Dorpatem.

Ważnym dla prawosławia w Polsce wydarzeniem była Unia Brzeska (1596 r.), kiedy to większość prawosławnych z Rzeczypospolitej – jednoczącej w jedną państwowość Polskę, Litwę i obecną Ukrainę – uznała zwierzchnictwo papieża, zachowując wschodni obrządek, język liturgii i własne prawodawstwo. Bezpośrednim powodem Unii było samozwańcze utworzenie przez Rosję Patriarchatu Moskiewskiego (1589), który ostatecznie podporządkował sobie Cerkiew kijowską. 

Warto przypomnieć, że król Jan III Sobieski pochłonięty ideą przyciągnięcia wszystkich prawosławnych w Rzeczypospolitej do Cerkwi unickiej, pozwolił polskiemu ambasadorowi Krzysztofowi Grzymułtowskiemu negocjonującemu w Moskwie, w styczniu 1657 r. traktat  o pokoju wieczystym z Carstwem Moskiewskim, na przysłowiowy „strzał do własnej bramki”. Było nim umieszczenie w charakterze IX paragrafu negocjonowanego traktatu, żądania strony moskiewskiej, aby car został oficjalnie uznany za opiekuna wszystkich obywateli Rzeczypospolitej wyznania prawosławnego, w zamian za co król miał otrzymać prawo opieki nad wszystkimi carskimi poddanymi wyznania katolickiego. Tylko królowi nie było nad kim rozciągnąć swojej opieki, ponieważ pierwsi Rosjanie – katolicy - pojawili się dopiero po upływie całego wieku, a w Rzeczpospolitej okrojonej o lewobrzeżną Ukrainę żyła wtedy jeszcze paromilionowa prawosławna społeczność, która w półtora roku później, po kościelnym zaborze Kijowa, utraciła swój własny Kościół, stając się w planie religijnym carskimi poddanymi.

W zakresie umacniania roli Kościoła unickiego król Jan III odniósł sukces, bowiem wszyscy prawosławni hierarchowie należący do metropolii kijowskiej, wraz ze zdecydowaną większością szlachty zachowującej  do tej pory wierność prawosławiu, woleli przejść na Unię, niż w jakikolwiek sposób podporządkować się Moskwie. Skorzystał na tym  Kościół unicki. Zaczął się on powoli przekształcać się w narodowy kościół Rusinów zamieszkujących Rzeczpospolitą. Proces ten uległ ogromnemu przyśpieszeniu po pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej, na terenie etnicznie ruskiej części zaboru austriackiego, gdzie plebania grekokatolicka stała się główną kuźnią kształtowania nowoczesnego narodu ukraińskiego.

Odwrotną stroną medalu była trwająca od końca wieku XVII pełna rusyfikacja prawosławia zarówno na terenie Ukrainy hetmańskiej, intensywnie integrowanej z Rosją, jak z pewnym opóźnieniem na etnicznie ruskich terenach Rzeczypospolitej. Rusyfikacja pozostałości kijowskiego prawosławia nabrała tempa po wcieleniu do Rosji wschodnich terenów Rzeczypospolitej, w rezultacie trzech kolejnych zaborów.

Po klęsce powstania listopadowego, w roku 1839 uległ kasacji Kościół Unicki na „ziemiach zabranych” przez Rosję. Tak wtedy określano tereny Litwy i Rusi. Z kolei po klęsce powstania styczniowego, w roku 1875 zaborcze władze rosyjskie zlikwidowały eparchię chełmską - ostatnią prowincję tego Kościoła na terenach podległych władzy Petersburga.

W II Rzeczypospolitej Kościół prawosławny na ziemiach polskich posiadał ok. 4 milionów wiernych, prawie 3000 duchownych w pięciu diecezjach, pięć monasterów żeńskich i dziewięć żeńskich. Liczbę parafii oceniano na ok. 1600. Kościół ten bezpośrednio po uzyskaniu niepodległości przez Polskę był częścią Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Nic dziwnego, że większość wyższego duchowieństwa; powracającego z przymusowej, zarządzonej przez rosyjskie władze wojskowe w roku 1915, ewakuacji do Rosji, była zdecydowanie przeciwna autokefalii.   

Natomiast najbardziej zdecydowanym zwolennikiem autokefalii wśród biskupów prawosławnych był abp Jerzy Jaroszewski, przebywający w Polsce metropolita piński i turowski Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Abp Jaroszewski był synem kapłana prawosławnego pochodzącego z prawosławnej, wcześniej unickiej, podolskiej gałęzi szlacheckiej rodziny Jaroszewskich herbu Janina. W przeciwieństwie do swych współbraci w biskupstwie uważał się za Ukraińca i podobnie jak większość ukraińskich inteligentów, biegle władał językiem polskim. Przybył on z emigracji w Bari we Włoszech do Warszawy w lipcu 1921 r.,  na zaproszenie Marszałka Sejmu, Macieja Rataja.

16 września 1921 pozostali biskupi prawosławni oficjalnie uznali metropolitę Jerzego za swojego zwierzchnika i zobowiązali się do podjęcia starań na rzecz uzyskania autokefalii.

Początkowo wydawało się, że możliwe będzie uzyskanie jej od patriarchy moskiewskiego Tichona Biełławina. Patriarcha Tichon zaakceptował jego wybór, zezwalając Jaroszewskiemu na posługiwanie się tytułem metropolity, ale widział go nie jako zwierzchnika niezależnego Kościoła lokalnego, a jedynie jako egzarchę Rosyjskiego Kościoła w Polsce.

Analizując przyczyny obaw tego prawdziwego reformatora Kościoła rosyjskiego, nie możemy pomijać faktu, że prawosławie w Polsce z Kościoła dominującego raptownie spadło na pozycję Kościoła tolerowanego, któremu w nie oddawano części jego świątyń w użytkowanie. Świątynie te, zanim prawosławni duszpasterze zdążyli powrócić z przymusowego wygnania do Rosji, zostały przejęte przez skarb państwa polskiego. Na etnicznie polskich ziemiach byłego Królestwa Kongresowego, przystąpiono do ich burzenia.

Abp Jerzy Jaroszewski po wyborze na metropolitę warszawskiego i ponownym spotkaniu z Maciejem Ratajem, który wtedy również piastował tekę ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, rozpoczął proces kanoniczny, którego celem było uzyskanie autokefalii od patriarchatu moskiewskiego. Negocjacje z patriarchą Tichonem  dotyczące autokefalizacji tej części Kościoła rosyjskiego, która znalazła się w granicach odrodzonej Polski prowadził Tytus Filipowicz, ambasador RP w Moskwie. Wszczęty przez abp. Jerzego proces kanoniczny, realizowany wspólnie z władzami, poparło tylko trzech z ośmiu biskupów prawosławnych. Nie można się dziwić takiemu stanowi umysłów w sytuacji, kiedy prawosławie na terenie odrodzonej Polski nie zdążyło jeszcze okrzepnąć, a tym bardziej ukształtować swojej innej niż rosyjska tożsamości kościelnej. Pozostawało ono nadal nie tylko formalnie, ale przede wszystkim duchowo, częścią Kościoła rosyjskiego.

Czytaj także: Szef watykańskiej dyplomacji na KUL: nasze zadanie to być znakiem nadziei

Patriarcha moskiewski Tichon był zwolennikiem udzielania tymczasowych autokefalii biskupich, aby tym samym utrudnić władzom bolszewickim likwidację Kościoła. Zgodnie z jego kalkulacją, że jeśli bolszewicy zniszczą Patriarchat Moskiewski, to jest nadzieja, że przetrwa traktowana przez niego za tymczasową autokefalia ukraińska lub białoruska i w oparciu o nią łatwiej będzie odbudować Kościół, kiedy już zakończy się terror. Uważał również, że należy poszczególne parafie obdarzyć jak największym zakresem samodzielności, aby mogły dalej funkcjonować „jak gwiazdy rozsiane na niebie” w przypadku zniszczenia hierarchicznych struktur kościelnych.

Natomiast dla prawosławia w Polsce, po traktacie ryskim nie zagrożonego już bezpośrednio przez bolszewików, godził się ostatecznie jedynie na utworzenie z niego,  w ramach patriarchatu moskiewskiego, polskiej prowincji kościelnej. Argumentem za nie udzielaniem autokefalii był także fakt, że prawosławie w Polsce ma charakter mniejszościowy, a żyjący w naszym kraju Ukraińcy i Białorusini, bynajmniej nie stali się beneficjantami odzyskanej niepodległości, wobec tego autokefalia ułatwi władzom polskim ingerencję w sprawy wewnątrzkościelne. Prowincję polską patriarcha Tichon pragnął zorganizować oparciu o formułę patriarszego egzarchatu, obdarzonego znacznym zakresem autonomii.

Władze polskie potraktowały stanowisko Patriarchu Moskiewskiego za wyraz złej woli, nie zdając sobie chyba sprawy z tego, że jego odmowa udzielenia autokefalii wynikała nie tylko z jego własnych obaw, ale była wymuszona przez władze bolszewickie. Bolszewicy bowiem, dążąc do obsadzenia Kościoła prawosławnego  w Polsce swoimi agentami, których zadaniem byłaby destabilizacja wschodnich ziem Polski,  byli kategorycznie przeciwni autokefalii. Wywierali na Tichona presję i w tej sprawie.

Rząd Polski postanowił wtedy ostatecznie, że zwrócą się o autokefalię do Konstantynopola. Metropolita Jerzy, wraz z biskupem krzemienieckim Dionizym Waledyńskim, Rosjaninem pochodzacym z inteligenckiej moskiewskiej rodziny, przystali na tę propozycję. Pozostali biskupi, wraz z przychylnym sprawie autokefalii moskiewskiej  biskupem Pantalejmonem Rożnowskim ostro się sprzeciwili.

Abp Jerzy Jaroszewski za rozpoczęcie starań o konstantynopolitańską autokefalię zapłacił cenę najwyższą. Został zamordowany w rezydencji prawosławnych metropolitów warszawskich, przy cerkwi św. Marii Magdaleny na Pradze. Morderstwa dokonał nieprzejednany przeciwnik autokefalii archimandryta o. Smaragd (imię chrzestne Paweł) Łatyszenka, obywatel polski narodowości białoruskiej, były rektor chełmskiego Seminarium Duchownego. A dokładnie, metropolita Jerzy zgodził się przyjąć archimandrytę w swojej rezydencji 8 lutego 1923, w niecałe dwa miesiące po zamordowaniu prezydenta Gabriela Narutowicza. Według późniejszych zeznań zamachowca, w czasie ich dwugodzinnej rozmowy, metropolita przedstawiał Smaragdowi swoje argumenty i usiłował skłonić go do zmiany zdania. Gdy stało się jasne, że nie jest w stanie go przekonać, Łatyszenka kilkakrotnie wystrzelił z rewolweru, celując w skroń arcybiskupa, wołając: To dla ciebie, kacie prawosławia! 

Doprowadzenie do uzyskania przez Kościół prawosławny w Polsce autokefalii z rąk patriarchów ekumenicznych, przeprowadził do końca następca arcybiskupa Jerzego, metropolita Dionizy Waledyński. 

Dyskusje na temat autokefalii, najpierw moskiewskiej, potem konstantynopolitańskiej, odbywały się w warunkach gdy większość świątyń pozostawała opieczętowana przez władze polskie. Za wschodnią granicą szalał terror bolszewicki, traktowany przez wszystkich za zjawisko wielokrotnie gorsze i straszniejsze, niż odreagowywanie przez Polaków na ich Kościele wszystkich upokorzeń, jakich doświadczyli od Rosji podczas zaborów.

W sumie, niezależnie od tych trudnych sytuacji, Polska stała się dla prawosławnych,  zarówno duchownych, którzy przybyli z Rosji, jak i miejscowych nie wyobrażających sobie życia poza swoim domem, jedyną możliwą przystanią chroniąca ich przed trzęsieniem ziemi rewolucji bolszewickiej, przy tym przystanią w miarę bezpieczną. Przeważała świadomość, że poza nieprzychylnymi Polakami - nikt nie mógł ochronić prawosławia przed szaleństwami terroru bolszewickiego. Takie podejście do istniejącej sytuacji powodowało, że zarówno duchowni wszystkich szczebli jak i inteligencki laikat, przejawiali daleko idącą lojalność w stosunku do państwa polskiego, nawet w przypadku, kiedy byli bardzo krytyczni wobec odrodzonej Polski i sposobu w jaki była traktowana prawosławna mniejszość.

Ponadto autokefalia zamknęła bolszewikom możliwość dokonywania ingerencji w Polsce za pomocą uzależnionych przez nich struktur Patriarchatu Moskiewskiego.

 

Paweł Przeciszewski
 


 

POLECANE
Sikorski: Wejście do strefy euro rozwiąże problem ryzyka walutowego w SAFE pilne
Sikorski: Wejście do strefy euro rozwiąże problem ryzyka walutowego w SAFE

Trwa polityczny spór wokół programu SAFE. Środki mają zostać przeznaczone na zbrojenia, jednak kontrowersje budzi fakt, że pieniądze pochodzą z pożyczki oraz mogą podlegać mechanizmowi warunkowości

Nowa prognoza IMGW. Pogoda może zaskoczyć Wiadomości
Nowa prognoza IMGW. Pogoda może zaskoczyć

Jak informuje IMGW, nad Europą Centralną i Zachodnią będą obecne wyże. Z kolei Wyspy Brytyjskie, Morze Norweskie i częściowo Skandynawia będą pod wpływem rozległego układu niżowego znad Atlantyku, a południowa Europa będzie pod wpływem układu niżowego znad Morza Śródziemnego i Bałkanów. Dodatkowo niż z rejonu Moskwy będzie kształtować pogodę nad wschodnią częścią kontynentu. Polska będzie w zasięgu wyżu, którego centrum znad Danii przemieszczać się będzie w kierunku zachodniej Ukrainy. Pozostaniemy w mroźnym powietrzu arktycznym.

Wygaszenie specustawy ukraińskiej. Prezydent podpisał nowe regulacje pilne
Wygaszenie specustawy ukraińskiej. Prezydent podpisał nowe regulacje

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę wygaszającą rozwiązania wynikające z ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Najważniejsze mechanizmy nie znikną, ale zostaną przeniesione do ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony, tworząc jednolity system ochrony czasowej.

Aborcja w Oleśnicy. Śledztwo wobec Gizeli Jagielskiej umorzone pilne
Aborcja w Oleśnicy. Śledztwo wobec Gizeli Jagielskiej umorzone

Sąd Okręgowy we Wrocławiu nie uwzględnił zażalenia I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej na decyzję prokuratury dotyczącą umorzenia śledztwa w sprawie aborcji przeprowadzonej w szpitalu w Oleśnicy.

Lewandowski na liście do rozstania z Barceloną. Klub analizuje kandydatów Wiadomości
Lewandowski na liście do rozstania z Barceloną. Klub analizuje kandydatów

Robert Lewandowski po ostatnich występach w Barcelonie znalazł się pod ostrzałem krytyki, a jego przyszłość w klubie staje pod znakiem zapytania. Decyzja w sprawie przedłużenia umowy Polaka wciąż nie zapadła, a coraz więcej wskazuje na to, że Barcelona skupi się na znalezieniu jego następcy.

Karol Nawrocki: „Nie ma zgody na chaos”. Weto wobec nowelizacji KRS z ostatniej chwili
Karol Nawrocki: „Nie ma zgody na chaos”. Weto wobec nowelizacji KRS

Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję w sprawie czterech ustaw. Dwie z nich - nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawa „Aktywny rolnik” - zostały zawetowane.

Czołowe zderzenie autobusu i ciężarówki w Bełchatowie. Osiem osób rannych z ostatniej chwili
Czołowe zderzenie autobusu i ciężarówki w Bełchatowie. Osiem osób rannych

Osiem osób zostało rannych w czołowym zderzeniu autobusu komunikacji miejskiej w Bełchatowie z ciężarówką. W kraksie brały udział jeszcze dwa samochody osobowe, a uszkodzeniu uległ dodatkowo autobus pracowniczy. Policja ustala, kto jest sprawcą wypadku.

Norwegia bez lukru. Emigracja bez mitów i patosu. Książka Dzikie historie: Norwegia Wiadomości
Norwegia bez lukru. Emigracja bez mitów i patosu. Książka "Dzikie historie: Norwegia"

„Dzikie historie: Norwegia” to intensywna, dowcipna i momentami bezlitosna opowieść o emigracji, która nie przypomina folderu turystycznego. Przemysław Saracen zabiera czytelnika do kraju fiordów od strony, której nie pokazują przewodniki – z poziomu placu budowy, codziennej pracy i kulturowych zderzeń.

Komunikat dla mieszkańców Wrocławia Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Wrocławia

W centrum Wrocławia pękła magistrala wodociągowa o średnicy 80 centymetrów. Do awarii doszło na skrzyżowaniu ul. Oławskiej i Krasińskiego. Woda zalała jezdnię oraz tunel przy Galerii Dominikańskiej, powodując poważne utrudnienia w ruchu.

GIF ostrzega: leki z kodeiną tylko pod ścisłą kontrolą Wiadomości
GIF ostrzega: leki z kodeiną tylko pod ścisłą kontrolą

Obowiązujące przepisy ustawy Prawo farmaceutyczne nakładają na farmaceutów obowiązek odmowy wydania leków OTC z kodeiną osobom poniżej 18. roku życia oraz w przypadku podejrzenia użycia pozamedycznego – podkreślił w rozmowie z PAP szef Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego Łukasz Pietrzak.

REKLAMA

100. rocznica PAKP. Geneza autokefalii Prawosławia w Polsce

Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny świętuje 100-lecie swej autokefalii. Dla patriarchy Konstantynopola Grzegorza VII darowanie w 1924 r. tomosu o autokefalii Kościołowi prawosławnemu na terytorium II Rzeczypospolitej, było pierwszym krokiem ku przywróceniu zburzonej przez imperialne działania Rosji, prawosławnej kościelnej normalności na ziemiach polskich.
Jutrznia w soborze św. Marii Magdaleny w Warszawie
Jutrznia w soborze św. Marii Magdaleny w Warszawie / wikimedia.commons CC-BY 4.0/Loraine - Own work

Czym jest autokefalia?

Pojęcie autokefalia pochodzi od dwóch greckich słów: αὐτο – samo, i κεφαλή – głowa. Dosłownie – kierowanie się własną głową. Pojęcie to stosujemy dziś wyłącznie do ustroju Kościołów wschodnich, gdzie oznacza ono pełną samorządność i niezależność w sprawach doczesnych, danego Kościoła narodowego od jakichkolwiek innych struktur Kościelnych. Kościół autokefaliczny sam wybiera swojego zwierzchnika, który ma prawo zwoływać nie tylko sobory biskupie (rozszerzony synod), ale również sobór lokalny, którego postanowienia w najważniejszych sprawach mają pierwszeństwo przed decyzjami zwierzchnika Kościoła.

W sprawach wiary wszystkie siostrzane autokefaliczne Kościoły tworzą jedność, w której miejsce szczególne, współcześnie nazywane prymatem honorowym należy się Patriarchatowi Konstantynopolitańskiemu, który stanowi widzialny symbol jedności prawosławia. A poza tym jest Kościołem-Matką wszystkich narodowych Kościołów lokalnych na całym globie ziemskim z wyjątkiem Afryki i Bliskiego Wschodu. Kościołem-Matką nazywamy Kościół z którego części powstał nowy Kościół obdarzony przez niego autokefalią.

Do tej pory nie stworzono jednoznacznego prawa dotyczącego darowania autokefalii. Konstantynopol dopuszcza darowanie autokefalii przez jego Kościoły-Córki – chodzi tu szczególnie o Patriarchat Moskiewski – ale aby taka autokefalia stała się obowiązująca, musi być potwierdzona przez ekumenicznego patriarchę Konstantynopola. Natomiast autokefalia nadana przez Konstantynopol jest ważna od momentu darowania tomosu, a uznanie jej przez inne Kościoły jest ważne, ale jedynie pod względem pastoralnym, jako braterski gest, gdyż łączność z innymi Kościołami-Siostrami zapewnia patriarcha ekumeniczny.

Czytaj także: Justin Welby, anglikański arcybiskup Canterbury, zrezygnował ze stanowiska

Zwierzchnicy

Zwierzchnik autokefalicznego Kościoła narodowego może być uhonorowany najbardziej zaszczytną we wschodnim chrześcijaństwie godnością patriarchy wraz z tytułem jego świątobliwość. Godność ta, łącznie z tytułem patriarchat dla kierowanej przez niego struktury kościelnej przysługiwała w starożytności jedynie najważniejszym Kościołom tworzącym πενταρχίας (pentarchię, dosłownie pięciowładzę). Przed rozłamem na chrześcijański Wschód i Zachód było to pięć najważniejszych stolic biskupich, aktywnie działających od starożytności: Rzym, Konstantynopol, Aleksandria, Antiochia i Jerozolima, których zwierzchnicy noszą tytuł patriarchy. W Kościele zachodnim, pozostałością po przynależności papieża do pentarchii, był jego tytuł Patriarcha Zachodu, usunięty z tytulatury dopiero przez Benedykta XVI.

Porządek wymieniania poszczególnych  zwierzchników określa aktualnie obowiązujący dyptych konstantynopolitański. Po imionach zwierzchników starożytnych Kościołów w dyptychu wymieniane są imiona zwierzchników Kościołów, którym autokefalię (z wyjątkiem Gruzji, która otrzymała autokefalię w starożytności, w roku 475, z rąk patriarchy antiocheńskiego Juliana), przyznano dopiero w wiekach XIX i XX. Dyptych najpierw wymienia więc imiona zwierzchników Kościołów posiadających godność patriarchatu. Są to kolejno Kościoły: Moskwy, Gruzji, Serbii, Rumunii i Bułgarii. Po nich następuje zwierzchnik starożytnego  Kościoła z tytułem arcybiskupa (Kościół Cypryjski z autokefalią nadaną przez patriarchę Antiochii Filacjusza w roku 341) i zwierzchnicy Kościołów z tytułem metropolity. Grupę tę stanowią Kościoły Prawosławne: Hellady (wydzielony, ale nie do końca, z Patriarchatu Konstantynopolitańskiego w roku 1833), Polski, Albanii, Czech i Słowacji, i jako ostatni Prawosławny Kościół Ukrainy.

Natomiast w dyptychu moskiewskim, którym posługuje się również Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny znajduje się także 15 Kościołów autokefalicznych, ale zamiast Prawosławnego Kościoła Ukraińskiego, który przez Moskwę, a wraz z nią także m. in. przez prawosławną  Warszawę jest nie tylko nie uznawany, ale i z całą determinacją zwalczany, umieszczony został  Kościół Prawosławny Ameryki, któremu autokefalię nadała Moskwa. Nie uznał jej Konstantynopol, ani żaden z Kościołów niezależnych od Moskwy.

Autokefalia Kościoła prawosławnego w przedwojennej Polsce

W okresie I Rzeczypospolitej Kościół prawosławny wchodził w skład metropolii kijowskiej, która podlegała Konstantynopolowi, a od 1685 r. została zmuszona do uznania zwierzchności Patriarchatu Moskiewskiego. Jurysdykcja metropolii kijowskiej, obejmowała wszystkie ziemie ruskie, od Chełma, Przemyśla i Użhorodu, po Niżni Nowogród i Wyspy Sołowieckie.  Po unii lubelskiej (1569 r.) jurysdykcja prawosławnej metropolii kijowskiej została rozszerzona i obejmowała prawosławnych na całym terytorium ówczesnej Rzeczypospolitej jak również północne  Inflanty z Rygą i Dorpatem.

Ważnym dla prawosławia w Polsce wydarzeniem była Unia Brzeska (1596 r.), kiedy to większość prawosławnych z Rzeczypospolitej – jednoczącej w jedną państwowość Polskę, Litwę i obecną Ukrainę – uznała zwierzchnictwo papieża, zachowując wschodni obrządek, język liturgii i własne prawodawstwo. Bezpośrednim powodem Unii było samozwańcze utworzenie przez Rosję Patriarchatu Moskiewskiego (1589), który ostatecznie podporządkował sobie Cerkiew kijowską. 

Warto przypomnieć, że król Jan III Sobieski pochłonięty ideą przyciągnięcia wszystkich prawosławnych w Rzeczypospolitej do Cerkwi unickiej, pozwolił polskiemu ambasadorowi Krzysztofowi Grzymułtowskiemu negocjonującemu w Moskwie, w styczniu 1657 r. traktat  o pokoju wieczystym z Carstwem Moskiewskim, na przysłowiowy „strzał do własnej bramki”. Było nim umieszczenie w charakterze IX paragrafu negocjonowanego traktatu, żądania strony moskiewskiej, aby car został oficjalnie uznany za opiekuna wszystkich obywateli Rzeczypospolitej wyznania prawosławnego, w zamian za co król miał otrzymać prawo opieki nad wszystkimi carskimi poddanymi wyznania katolickiego. Tylko królowi nie było nad kim rozciągnąć swojej opieki, ponieważ pierwsi Rosjanie – katolicy - pojawili się dopiero po upływie całego wieku, a w Rzeczpospolitej okrojonej o lewobrzeżną Ukrainę żyła wtedy jeszcze paromilionowa prawosławna społeczność, która w półtora roku później, po kościelnym zaborze Kijowa, utraciła swój własny Kościół, stając się w planie religijnym carskimi poddanymi.

W zakresie umacniania roli Kościoła unickiego król Jan III odniósł sukces, bowiem wszyscy prawosławni hierarchowie należący do metropolii kijowskiej, wraz ze zdecydowaną większością szlachty zachowującej  do tej pory wierność prawosławiu, woleli przejść na Unię, niż w jakikolwiek sposób podporządkować się Moskwie. Skorzystał na tym  Kościół unicki. Zaczął się on powoli przekształcać się w narodowy kościół Rusinów zamieszkujących Rzeczpospolitą. Proces ten uległ ogromnemu przyśpieszeniu po pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej, na terenie etnicznie ruskiej części zaboru austriackiego, gdzie plebania grekokatolicka stała się główną kuźnią kształtowania nowoczesnego narodu ukraińskiego.

Odwrotną stroną medalu była trwająca od końca wieku XVII pełna rusyfikacja prawosławia zarówno na terenie Ukrainy hetmańskiej, intensywnie integrowanej z Rosją, jak z pewnym opóźnieniem na etnicznie ruskich terenach Rzeczypospolitej. Rusyfikacja pozostałości kijowskiego prawosławia nabrała tempa po wcieleniu do Rosji wschodnich terenów Rzeczypospolitej, w rezultacie trzech kolejnych zaborów.

Po klęsce powstania listopadowego, w roku 1839 uległ kasacji Kościół Unicki na „ziemiach zabranych” przez Rosję. Tak wtedy określano tereny Litwy i Rusi. Z kolei po klęsce powstania styczniowego, w roku 1875 zaborcze władze rosyjskie zlikwidowały eparchię chełmską - ostatnią prowincję tego Kościoła na terenach podległych władzy Petersburga.

W II Rzeczypospolitej Kościół prawosławny na ziemiach polskich posiadał ok. 4 milionów wiernych, prawie 3000 duchownych w pięciu diecezjach, pięć monasterów żeńskich i dziewięć żeńskich. Liczbę parafii oceniano na ok. 1600. Kościół ten bezpośrednio po uzyskaniu niepodległości przez Polskę był częścią Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Nic dziwnego, że większość wyższego duchowieństwa; powracającego z przymusowej, zarządzonej przez rosyjskie władze wojskowe w roku 1915, ewakuacji do Rosji, była zdecydowanie przeciwna autokefalii.   

Natomiast najbardziej zdecydowanym zwolennikiem autokefalii wśród biskupów prawosławnych był abp Jerzy Jaroszewski, przebywający w Polsce metropolita piński i turowski Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Abp Jaroszewski był synem kapłana prawosławnego pochodzącego z prawosławnej, wcześniej unickiej, podolskiej gałęzi szlacheckiej rodziny Jaroszewskich herbu Janina. W przeciwieństwie do swych współbraci w biskupstwie uważał się za Ukraińca i podobnie jak większość ukraińskich inteligentów, biegle władał językiem polskim. Przybył on z emigracji w Bari we Włoszech do Warszawy w lipcu 1921 r.,  na zaproszenie Marszałka Sejmu, Macieja Rataja.

16 września 1921 pozostali biskupi prawosławni oficjalnie uznali metropolitę Jerzego za swojego zwierzchnika i zobowiązali się do podjęcia starań na rzecz uzyskania autokefalii.

Początkowo wydawało się, że możliwe będzie uzyskanie jej od patriarchy moskiewskiego Tichona Biełławina. Patriarcha Tichon zaakceptował jego wybór, zezwalając Jaroszewskiemu na posługiwanie się tytułem metropolity, ale widział go nie jako zwierzchnika niezależnego Kościoła lokalnego, a jedynie jako egzarchę Rosyjskiego Kościoła w Polsce.

Analizując przyczyny obaw tego prawdziwego reformatora Kościoła rosyjskiego, nie możemy pomijać faktu, że prawosławie w Polsce z Kościoła dominującego raptownie spadło na pozycję Kościoła tolerowanego, któremu w nie oddawano części jego świątyń w użytkowanie. Świątynie te, zanim prawosławni duszpasterze zdążyli powrócić z przymusowego wygnania do Rosji, zostały przejęte przez skarb państwa polskiego. Na etnicznie polskich ziemiach byłego Królestwa Kongresowego, przystąpiono do ich burzenia.

Abp Jerzy Jaroszewski po wyborze na metropolitę warszawskiego i ponownym spotkaniu z Maciejem Ratajem, który wtedy również piastował tekę ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, rozpoczął proces kanoniczny, którego celem było uzyskanie autokefalii od patriarchatu moskiewskiego. Negocjacje z patriarchą Tichonem  dotyczące autokefalizacji tej części Kościoła rosyjskiego, która znalazła się w granicach odrodzonej Polski prowadził Tytus Filipowicz, ambasador RP w Moskwie. Wszczęty przez abp. Jerzego proces kanoniczny, realizowany wspólnie z władzami, poparło tylko trzech z ośmiu biskupów prawosławnych. Nie można się dziwić takiemu stanowi umysłów w sytuacji, kiedy prawosławie na terenie odrodzonej Polski nie zdążyło jeszcze okrzepnąć, a tym bardziej ukształtować swojej innej niż rosyjska tożsamości kościelnej. Pozostawało ono nadal nie tylko formalnie, ale przede wszystkim duchowo, częścią Kościoła rosyjskiego.

Czytaj także: Szef watykańskiej dyplomacji na KUL: nasze zadanie to być znakiem nadziei

Patriarcha moskiewski Tichon był zwolennikiem udzielania tymczasowych autokefalii biskupich, aby tym samym utrudnić władzom bolszewickim likwidację Kościoła. Zgodnie z jego kalkulacją, że jeśli bolszewicy zniszczą Patriarchat Moskiewski, to jest nadzieja, że przetrwa traktowana przez niego za tymczasową autokefalia ukraińska lub białoruska i w oparciu o nią łatwiej będzie odbudować Kościół, kiedy już zakończy się terror. Uważał również, że należy poszczególne parafie obdarzyć jak największym zakresem samodzielności, aby mogły dalej funkcjonować „jak gwiazdy rozsiane na niebie” w przypadku zniszczenia hierarchicznych struktur kościelnych.

Natomiast dla prawosławia w Polsce, po traktacie ryskim nie zagrożonego już bezpośrednio przez bolszewików, godził się ostatecznie jedynie na utworzenie z niego,  w ramach patriarchatu moskiewskiego, polskiej prowincji kościelnej. Argumentem za nie udzielaniem autokefalii był także fakt, że prawosławie w Polsce ma charakter mniejszościowy, a żyjący w naszym kraju Ukraińcy i Białorusini, bynajmniej nie stali się beneficjantami odzyskanej niepodległości, wobec tego autokefalia ułatwi władzom polskim ingerencję w sprawy wewnątrzkościelne. Prowincję polską patriarcha Tichon pragnął zorganizować oparciu o formułę patriarszego egzarchatu, obdarzonego znacznym zakresem autonomii.

Władze polskie potraktowały stanowisko Patriarchu Moskiewskiego za wyraz złej woli, nie zdając sobie chyba sprawy z tego, że jego odmowa udzielenia autokefalii wynikała nie tylko z jego własnych obaw, ale była wymuszona przez władze bolszewickie. Bolszewicy bowiem, dążąc do obsadzenia Kościoła prawosławnego  w Polsce swoimi agentami, których zadaniem byłaby destabilizacja wschodnich ziem Polski,  byli kategorycznie przeciwni autokefalii. Wywierali na Tichona presję i w tej sprawie.

Rząd Polski postanowił wtedy ostatecznie, że zwrócą się o autokefalię do Konstantynopola. Metropolita Jerzy, wraz z biskupem krzemienieckim Dionizym Waledyńskim, Rosjaninem pochodzacym z inteligenckiej moskiewskiej rodziny, przystali na tę propozycję. Pozostali biskupi, wraz z przychylnym sprawie autokefalii moskiewskiej  biskupem Pantalejmonem Rożnowskim ostro się sprzeciwili.

Abp Jerzy Jaroszewski za rozpoczęcie starań o konstantynopolitańską autokefalię zapłacił cenę najwyższą. Został zamordowany w rezydencji prawosławnych metropolitów warszawskich, przy cerkwi św. Marii Magdaleny na Pradze. Morderstwa dokonał nieprzejednany przeciwnik autokefalii archimandryta o. Smaragd (imię chrzestne Paweł) Łatyszenka, obywatel polski narodowości białoruskiej, były rektor chełmskiego Seminarium Duchownego. A dokładnie, metropolita Jerzy zgodził się przyjąć archimandrytę w swojej rezydencji 8 lutego 1923, w niecałe dwa miesiące po zamordowaniu prezydenta Gabriela Narutowicza. Według późniejszych zeznań zamachowca, w czasie ich dwugodzinnej rozmowy, metropolita przedstawiał Smaragdowi swoje argumenty i usiłował skłonić go do zmiany zdania. Gdy stało się jasne, że nie jest w stanie go przekonać, Łatyszenka kilkakrotnie wystrzelił z rewolweru, celując w skroń arcybiskupa, wołając: To dla ciebie, kacie prawosławia! 

Doprowadzenie do uzyskania przez Kościół prawosławny w Polsce autokefalii z rąk patriarchów ekumenicznych, przeprowadził do końca następca arcybiskupa Jerzego, metropolita Dionizy Waledyński. 

Dyskusje na temat autokefalii, najpierw moskiewskiej, potem konstantynopolitańskiej, odbywały się w warunkach gdy większość świątyń pozostawała opieczętowana przez władze polskie. Za wschodnią granicą szalał terror bolszewicki, traktowany przez wszystkich za zjawisko wielokrotnie gorsze i straszniejsze, niż odreagowywanie przez Polaków na ich Kościele wszystkich upokorzeń, jakich doświadczyli od Rosji podczas zaborów.

W sumie, niezależnie od tych trudnych sytuacji, Polska stała się dla prawosławnych,  zarówno duchownych, którzy przybyli z Rosji, jak i miejscowych nie wyobrażających sobie życia poza swoim domem, jedyną możliwą przystanią chroniąca ich przed trzęsieniem ziemi rewolucji bolszewickiej, przy tym przystanią w miarę bezpieczną. Przeważała świadomość, że poza nieprzychylnymi Polakami - nikt nie mógł ochronić prawosławia przed szaleństwami terroru bolszewickiego. Takie podejście do istniejącej sytuacji powodowało, że zarówno duchowni wszystkich szczebli jak i inteligencki laikat, przejawiali daleko idącą lojalność w stosunku do państwa polskiego, nawet w przypadku, kiedy byli bardzo krytyczni wobec odrodzonej Polski i sposobu w jaki była traktowana prawosławna mniejszość.

Ponadto autokefalia zamknęła bolszewikom możliwość dokonywania ingerencji w Polsce za pomocą uzależnionych przez nich struktur Patriarchatu Moskiewskiego.

 

Paweł Przeciszewski
 



 

Polecane